Uczcijmy śmierć życiem

Przeczytałem wczoraj tekst z Wysokich Obcasów, który dotknął mnie bardzo bardzo głęboko i jednocześnie pozwolił spojrzeć z dystansu na pewne sprawy związane ze śmiercią i życiem. Gazeta rozpoczęła niedawno akcję "Umierać po ludzku" – <TUTAJ> możecie przeczytać więcej na jej temat a <tutaj> dowiedzieć się "dlaczego". Uważam wywołaną dyskusję za jedno z najważniejszych wydarzeń społecznych ostatniego czasu.

Zamiatanie pod dywan i unikanie tego tematu przynosi zbyt wiele szkody i prowadzi do niszczenia więzi międzyludzkich. Śmierć jest częścią życia. Katolickie rytuały o zatraconym zupełnie znaczeniu i powierzchownej duchowości rozmywają sens rytuału przejścia ukrywając go za nic już (w dzisiejszej kulturze i dzisiejszej kondycji ludzkiej) nie znaczącymi gestami.

Jak dla mnie pozostaje jedno logiczne wyjście: Uczcijmy śmierć życiem.

_____________________

_____________________

Zapraszam więc do lektury przejmującego wywiadu:

Śmierć zbliżyła mnie do życia

Z Małgorzatą Braunek rozmawia Alina Mrowińska.

Wysokie Obcasy, sobota 25.10.2008

link: http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5842385.html

 

Ściana

Moja babcia jest chora. Nie jest jeszcze bardzo stara, jest jednak nieuleczalnie i ciężko chora. Nie dopuszczam do siebie tej myśli że ona powoli umiera, . Staram się z tym nie godzić, nie przeżywać tego, trzymać wewnętrzny fason. Pomimo że nasze relacje były raczej chłodne, bez powszechnego "babciowego" stylu to stanowiła ona [nim zachorowała] ważny element mojej mentalnej stabilności. Babcia ma niedługo wyjść ze szpitala, jednak nie wróci już nigdy do swojego mieszkania w którym przeżyła kilkadziesiąt lat, już nigdy go nie zobaczy. Rodzice zaczęli w weekend zwozić jej rzeczy, co wprowadziło mnie w kiepski nastrój. Solniczka, radio, obraz, kubek, pudełko na herbatę, resztki mąki, stary talerz… wszystkie te przedmioty są martwe jeśli nie ma ich właściciela, a jednak niosą w nim cząstkę jego samego. Strasznie smutno mi się zrobiło kiedy pomagałem wypakowywać z toreb te wszystkie bezwartościowe szpargały. Bo to przecież cząstki czyjegoś życia, które powoli gaśnie.

Kultura europejska nie nauczyła sobie jeszcze radzić m. in.  z dwoma rzeczami: ze starością oraz śmiercią. Stary człowiek musi umrzeć. Młody nie ma wyboru czy się narodzi. Można wmówić sobie teorię cyklu życia, można wierzyć w niebo, reinkarnację, valhalle lub inne metaforyczne ujęcia symbolicznego załagodzenia naszgo lęku i niepewności. Jest wiele sposobów żeby nie myśleć o TYM, wystarczy uwierzyć.

Problem w tym że nie wierzę. Myśli związane ze śmiercią dotykają granicy mojego pojmowania, których nie umiem przekroczyć i dać sobie odpowiedzi na pytanie skomplikowane jak sam wszechświat – "Czemu!". Niby racjonalne wypowiedzi o zużyciu organizmu, biologicznej degradacji komórek itp. Racja. Ale pozostaje pytanie "czemu". Dlatego kiedy docieram do ściany od razu zawracam.

Zmarł sir Arthur C. Clarke

    W wieku 90 lat zmarł jeden z największych twórców science-fiction sir Arthur C. Clarke (16 XII 1917 – 19 III 2008). Pisarz, futurysta, entuzjasta eksploracji kosmosu. Zmarł dziś na Sri Lance z powodu kłopotów z oddychaniem.

    Napisał kilkadziesiąt książek i tomów opowiadań. Stworzył m.in. takie dzieła jak: Odyseja Kosmiczna 2001, cykl Rama oraz książki z zakresu oceanografii, która była jego drugą pasją obok kosmonautyki.

Na jego opowiadaniach uczyłem się czytania fantastyki naukowej…