<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; relacja</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/relacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 16:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Metallica na Sonisphere Festival [Warszawa - Bemowo 16 czerwca 2010]</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 18:38:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Sonisphere Festival]]></category>
		<category><![CDATA[wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1323</guid>
		<description><![CDATA[Na&#160;koncertach bywam rzadko jednak wyprawa na&#160;Sonisphere Festival była bardzo udana. Nie jestem wielkim fanem klasycznego trash metalu, co tu dużo mówić, pojechałem głównie dla gwiazdy wieczoru &#8211; zespołu Metallica. Ehh&#8230; warto było. Po&#160;stokroć warto było usłyszeć Metallice na&#160;żywo. Czysta energia &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na&nbsp;koncertach bywam rzadko jednak wyprawa na&nbsp;Sonisphere Festival była bardzo udana. Nie jestem wielkim fanem klasycznego trash metalu, co tu dużo mówić, pojechałem głównie dla gwiazdy wieczoru &#8211; zespołu Metallica. Ehh&#8230; warto było. Po&nbsp;stokroć warto było usłyszeć Metallice na&nbsp;żywo. Czysta energia przenoszona za&nbsp;pomocą fal dźwiękowych. Charyzma zespołu i&nbsp;klimat n-i-e-p-o-w-t-a-r-z-a-l-n-e !!!</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash2/hs048.ash2/35773_103517066366163_100001236092165_19868_4885892_n.jpg" alt="" width="459" height="344" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[wszystkie fotki własne]</span></p>
<p><span id="more-1323"></span>Do&nbsp;Stolycy wybraliśmy się z&nbsp;Monią samochodem, jako że&nbsp;to wygodnie i&nbsp;spokojniej, a&nbsp;przy okazji mieliśmy jeszcze odebrać wraz z&nbsp;bagażami Przyszłego Afrykańskiego Króla,  który przyleciał tego samego dnia z&nbsp;Irlandii do&nbsp;kraju rodzinnego i&nbsp;na koncert. Pogoda dopisała choć wcześniej raczej było tropikalnie, z&nbsp;regularnymi opadami i&nbsp;wysoką temperaturą.  Wsiedliśmy więc sobie w&nbsp;skodzinkę w&nbsp;Olsztynie przed południem, śmignęliśmy te 200 km z&nbsp;kawałkiem (droga prawie pusta, jazda przyjemna) w&nbsp;Łomiankach sobie skręciliśmy i&nbsp;ominęliśmy duuużo korków lądując od&nbsp;razu na&nbsp;ul. Powstańców Śląskich ( czy jakośtak). Tak też około 15.00 zajechaliśmy na&nbsp;polecany przez organizatorów parking w&nbsp;Tesku i&nbsp;jeszcze na&nbsp;zakończenie trasy połamałem uchwyt od&nbsp;GPSu, który sprytnie prowadził mnie do&nbsp;celu głosem Krzysia Hołowczyca (za&nbsp;uchwyt w&nbsp;postaci kawałka plastyku o&nbsp;powierzchni kilku centymetrów kwadratowych zapłaciłem potem 48 zł na&nbsp;Allegro jako że&nbsp;gps był od&nbsp;brata mego starszego pożyczony&#8230;). Potem tylko jeszcze odwiedziny kibelka w&nbsp;Wielkim Babilonie (Monia jak to&nbsp;na kobietę przystało musiała jeszcze zahaczyć o&nbsp;sklep z&nbsp;butami ;] ) i&nbsp;już z&nbsp;parkingu poszliśmy pieszo na&nbsp;lotnisko. Wiedzeni instynktem podążaliśmy za&nbsp;tabunami ubranych na&nbsp;czarno ludzi. My też mieliśmy naturalnie strój z&nbsp;wyraźnymi czarnymi akcentami, choć bez żadnych przynależności zespołowych. Cała droga z&nbsp;parkingu do&nbsp;lotniska zajęła nam sporo czasu, łącznie chyba ze 40 minut. Dłużej niż oczekiwaliśmy.</p>
<p>O&nbsp;wielkości imprezy może świadczyć choćby to, że&nbsp;od samego wejścia (bramek) w&nbsp;pobliże sceny szliśmy ładne 5 minut&#8230; a&nbsp;potem prawie cała ta przestrzeń była wypełniona ludźmi ;/ Jak podawano w&nbsp;mediach zebrać się miało ponad 80tyś fanów cięższego grania.</p>
<p style="text-align: justify;">Na&nbsp;początek trafiliśmy jeszcze na&nbsp;końcówkę <strong>Behemota</strong> z&nbsp;wokalistą znanym z&nbsp;tego że&nbsp;jest chłoptasiem dody (celowo napisanej z&nbsp;małej litery). Behemot był jednak żałosny i&nbsp;na szczęście grał krótko. A&nbsp;słońce cały czas porządnie paliło.  Kolejny wszedł <strong>Anthrax</strong>. Całkiem przyjemne dźwięki jak na&nbsp;zespół trash metalowy. Dziadki stare ale&nbsp;jare. Ich piosenki miały nawet linię melodyczną! W&nbsp;międzyczasie ustanowiliśmy sobie z&nbsp;Monią całkiem dobry przyczółek przy barierkach oddzielających sektory z&nbsp;dobrym widokiem na&nbsp;telebimy. Bliżej się nie pchaliśmy choć cały czas można było obydwoje nie jesteśmy zwolennikami gniecenia się w&nbsp;tłumie. Jako kolejny zespół zagrał <strong>Megadeath</strong>. Łupanka straszna, zero przyjemności ze słuchania, jakoś po&nbsp;prostu się to&nbsp;przeżyło. Tak samo było ze <strong>Slayerem</strong>, który na&nbsp;mnie wrażenia żadnego nie zrobił, po&nbsp;prostu nawalali w&nbsp;gitary i&nbsp;gary, rycząc coś do&nbsp;mikrofonów. Daleko od&nbsp;mojego pojęcia muzyki. A&nbsp;słońce w&nbsp;międzyczasie wciąż świeciło i&nbsp;nawet nam prosto w&nbsp;twarze w&nbsp;pewnym momencie kiedy postanowiło nad&nbsp;sceną się umiejscowić.</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs108.snc4/35773_103517053032831_100001236092165_19867_5097044_n.jpg" alt="" width="374" height="499" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[Autor z&nbsp;Narzeczoną]</span></p>
<p>A&nbsp;potem&#8230;. Potem się ściemniło&#8230; i&nbsp;zagrała <strong>Metallica.</strong></p>
<p>W&nbsp;sumie nie wiem nawet jak to&nbsp;opisać, bo trochę brakuje mi słów (SIC!) żeby w&nbsp;odpowiedni sposób ując całą magię klimatu koncertu Metalyky.  To&nbsp;może wylistuje:</p>
<ul>
<li>Piosenki brzmiały lepiej niż na&nbsp;płytach, a&nbsp;tam gdzie staliśmy akustyka była wprost świetna</li>
<li>Efekty specjalne nawet zgrabne: słupy ognia na&nbsp;kilkanaście metrów i&nbsp;fajerwerki. Bardzo fajnie że&nbsp;wszystkie te bajery zachowali tylko na&nbsp;użytek gwiazdy wieczoru. Dzięki temu zrobiły wrażenie. A&nbsp;wszystko w&nbsp;klimacie pięknego zachodu słońca i&nbsp;nawet księżyc przepięknie nad&nbsp;sceną zawisł.</li>
<li>Świetny kontakt z&nbsp;publicznością całego zespołu, bez zbędnego gwiazdorstwa i&nbsp;bucowatości. Nawet basista nauczył się słowa &#8222;Zajebiście&#8221; <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>Zagrane zostały zarówno największe hity jak i&nbsp;kawałki przekrojowo od&nbsp;początków zespołu tkwiących w&nbsp;trashu, plus ładne podziękowania dla pozostałych zespołów z&nbsp;Big Four.</li>
<li>Fajny akcent na&nbsp;koniec, kiedy po&nbsp;ostatnich bisach organizatorzy włączyli już komunikaty o&nbsp;&#8222;ewakuacji&#8221;, a&nbsp;James wyszedł pogadać z&nbsp;publicznością i&nbsp;skuteczni uciszył zapędy organizatorów do&nbsp;rozgonienia imprezy.</li>
<li>Udało nam się bez problemu podsunąć do&nbsp;przodu o&nbsp;100 metrów kiedy zaczęła grać Metallica, bez żadnych problemów moglibyśmy dopchać się jeszcze spory kawałek. Tłoku specjalnego nie było i&nbsp;miło.</li>
<li>Pod&nbsp;względem bezpieczeństwa impreza udana. Tylko raz trafiliśmy na&nbsp;dresiarzy, którzy chyba mieli ochotę na&nbsp;jakiś dym, ale&nbsp;szybko</li>
<li>Kto nie był niech żałuje. (kropka/amen)</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>A&nbsp;o samym festivalu można by jeszcze pisać dużo np.:</p>
<ul>
<li>o&nbsp;cwanych sprzedawcach jedzenia i&nbsp;napojów</li>
<li>o&nbsp;co chodzi z&nbsp;tymi dżinsowymi kamizelkami?</li>
<li>o&nbsp;marszu powrotnym ulicami warszawy</li>
<li>o&nbsp;niezadowolonych melomanach &#8211; fanach Slayera</li>
<li>o&nbsp;hotdogach na&nbsp;Statoilu i&nbsp;paniach tam sprzedających</li>
<li>&#8230; i&nbsp;o tym że&nbsp;zasnąłem już w&nbsp;Olsztynie o&nbsp;5 rano na&nbsp;światłach ze zmęczenia ;/</li>
</ul>
<p>Niesamowita przygoda o&nbsp;czym zaświadczam powyższym tekstem.</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs088.snc4/35773_103516009699602_100001236092165_19855_127436_n.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[portret przy barierce]</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Katastrofa rządowego samolotu 10 kwietnia 2010 roku</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 14:01:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[10 kwietnia]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1212</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z&#160;częstych problemów, z&#160;którymi stykają się historycy jest brak dostępu do&#160;relacji zwykłych osób &#8211; statystycznych Kowalskich. Wszystko zmieniła era elektroniczna, która dostarcza setek, tysięcy indywidualnych [oddolnych] relacji.  Czy jednak na&#160;pewno? Najbardziej wartościowym z&#160;nich będzie z&#160;pewnością internet, pokazujący jak widzieli i&#160;jak &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jednym z&nbsp;częstych problemów, z&nbsp;którymi stykają się historycy jest brak dostępu do&nbsp;relacji zwykłych osób &#8211; statystycznych Kowalskich. Wszystko zmieniła era elektroniczna, która dostarcza setek, tysięcy indywidualnych [oddolnych] relacji.  Czy jednak na&nbsp;pewno? Najbardziej wartościowym z&nbsp;nich będzie z&nbsp;pewnością internet, pokazujący jak widzieli i&nbsp;jak przeżywali dane wydarzenia Kowalscy. Pod&nbsp;warunkiem że&nbsp;to opiszą.</p>
<p style="text-align: justify;">Jako jeden z&nbsp;&#8222;Kowalskich&#8221; zamieszczam relację z&nbsp;tego co działo się u&nbsp;mnie w&nbsp;dzień kiedy pod&nbsp;Smoleńskiem rozbił się rządowy samolot z&nbsp;Parą Prezydencką. Nie są to&nbsp;może głębokie przemyślenia. Raczej rodzaj suchego raportu. Niech jakiś przyszły historyk wykorzysta moją relację jeśli kiedyś będzie miał na&nbsp;to ochotę:</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1212"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W&nbsp;piątek wieczorem wróciłem z&nbsp;konferencji naukowej w&nbsp;Szczecinie. Razem z&nbsp;Monią położyliśmy się dość wcześnie zmęczeni ciężkim dniem jej  pracy i&nbsp;mojej długiej podróży. Wstałem, w&nbsp;sobotę około 8 rano, ubrałem się i&nbsp;około 8.30 poszedłem pobiegać na&nbsp;poranną rozgrzewkę. Pogoda była lekko zachmurzona, dość ciepło, choć zanosiło się na&nbsp;deszcz. Wracając zabiegłem do&nbsp;piekarni żeby kupić bułki na&nbsp;śniadanie i&nbsp;około 9 byłem już w&nbsp;domu. Monia jeszcze spała, wziąłem prysznic ogarnąłem trochę w&nbsp;pokoju. Odpaliłem kompa, żeby zabrać się za&nbsp;pisanie Sobotniego Dyżuru na&nbsp;Pulowerku. W&nbsp;międzyczasie poszedłem wstawić pranie. Kiedy Monia za&nbsp;jakiś czas wstała, wziąłem się za&nbsp;przygotowywanie śniadania. Zadzwoniła mama Moni, żebyśmy włączyli telewizor bo rozbił się samolot z&nbsp;Lechem Kaczyńskim. Szybko przełączyliśmy na&nbsp;telewizję na&nbsp;TVP Info. Była gdzieś 9:20. Patrząc na&nbsp;pierwsze nagłówki kanałów informacyjnych,  mówiłem Monice, że&nbsp;pewnie jakaś niewielka usterka, szczególnie, że&nbsp;trąbili, że&nbsp;to jakiś wypadek na&nbsp;lotnisku. Potem zaczęła się medialna lawina. Groza rosła. Siedliśmy przed telewizorem jak zahipnotyzowani. Na&nbsp;laptopie wrzuciłem na&nbsp;Pulowerka, czarną planszę informującą, że&nbsp;zawieszamy publikowanie tekstów na&nbsp;czas nieokreślony. Byłem pewien, że&nbsp;będzie żałoba narodowa i&nbsp;nie wypada żeby rozrywkowy portal ją zakłócał. Niedługo potem wstał kuzyn i&nbsp;już we&nbsp;trójkę śledziliśmy doniesienia. Przez dwie pierwsze godziny nie mogliśmy oderwać się od&nbsp;ekranu. Szok.  Informacje i&nbsp;wypowiedzi komentatorów poruszały serce, niezależnie od&nbsp;sympatii politycznych. Ludzki odruch. Pierwsze doniesienia dawały jeszcze nadzieję, dziwiły mnie niespodziewanie szybkie informacje ze strony Reutersa i&nbsp;Rosyjskich Władz, bo strona Polska, zarówno media jak i&nbsp;MSZ, nie określały jasno rozmiarów katastrofy. Pierwsza wiadomość, że&nbsp;zginęli wszyscy wydawała mi się &#8222;medialnym faktem&#8221;, pomyłką, bo nie chciało mi się wierzyć w&nbsp;tak olbrzymią katastrofę rządowej maszyny. Na&nbsp;dodatek tak nieoczekiwaną. Szczególnie kiedy zaczęli podawać nazwiska pasażerów. Zadzwonił kolega z&nbsp;Irlandii, wymieniliśmy uwagi o&nbsp;tragicznych skutkach polskiego myślenia doraźnego. Oprócz czarnej planszy na&nbsp;stronie Pulowerka, przerobiłem i&nbsp;wrzuciłem na&nbsp;stronę logo na&nbsp;czarno białe, bo nie mogłem znaleźć plugina do&nbsp;wordpressa, który przerabiał by cały portal na&nbsp;czarno-biały. Przed 13 zebraliśmy się w&nbsp;końcu do&nbsp;wyjazdu na&nbsp;urodziny babci Geni. Zajechaliśmy kupić kwiaty, potem tort. Jadąc do&nbsp;Wipsowa cały czas słuchaliśmy radia z&nbsp;komórki. W&nbsp;domu rodzice tak samo zszokowani, może trochę bardziej zajęci swoimi sprawami. Korzystając z&nbsp;okazji przeleciałem po&nbsp;kanałach, zajrzałem na&nbsp;CNN, gdzie dwa główne rywalizujące tematy to&nbsp;zamieszki na&nbsp;Filipinach i&nbsp;katastrofa pod&nbsp;Smoleńskiem. Kolejne kilka godzin spędzone przed telewizorem oglądając wciąż powtarzające się skromne wszak informacje. Wciągające i&nbsp;przytłaczające jednocześnie. Wyczerpani i&nbsp;przygnębieni po&nbsp;obiedzie, za&nbsp;namową Moni pojechaliśmy na&nbsp;basen do&nbsp;Dobrego Miasta, żeby choć na&nbsp;chwilę wyrwać się z&nbsp;medialnej traumy i&nbsp;przygnębienia. Zrobiłem 60 długości basenu, zrelaksowałem trochę. Wróciłem, rodzice byli akurat u&nbsp;znajomych na&nbsp;imieninach. Posiedziałem przed telewizorem, porozmawiałem z&nbsp;babcią, która nazajutrz miała mieć 86 urodziny. Kolejne wiadomości, wszyscy wzruszeni i&nbsp;przygnębieni. Nalałem sobie szklankę whiskey z&nbsp;colą i&nbsp;przełączyłem na&nbsp;jakiś neutralny program. Ostatecznie po&nbsp;powrocie rodziców koło godz. 23 poszedłem do&nbsp;swojego pokoju i&nbsp;poczytałem kilka stron książki do&nbsp;snu, po&nbsp;czym padłem z&nbsp;wyczerpania.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak wyglądał mój 10 kwietnia. Data, o&nbsp;której będą po&nbsp;raz kolejny pisać w&nbsp;podręcznikach historii. Niezależnie czy ktoś uzna moją relacją za&nbsp;wartą uwagi czy nie, tym bardziej jako nic nie znacząca ważna jest dla &#8222;prawdziwej&#8221; historii. Poza tym warto zachować to&nbsp;choćby dla siebie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

