
Od bodajże roku kwintesencją internetowej tabloidyzacji jest dla mnie portal internetowy Onet.
…a pomyśleć że kiedyś była to moja strona startowa.
Przegląd informacji umieszczonych na pierwszej stronie Onetu, wieczorem 23 kwietnia 2009:
Politykę i wiadomości pomijam bo każdy wie jakie są, wszędzie te same i papkowate do oporu, ale za to reszta… reszta mówi wiele [przeglądowo]:
- Co z nami będzie po zmartwychwstaniu – nawet nie zaglądam.
- późne jedzenie nie musi tuczyć – genialny tekst o tym ze jak się je w nocy to się nie przytyje a wystarczy tylko nie jeść przez resztę dnia. Genialne. Ge-nial-ne.
- Faceci zrzucają sierść – trendseterski tekst o tym że powinniśmy się my mężczyźni golić na całym ciele bo to modne i fajne.
- Niedoszła Miss naraziła się gejom
- tekst o tym że tabletki na okładce kolejnej płyty Eminema układają sie w kontur granic Polski
- Nowa fryzura mandaryny – hit czy kit? -
- Fiszbiny w biustonoszu zatrzymały pocisk
A im głębiej tym gorzej. W krótkim czasie Onet stracił wszystko, poszedł w trend kliknięcia, poddał się podszeptoom kosmatej ręki marketingu i zaczął w 100% projektować swoją treść wg wzorców a nie pisać wartościowe, mniej lub bardziej teksty. Całkowicie odrzuca mnie i zbiera się na intelektualnego pawia… Wchodzę rzadko, niemniej regularnie co kilkanaście dni żeby sprawdzić czy aby bez zmian. Jak widać powyżej. I choćby tam były ciekawe teksty nawet ,to zanim do nich dotrę moje oczy zaatakują dziesiątki beznadziejnie głupich tekstów, które całkowicie mnie sparaliżują nim dotrę gdzie chciałem… A mieli [i nadal mają tylko tam nie zachodzę już niestety] taki fajny dział prasy zagranicznej.
Aż na usta ciśnie się cytat z Adasia Miauczyńskiego w „Dniu Świra”, krzyk który w eter niesie cała moją frustrację mediami:
„Dżizus kurwa ja pierdole”
I nie mam nic do dodania.
…a tutaj tekst w oryginale i inny wymiar frustracji znany nam wszystkim – zarobki i „misja” w pracy.
httpv://www.youtube.com/watch?v=pVlMddE8TOc