<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; kolej</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/kolej/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 16:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Opowieści kolejowe&#8230; cz. 2</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 20:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[dojeżdżanie]]></category>
		<category><![CDATA[kolej]]></category>
		<category><![CDATA[opowieści kolejowe]]></category>
		<category><![CDATA[PKP]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=198</guid>
		<description><![CDATA[Istniały w&#160;moich czasach i&#160;w moim położeniu geo-politycznym, tak jak i&#160;zapewne obecnie dwa modele uczęszczania do&#160;szkoły średniej – dojeżdżanie oraz internat vel. bursa. Oba wiązały się w&#160;pewien sposób z&#160;podróżowaniem z&#160;tym że&#160;„dojeżdżanie” w&#160;dniach od&#160;poniedziałku do&#160;piątku, zaś „internat/bursa” w&#160;piątki i&#160;niedziele. U&#160;mnie z&#160;powodu niedużej &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><img class="alignleft" style="float:left;margin:1px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/3/4502/z4502853X.jpg" alt="" width="283" height="212" />Istniały w&nbsp;moich czasach i&nbsp;w moim położeniu geo-politycznym, tak jak i&nbsp;zapewne obecnie dwa modele uczęszczania do&nbsp;szkoły średniej – dojeżdżanie oraz internat vel. bursa. Oba wiązały się w&nbsp;pewien sposób z&nbsp;podróżowaniem z&nbsp;tym że&nbsp;„<em>dojeżdżanie</em>” w&nbsp;dniach od&nbsp;poniedziałku do&nbsp;piątku, zaś „<em>internat/bursa</em>” w&nbsp;piątki i&nbsp;niedziele. U&nbsp;mnie z&nbsp;powodu niedużej odległości w&nbsp;grę wchodziło praktycznie tylko „<em>dojeżdżanie</em>”, z&nbsp;resztą jak miałem się okazję przekonać potem po&nbsp;stanie umysłowo-wychowawczym kolegów z&nbsp;burs – dzięki bogu!</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Pierwszy rok dojeżdżania był pewnym szokiem. Kwestia zaaklimatyzowania się i&nbsp;widmo tzw. „<em>kocenia</em>” powodowało pewien dyskomfort na&nbsp;początku, jednak człowiek jest istotą łatwo adoptującą się do&nbsp;ekstremalnych warunków i&nbsp;jakoś się dostosowałem, zresztą nie byłem wówczas sam. Podobnie sytuacja miała się z&nbsp;całym pokoleniem  moich rówieśników, tych znajomych oraz nieznajomych.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Pociągowe społeczeństwo okresu mojego pierwszego „<em>dojeżdżania</em>” charakteryzowało się pewną hierarchią. Pierwszoroczniacy, średni dojeżdżacze, dojeżdżacze seniorzy oraz charakteryzujące się własną hierarchią warstwy wyższe. Mieszanie się klas „dojeżdżających” następowało w&nbsp;rożnym stopniu – pierwszoroczniacy szukali często protekcji u&nbsp;seniorów, przed wyzyskiem i&nbsp;uciskiem klas od&nbsp;nich wyżej postawionych. Najczęściej opierało się to&nbsp;na więzach rodzinno-sąsiedzkich. Jednocześnie zaś ucisk stosowany był także przez środowiska bliskie uciskanemu. Kocenie w&nbsp;okresie swojego apogeum, które na&nbsp;szczęście miejsce miało nim ja zacząłem dojeżdżać, zahaczało momentami o&nbsp;dręczenie i&nbsp;wręcz znęcanie się. Obecnie o&nbsp;ile zauważyłem, zwyczaj ten zanikł prawie całkowicie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Dojeżdżanie to&nbsp;nie tylko cała bogata kultura „wagonowa” [<em>której nie jestem w&nbsp;tym momencie w&nbsp;stanie przedstawić w&nbsp;sposób wyczerpujący – mam nadzieję kiedyś się za&nbsp;to zabrać</em>] &#8211; to&nbsp;także jej subkultura „peronowa”. Oczekiwanie  na&nbsp;podstawienie składu, lub pociąg długodystansowy posiadało określone reguły. Peron podzielony był na&nbsp;poszczególne rewiry – objęte w&nbsp;niepisane posiadanie przez grupy zawodowe, towarzyskie lub związane z&nbsp;poszczególnymi miejscowościami. Układ ten znajdował jednocześnie pewne odzwierciedlenie w&nbsp;rozkładzie poszczególnych grup w&nbsp;wagonach składu. Dojeżdżając przez pewien czas pociągiem o&nbsp;określonej godzinie, z&nbsp;prawdopodobieństwem 95 procent zdolny byłem określić w&nbsp;którym z&nbsp;kolejności wagonie dana osoba się znajduje, a&nbsp;także z&nbsp;dużą dokładnością określić przedział lub część wagonu w&nbsp;której mogę ją odnaleźć. Niepisana umowa regulowała ład i&nbsp;porządek dojeżdżającego społeczeństwa. Taka rewirowość doskonale świadczy reliktach pierwotnych instynktów stadnych.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ten wykład „<em>Opowieści kolejowych</em>” zawarł w&nbsp;sobie wiele zagadnień teoretycznych, a&nbsp;mniej bezpośrednich przykładów z&nbsp;moich wspomnień&#8230; &#8230;bywa <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/06/opowiesci-kolejowe-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>opowieści kolejowe&#8230; cz.1</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 May 2008 19:10:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kolej]]></category>
		<category><![CDATA[koleje]]></category>
		<category><![CDATA[PKP]]></category>
		<category><![CDATA[pociągi]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=188</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio doszedłem do&#160;wniosku że&#160;motywem przewodnim mojego życia, jeśli miałbym takowy wybierać, z&#160;pewnością byłyby dworce i&#160;kolej nasza wspaniała, PKP. Stykałem się z&#160;PKP od&#160;lat najmłodszych &#8211; pierwsze wspomnienia moje kolei dotyczące sięgają wczesnego dzieciństwa. Miałem pewnie 5-6 latek, czyli akurat wypadał przełom &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" style="float:left;margin:2px;" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2008/05/zapiski.jpg" alt="" width="220" height="424" />Ostatnio doszedłem do&nbsp;wniosku że&nbsp;motywem przewodnim mojego życia, jeśli miałbym takowy wybierać, z&nbsp;pewnością byłyby dworce i&nbsp;kolej nasza wspaniała, PKP.</p>
<p style="text-align:justify;">Stykałem się z&nbsp;PKP od&nbsp;lat najmłodszych &#8211; pierwsze wspomnienia moje kolei dotyczące sięgają wczesnego dzieciństwa. Miałem pewnie 5-6 latek, czyli akurat wypadał przełom ustrojowy, a&nbsp;ja zapoznawałem sie z&nbsp;molochem-instytucją o&nbsp;tajemniczym skrócie PKP, która miała wywrzeć wielki wpływ na&nbsp;moje późniejsze życie. Jednak od&nbsp;początku&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Dziadek i&nbsp;Babcia byli kolejarzami. Mieszkali w&nbsp;budynku przy samych torach &#8211; tzw. Spedycji. Wakacje spędzane u&nbsp;nich to&nbsp;m. in. okno za&nbsp;którym co chwila przejeżdżały pociągi (kiedyś jeździło ich więcej niż dziś). Nocą pociagi te początkowo mnie budziły, podobno płakałem, ale&nbsp;szybko sie przyzwyczaiłem i&nbsp;spałem jak kamień przy przetaczających się za&nbsp;oknem pospiesznych i&nbsp;towarowych. Dziadek nim przeszedł na&nbsp;emeryture pracował jako spawacz na&nbsp;kolei ichodziliśmy wtedy z&nbsp;nim czasem na&nbsp;dyżury do&nbsp;takich śmiesznych wagonów mieszkalnych, co dla mnie jako smyka było frajdą niesamowitą. Zapamiętałem z&nbsp;nich piętrowe łóżka i&nbsp;piecyk w&nbsp;przedsionku. Zapamiętałem też zapach kolejowy. Trudny do&nbsp;określenia, będący zapewne pochodną woni jakichś smarów, stali, tłucznia. Na&nbsp;nieużywanych torowiskach można też było znaleźć różne ciekawe kawałki żelastwa, a&nbsp;tłuczeń kolejowy stanowił świetny budulec do&nbsp;tras dla naszych resoraków. Często spotykałem też w&nbsp;dzieciństwie &#8222;robaki kolejowe&#8221; &#8211; charakterystyczny gatunek czerwono czarnego żuka, który mieszkał przy dworcach, torach ib udynkach kolejowych. Miał charakterystyczne wzorki na&nbsp;pancerzu i&nbsp;lubił wygrzewać się na&nbsp;betonie w&nbsp;ciepłe dni. Niestety od&nbsp;kilku lat już ich nigdzie i&nbsp;wcale nie spotykam&#8230; co się stało z&nbsp;tym gatunkiem? Wyginął?</p>
<p style="text-align:justify;">Dzieciństwo to&nbsp;także podróże pociągiem z&nbsp;rodzicami nim jeszcze kupiliśmy pierwszego malucha. Najlepiej pamiętam chyba podróże zimowe &#8211; wyprawy wigilijne do&nbsp;dziadków, którzy mieszkali jedną stacje dalej. Rodzice ubierali mnie w&nbsp;misiowaty płaszczyk, pamiętam też rękawiczki na&nbsp;sznurkach i&nbsp;czapkę zawiązywaną pod&nbsp;brodą. Mróz szczypał w&nbsp;twarz, śnieg skrzypiał pod&nbsp;podeszwami butów, a&nbsp;my czekaliśmy na&nbsp;pociąg, który wjeżdżał na&nbsp;stację ciągnąc za&nbsp;sobą tuman śnieżnego pyłu. Pamiętam że&nbsp;nigdy nie siadaliśmy w&nbsp;przedziałach, bo podróż trwała tylko 7 minut i&nbsp;pilnie oglądałem uciekające za&nbsp;szybami krajobrazy. Na&nbsp;stacji u&nbsp;dziadków był kiosk. Lubiliśmy z&nbsp;bratem oglądać wszystko co było za&nbsp;okratowanymi szybami wystawione &#8211; plastykowe karabiny, kolorowanki, szampony, komiksy, gazety, karty do&nbsp;gry i&nbsp;inne drobiazgi&#8230;. Z&nbsp;dzieciństwa najbardziej chyba właśnie pamiętam trasę Wipsowo-Czerwonka Czerwonka-Wipsowo.</p>
<p style="text-align:justify;">A&nbsp;długo potem, po&nbsp;skończeniu podstawówki zaczęło się dojeżdżanie&#8230; ale&nbsp;o tym później</p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/05/opowiesci-kolejowe-cz1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

