Black&White

Wakacje 2003 lub 2004, Zenit 312m, czarno-biała klisza. To był chyba ostatni raz kiedy zrobienie paru zdjęć sprawiło mi tak ogromną przyjemność. Analogowy aparat, ręcznie ustawiana ostrość, zabawa na całego.

Technicznie zdjęcia są koszmarem profesjonalnego fotografa, ale moimi rękoma (i nie tylko moimi) powstały zdjęcia z klimatem. Choć nie wszystkie ostre, nie wszystkie idealnie wykadrowane, to wszystkie zdają się opowiadać jakąś historię. Wszystkie maja coś co mógłbym nazwać „duszą”. Od cyfrowych różnią się nieprzewidywalnością, bo robiąc je nie wiedzieliśmy co z nich wyjdzie. Część kliszy jest nieczytelna, ale te kilkanaście zdjęć bardzo mi się podoba…

Służbowy skaner do mikrofilmów, GIMP, kilka minut czasu, WordPressowy blog, zero złotych. Czyż technologia nie daje wspaniałych możliwości?

Chyba trzeba odświeżyć Zenita. Naprawić go, bo zrywa klisze i kupić czarno-białą kliszę…