<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; Olsztyn</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/olsztyn/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 02:06:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>XIX Olsztyńskie Noce Bluesowe [9-10 VII 2010]</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/07/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/07/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 22:38:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[Joe Louis Walker]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[XIX Olsztyńskie Noce Bluesowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1339</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna edycja Nocy Bluesowych za&#160;mną. Kolejna udana impreza przy świetnej muzyce i&#160;świetnej pogodzie. Olsztyńskie Noce Bluesowe pną się do&#160;rangi na&#160;prawdę kultowego festiwalu w&#160;skali kraju, a&#160;może i&#160;dalej!. Obowiązkowy punt w&#160;kalendarzu imprez: Dzień pierwszy [9 VII 2010] Pierwszy dzień jeszcze w&#160;okrojonym składzie &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/07/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kolejna edycja Nocy Bluesowych za&nbsp;mną. Kolejna udana impreza przy świetnej muzyce i&nbsp;świetnej pogodzie. Olsztyńskie Noce Bluesowe pną się do&nbsp;rangi na&nbsp;prawdę kultowego festiwalu w&nbsp;skali kraju, a&nbsp;może i&nbsp;dalej!. Obowiązkowy punt w&nbsp;kalendarzu imprez:</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=160745&amp;id=120824104615716"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs556.snc3/30403_125033930861400_120824104615716_181600_3432596_n.jpg" alt="" width="400" height="541" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-1339"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="text-decoration: underline;">Dzień pierwszy [9 VII 2010]</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy dzień jeszcze w&nbsp;okrojonym składzie osobowy, jednak przy dopisujących humorach i&nbsp;świetnym klimacie imprezy. Słońce, wakacje, odrobina alkoholu [ najlepsze wściekłe w&nbsp;Antykwariacie]  i&nbsp;muzyka bliska sercu.</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Around the Blues</strong> &#8211; zespół który występował &#8222;w nagrodę&#8221; za&nbsp;wygranie zeszłorocznej małej sceny, ale&nbsp;jakoś miałko wypadł przy pozostałych uczestnikach festiwalu. Blues bardzo poprawny, wszystko ładnie, ale&nbsp;jakoś brakowało w&nbsp;ich graniu luzu, tego &#8222;feelingu&#8221; i&nbsp;zabawy. Wokalistka o&nbsp;ładnym głosie, nie radziła sobie ze sprzedaniem klimatu. Nie czuła tego. Nigdy chyba nie  była biedna, pijana, bezrobotna ani zdradzona przez mężczyznę.  A&nbsp;bez tego nie da się szyć bluesa. Najlepiej wiedział to&nbsp;Rysiek Riedel.</li>
<li><strong>Magda Piskorczyk Trio</strong> &#8211; wokalista o&nbsp;utrwalonej już renomie zarówno w&nbsp;kraju jak i&nbsp;za granicą. Świetny kontakt z&nbsp;publicznością, fajny śpiew bluesowym growlem, ale&nbsp;trochę zbyt dużo show a&nbsp;za mało dobrego bluesa. Świetne afrykańskie kawałki i&nbsp;fajny imydż a&#8217;la Janis Joplin. Oryginalna, z&nbsp;dobrym kontaktem z&nbsp;publicznością</li>
<li><strong>HooDoo Band</strong> &#8211; Nie wiem czemu zespół ten tak &#8222;wysoko&#8221; występował, przed samą gwiazda wieczoru, bo mi jakoś nie podpasował. Bardzo fajni instrumentalnie, trochę może nawet hałaśliwi w&nbsp;natłoku instrumentów. Wokalista o&nbsp;niezbyt silnym głosie, ginął za&nbsp;muzyką. Chórek w&nbsp;którym występowała była laureatka idole Ala Janosz poza wyglądaniem i&nbsp;choreografią także niewiele wnosił do&nbsp;całokształtu. No ale&nbsp;na pewno nie można im odmówić energii. Duży minus to&nbsp;pozerskie wrażenie, lanserskie bujanie się po&nbsp;festiwalu i&nbsp;ogólne nie pasowanie do&nbsp;mojego rozumienia bluesa.</li>
<li><strong>Joe Louis Walker</strong> &#8211; Tak samo jak w&nbsp;zeszłym roku gwiazda wieczoru przybyła z&nbsp;krainy prawdziwego blueas. Po&nbsp;raz kolejny sprawdziło się, że&nbsp;w czarnoskórych wykonawcach tkwi luz i&nbsp;spokój dzięki któremu blues jest naturalny, energiczny i&nbsp;głęboki. Joe Louis Walker stał się trochę niezamierzoną gwiazdą, ponieważ w&nbsp;międzyczasie, kiedy został już zabookowany na&nbsp;Noce, wygrał najważniejszą nagrodę przemysłu za&nbsp;płytę &#8222;Between a&nbsp;Rock and the Blues&#8221;. Monia robiła dla radia wywiad z&nbsp;Walkerem, który wyszedł bardzo fajnie, a&nbsp;ja miałem nawet okazję tłumaczyć jego wypowiedzi. Na&nbsp;koncercie wszystko wypadło elegancko. Gitary, harmonijka, sporo energicznego grania, kilka na&nbsp;prawdę fajnych spokojnych kawałków bardziej bujających. Zespół który towarzyszył Joe Louisowi Walkerowi na&nbsp;prawdę na&nbsp;dobrym poziomie. Bardzo dobrą robotę wykonał też towarzyszący mu młody bluesman, który wykonał kilka swoich kawałków, w&nbsp;tym świetny &#8222;I was in the room with Jimmy&#8221;. Na&nbsp;koniec podczas bisów na&nbsp;scenę weszła Deborah Coleman i&nbsp;razem wykonali kilka kawałków razem, wykonując świetny numer z&nbsp;przekazywaniem sobie gitary w&nbsp;trakcie grania i&nbsp;graniem zza pleców drugiej osoby. Świetne podsumowanie pierwszego dnia.</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect aligncenter" src="http://farm5.static.flickr.com/4101/4779247829_ddf88119e9.jpg" alt="Amfiteatr nocą by Rynarzewski." width="500" height="334" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="text-decoration: underline;">Dzień drugi [10 VII 2010]</span></strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Blue Machine</strong> &#8211; młody zespół krakowsko-białostocki z&nbsp;olbrzymią energią. Świetny instrumentalnie i&nbsp;bardzo dobry wokalnie. Dużo energii w&nbsp;grze na&nbsp;harmonijce, w&nbsp;harmonijkowych &#8222;pojedynkach&#8221; wokalisty z&nbsp;członkami zespołu. Zespół bardzo mocno zaczął i&nbsp;rozruszał publiczność. Grali klasycznie i&nbsp;energicznie. Jeśli organizatorzy potrafiliby zebrać więcej takich zespołów to&nbsp;amfiteatr zostałby rozniesiony na&nbsp;kawałki. Z&nbsp;ciekawostek to&nbsp;w nocy spotkaliśmy ekipę z&nbsp;Blue Machine na&nbsp;kebabie po&nbsp;koncercie i&nbsp;mieliśmy okazję pogratulować im świetnego występu.</li>
<li><strong>Meena Cryle &amp; Chris Fillmore Band</strong> &#8211; Wokalista z&nbsp;Austrii, zespól mieszany, chyba w&nbsp;większości z&nbsp;UK lub coś w&nbsp;tym stylu. Dziewczyna miała świetny głos. Mocą dorównujący Janis Joplin. Aparycja za&nbsp;to bardziej w&nbsp;stylu country. Grali długo, było fajnie, ale&nbsp;bez rewelacji.</li>
<li><strong>Deborah Coleman</strong> &#8211; Czarnoskóra wokalistka oraz gitarzystka. Z&nbsp;pewnością nie można odmówić jej zdolności i&nbsp;świetnych aranżacji gitarowych. Były dłuuugie riffy, skomplikowane jammy i&nbsp;sporo bluesowego bicia po&nbsp;strunach. Wydaje mi się jednak ze ogólnie wypadło to&nbsp;trochę zbyt monotonnie, zbyt technicznie i&nbsp;trochę za&nbsp;mało klimatycznie. Nic chyba nie pobije pod&nbsp;tym względem <a href="http://www.rynarzewski.pl/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/" target="_blank">Boo Boo Davisa z&nbsp;zeszłego roku&#8230;</a></li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4098/4784389156_167c867ed9.jpg" alt="Deborah Coleman by Rynarzewski." width="200" height="300" /> <img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4123/4784376754_5676d47dc4.jpg" alt="Wokalista Blue Machine by Rynarzewski." width="200" height="301" /><img class="reflect" src="http://farm5.static.flickr.com/4096/4784381780_bfedf80f9e.jpg" alt="Cztery czarne postacie - blues brothers by Rynarzewski." width="401" height="267" /></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">I&nbsp;już po&nbsp;kolejnych Nocach. Zostało mi <a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/" target="_blank">sporo fajnych zdjęć</a> (aparat się spisuje), wspomnienia i&nbsp;festiwalowa koszulka (zakupiona w&nbsp;bardzo okazyjnej cenie). I&nbsp;kolejna porcja zapału żeby szlifować zaniedbywane regularnie granie na&nbsp;harmonijce. Moim zdaniem Olsztyńskie Noce Bluesowe to&nbsp;najbardziej energetyczna impreza olsztyńskiego sezonu kulturalnego. Więc do&nbsp;kolejnych jubileuszowych Nocy. Będą XX, więc zapowiada się huczna impreza. Chodzą słuchy, ze może pojawi się Joe Bonamasaa&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Galerie moich zdjęć na&nbsp;Flickrze:</p>
<ul>
<li><strong><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157624462723724/" target="_blank">pierwszy dzień</a></strong></li>
<li><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157624472600028/" target="_blank"><strong>drugi dzień</strong></a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/07/xix-olsztynskie-noce-bluesowe-9-10-vii-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robert Makłowicz w olsztyńskim MOKu</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/02/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/02/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 21:08:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[MOK]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Makłowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1115</guid>
		<description><![CDATA[Jak sobie obiecałem przeprowadzając się do&#160;Olsztyna, po&#160;raz kolejny poszedłem do&#160;naszego Miejskiego Ośrodka Kultury na&#160;spotkanie kulturalne. Gościem był  tym razem Robert Makłowicz znany kucharz, podróżnik i&#160;bajarz. Ja osobiście uważam go i&#160;szanuję za&#160;ożywianie w&#160;swoich programach klimatu dawnej Galicji, podróże w&#160;XIX wiek i&#160;austro-węgierskie &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/02/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jak sobie obiecałem przeprowadzając się do&nbsp;Olsztyna, po&nbsp;raz kolejny poszedłem do&nbsp;naszego Miejskiego Ośrodka Kultury na&nbsp;spotkanie kulturalne. Gościem był  tym razem Robert Makłowicz znany kucharz, podróżnik i&nbsp;bajarz. Ja osobiście uważam go i&nbsp;szanuję za&nbsp;ożywianie w&nbsp;swoich programach klimatu dawnej Galicji, podróże w&nbsp;XIX wiek i&nbsp;austro-węgierskie opowieści. Dziś miał opowiadać o&nbsp;swoich bałkańskich podróżach. Też ciekawa sprawa.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/02/small_makłowicz_mok2.jpg"><img class="size-full wp-image-1116  aligncenter" title="small_makłowicz_mok2" src="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/02/small_makłowicz_mok2.jpg" alt="" width="451" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[Robert Makłowicz w&nbsp;olsztyńskim MOKu - 10 II 2010]</span></p>
<p style="text-align: justify;">Mały, niepozorny. Od&nbsp;razu widać że&nbsp;jakiś taki z&nbsp;Krakowa. Wygadany.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1115"></span>Kilka minut rozkręcał się ze swoją opowieścią o&nbsp;Bałkanach, ale&nbsp;kiedy wszedł już na&nbsp;obroty, wszystko popłynęło tak jak znamy to&nbsp;z jego programów.  Słowa zamieniał w&nbsp;obrazy i&nbsp;smaki przyprawiał swoją opowieść słońcem i&nbsp;gorącym m0żem. Za&nbsp;oknami zimno, śnieg już zdecydowanie za&nbsp;długo leży, a&nbsp;jego historyje, egzotyczne choć przecież geograficznie nieodległe.  Bo jak tu w&nbsp;naszych warunkach pojąć można, że&nbsp;gdzieś tam nad&nbsp;Adriatykiem jest restauracja w&nbsp;której stoliki stoją na&nbsp;pomoście nad&nbsp;morzem, metr od&nbsp;nas w&nbsp;siatce zanurzona siedzi sobie w&nbsp;słonym morzu ryba i&nbsp;za kilka minut świeżutka trafia na&nbsp;nasz talerz.  Do&nbsp;tego gospodyni zagniata nam domowy makaron, który podawany jest ze świeżą oliwą z&nbsp;oliwek, posypany serem i&nbsp;oprószony świeżo startą białą truflą. Albo opowieść o&nbsp;rzece, która leniwie wije się przez Chorwację, a&nbsp;na jej żyznych brzegach wszędzie sady pomarańczowe i&nbsp;cytrynowe. Abstrakcja. Za&nbsp;oknem minus 15 stopni w&nbsp;znienawidzonej skali i&nbsp;brudny śnieg zmieszany z&nbsp;różnymi farfoclami. A&nbsp;dziś na&nbsp;trochę ponad godzinę Robert Makłowicz pozwolił oderwać się od&nbsp;błota pośniegowego i&nbsp;zacieków z&nbsp;soli na&nbsp;butach i&nbsp;spodniach. Fajnie. Powiedział też kilka ciekawych przemyśleń o&nbsp;koneksjach kulinarnych pomiędzy krajami, fajnie podsumował polską &#8222;tradycyjną&#8221; kuchnię wskazując, że&nbsp;ma ona swoje korzenie w&nbsp;późnym Gomółce i&nbsp;wczesnym Gierku. Początek kariery pomidorowej to&nbsp;lata 60te kiedy na&nbsp;szeroko skalę pojawił się koncentrat pomidorowy, a&nbsp;ekspansja kurczaka spowodowana została przez zakupienie licencji na&nbsp;&#8222;produkcję&#8221; brojlerów w&nbsp;epoce gierkowskiej. Wcześniej kura była kura. A&nbsp;schabowy? Schabowy to&nbsp;klasyczny przykład kulinarnego survivalu. Jak najeść się małym kawałkiem mięsa? Walić w&nbsp;niego tłuczkiem aż będzie miał powierzchnię metra kwadratowego.  Zrobić potrójną panierkę i&nbsp;voila! mamy klasycznego schabowego. Na&nbsp;koniec podbudował nas że&nbsp;polska kuchnia jest w&nbsp;rzeczywistości lepsza niż panuje o&nbsp;niej opinia.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując, bardzo ciekawe spotkanie, choć tłok był niemożliwy. Warto zobaczyć tzw. znane osoby, a&nbsp;przynajmniej niektóre z&nbsp;nich na&nbsp;żywo, bo od&nbsp;każdego można się czegoś ciekawego nauczyć. Przez telewizor to&nbsp;tak nie działa.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zawsze w&nbsp;MOKu: pełno emerytów, dziwaków i&nbsp;ludzi spragnionych uwagi. Standard. Tylko tym razem o&nbsp;wiele tłoczniej niż zawsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/02/robert-maklowicz-w-olsztynskim-moku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeprowadzka</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 21:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[pokój]]></category>
		<category><![CDATA[przeprowadzka]]></category>
		<category><![CDATA[stancja]]></category>
		<category><![CDATA[Wipsowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=990</guid>
		<description><![CDATA[Za&#160;mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od&#160;dużej jak dla mnie (ale&#160;koniecznej i&#160;wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z&#160;rodzinnego Wipsowa do&#160;Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do&#160;miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i&#160;strat: około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za&nbsp;mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od&nbsp;dużej jak dla mnie (ale&nbsp;koniecznej i&nbsp;wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z&nbsp;rodzinnego Wipsowa do&nbsp;Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do&nbsp;miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i&nbsp;strat:</p>
<p><strong>około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów</strong> &#8211; obecnie mając do&nbsp;pracy na&nbsp;godzinę ósmą wstaję przeciętnie o&nbsp;5.55 i&nbsp;o 7.50 jestem w&nbsp;pracy (daje to&nbsp;dwie godziny od&nbsp;wstania do&nbsp;dotarcia do&nbsp;pracy). Kończąc pracę średnio o&nbsp;14.25 w&nbsp;domu jestem o&nbsp;16.40 (!!!). Daje to&nbsp;prawie 2,5 godz. na&nbsp;dotarcie do&nbsp;domu. Liczę obecnie na&nbsp;proporcje czasowe: wstawać o&nbsp;6.55, bo do&nbsp;pracy mam<span style="text-decoration: line-through;"> 5 minut </span>8 minut samochodem. W&nbsp;domu być o&nbsp;14.40 ( bo z&nbsp;powrotem tez jest <span style="text-decoration: line-through;">5 minut</span> 8 minut- dosłownie) zysk powinien więc wynieść godzinę rano i&nbsp;około 2 godzin przy powrocie. Dla mnie bomba. Kiedy mam na&nbsp;12 do&nbsp;pracy w&nbsp;końcu coś realnie mogę popracować nad&nbsp;własnymi zadaniami, a&nbsp;nie spieszyć się na&nbsp;pociąg o&nbsp;9.50 ;/. Z&nbsp;drugiej strony dokładam sobie przez to&nbsp;ochoczo na&nbsp;plecy kolejne porcje rzeczy do&nbsp;zrobienia.</p>
<p><span id="more-990"></span></p>
<p><strong>Życie towarzyskie i&nbsp;kulturalne</strong> &#8211; jak człowiek jechał do&nbsp;Olsztyna samochodem to&nbsp;ani piwka. Jak jechał pociągiem to&nbsp;o 20.30 ostatnia szansa ewakuacji. Teraz w&nbsp;końcu będzie można wybrać się ze znajomymi na&nbsp;piwko i&nbsp;wrócić do&nbsp;siebie. Zacząć po&nbsp;pracy pojawiać się z&nbsp;Monią na&nbsp;imprezach kulturalnych bo można po&nbsp;pracy wrócić do&nbsp;domu, odpocząć, zjeść i&nbsp;na 18 skoczyć np. do&nbsp;MOKu. Poprzednio0 oznaczało to&nbsp;koczowanie do&nbsp;wieczora, tułaczkę i&nbsp;same problemy. Udało nam się już być na&nbsp;kilku fajnych imprezach kulturalnych &#8211; ostatnio np na&nbsp;spotkaniu z&nbsp;Edwardem Lutczynem, rysownikiem-satyrykiem.</p>
<p><strong>&#8222;Spokój&#8221; i&nbsp;&#8222;wolność&#8221;</strong> &#8211; z&nbsp;domu rodzinnego jaki by on miły człowiekowi nie był trzeba się wyprowadzić. Taka naturalna kolej rzeczy. Pewne rzeczy trzeba robić na&nbsp;swoje konto, pewne decyzje trzeba podejmować z&nbsp;własnej inicjatywy, pewne błędy trzeba odczuć na&nbsp;własnej skórze.  Rodzice nawet najlepsi ograniczają w&nbsp;pewien sposób wolność człowieka, pewne i&nbsp;zachowania burzą u&nbsp;dorosłego człowieka spokój. Nie jestem nastolatkiem, który przeżywa okres buntu. Jestem trzeźwo i&nbsp;logicznie (może aż nazbyt) myślącym 25 latkiem i&nbsp;po prostu te pojęcia &#8211; celowo napisane w&nbsp;cudzysłowie-  muszę sobie sam zapewnić. Bo formalnie miałem zarówno spokój jak i&nbsp;wolność. Teraz mam miejsce gdzie w&nbsp;spokoju poleżeć można z&nbsp;ukochaną, zamknąć drzwi i&nbsp;odciąć się od&nbsp;zewnętrznego świata. Własny mikro-świat. Z&nbsp;przyjemnością przyjeżdżam do&nbsp;rodziców na&nbsp;weekend czy od&nbsp;święta. Bardzo fajnie wrócić do&nbsp;swojego pokoju raz na&nbsp;jakiś czas.</p>
<p><strong>Uwolnię się od&nbsp;papierosowego dymu </strong>- niestety moi rodzice palą papierosy w&nbsp;dużych ilościach i&nbsp;ja także jestem tego nieświadomą ofiarą. Śmierdzące fajkami ubrania, kurtka i&nbsp;wszystkie rzeczy jakbym nałogowe przesiadywał w&nbsp;zadymionych knajpkach. Najgorsze że&nbsp;sam to&nbsp;czułem&#8230; Teraz muszę jedynie zrobić spore pranie ubrań i&nbsp;wietrzenie przedmiotów by zacząć pachnieć trochę milej dla siebie i&nbsp;dla otoczenia.</p>
<p><strong>Koniec z&nbsp;czytaniem w&nbsp;trakcie dojeżdżania</strong> &#8211; trzy godziny dziennie to&nbsp;całkiem sporo czasu na&nbsp;książkę czy gazetę. Mój rytuał czytania w&nbsp;pociągu, na&nbsp;przystanku, w&nbsp;autobusie bardzo mi się podobał i&nbsp;będzie mi go brakowało.  Ile to&nbsp;dzięki temu książek przeczytałem. Łza się w&nbsp;oku kręci. Ale&nbsp;jak mówią nie ma tego złego co by na&nbsp;dobre nie wyszło&#8230; będę czytał więcej w&nbsp;domu. Jak na&nbsp;razie nie jest źle udało mi się już w&nbsp;styczniu, w&nbsp;nowej lokalizacji, przeczytać kilka ciekawych książek. Więcej o&nbsp;tym  <strong><a href="http://www.rynarzewski.pl/ksiazki-2010/" target="_blank">na&nbsp;regale.</a></strong></p>
<p><strong>Większe koszty życia</strong> &#8211; przez 25 lat nie musiałem płacić za&nbsp;mieszkanie, jedzenie i&nbsp;środki eksploatacyjne. Czas to&nbsp;zmienić. Początkowo trzeba będzie się przyzwyczaić do&nbsp;chudszego portfela, ale&nbsp;od tego i&nbsp;tak nie ma ucieczki. Z&nbsp;drugiej strony większa to&nbsp;kontrola nad&nbsp;własnym życiem. Jem co chcę, uczę się że&nbsp;jeśli kupię to, to&nbsp;muszę zrezygnować z&nbsp;tamtego.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Aklimatyzacja w&nbsp;nowych wnętrzach trwa. Na&nbsp;razie powoli, powoli pokój staje się bardziej zdatny do&nbsp;życia. Kupiłem bardzo fajny regał na&nbsp;książki (okazja &#8211; Jysk 165,-) i&nbsp;od razu zrobiło się milej i&nbsp;przytulniej. Bo książki to, przynajmniej dla mnie, serce każdego miejsca do&nbsp;życia. No i&nbsp;płyty, choć na&nbsp;razie brak mi dobrego sprzętu żeby cokolwiek posłuchać (w&nbsp;tej kwestii i&nbsp;tak królowuje <span style="color: #888888;">[forma żeńska od&nbsp;króluje]</span> Monika) Teraz muszę jeszcze rzucić coś na&nbsp;ściany i&nbsp;jakiś chodnik na&nbsp;panele żeby jeszcze bardziej przybliżyć to&nbsp;do tzw. &#8222;domu&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/01/przeprowadzka-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe &#8211; wrażenia</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/07/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/07/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jul 2009 12:03:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=781</guid>
		<description><![CDATA[Weekend minął pod&#160;znakiem bujania się w&#160;rytm bluesa [ i&#160;soulu]. 10 i&#160;11 lipca odbyły się w&#160;naszym amfiteatrze XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe. Było fajnie. Trzy sceny (Amfiteatr, Targ Rybny, Fosa), kilkanaście zespołów i&#160;idealnie umiarkowana ilość ludzi. I&#160;dzień: Poszliśmy posiedzieć na&#160;Targu Rybnym, wypić &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2009/07/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Weekend minął pod&nbsp;znakiem bujania się w&nbsp;rytm bluesa [ i&nbsp;soulu]. 10 i&nbsp;11 lipca odbyły się w&nbsp;naszym amfiteatrze XVIII Olsztyńskie Noce Bluesowe. Było fajnie. Trzy sceny (Amfiteatr, Targ Rybny, Fosa), kilkanaście zespołów i&nbsp;idealnie umiarkowana ilość ludzi.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>I&nbsp;dzień:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Poszliśmy posiedzieć na&nbsp;Targu Rybnym, wypić piwka, posłuchać polskich kapel biorących udział w&nbsp;konkursie &#8222;Twój Blues poleca&#8221; (czy Twój Blues rekomenduje?), ale&nbsp;poziom niestety nie za&nbsp;wysoki. Grają, śpiewają, ale&nbsp;każdy tak samo i&nbsp;podobnie do&nbsp;siebie. Brak czegoś. Albo przyjechały zespoły z&nbsp;dolnej półki, albo słabo u&nbsp;nas z&nbsp;bluesem&#8230; i&nbsp;wszyscy chyba ze Ślaska. To&nbsp;ja jż wiem co się stało z&nbsp;tymi górnikami co ich z&nbsp;kopalni pozwalniali.. <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Potem poszliśmy do&nbsp;amfiteatru zająć miejsca dla większej ekipy, którą się wybieraliśmy. W&nbsp;amfiteatrze, bardzo fajnie wyremontowanym kilka nowości, ale&nbsp;jedna zasadnicza in plus: całkowity zakaz spożywania alkoholu, poza kawiarenką w&nbsp;podziemiach. Bardzo dobry pomysł, ochroniarze pilnowali rzeczywiście tego i&nbsp;było bardzo spokojnie. Razem z&nbsp;zakazem palenia papierosów, dało to&nbsp;miłą atmosferę, wręcz rodzinną.</p>
<p style="text-align: justify;">Na&nbsp;dużej scenie po&nbsp;trzy zespoły na&nbsp;dzień. Pierwszy zawsze z&nbsp;polski, laureat zeszłorocznego konkursu Twojego Bluesa, gdzie nagrodą jest właśnie duża scena. W&nbsp;piątek było Puste Biuro &#8211; soulowy w&nbsp;sumie zespół średniej klasy, poprawny w&nbsp;sumie, ale&nbsp;najlepiej wyszły im i&nbsp;tak covery co chyba świadczy trochę&#8230; Jako drugi zespół bluesowy z&nbsp;Niemiec &#8211; B.B. &amp; the Blues Shacks. Blues z&nbsp;Reichu&#8230; najpierw pojawia się uśmieszek, ale&nbsp;potem opada szczęka. Są fenomenalni. Kręcą niesamowitą imprezę, ludzie szaleją, zabawa na&nbsp;całego na&nbsp;scenie i&nbsp;trybunach. Grają bardziej skocznego rock&#8217;n'rollowego bluesa w&nbsp;stylu lat pięćdziesiątych. Jak potem sprawdziłem nazywa się to&nbsp;West Coast Jump Blues. Publiczność przez nich rozgrzana maksymalnie dostaje gwiazdę wieczoru Livin Blues Xperience z&nbsp;Holandii, zespół który kiedyś był sławny, teraz trochę podupadł i&nbsp;powoli stara się wrócić. Zagrali bardzo ładnego bluesa, ale&nbsp;niestety nie było w&nbsp;tym tyle energii i&nbsp;duszy co u&nbsp;Niemców. Poza tym nie dali żadnego ze swoich hitów poza &#8222;Black Spider Woman&#8221;. Szkoda. Nie zagrali nawet żadnego bisu. Holendrzy jakoś nie dali się poczuć.impreza się skończyła i&nbsp;o 2 byłem w&nbsp;domu.</p>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=Fo-JM8_FCp4</p>
<p style="text-align: center;"><strong>II dzień</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Znowu na&nbsp;17 na&nbsp;Targ Rybny. Tam zaczęło się bardzo fajnie od&nbsp;Marka &#8222;Makarona&#8221; Motyki, który solowo zagrał klasycznego gitarowego bluesa w&nbsp;najlepszym stylu delty Mysysypy. Blues w&nbsp;gwarze śląskiej wydawałoby sę rzecz śmieszna, ale<strong> <a href="http://www.myspace.com/marekmakarontrio">okazało się bardzo autentyczne i&nbsp;dobrze brzmiące</a></strong>. Przyjemne skojarzenie z&nbsp;takimi mistrzami jak Blind Willy Johnson i&nbsp;filmem Soul of a&nbsp;Man. Po&nbsp;nim wyszły już jedynie gorsze zespoły, a&nbsp;potem okazało się że&nbsp;w konkursie Makaron nie wygrał, a&nbsp;jakiś zespolik z&nbsp;dziewczynką na&nbsp;wokalu. Hmm, nie umieją docenić chyba autentycznego bluesa, wolą bezrefleksyjne kalkowanie tego ze stanów, co i&nbsp;tak się nigdy nie uda.</p>
<p style="text-align: justify;">Przed 20 znowu trzeba zająć dobre miejscówki pod&nbsp;budką akustyków (pod&nbsp;dachem w&nbsp;razie deszczu i&nbsp;oparciem dla pleców).  Koncert zaczyna się znowu od&nbsp;Polaków. Katarzyna Cygonek i&nbsp;Tomi Band czy coś takiego. O&nbsp;wiele lepiej niż Puste Biuro z&nbsp;wczoraj, ale&nbsp;jak to&nbsp;w Polsce, jakoś nie do&nbsp;końca. Wokalistka miała fajny głos, bardzo niski i&nbsp;była bosa, to&nbsp;chyba wszystko co zapamiętałem z&nbsp;ich występu i&nbsp;mieli <a href="http://www.youtube.com/watch?v=_w1yfuEBz4E" target="_blank"><strong>jedną fajną piosenkę&#8230;</strong></a> Po&nbsp;21 zaczęła się transmisja radiowa, na&nbsp;scenę wyszedł Boo Boo Davis, prawdziwy murzyn z&nbsp;delty co za&nbsp;młodu bawełnę był zbierał (ale&nbsp;robił to&nbsp;na farmie swojego ojca, więc obszarnik ;]) i&nbsp;od razu zaskarbił sobie publiczność mamrocząc coś w&nbsp;ichniej gwarze. Ciekawa osobowość, fajna muzyka. Moje pierwsze zetknięcie z&nbsp;prawdziwym bluesem na&nbsp;żywo. Prawdziwy &#8222;czarny&#8221; blues to&nbsp;coś całkiem innego niż to&nbsp;co grają u&nbsp;nas.  Mam wrażenie że&nbsp;najbardziej jak polskie zespoły mogą zbliżyć się do&nbsp;grania &#8222;czarnego&#8221; bluesa to&nbsp;poprzez ubranie się na&nbsp;czarno&#8230; hehehe, wystarczyło popatrzeć na&nbsp;strój i&nbsp;muzykę niektórych  zespołów &#8211; patrz.: Puste Biuro. Nawet na&nbsp;koncercie Claptona w&nbsp;zeszłym roku czuć było że&nbsp;brak mu tej &#8222;czarnej&#8221; charyzmy choć technikę ma opanowaną.</p>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=nXFTmWNZ62k</p>
<p style="text-align: justify;">Boo Boo i&nbsp;jego zespół dali dobry show. Po&nbsp;nich wyszła gwiazda wieczoru imperator (podobno) muzyki soul Otis Clay wraz z&nbsp;całkiem sporym zespołem. I&nbsp;znowu, ten soul w&nbsp;porównaniu z&nbsp;naszym soulem to&nbsp;dwa światy. Czarni mają chyba większe dusze bo muzyka duszowa im wychodzi lepiej i&nbsp;jest bardziej poruszająca. Mr. Otis zagrał dość spory koncert, fajne kawałki do&nbsp;bujania się, sporo nastrojowych, świetny kunszt muzyczny, performerski i&nbsp;genialne wrażenie na&nbsp;żywo. Ogólnie czuć było powrót do&nbsp;złotych lat soulu, ten klimat lat 70tych, trochę 80tych. Otis miał śmieszą marynareczkę w&nbsp;stylu tamtych lat i&nbsp;ogólnie robił miłe wrażenie starszego pana. Na&nbsp;scenie dużo zabawy, wykonawcy roześmiani, weseli, to&nbsp;się udziela od&nbsp;razu publiczności. Biali tego nie potrafią? Wieczór był świetny. Podniósł Noce na&nbsp;kolejny level. Ciekawe co w&nbsp;takim razie za&nbsp;rok?</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Baaaardzo fajna impreza. Karnet niesamowicie tani &#8211; 39 zł w&nbsp;przedsprzedaży za&nbsp;dwa dni zabawy.</p>
<p style="text-align: justify;">Całego bootlega z&nbsp;Nocy można obejrzeć <a href="http://www.youtube.com/user/Horacy67" target="_blank"><strong>na&nbsp;youtubie w&nbsp;kanale Horacy67</strong></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/07/xviii-olsztynskie-noce-bluesowe-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W teatrze</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/03/w-teatrze/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/03/w-teatrze/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 23:33:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Palace]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[scena Margines]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Teatr]]></category>
		<category><![CDATA[Teatr im Stefana Jaracza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=516</guid>
		<description><![CDATA[W&#160;sobotę udałem się do&#160;teatru. Po&#160;długiej przerwie. Po&#160;raz pierwszy na&#160;&#8222;offową&#8221; scenę Margines w&#160;Teatrze im. Sterfana Jaracza w&#160;Olsztynie. Wybraliśmy, a&#160;w sumie wybrany został,  spektakl Hotel Palace w&#160;reż. Cezarego Ilczyny.  Był to&#160;ostatni pokaz, przedstawienie spadało z&#160;afisza.I dobrze, że&#160;spadło. Bez ogródek, moje wrażenia są &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2009/03/w-teatrze/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://tbn2.google.com/images?q=tbn:ep8OZ85cj1Q08M:http://www.upr.org.pl/data/mini/1/wstazka-150x100.gif" alt="" />W&nbsp;sobotę udałem się do&nbsp;teatru. Po&nbsp;długiej przerwie. Po&nbsp;raz pierwszy na&nbsp;&#8222;offową&#8221; scenę Margines w&nbsp;Teatrze im. Sterfana Jaracza w&nbsp;Olsztynie. Wybraliśmy, a&nbsp;w sumie wybrany został,  spektakl Hotel Palace w&nbsp;reż. Cezarego Ilczyny.  Był to&nbsp;ostatni pokaz, przedstawienie spadało z&nbsp;afisza.I dobrze, że&nbsp;spadło.</p>
<p style="text-align: justify;">Bez ogródek, moje wrażenia są jednoznacznie negatywne. Humor z&nbsp;założenie mający kojarzyć się z&nbsp;absurdalnym Monty&#8217;m, tutaj zapośredniczony od&nbsp;francuskiego pierwowzoru Hotelu Palace, który powstał w&nbsp;latach 70 jako rewiowy show kabaretowy, w&nbsp;wydaniu jaraczowskim jest niestrawny. To&nbsp;co dla francuskiej klasy średniej w&nbsp;latach 70 mogło być śmieszne, nie jest dla dzisiejszego widza w&nbsp;postaci mojej. Choć na&nbsp;sali śmiech słychać było co chwilę i&nbsp;to w&nbsp;natężeniu świadczącym o&nbsp;wielkiej radości i&nbsp;admiracji na&nbsp;wyczynów aktorskich, to&nbsp;jakoś nie mogłem uchwycić w&nbsp;spektaklu nic wykraczającego poza banalne gagi. Gdzieniegdzie zdarzyło się błysk dobrego humoru, jednak wynikał on bardziej z&nbsp;indywidualnej inwencji i&nbsp;interpretacji roi niż z&nbsp;samego przedstawienia. Ogólnie to&nbsp;oglądałem z&nbsp;zażenowaniem. Dzięki bogom ja byłem ostatnim który się męczył. Zdjęli je.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz inna kwestia bo coś mi tutaj śmierdzi. Śmierdzi w&nbsp;teatrze. Nie wiem czy to&nbsp;ogólny trend czy tylko olsztyński teatr podaje się jednemu z&nbsp;najbardziej niepokojących nurtów w&nbsp;kulturze i&nbsp;sztuce XXI wieku. TABLOIDYZACJI. Repertuar przechodzi na&nbsp;miekką papkę, bardziej na&nbsp;pseudo musicalowe przedstawienia o&nbsp;lekkiej, kabareowej tematyce niż poważne, poruszające egzystencjalne tematy sztuki. Dla zarobku? Dla publiki? Nie wiem. To&nbsp;wymaga głębszej obserwacji. Nie wiem jak jest w&nbsp;innych miastach, ale&nbsp;podobne głosy słyszałem ostatnio odnośnie Teatru Polonia Krystyny Jandy. Podejrzewam, że&nbsp;gdzie indziej nie jest wcale lepiej.</p>
<p style="text-align: justify;">A&nbsp;u &#8222;nas&#8221; offowa scena przeznaczona początkowa dla celów eksperymentów, na&nbsp;której mieli wyszumieć się młodzi, żądni niecodziennych drażniących tematów &#8222;młodzi&#8221;  połknięta została przez Komercję. I&nbsp;nawet jeśli to&nbsp;tylko wybryk , to&nbsp;takich rzeczy się potem nie zapomina. I&nbsp;smrodek zostaje&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Powoływanie się przy okazji spektaklu Hotel Palace na&nbsp;humor Monty Pythona uznaję za&nbsp;całkowite nieporozumienie. Tutaj jest raczej prymitywny wieśniacki żart w&nbsp;stylu serialu &#8222;Allo, Allo&#8221;. Francuzi, miałem po&nbsp;raz kolejny co do&nbsp;nich rację, nie mają zbyt wiele do&nbsp;wniesienia w&nbsp;kulturze współczesnej. Amen.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">polecam<a href="http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/34255.html"> krytyczną recenzję:</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/03/w-teatrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Enej &#8211; Ulice</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/11/enej-ulice/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/11/enej-ulice/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 19:43:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[debiut]]></category>
		<category><![CDATA[Enej]]></category>
		<category><![CDATA[Hymn Kortowiady]]></category>
		<category><![CDATA[kortowiada]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza płyta zespołu Enej]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Sołoducha]]></category>
		<category><![CDATA[radio olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[ulice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=261</guid>
		<description><![CDATA[Odrobina regionalnej reklamy. Dziś premierę miała pierwsza płyta olsztyńskiego zespołu rockowo- folkowo- reggowo- ska Enej. Płytę promuje utwór &#8222;Ulice&#8221; &#8211; ciekawy, wpadający w&#160;ucho z&#160;dużą dawką energii. Teledysk zrealizowany został w&#160;Olsztynie, można pooglądać przebitki z&#160;kilku miejsc na&#160;starówce, ratusza, i&#160;przejścia podziemnego przy &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/11/enej-ulice/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Odrobina regionalnej reklamy.</p>
<p><a href="http://enej.pl/images/Ok%C5%82adka.jpg"><img class="alignleft" src="http://enej.pl/images/Ok%C5%82adka.jpg" alt="" width="128" height="117" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Dziś premierę miała pierwsza płyta olsztyńskiego zespołu rockowo- folkowo- reggowo- ska <strong><a href="http://enej.pl" target="_blank">Enej</a></strong>. Płytę promuje utwór <strong><a href="http://enej.pl/teksty.php?open=teksty&amp;id=10" target="_blank">&#8222;Ulice&#8221;</a></strong> &#8211; ciekawy, wpadający w&nbsp;ucho z&nbsp;dużą dawką energii. Teledysk zrealizowany został w&nbsp;Olsztynie, można pooglądać przebitki z&nbsp;kilku miejsc na&nbsp;starówce, ratusza, i&nbsp;przejścia podziemnego przy ulicy 1 maja na&nbsp;Zatorze. Piosenka moim zdaniem według prawideł dzisiejszego rynku powinna stać sie hitem, być może na&nbsp;skale krajową (zależy tylko jednak tylko od&nbsp;łaskawości stacji radiowych).</p>
<pre style="text-align: center;">httpv://pl.youtube.com/watch?v=xjjOYT32ybQ</pre>
<p>Muzyka energetyczna i&nbsp;bez wybujałych tekstów. I&nbsp;dobrze. Ich drugi (a&nbsp;wcześniejszy ) kawałek który uważam to&nbsp;hymn naszych ( już nie moich?) juwenaliów &#8211; <strong>Kortowiady</strong>.</p>
<p><strong>Enej &#8211; Hymn Kortowiady:</strong> [audio:http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3]</p>
<p>Tak zespoł pisze sam o&nbsp;sobie <strong><a href="http://enej.pl/press.php" target="_blank">na&nbsp;swoich stronach</a>:</strong></p>
<blockquote>
<h5 style="text-align: justify;">ENEJ powstał w&nbsp;<strong>2002 </strong>w&nbsp;<strong>Olsztynie</strong>. Początkowe fascynacje zespołu związane były z&nbsp;kultura Ukraińską. Wynikało to&nbsp;z faktu, że&nbsp;część członków ma ukraińskie korzenie. Pierwsze trzy lata to&nbsp;okres poszukiwań muzycznych i&nbsp;wielokrotne zmiany personalne. Właściwą działalność Enej rozpoczął w&nbsp;2005 roku. Od&nbsp;tego czasu zaczęła się intensywna praca nad&nbsp;stylistyką, czemu służyło poszukiwanie nowych instrumentów i&nbsp;nowego brzmienia. Obecnie muzyka zespołu „ENEJ” to&nbsp;szeroko rozumiany rock z&nbsp;elementami ska, folk  i&nbsp;reagee,       Już w&nbsp;2006 roku Enej z&nbsp;powodzeniem wziął udział w&nbsp;konkursie festiwalu „Union of Rock Węgorzewo 2006”. Występ ten został zauważony i&nbsp;doceniony przez dziennikarzy, którzy swoje uznanie wyrazili nagrodą przyznaną dla olsztyńskiej formacji. W&nbsp;tym samym roku zespół dwukrotnie otrzymał nagrodę publiczności na&nbsp;festiwalu Fiesta Borealis w&nbsp;Olecku oraz na&nbsp;festiwalu Kierunek Olsztyn. W&nbsp;2007 roku Enej nagrał oficjalny Hymn jednych z&nbsp;największych w&nbsp;Polsce juwenaliów, czyli olsztyńskiej Kortowiady.       Od&nbsp;trzech sezonów Enej regularnie gra na&nbsp;wielu scenach całej Polski, zawsze spotykając się ze znakomitym przyjęciem publiczności.      20 października 2008 ukazał się  pierwszy singiel „ulice” promujący debiutancki album o&nbsp;tej samej nazwie 17 listopada 2008 zespół ENEJ wydał  swoją debiutancką płytę, której wydawcą jest Polskie Radio Olsztyn oraz Lou&amp;Rocked Boys.</h5>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/11/enej-ulice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
<enclosure url="http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3" length="4129468" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3" length="4129468" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3" length="4129468" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3" length="4129468" type="audio/mpeg" />
		</item>
	</channel>
</rss>

