<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; wspomnienia</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/wspomnienia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 02:06:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Tomasz Lem &#8211; Awantury na tle powszechnego ciążenia</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/01/tomasz-lem-awantury-na-tle-powszechnego-ciazenia/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/01/tomasz-lem-awantury-na-tle-powszechnego-ciazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 10:55:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Awantury na tle powszechnego ciążenia]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[Jonathan Carroll]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Lem]]></category>
		<category><![CDATA[syn]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Lem]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydanictwo Literackie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=997</guid>
		<description><![CDATA[Szukając w&#160;księgarni świątecznych prezentów trafiłem na&#160;całą kupę książek, jak to&#160;bywa w&#160;tym dziwnym świecie, które sam chciałbym dostać pod&#160;choinkę, a&#160;których ostatecznie nie dostałem&#8230; Jedną z&#160;nich były wspomnienia o&#160;Stanisławie Lemie napisane przez jego syna Tomasza pt. &#8222;Awantury na&#160;tle powszechnego ciążenia&#8221; (Wydawnictwo Literackie &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/01/tomasz-lem-awantury-na-tle-powszechnego-ciazenia/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 6px;" src="http://www.empik.com/b/o/8e/43/8e4349208c9c2418b11d7e3a698204a3.jpg" alt="http://www.empik.com/b/o/8e/43/8e4349208c9c2418b11d7e3a698204a3.jpg" width="172" height="243" /></p>
<p>Szukając w&nbsp;księgarni świątecznych prezentów trafiłem na&nbsp;całą kupę książek, jak to&nbsp;bywa w&nbsp;tym dziwnym świecie, które sam chciałbym dostać pod&nbsp;choinkę, a&nbsp;których ostatecznie nie dostałem&#8230; Jedną z&nbsp;nich były wspomnienia o&nbsp;Stanisławie Lemie napisane przez jego syna Tomasza pt. <a href="http://www.empik.com/awantury-na-tle-powszechnego-ciazenia-ksiazka,prod15370093,p" target="_blank"><em>&#8222;Awantury na&nbsp;tle powszechnego ciążenia&#8221;</em> (Wydawnictwo Literackie 2009)</a>. Człowiek jednak nie na&nbsp;darmo pracuje w&nbsp;bibliotece, więc wypożyczyłem sobie kniżkę na&nbsp;posylwestrony lazy-weekend.  Nie za&nbsp;długa &#8211; ok 260 stron, ładnie wydana, no i&nbsp;najważniejsze jak się okazało &#8211; bardzo ciekawa.</p>
<p>O&nbsp;Lemie napisano już wiele, zarówno od&nbsp;strony opracowań naukowych jak i&nbsp;tzw &#8222;wywiadów rzek&#8221; (dwie takie pseudo-biografie pochodzą z&nbsp;lat 2002 i&nbsp;2007&#8230; o&nbsp;ile się nie mylę bo sprawdzać mi się tego nie chce). Teraz kilka nowych cegiełek do&nbsp;obrazu klasyka sf dołożył jego syn, tworząc opowieść o&nbsp;ojcu literacie i&nbsp;synu literata. Nie ma tam jednak sensacji w&nbsp;stylu młodego Olbrychskiego, nie jest to&nbsp;także pean na&nbsp;cześć sławnego Polaka. Fajna, czasami anegdotyczna, opowieść syna o&nbsp;ojcu. Sporo o&nbsp;tym jak to&nbsp;jest dorastać przy ojcu z&nbsp;wielką wyobraźnią. Dowiedziałem się z&nbsp;niej m. in. o&nbsp;tym że&nbsp;Lem senior był szalonym kierowcą i&nbsp;wielkim pasjonatem aut. I&nbsp;na całą grubą książkę tylko kilka zdań o&nbsp;tym jak to&nbsp;jest być synem sławnego ojca. Na&nbsp;szczęście.</p>
<p><span id="more-997"></span></p>
<p>Otrzymujemy więc papierową podróż poprzez życie rodziny Lemów od&nbsp;poznania się Stanisława i&nbsp;Barbary, narodziny ich jedynego syna i&nbsp;życie pełne niechcianych uroków w&nbsp;PRL i&nbsp;kilkuletni okres emigracji austriackiej, aż po&nbsp;śmierć fantasty zaopatrzoną w&nbsp;bardzo piękne osobiste wyznanie. Książka godna polecenia.  Zajmie najwyżej dwa wieczory, bo czyta się pomimo 260 stron bardzo szybko. Szkoda że&nbsp;tylko dwa.</p>
<p>Na&nbsp;koniec kilka ciekawostek jakie muszę wspomnieć przy okazji książki. W&nbsp;1983 roku Lemowie wraz z&nbsp;nastoletnim synem wyjechali do&nbsp;Berlina Zachodniego, potem do&nbsp;Austrii, gdzie mieszkali parę ładnych lat. Tomasz jak na&nbsp;dziecię przystało musiał się uczyć. Rodzice zapisali go do&nbsp;prywatnej amerykańskiej szkoły. Jak to&nbsp;jednak z&nbsp;takimi szkołami jest jeśli w&nbsp;nich nauczyciele miewają tytuły doktora, literatury uczy Jonathan Carroll <strong>*</strong> &#8211; znany amerykański pisarz SF &#8211; autor &#8222;Krainy Chichów&#8221;. Najbardziej szczęka opadła mi na&nbsp;taką austriacką maturę, którą 18letni człowiek, w&nbsp;osobie Tomasza miał napisać. Jej główną częścią była kilkudziesięciostronicowa krytyczna praca pisemna na&nbsp;temat literatury, w&nbsp;którym uczeń miał się wykazać znajomością tematyki, kanonu lektur, umiejętnościami rozumienia tekstu oraz operowania aparatem krytycznym&#8230; Matura w&nbsp;Austrii około roku 1988&#8230; Przypomina wam to&nbsp;coś?</p>
<p>Co ciekawe młody Lem napisał ją o&nbsp;<em>Cyberiadzie</em> <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Warto posyłać dzieci do&nbsp;prywatnych szkół&#8230; ale&nbsp;chyba JESZCE [!] nie w&nbsp;Polsce.</p>
<p><strong>*</strong> <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jonathan_Carroll" target="_blank">Polska Wikipedia podaje przy biogramie Jonathana Carrolla</a>, że&nbsp;jego masterwork &#8222;Kraina Chichów&#8221; została wydana w&nbsp;1980 roku za&nbsp;wstawiennictwem Stanisława Lema, którego to&nbsp;syna uczył wówczas Carroll literatury. Jeśli wierzyć Tomaszowi Lemowi to&nbsp;do szkoły Carrolla zaczął on uczęszczać po&nbsp;1983 roku, a&nbsp;więc po&nbsp;premierze Chichów, a&nbsp;tym samym Lem nie przyłożył w&nbsp;taki sposób ręki do&nbsp;wydania książki. Angielska Wiki nie podaje tej informacji. Rzecz warta zweryfikowania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/01/tomasz-lem-awantury-na-tle-powszechnego-ciazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historie rodzinne</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/08/historie-rodzinne/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/08/historie-rodzinne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Aug 2008 18:24:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[album rodzinny]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Rynarzewscy]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[zdjecia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=229</guid>
		<description><![CDATA[Chyba powoli jako historyk i&#160;członek mojej rodziny dojrzewam by zająć się zebraniem, zbadaniem, a&#160;kiedyś może opisaniem historii mojej rodziny. Czas upływa, zdjęcia blakną, pamięć staje się coraz zawodna, a&#160;ludzie niestety odchodzą. Lata studi&#243;w, z&#160;kt&#243;rych wyniosłem wcale nie tak wiele wiedzy &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/08/historie-rodzinne/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img align="left" alt="" style="width: 258px; height: 327px;" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/babcia(1).jpg" />Chyba powoli jako historyk i&nbsp;członek mojej rodziny dojrzewam by zająć się zebraniem, zbadaniem, a&nbsp;kiedyś może opisaniem historii mojej rodziny. Czas upływa, zdjęcia blakną, pamięć staje się coraz zawodna, a&nbsp;ludzie niestety odchodzą. Lata studi&oacute;w, z&nbsp;kt&oacute;rych wyniosłem wcale nie tak wiele wiedzy i&nbsp;jeszcze mniej wzorc&oacute;w z&nbsp;pewnością nauczyły mnie jednego &#8211; że&nbsp;historię zamiast nauczyć się, lepiej jest spr&oacute;bować zrozumieć. A&nbsp;że niezbędnym elementem do&nbsp;jej poznania jest najpierw zebranie i&nbsp;spisanie jej okruch&oacute;w to&nbsp;ktoś musi podjąć sie tego zadania. raczej przyjemności.</p>
<p style="text-align: justify;">Zawsze najbardziej pociągało mnie obcowanie z&nbsp;materią historyczną na&nbsp;poziomie jak najbardziej bezpośrednim. Ad fontes chciałoby się rzec i&nbsp;dobrze, gdyż właśnie w&nbsp;nich znajdowałem zawsze największą przyjemność badawczą, lecz wielki żal mam iż nie pokazano nam i&nbsp;nie pokierowano ku źr&oacute;dłom innym niż drukowane. Źr&oacute;dło słowa &#8211; źr&oacute;dłu pamięci. To&nbsp;w ludzkich wspomnieniach kryje się najpiękniejsza historia.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/historie rodzinne.jpg" none="" text-decoration:="" target="_blank"><img src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/historie rodzinne-small.jpg" alt="" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>[fragment albumu mojej babci Eugenii Rynarzewskiej]</em></p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Uzbrojony w&nbsp;aparat, dyktafon i&nbsp;skaner mogę chyba już zaczynać. Najwyższa pora i&nbsp;najwyższy obowiązek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/08/historie-rodzinne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Opowieści kolejowe&#8230; cz. 2</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 20:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pseudointelektualne wywody]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[dojeżdżanie]]></category>
		<category><![CDATA[kolej]]></category>
		<category><![CDATA[opowieści kolejowe]]></category>
		<category><![CDATA[PKP]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=198</guid>
		<description><![CDATA[Istniały w&#160;moich czasach i&#160;w moim położeniu geo-politycznym, tak jak i&#160;zapewne obecnie dwa modele uczęszczania do&#160;szkoły średniej – dojeżdżanie oraz internat vel. bursa. Oba wiązały się w&#160;pewien sposób z&#160;podróżowaniem z&#160;tym że&#160;„dojeżdżanie” w&#160;dniach od&#160;poniedziałku do&#160;piątku, zaś „internat/bursa” w&#160;piątki i&#160;niedziele. U&#160;mnie z&#160;powodu niedużej &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><img class="alignleft" style="float:left;margin:1px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/3/4502/z4502853X.jpg" alt="" width="283" height="212" />Istniały w&nbsp;moich czasach i&nbsp;w moim położeniu geo-politycznym, tak jak i&nbsp;zapewne obecnie dwa modele uczęszczania do&nbsp;szkoły średniej – dojeżdżanie oraz internat vel. bursa. Oba wiązały się w&nbsp;pewien sposób z&nbsp;podróżowaniem z&nbsp;tym że&nbsp;„<em>dojeżdżanie</em>” w&nbsp;dniach od&nbsp;poniedziałku do&nbsp;piątku, zaś „<em>internat/bursa</em>” w&nbsp;piątki i&nbsp;niedziele. U&nbsp;mnie z&nbsp;powodu niedużej odległości w&nbsp;grę wchodziło praktycznie tylko „<em>dojeżdżanie</em>”, z&nbsp;resztą jak miałem się okazję przekonać potem po&nbsp;stanie umysłowo-wychowawczym kolegów z&nbsp;burs – dzięki bogu!</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Pierwszy rok dojeżdżania był pewnym szokiem. Kwestia zaaklimatyzowania się i&nbsp;widmo tzw. „<em>kocenia</em>” powodowało pewien dyskomfort na&nbsp;początku, jednak człowiek jest istotą łatwo adoptującą się do&nbsp;ekstremalnych warunków i&nbsp;jakoś się dostosowałem, zresztą nie byłem wówczas sam. Podobnie sytuacja miała się z&nbsp;całym pokoleniem  moich rówieśników, tych znajomych oraz nieznajomych.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Pociągowe społeczeństwo okresu mojego pierwszego „<em>dojeżdżania</em>” charakteryzowało się pewną hierarchią. Pierwszoroczniacy, średni dojeżdżacze, dojeżdżacze seniorzy oraz charakteryzujące się własną hierarchią warstwy wyższe. Mieszanie się klas „dojeżdżających” następowało w&nbsp;rożnym stopniu – pierwszoroczniacy szukali często protekcji u&nbsp;seniorów, przed wyzyskiem i&nbsp;uciskiem klas od&nbsp;nich wyżej postawionych. Najczęściej opierało się to&nbsp;na więzach rodzinno-sąsiedzkich. Jednocześnie zaś ucisk stosowany był także przez środowiska bliskie uciskanemu. Kocenie w&nbsp;okresie swojego apogeum, które na&nbsp;szczęście miejsce miało nim ja zacząłem dojeżdżać, zahaczało momentami o&nbsp;dręczenie i&nbsp;wręcz znęcanie się. Obecnie o&nbsp;ile zauważyłem, zwyczaj ten zanikł prawie całkowicie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Dojeżdżanie to&nbsp;nie tylko cała bogata kultura „wagonowa” [<em>której nie jestem w&nbsp;tym momencie w&nbsp;stanie przedstawić w&nbsp;sposób wyczerpujący – mam nadzieję kiedyś się za&nbsp;to zabrać</em>] &#8211; to&nbsp;także jej subkultura „peronowa”. Oczekiwanie  na&nbsp;podstawienie składu, lub pociąg długodystansowy posiadało określone reguły. Peron podzielony był na&nbsp;poszczególne rewiry – objęte w&nbsp;niepisane posiadanie przez grupy zawodowe, towarzyskie lub związane z&nbsp;poszczególnymi miejscowościami. Układ ten znajdował jednocześnie pewne odzwierciedlenie w&nbsp;rozkładzie poszczególnych grup w&nbsp;wagonach składu. Dojeżdżając przez pewien czas pociągiem o&nbsp;określonej godzinie, z&nbsp;prawdopodobieństwem 95 procent zdolny byłem określić w&nbsp;którym z&nbsp;kolejności wagonie dana osoba się znajduje, a&nbsp;także z&nbsp;dużą dokładnością określić przedział lub część wagonu w&nbsp;której mogę ją odnaleźć. Niepisana umowa regulowała ład i&nbsp;porządek dojeżdżającego społeczeństwa. Taka rewirowość doskonale świadczy reliktach pierwotnych instynktów stadnych.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ten wykład „<em>Opowieści kolejowych</em>” zawarł w&nbsp;sobie wiele zagadnień teoretycznych, a&nbsp;mniej bezpośrednich przykładów z&nbsp;moich wspomnień&#8230; &#8230;bywa <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>opowieści kolejowe&#8230; cz.1</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 May 2008 19:10:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kolej]]></category>
		<category><![CDATA[koleje]]></category>
		<category><![CDATA[PKP]]></category>
		<category><![CDATA[pociągi]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=188</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio doszedłem do&#160;wniosku że&#160;motywem przewodnim mojego życia, jeśli miałbym takowy wybierać, z&#160;pewnością byłyby dworce i&#160;kolej nasza wspaniała, PKP. Stykałem się z&#160;PKP od&#160;lat najmłodszych &#8211; pierwsze wspomnienia moje kolei dotyczące sięgają wczesnego dzieciństwa. Miałem pewnie 5-6 latek, czyli akurat wypadał przełom &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" style="float:left;margin:2px;" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2008/05/zapiski.jpg" alt="" width="220" height="424" />Ostatnio doszedłem do&nbsp;wniosku że&nbsp;motywem przewodnim mojego życia, jeśli miałbym takowy wybierać, z&nbsp;pewnością byłyby dworce i&nbsp;kolej nasza wspaniała, PKP.</p>
<p style="text-align:justify;">Stykałem się z&nbsp;PKP od&nbsp;lat najmłodszych &#8211; pierwsze wspomnienia moje kolei dotyczące sięgają wczesnego dzieciństwa. Miałem pewnie 5-6 latek, czyli akurat wypadał przełom ustrojowy, a&nbsp;ja zapoznawałem sie z&nbsp;molochem-instytucją o&nbsp;tajemniczym skrócie PKP, która miała wywrzeć wielki wpływ na&nbsp;moje późniejsze życie. Jednak od&nbsp;początku&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Dziadek i&nbsp;Babcia byli kolejarzami. Mieszkali w&nbsp;budynku przy samych torach &#8211; tzw. Spedycji. Wakacje spędzane u&nbsp;nich to&nbsp;m. in. okno za&nbsp;którym co chwila przejeżdżały pociągi (kiedyś jeździło ich więcej niż dziś). Nocą pociagi te początkowo mnie budziły, podobno płakałem, ale&nbsp;szybko sie przyzwyczaiłem i&nbsp;spałem jak kamień przy przetaczających się za&nbsp;oknem pospiesznych i&nbsp;towarowych. Dziadek nim przeszedł na&nbsp;emeryture pracował jako spawacz na&nbsp;kolei ichodziliśmy wtedy z&nbsp;nim czasem na&nbsp;dyżury do&nbsp;takich śmiesznych wagonów mieszkalnych, co dla mnie jako smyka było frajdą niesamowitą. Zapamiętałem z&nbsp;nich piętrowe łóżka i&nbsp;piecyk w&nbsp;przedsionku. Zapamiętałem też zapach kolejowy. Trudny do&nbsp;określenia, będący zapewne pochodną woni jakichś smarów, stali, tłucznia. Na&nbsp;nieużywanych torowiskach można też było znaleźć różne ciekawe kawałki żelastwa, a&nbsp;tłuczeń kolejowy stanowił świetny budulec do&nbsp;tras dla naszych resoraków. Często spotykałem też w&nbsp;dzieciństwie &#8222;robaki kolejowe&#8221; &#8211; charakterystyczny gatunek czerwono czarnego żuka, który mieszkał przy dworcach, torach ib udynkach kolejowych. Miał charakterystyczne wzorki na&nbsp;pancerzu i&nbsp;lubił wygrzewać się na&nbsp;betonie w&nbsp;ciepłe dni. Niestety od&nbsp;kilku lat już ich nigdzie i&nbsp;wcale nie spotykam&#8230; co się stało z&nbsp;tym gatunkiem? Wyginął?</p>
<p style="text-align:justify;">Dzieciństwo to&nbsp;także podróże pociągiem z&nbsp;rodzicami nim jeszcze kupiliśmy pierwszego malucha. Najlepiej pamiętam chyba podróże zimowe &#8211; wyprawy wigilijne do&nbsp;dziadków, którzy mieszkali jedną stacje dalej. Rodzice ubierali mnie w&nbsp;misiowaty płaszczyk, pamiętam też rękawiczki na&nbsp;sznurkach i&nbsp;czapkę zawiązywaną pod&nbsp;brodą. Mróz szczypał w&nbsp;twarz, śnieg skrzypiał pod&nbsp;podeszwami butów, a&nbsp;my czekaliśmy na&nbsp;pociąg, który wjeżdżał na&nbsp;stację ciągnąc za&nbsp;sobą tuman śnieżnego pyłu. Pamiętam że&nbsp;nigdy nie siadaliśmy w&nbsp;przedziałach, bo podróż trwała tylko 7 minut i&nbsp;pilnie oglądałem uciekające za&nbsp;szybami krajobrazy. Na&nbsp;stacji u&nbsp;dziadków był kiosk. Lubiliśmy z&nbsp;bratem oglądać wszystko co było za&nbsp;okratowanymi szybami wystawione &#8211; plastykowe karabiny, kolorowanki, szampony, komiksy, gazety, karty do&nbsp;gry i&nbsp;inne drobiazgi&#8230;. Z&nbsp;dzieciństwa najbardziej chyba właśnie pamiętam trasę Wipsowo-Czerwonka Czerwonka-Wipsowo.</p>
<p style="text-align:justify;">A&nbsp;długo potem, po&nbsp;skończeniu podstawówki zaczęło się dojeżdżanie&#8230; ale&nbsp;o tym później</p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tajemnica Złotej Maczety</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/04/tajemnica-zlotej-maczety/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/04/tajemnica-zlotej-maczety/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 19:37:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[2WW]]></category>
		<category><![CDATA[dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[IIWW]]></category>
		<category><![CDATA[komiks]]></category>
		<category><![CDATA[PRL]]></category>
		<category><![CDATA[tajemnica złotej maczety]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=171</guid>
		<description><![CDATA[Może ktoś z&#160;was pamięta taki komiks z&#160;końca lat 80tych. Sześcioodcinkowa opowieść rodem z&#160;PRL. Historia o&#160;dwóch chłopcach, którzy sprowadzają się z&#160;rodziną do&#160;nowego miasta, gdzie ich tata jest inżynierem w&#160;kombinacie ;]. Idealna socjalistyczna familia&#8230; Bracia zaprzyjaźniają się z&#160;rówieśnikami oraz poznają pana Witolda, &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/04/tajemnica-zlotej-maczety/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" style="float:left;margin:3px;" src="http://www.warlock.mfirma.net/archiwum/Maczeta1.JPG" alt="" width="205" height="283" />Może ktoś z&nbsp;was pamięta taki komiks z&nbsp;końca lat 80tych. Sześcioodcinkowa opowieść rodem z&nbsp;PRL. Historia o&nbsp;dwóch chłopcach, którzy sprowadzają się z&nbsp;rodziną do&nbsp;nowego miasta, gdzie ich tata jest inżynierem w&nbsp;kombinacie ;]. Idealna socjalistyczna familia&#8230; Bracia zaprzyjaźniają się z&nbsp;rówieśnikami oraz poznają pana Witolda, starszego człowieka, weterana II Wojny Światowej, który opowiada im przygody jakie spotkały go na&nbsp;frontach &#8211; od&nbsp;wojny obronnej 1939 do&nbsp;lotów dla Powstania Warszawskiego i&nbsp;powrotu do&nbsp;kraju, a&nbsp;wszystko okraszone jeszcze tajemnicą pewnej złotej maczety&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Był to&nbsp;jeden z&nbsp;czytanych wielokrotnie przeze mnie w&nbsp;dzieciństwie albumów, obok wielu wielu innych <em><span style="color:#888888;">[o czym kiedy indziej]</span></em>. Jakoś nie zauważałem jednak wówczas perelowskiej propagandy, a&nbsp;poziom wiedzy historycznej nie pozwalał na&nbsp;zauważenie pewnych przemilczeń i&nbsp;manipulacji dokonanych na&nbsp;naszej przeszłości. Dla mnie<img class="alignleft" style="float:left;margin:3px;" src="http://www.warlock.mfirma.net/archiwum/Maczeta5.JPG" alt="" width="203" height="285" /> wówczas była to&nbsp;po prostu fajna opowieść przygodowa, w&nbsp;której mogłem zobaczyć, jak to&nbsp;na walczą wojnie i&nbsp;strzelają się  i&nbsp;samoloty, i&nbsp;karabiny i&nbsp;takie sielankowe życie w&nbsp;demolandzie i&nbsp;pomarzyć że&nbsp;może kiedyś mi też przydarzą się takie przygody. Pod&nbsp;tym względem komiks jest trafiony.</p>
<p style="text-align:justify;">Wrażenia po&nbsp;kilkunastu latach: graficznie średniawy, fabularnie słaby, faktograficznie widzę pewne celowe zabiegi mające przedstawić historię w&nbsp;określony sposób, a&nbsp;propaganda sukcesu socjalistycznej ojczyzny jest rażąca&#8230; no ale&nbsp;wspomnienia są wspomnieniami i&nbsp;sentyment mam.</p>
<p style="text-align:justify;">Niestety z&nbsp;całej posiadanej przeze mnie kolekcji 6 części ostały się jedynie dwie, gdyż drogą wymiany pozbyłem się części w&nbsp;zamian za&nbsp;Klosssy gdzieś pod&nbsp;koniec podstawówki. Niemniej odnalazłem całość dzięki kolegom piratom/bandytom i&nbsp;jako zwyrodnialec udostępniam dalej dostępne na&nbsp;moim Chomiku spakowane w&nbsp;jednej paczce. Można je ściągnąć &#8211;&gt; <strong><a href="http://www.chomikuj.pl/rynarzewski/Komiksy/Tajemnica+Z*c5*82otej+Maczety/TZM1-6.rar" target="_blank">TUTAJ</a></strong></p>
<p style="text-align:justify;">A&nbsp;potem się dziwią że&nbsp;ich dzieci poszły na&nbsp;historię jak sie naczytały różnych takich komiksów ;] hehehehe</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/04/tajemnica-zlotej-maczety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świat według Stefana Mellera</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/04/swiat-wedlug-stefana-mellera/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/04/swiat-wedlug-stefana-mellera/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Apr 2008 22:25:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Meller]]></category>
		<category><![CDATA[Świat według Mellera]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=164</guid>
		<description><![CDATA[Przed kilkoma dniami pochłonąłem (bo inaczej tego nazwać nie mogę) książkę pt: Świat według Mellera. Jest to&#160;zapis wspomnień Stefana Mellera zebranych podczas rozmów z&#160;Michałem Komarem. Stefan Meller, historyk, pisarz, polityk, minister spraw zagranicznych, zmarł niestety ledwie doczekawszy pojawienia się swoich &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/04/swiat-wedlug-stefana-mellera/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" style="float:left;margin:5px;" src="http://merlin.pl/images_product/15/978-83-60336-25-0.jpg" alt="" width="191" height="280" /> Przed kilkoma dniami pochłonąłem (bo inaczej tego nazwać nie mogę) książkę pt: <em>Świat według Mellera</em>. Jest to&nbsp;zapis wspomnień <strong>Stefana Mellera</strong> zebranych podczas rozmów z&nbsp;Michałem Komarem.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Meller" target="_self"><strong> Stefan Meller</strong></a>, historyk, pisarz, polityk, minister spraw zagranicznych, zmarł niestety ledwie doczekawszy pojawienia się swoich wspomnień. Odkryłem go dopiero dzięki tej książce i&nbsp;to odkryłem go jako człowieka oraz historyka. Zawsze wesołego, pogodnego, starającego się przetrzymać liczne przeciwności jakie los rzucał mu pod&nbsp;nogi &#8211; czy to&nbsp;oskarżenia i&nbsp;pomówienia w&nbsp;roku 1968, czy to&nbsp;długoletni całkowity zakaz pracy w&nbsp;zawodzie, czy inne przeszkody na&nbsp;życiowej drodze. Stefan Meller, jak dowiadujemy sie z&nbsp;jego wspomnień, nawet w&nbsp;najczarniejszych czasach potrafił się dobrze bawić, robić żarty i&nbsp;żyć&#8230; bo co innego miał w&nbsp;sumie robić.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie jest o&nbsp;jednak tylko zapis jego figli i&nbsp;psot.  Znajdujemy w&nbsp;książce wiele wspomnień dotyczących poważnych spraw oraz przemyśleń dojrzałego, doświadczonego mężczyzny. Jest też charakterystyka ówczesnego środowiska inteligencko-historycznego Warszawy, kręgu przyjaciół i&nbsp;znajomych którzy jakoś sobie radzili w&nbsp;tych realiach. Świetne historie z&nbsp;czasów studenckich, interesujące opowieści o&nbsp;legendarnych dziś postaciach &#8211; historykach UW,</p>
<p style="text-align:justify;">Książkę czytałem jednym tchem, zarówno dlatego, że&nbsp;jest dobrze napisana (w&nbsp;końcu to&nbsp;wypowiedz człowieka będącego znakomitym mówcą), jak i&nbsp;dlatego że&nbsp;ogromnie wciągnęła mnie jej atmosfera oraz ludzie w&nbsp;niej wspominani. Polecam książkę wszystkim, w&nbsp;szczególności historykom, zaręczam że&nbsp;można zarówno uśmiać się do&nbsp;łez, jak i&nbsp;przeczytać wiele mądrych słów. Ogromnie cieszę się że&nbsp;mogłem poznać tego człowieka.</p>
<p style="text-align:justify;">Poniżej pokuszę się o&nbsp;kilka ciekawych z&nbsp;licznych cytatów jakie wynotowałem sobie ze wspomnień Mellera:</p>
<p style="text-align:justify;">„<em>Po&nbsp;latach kiedy, dojeżdżałem do&nbsp;Białegostoku, była nią [szczepionką przeciwko protekcjonalnemu traktowaniu ludzi z&nbsp;innych środowisk] i&nbsp;samo miasto i&nbsp;ludzie z&nbsp;zupełnie innych środowisk, których tam spotykałem, ale&nbsp;przede wszystkim – pociąg (zwłaszcza osobowy) Warszawa-Białystok. To&nbsp;powinna być właściwie obowiązkowa lekcja dla osób interesujących się polityką i&nbsp;problemami społecznymi: pociąg fenomenalnie weryfikuje wszystkie, nawet teoretycznie nadzwyczaj szlachetne pomysły. Daje dar oglądu rzeczywistości. Nawet jeśli jest to&nbsp;rzeczywistość niekiedy głupia.</em>” s. 43-44</p>
<p style="text-align:justify;">„<em>W&nbsp;Paryżu zorientowałem się, że&nbsp;mam niepokojącą lukę dotyczącą tej epoki: przez rok zaczytywałem się monografiami z&nbsp;dziedziny mediewistyki. Uzupełniałem wykształcenie, bo nagle zrozumiałem, że&nbsp;to takie głupie i&nbsp;prostackie lenistwo i&nbsp;zaniechanie. Każdy historyk musi przez to&nbsp;przejść – bez znajomości średniowiecza nie jest profesjonalistą, niewiele rozumie z&nbsp;tego czym się zajmuje</em>” s. 65</p>
<p style="text-align:justify;">„<em>Kobiecość to&nbsp;nie tylko uroda twarzy , ale&nbsp;także sposób chodzenia, poruszania się, sposób mówienia, cały wdzięk – to&nbsp;bardzo trudno ocenić; klasyczne pytanie „czy pan woli brunetki, czy blondynki: jest pytaniem idiotów do&nbsp;idiotów, bo to&nbsp;nie na&nbsp;tym polega</em>” s. 130-131</p>
<p style="text-align:justify;">i&nbsp;na koniec anegdota przy której zaśmiewałem się do&nbsp;łez <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  :</p>
<p style="text-align:justify;">„<em>Historia z&nbsp;profesorem [Stefanem] Kieniewiczem zdarzyła się kiedy Adam szykował się do&nbsp;kolokwium habilitacyjnego. Zadzwoniłem do&nbsp;niego na&nbsp;kilka godzin przed kolokwium i&nbsp;powiedziałem: &#8211; Dzień dobry, panie docencie. Na&nbsp;co mi Adam powiedział: &#8211; Uspokój się, nie mów do&nbsp;mnie „panie docencie”, bo mi to&nbsp;przyniesie pecha. Po&nbsp;godzinie odbieram telefon. Dzwoni Adam i&nbsp;pyta: &#8211; Słuchaj, czy ty dzwoniłeś do&nbsp;mnie? Ja mówię: &#8211; Nie, to&nbsp;nie ja. Po&nbsp;drugiej stronie słyszę przerażone: &#8211; O, cholera.<br />
- Słuchaj – Mówi Adam – przed chwilą był telefon i&nbsp;ktoś powiedział „Dzień dobry, panie docencie, mówi Stefan” Ja już nie słuchałem dalej, tylko wrzasnąłem – Odpierdol się, przecież już ci mówiłem. I&nbsp;rzuciłem słuchawkę. Byłem przekonany że&nbsp;to ty&#8230;<br />
Widocznie musiałem przekonujący w&nbsp;zaprzeczeniach, bo Adam spytał z&nbsp;przerażeniem: &#8211; A&nbsp;jak myślisz, kto to&nbsp;mógł być? Czy masz jakiś pomysł? Mówię: &#8211; A&nbsp;jak powiedział „Dzień dobry”?. Czy wymawiał poprawnie „r”? Jaki miał głos?<br />
Jednym słowem – wyszło na&nbsp;to, że&nbsp;dzwonił do&nbsp;niego profesor Kieniewicz, zresztą jeden z&nbsp;recenzentów rozprawy habilitacyjnej. Tyle tylko że&nbsp;nie zdążył się do&nbsp;końca przedstawić kiedy usłyszał, że&nbsp;ma się odpierdolić&#8230; Adam wpadł w&nbsp;histerię, w&nbsp;końcu było to&nbsp;tuż przed kolokwium.</em>” S. 223-224.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/04/swiat-wedlug-stefana-mellera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Edward Cyfus &#8211; &#8230; a życie toczy się dalej [t. 1 i 2]</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/03/edward-cyfus-a-zycie-toczy-sie-dalej-t-1-i-2/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/03/edward-cyfus-a-zycie-toczy-sie-dalej-t-1-i-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 12:02:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Edward Cyfus]]></category>
		<category><![CDATA[oral history]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia]]></category>
		<category><![CDATA[Warmiacy]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=154</guid>
		<description><![CDATA[    Tak więc zacznę od&#160;tego ze ten wpis w&#160;stosunku do&#160;poprzedniego jest niechronologicznie umieszczony, ponieważ najpierw przeczytałem książki Edwarda Cyfusa &#8222;&#8230;a życie toczy się dalej&#8221;, a&#160;dopiero potem poznałem panią Marię. No, ale&#160;niech powstanie tutaj mała warmińska seria wpisów. Może ktoś zostanie &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/03/edward-cyfus-a-zycie-toczy-sie-dalej-t-1-i-2/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">    Tak więc zacznę od&nbsp;tego ze ten wpis w&nbsp;stosunku do&nbsp;poprzedniego jest niechronologicznie umieszczony, ponieważ najpierw przeczytałem książki <b>Edwarda Cyfusa &#8222;&#8230;a życie toczy się dalej&#8221;</b>, a&nbsp;dopiero potem poznałem panią Marię. No, ale&nbsp;niech powstanie tutaj mała warmińska seria wpisów. Może ktoś zostanie uświadomiony choć w&nbsp;pewnym stopniu co do&nbsp;burzliwych dziejów &#8222;mojego&#8221; zakątka Polski.</p>
<p align="justify">    <b>    Edward Cyfus</b> jest rodowitym Warmiakiem. Lokalnym znawcą gwary warmińskiej oraz propagatorem jej w&nbsp;radiu i&nbsp;prasie. Prowadzi działalnośc edukacyjną wśród młodzieży, starając się zaszczepić w&nbsp;nich miłość do&nbsp;Warmii i&nbsp;&#8222;oswoić&#8221; z&nbsp;historią tych terenów. Pan Edward wydał także dwa tomy wspomnień Warmiaków pod&nbsp;nazwą <b>&#8222;&#8230; a&nbsp;życie toczy się dalej&#8221;</b>.</p>
<p align="justify">&nbsp;</p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2008/03/cyfus-a-zycie-copy.jpg" border="1" height="349" hspace="5" vspace="5" width="377" /></div>
<p align="justify">    Jako ze to&nbsp;moja strona, dorzucę na&nbsp;wstępie od&nbsp;siebie jak wyglądała moja historia związana z&nbsp;tymi książkami&#8230; Po&nbsp;raz pierwszy usłyszałem <b>&#8222;&#8230; a&nbsp;życie&#8221;</b> na&nbsp;falach Radia Olsztyn, jakieś pięć lat temu, gdzie w&nbsp;formie słuchowiska była ona prezentowana. Jako że&nbsp;nie miałem za&nbsp;bardzo czasu czatować na&nbsp;tą audycję, nie zapadła mi ona głębiej w&nbsp;pamięć. Słuchali jej jednak regularnie moi rodzice, od&nbsp;których usłyszałem że&nbsp;jest taka książka, którą warto byłoby przeczytać, bo to&nbsp;o naszych terenach i&nbsp;tak dalej&#8230; Po&nbsp;dłuższym czasie w&nbsp;okresie przedświątecznym szukałem prezentów dla rodziców i&nbsp;pomyślałem o&nbsp;książce Cyfusa.  W&nbsp;Książnicy udało mi się kupić oba tomy (I&nbsp;tom był z&nbsp;dodruku) i&nbsp;podarowałem je jako prezent pod&nbsp;choinkę. Potem nie miałem jakoś okazji ni natchnienia ich przeczytać i&nbsp;dopiero niedawno zabrałem się za&nbsp;ich lekturę.</p>
<p align="justify">    Książki opowiadają losy Warmiaków na&nbsp;przykładzie matki autora książki Lyjnki [Heleny] Porbadnik mieszkającej wraz z&nbsp;rodziną w&nbsp;Wymoju nieopodal Stawigudy. Opowieść zaczyna się w&nbsp;latach 30tych XX wieku, gdy Lyjnka jest jeszcze dziewczynką. Autor jednocześnie z&nbsp;prowadzeniem narracji przybliża także życie Warmiaków, ich zwyczaje oraz gwarę. Książka stanowi więc nie tylko pamiętnik, ale&nbsp;także opis przedwojennej Warmii, która odeszła już na&nbsp;zawsze, a&nbsp;takie świadectwa sa tym bardziej cenne. Życie Porbadników, jak większości mieszkańców Warmii toczyło się wokół pracy i&nbsp;religii. Zawierucha wojenna nie była tutaj odczuwana w&nbsp;sposób dotkliwy, dopiero pojawienie się sowietów, stało się horrorem dla tutejszej ludności. Zesłania, gwałty, morderstwa, tułaczka. O&nbsp;tym wszystkim pisze Edward Cyfus na&nbsp;przykładzie swojej rodziny. Czytając to&nbsp;miałem jednak wrażenie jakiegoś warmińskiego uniwersalizmu losów Lyjnki i&nbsp;jej rodzeństwa. Tak przecież potoczyły się losy setek tysięcy ludzi z&nbsp;tych terenów. Pierwszy tom obejmuje czasy przedwojenne, wojnę oraz początek życia na&nbsp;Polskiej Warmii. W&nbsp;drugim tomie zawarte są wspomnienia dotyczące czasów powojennych oraz niezwiązane z&nbsp;rodziną Porbadników, świadectwa księży Warmińskich związanych z&nbsp;podolsztyńskimi parafiami.</p>
<p align="justify"><b>    &#8222;&#8230; a&nbsp;życie toczy się dalej&#8221;</b> jest bardzo ciekawą lekturą, dzięki której możemy poznać przeszłość i&nbsp;uświadomić sobie jak wiele łączy nas z&nbsp;byłymi mieszkańcami tych ziem. Nie jest to&nbsp;bogate literacko dzieło, nie ma tam przemyśleń, nie ma epatowania radykalnymi przekonaniami ani potępiania nikogo. Są to&nbsp;wspomnienia, czasami wesołe, czasami porażające i&nbsp;pozostające na&nbsp;długo w&nbsp;pamięci czytelnika. Jako historyk muszę docenić pracę Cyfusa, jako kronikarza i&nbsp;dziejopisa, ponieważ nie wszystkiego o&nbsp;tamtych czasach dowiemy się z&nbsp;dokumentów, ówczesnych gazet oraz opracowań. Historia mówiona pozwala nam utrwalić życie, już prawie, minionych pokoleń dla nas oraz naszych następców.</p>
<p align="justify"><b>POLECAM</b></p>
<p align="justify">tom 1 &#8211; [„A życie toczy się dalej” cz. 1 Olsztyn 2003, 225 str.]<br />
tom 2 &#8211; [„A życie toczy się dalej” cz. 2 Olsztyn 2006, 216 str.]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/03/edward-cyfus-a-zycie-toczy-sie-dalej-t-1-i-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

