Crossroads Guitar Festival 2004

Dziś w pracy przy pracy po raz kolejny obejrzałem DVD z  zapisem  świetnego koncertu/festiwalu Crossroads Guitar Festival z 2004 r stworzonego przez żyjącą legendę Erica Claptona. Legenda zaprosiła legendy. Na scenie najważniejsi gitarzyści świata z różnych, czasem egzotycznych, nurtów. Z gwiazd pierwszej miary: Buddy Guy, BB King,  Santana, John Mayer, młodszy Voughan i inni. Fenomelnalne. Gitary wszelkiego rodzaju. Talenty przedniej klasy. Atmosfera zarówno na scenie jak i na trybunach iście piknikowa. Zawsze kiedy oglądam to DVD poprawia mi humor. Na przednówku jak znalazł.

Poniżej niezły mix coutry – bluesowy Road to Nashvegas. Odkryłem ten kawałek dzięki temu koncertowi i zapadł mi w ucho. Dan Tymiński robił bluesową muzykę m. in do filmu „Bracie gdzie jesteś”:

httpv://www.youtube.com/watch?v=_uRrcOzmgQY

Poniżej drugie z odkryć. Robert Randolph i jego pedal steel guitar (aka elektrczna gitara hawajska) dziwne urządzenie pomiędzy pianinem a gitarą elektryczną, które daje niesamowite dźwięki i jak wygląda z miny Roberta chyba dużo radości. Kolejna świetna melodia:

httpv://www.youtube.com/watch?v=Nw9xvy1DWsk

W drugiej i jak dotąd ostatniej edycji w roku 2007 ponownie zebrała się banda Guitar Heroes i pokazali co umieją. Gościnnie wystąpił Bill Murray :D

Gorąco polecam!!!

Wrażenia z koncertu Erica Claptona

Eric Clapton był w Polsce jak dotąd dwa razy.

Po raz pierwszy w latach 70tych. Miał zaplanowanych kilka koncertów, jednak w wyniku zamieszek jakie wybuchły po pierwszym z nich, użyciu gazu przez milicję dla ich stłumienia oraz zniszczeniu sprzętu nagłośnieniowego, pozostałe zostały przez artystę odwołane. Eric Clapton nabawił się alergii do naszego kraju skutecznie omijając go podczas swoich tras koncertowych.

Po kilkudziesięciu latach, zmianie systemu i zmianie pokoleń Clapton postanowił przyjechać w końcu po raz drugi do Polski. Do Gdynia na skwer Kościuszki. Namówiony przez Ukochaną pojechałem na ten koncert.

W dzień koncertu pogoda dopisała. Nawet za bardzo. Spaliłem się na raka, biały został tylko ślad od okularów. Przed koncertem zaliczyliśmy plażę, kąpiel w lodowatym Bałtyku, rejs po porcie statkiem "Danuta" oraz obiad w Bistro "Luna". Skutki słońca doskonale widać na zdjęciu. :)

Było świetnie, choć zawiódł Dżem jako support przed Claptonem. Grali trochę bez werwy i nie zagrali żadnych bisów co jest największą koncertową zbrodnią. Nie rozgrzali widowni w stopniu w jakim mogli to zrobić. Nic to jednak. Główne danie smakowało wyśmienicie!

Ludzie na koncercie byli, co mnie zdziwiło w dużej części w wieku moich rodziców. Wszyscy jednak bawili się świetnie. Koncert po supportcie zaczął się z niesamowitą punktualnością a wręcz o dwie minuty przed 20. Skończył się niestety także z dużą punktualnością tuż przed 22. Clapton i jego niesamowity zespół zagrał z początku trochę mniej znanych kawałków, ppotem już bardziej znane, z takimi klasykami jak Wonderful Tonight, Cocaine i nieśmiertelna Layla. Ludziom sie podobało. Posłuchajcie fragmentu koncertu:

Layla[audio:http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2008/08/layla-gdynia-14082008.mp3]

 Mam tylko duży minus dla organizatorów za nie poinformowanie zawczasu o takich ograniczeniach jak zakaz wnoszenia aparatów [ co większość z nas obeszła przemycając aparaty] oraz zakaz wnoszenia napojów. Trochę to dziwne o takich rzeczach dowiadywać się przy bramce wejściowej. Organizatorzy proponowali pozostawienie sprzętu w depozycie [oj niepewna sprawa taki depozyt], jednak ja nie odważyłbym się na taki ruch. Wolałem już przemycać.

Niemniej impreza fenomenalna.