<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; Lech Kaczyński</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/lech-kaczynski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 16:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Katastrofa rządowego samolotu 10 kwietnia 2010 roku</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 14:01:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[10 kwietnia]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1212</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z&#160;częstych problemów, z&#160;którymi stykają się historycy jest brak dostępu do&#160;relacji zwykłych osób &#8211; statystycznych Kowalskich. Wszystko zmieniła era elektroniczna, która dostarcza setek, tysięcy indywidualnych [oddolnych] relacji.  Czy jednak na&#160;pewno? Najbardziej wartościowym z&#160;nich będzie z&#160;pewnością internet, pokazujący jak widzieli i&#160;jak &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jednym z&nbsp;częstych problemów, z&nbsp;którymi stykają się historycy jest brak dostępu do&nbsp;relacji zwykłych osób &#8211; statystycznych Kowalskich. Wszystko zmieniła era elektroniczna, która dostarcza setek, tysięcy indywidualnych [oddolnych] relacji.  Czy jednak na&nbsp;pewno? Najbardziej wartościowym z&nbsp;nich będzie z&nbsp;pewnością internet, pokazujący jak widzieli i&nbsp;jak przeżywali dane wydarzenia Kowalscy. Pod&nbsp;warunkiem że&nbsp;to opiszą.</p>
<p style="text-align: justify;">Jako jeden z&nbsp;&#8222;Kowalskich&#8221; zamieszczam relację z&nbsp;tego co działo się u&nbsp;mnie w&nbsp;dzień kiedy pod&nbsp;Smoleńskiem rozbił się rządowy samolot z&nbsp;Parą Prezydencką. Nie są to&nbsp;może głębokie przemyślenia. Raczej rodzaj suchego raportu. Niech jakiś przyszły historyk wykorzysta moją relację jeśli kiedyś będzie miał na&nbsp;to ochotę:</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1212"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W&nbsp;piątek wieczorem wróciłem z&nbsp;konferencji naukowej w&nbsp;Szczecinie. Razem z&nbsp;Monią położyliśmy się dość wcześnie zmęczeni ciężkim dniem jej  pracy i&nbsp;mojej długiej podróży. Wstałem, w&nbsp;sobotę około 8 rano, ubrałem się i&nbsp;około 8.30 poszedłem pobiegać na&nbsp;poranną rozgrzewkę. Pogoda była lekko zachmurzona, dość ciepło, choć zanosiło się na&nbsp;deszcz. Wracając zabiegłem do&nbsp;piekarni żeby kupić bułki na&nbsp;śniadanie i&nbsp;około 9 byłem już w&nbsp;domu. Monia jeszcze spała, wziąłem prysznic ogarnąłem trochę w&nbsp;pokoju. Odpaliłem kompa, żeby zabrać się za&nbsp;pisanie Sobotniego Dyżuru na&nbsp;Pulowerku. W&nbsp;międzyczasie poszedłem wstawić pranie. Kiedy Monia za&nbsp;jakiś czas wstała, wziąłem się za&nbsp;przygotowywanie śniadania. Zadzwoniła mama Moni, żebyśmy włączyli telewizor bo rozbił się samolot z&nbsp;Lechem Kaczyńskim. Szybko przełączyliśmy na&nbsp;telewizję na&nbsp;TVP Info. Była gdzieś 9:20. Patrząc na&nbsp;pierwsze nagłówki kanałów informacyjnych,  mówiłem Monice, że&nbsp;pewnie jakaś niewielka usterka, szczególnie, że&nbsp;trąbili, że&nbsp;to jakiś wypadek na&nbsp;lotnisku. Potem zaczęła się medialna lawina. Groza rosła. Siedliśmy przed telewizorem jak zahipnotyzowani. Na&nbsp;laptopie wrzuciłem na&nbsp;Pulowerka, czarną planszę informującą, że&nbsp;zawieszamy publikowanie tekstów na&nbsp;czas nieokreślony. Byłem pewien, że&nbsp;będzie żałoba narodowa i&nbsp;nie wypada żeby rozrywkowy portal ją zakłócał. Niedługo potem wstał kuzyn i&nbsp;już we&nbsp;trójkę śledziliśmy doniesienia. Przez dwie pierwsze godziny nie mogliśmy oderwać się od&nbsp;ekranu. Szok.  Informacje i&nbsp;wypowiedzi komentatorów poruszały serce, niezależnie od&nbsp;sympatii politycznych. Ludzki odruch. Pierwsze doniesienia dawały jeszcze nadzieję, dziwiły mnie niespodziewanie szybkie informacje ze strony Reutersa i&nbsp;Rosyjskich Władz, bo strona Polska, zarówno media jak i&nbsp;MSZ, nie określały jasno rozmiarów katastrofy. Pierwsza wiadomość, że&nbsp;zginęli wszyscy wydawała mi się &#8222;medialnym faktem&#8221;, pomyłką, bo nie chciało mi się wierzyć w&nbsp;tak olbrzymią katastrofę rządowej maszyny. Na&nbsp;dodatek tak nieoczekiwaną. Szczególnie kiedy zaczęli podawać nazwiska pasażerów. Zadzwonił kolega z&nbsp;Irlandii, wymieniliśmy uwagi o&nbsp;tragicznych skutkach polskiego myślenia doraźnego. Oprócz czarnej planszy na&nbsp;stronie Pulowerka, przerobiłem i&nbsp;wrzuciłem na&nbsp;stronę logo na&nbsp;czarno białe, bo nie mogłem znaleźć plugina do&nbsp;wordpressa, który przerabiał by cały portal na&nbsp;czarno-biały. Przed 13 zebraliśmy się w&nbsp;końcu do&nbsp;wyjazdu na&nbsp;urodziny babci Geni. Zajechaliśmy kupić kwiaty, potem tort. Jadąc do&nbsp;Wipsowa cały czas słuchaliśmy radia z&nbsp;komórki. W&nbsp;domu rodzice tak samo zszokowani, może trochę bardziej zajęci swoimi sprawami. Korzystając z&nbsp;okazji przeleciałem po&nbsp;kanałach, zajrzałem na&nbsp;CNN, gdzie dwa główne rywalizujące tematy to&nbsp;zamieszki na&nbsp;Filipinach i&nbsp;katastrofa pod&nbsp;Smoleńskiem. Kolejne kilka godzin spędzone przed telewizorem oglądając wciąż powtarzające się skromne wszak informacje. Wciągające i&nbsp;przytłaczające jednocześnie. Wyczerpani i&nbsp;przygnębieni po&nbsp;obiedzie, za&nbsp;namową Moni pojechaliśmy na&nbsp;basen do&nbsp;Dobrego Miasta, żeby choć na&nbsp;chwilę wyrwać się z&nbsp;medialnej traumy i&nbsp;przygnębienia. Zrobiłem 60 długości basenu, zrelaksowałem trochę. Wróciłem, rodzice byli akurat u&nbsp;znajomych na&nbsp;imieninach. Posiedziałem przed telewizorem, porozmawiałem z&nbsp;babcią, która nazajutrz miała mieć 86 urodziny. Kolejne wiadomości, wszyscy wzruszeni i&nbsp;przygnębieni. Nalałem sobie szklankę whiskey z&nbsp;colą i&nbsp;przełączyłem na&nbsp;jakiś neutralny program. Ostatecznie po&nbsp;powrocie rodziców koło godz. 23 poszedłem do&nbsp;swojego pokoju i&nbsp;poczytałem kilka stron książki do&nbsp;snu, po&nbsp;czym padłem z&nbsp;wyczerpania.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak wyglądał mój 10 kwietnia. Data, o&nbsp;której będą po&nbsp;raz kolejny pisać w&nbsp;podręcznikach historii. Niezależnie czy ktoś uzna moją relacją za&nbsp;wartą uwagi czy nie, tym bardziej jako nic nie znacząca ważna jest dla &#8222;prawdziwej&#8221; historii. Poza tym warto zachować to&nbsp;choćby dla siebie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/04/katastrofa-rzadowego-samolotu-10-kwietnia-2010-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

