<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; stancja</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/stancja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 16:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Przeprowadzka</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 21:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[pokój]]></category>
		<category><![CDATA[przeprowadzka]]></category>
		<category><![CDATA[stancja]]></category>
		<category><![CDATA[Wipsowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=990</guid>
		<description><![CDATA[Za&#160;mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od&#160;dużej jak dla mnie (ale&#160;koniecznej i&#160;wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z&#160;rodzinnego Wipsowa do&#160;Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do&#160;miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i&#160;strat: około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za&nbsp;mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od&nbsp;dużej jak dla mnie (ale&nbsp;koniecznej i&nbsp;wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z&nbsp;rodzinnego Wipsowa do&nbsp;Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do&nbsp;miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i&nbsp;strat:</p>
<p><strong>około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów</strong> &#8211; obecnie mając do&nbsp;pracy na&nbsp;godzinę ósmą wstaję przeciętnie o&nbsp;5.55 i&nbsp;o 7.50 jestem w&nbsp;pracy (daje to&nbsp;dwie godziny od&nbsp;wstania do&nbsp;dotarcia do&nbsp;pracy). Kończąc pracę średnio o&nbsp;14.25 w&nbsp;domu jestem o&nbsp;16.40 (!!!). Daje to&nbsp;prawie 2,5 godz. na&nbsp;dotarcie do&nbsp;domu. Liczę obecnie na&nbsp;proporcje czasowe: wstawać o&nbsp;6.55, bo do&nbsp;pracy mam<span style="text-decoration: line-through;"> 5 minut </span>8 minut samochodem. W&nbsp;domu być o&nbsp;14.40 ( bo z&nbsp;powrotem tez jest <span style="text-decoration: line-through;">5 minut</span> 8 minut- dosłownie) zysk powinien więc wynieść godzinę rano i&nbsp;około 2 godzin przy powrocie. Dla mnie bomba. Kiedy mam na&nbsp;12 do&nbsp;pracy w&nbsp;końcu coś realnie mogę popracować nad&nbsp;własnymi zadaniami, a&nbsp;nie spieszyć się na&nbsp;pociąg o&nbsp;9.50 ;/. Z&nbsp;drugiej strony dokładam sobie przez to&nbsp;ochoczo na&nbsp;plecy kolejne porcje rzeczy do&nbsp;zrobienia.</p>
<p><span id="more-990"></span></p>
<p><strong>Życie towarzyskie i&nbsp;kulturalne</strong> &#8211; jak człowiek jechał do&nbsp;Olsztyna samochodem to&nbsp;ani piwka. Jak jechał pociągiem to&nbsp;o 20.30 ostatnia szansa ewakuacji. Teraz w&nbsp;końcu będzie można wybrać się ze znajomymi na&nbsp;piwko i&nbsp;wrócić do&nbsp;siebie. Zacząć po&nbsp;pracy pojawiać się z&nbsp;Monią na&nbsp;imprezach kulturalnych bo można po&nbsp;pracy wrócić do&nbsp;domu, odpocząć, zjeść i&nbsp;na 18 skoczyć np. do&nbsp;MOKu. Poprzednio0 oznaczało to&nbsp;koczowanie do&nbsp;wieczora, tułaczkę i&nbsp;same problemy. Udało nam się już być na&nbsp;kilku fajnych imprezach kulturalnych &#8211; ostatnio np na&nbsp;spotkaniu z&nbsp;Edwardem Lutczynem, rysownikiem-satyrykiem.</p>
<p><strong>&#8222;Spokój&#8221; i&nbsp;&#8222;wolność&#8221;</strong> &#8211; z&nbsp;domu rodzinnego jaki by on miły człowiekowi nie był trzeba się wyprowadzić. Taka naturalna kolej rzeczy. Pewne rzeczy trzeba robić na&nbsp;swoje konto, pewne decyzje trzeba podejmować z&nbsp;własnej inicjatywy, pewne błędy trzeba odczuć na&nbsp;własnej skórze.  Rodzice nawet najlepsi ograniczają w&nbsp;pewien sposób wolność człowieka, pewne i&nbsp;zachowania burzą u&nbsp;dorosłego człowieka spokój. Nie jestem nastolatkiem, który przeżywa okres buntu. Jestem trzeźwo i&nbsp;logicznie (może aż nazbyt) myślącym 25 latkiem i&nbsp;po prostu te pojęcia &#8211; celowo napisane w&nbsp;cudzysłowie-  muszę sobie sam zapewnić. Bo formalnie miałem zarówno spokój jak i&nbsp;wolność. Teraz mam miejsce gdzie w&nbsp;spokoju poleżeć można z&nbsp;ukochaną, zamknąć drzwi i&nbsp;odciąć się od&nbsp;zewnętrznego świata. Własny mikro-świat. Z&nbsp;przyjemnością przyjeżdżam do&nbsp;rodziców na&nbsp;weekend czy od&nbsp;święta. Bardzo fajnie wrócić do&nbsp;swojego pokoju raz na&nbsp;jakiś czas.</p>
<p><strong>Uwolnię się od&nbsp;papierosowego dymu </strong>- niestety moi rodzice palą papierosy w&nbsp;dużych ilościach i&nbsp;ja także jestem tego nieświadomą ofiarą. Śmierdzące fajkami ubrania, kurtka i&nbsp;wszystkie rzeczy jakbym nałogowe przesiadywał w&nbsp;zadymionych knajpkach. Najgorsze że&nbsp;sam to&nbsp;czułem&#8230; Teraz muszę jedynie zrobić spore pranie ubrań i&nbsp;wietrzenie przedmiotów by zacząć pachnieć trochę milej dla siebie i&nbsp;dla otoczenia.</p>
<p><strong>Koniec z&nbsp;czytaniem w&nbsp;trakcie dojeżdżania</strong> &#8211; trzy godziny dziennie to&nbsp;całkiem sporo czasu na&nbsp;książkę czy gazetę. Mój rytuał czytania w&nbsp;pociągu, na&nbsp;przystanku, w&nbsp;autobusie bardzo mi się podobał i&nbsp;będzie mi go brakowało.  Ile to&nbsp;dzięki temu książek przeczytałem. Łza się w&nbsp;oku kręci. Ale&nbsp;jak mówią nie ma tego złego co by na&nbsp;dobre nie wyszło&#8230; będę czytał więcej w&nbsp;domu. Jak na&nbsp;razie nie jest źle udało mi się już w&nbsp;styczniu, w&nbsp;nowej lokalizacji, przeczytać kilka ciekawych książek. Więcej o&nbsp;tym  <strong><a href="http://www.rynarzewski.pl/ksiazki-2010/" target="_blank">na&nbsp;regale.</a></strong></p>
<p><strong>Większe koszty życia</strong> &#8211; przez 25 lat nie musiałem płacić za&nbsp;mieszkanie, jedzenie i&nbsp;środki eksploatacyjne. Czas to&nbsp;zmienić. Początkowo trzeba będzie się przyzwyczaić do&nbsp;chudszego portfela, ale&nbsp;od tego i&nbsp;tak nie ma ucieczki. Z&nbsp;drugiej strony większa to&nbsp;kontrola nad&nbsp;własnym życiem. Jem co chcę, uczę się że&nbsp;jeśli kupię to, to&nbsp;muszę zrezygnować z&nbsp;tamtego.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Aklimatyzacja w&nbsp;nowych wnętrzach trwa. Na&nbsp;razie powoli, powoli pokój staje się bardziej zdatny do&nbsp;życia. Kupiłem bardzo fajny regał na&nbsp;książki (okazja &#8211; Jysk 165,-) i&nbsp;od razu zrobiło się milej i&nbsp;przytulniej. Bo książki to, przynajmniej dla mnie, serce każdego miejsca do&nbsp;życia. No i&nbsp;płyty, choć na&nbsp;razie brak mi dobrego sprzętu żeby cokolwiek posłuchać (w&nbsp;tej kwestii i&nbsp;tak królowuje <span style="color: #888888;">[forma żeńska od&nbsp;króluje]</span> Monika) Teraz muszę jeszcze rzucić coś na&nbsp;ściany i&nbsp;jakiś chodnik na&nbsp;panele żeby jeszcze bardziej przybliżyć to&nbsp;do tzw. &#8222;domu&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

