<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; deszcz</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/tag/deszcz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 02:06:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Pomiędzy</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/05/pomiedzy/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/05/pomiedzy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 08:05:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[deszcz]]></category>
		<category><![CDATA[deszczowa pogoda]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=667</guid>
		<description><![CDATA[[...] - Wiesz, powiem ci, że&#160;uwielbiam taką pogodę. - Rozumiem. - Lubię kiedy niebo zakryte jest takimi ciemno-szarymi, ale&#160;nie ołowianymi chmurami, kiedy jeszcze nie pada, a&#160;słońce nie ma już siły przedrzeć się przez powłokę chmur. Ten kolor światła i&#160;powszechne uczucie &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2009/05/pomiedzy/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/deszczowe.jpg"><img class="size-full wp-image-676 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 1px;" title="deszczowe" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/deszczowe.jpg" alt="deszczowe" width="147" height="558" /></a>[...]</p>
<p style="text-align: justify;">- Wiesz, powiem ci, że&nbsp;uwielbiam taką pogodę.</p>
<p style="text-align: justify;">- Rozumiem.</p>
<p style="text-align: justify;">- Lubię kiedy niebo zakryte jest takimi ciemno-szarymi, ale&nbsp;nie ołowianymi chmurami, kiedy jeszcze nie pada, a&nbsp;słońce nie ma już siły przedrzeć się przez powłokę chmur. Ten kolor światła i&nbsp;powszechne uczucie senności&#8230;. prawie że&nbsp;magiczny klimat. Natura na&nbsp;moment wstrzymuje oddech, a&nbsp;silnik przejeżdżającego samochodu brzmi wyraźnie i&nbsp;przejrzyście, nienaturalnie. Pociągasz nogą po&nbsp;ziemi i&nbsp;wzbijasz tumany kurzu, a&nbsp;w nosie czuć już delikatny, ledwie wyczuwalny zapach deszczu. Tak na&nbsp;kilka minut przed deszczem.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ja z&nbsp;kolei lubię już sam moment kiedy uderza pierwsza kropla. Ta, która przedwcześnie wyrwała się przed szereg ulewy. Zawsze musi być taka kropla. Z&nbsp;jednej strony jakby chciała krzyknąć, ostrzec nas &#8222;uciekajcie&#8221;, a&nbsp;z drugiej spieszy jej się na&nbsp;ziemię, w&nbsp;szalonym pędzie by spełnić jak najlepiej swój los. I&nbsp;wygrywa w&nbsp;wyścigu z&nbsp;innymi kroplami. Taki deszczowy bohater-samobójca&#8230;.</p>
<p style="text-align: justify;">- hmm&#8230; Dziś jednak deszczu mogą się spodziewać jedynie mieszkańcy Północnej i&nbsp;północno wschodniej Polski. Temperatura od&nbsp;12 stopniu w&nbsp;Suwałkach do&nbsp;20 we&nbsp;Wrocławiu. Ciśnienie na&nbsp;terenie całego kraju niskie , w&nbsp;ciągu dnia będzie nieznacznie spadać. I&nbsp;to wszystko w&nbsp;dzisiejszej prognozie pogody, oddajemy głos Marcinowi, który przedstawi  teraz najważniejsze wydarzenia sportowe.</p>
<p style="text-align: justify;">- Żegnamy państwa, do&nbsp;usłyszenia.</p>
<p style="text-align: justify;">- Do&nbsp;usłyszenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/05/pomiedzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Let it rain&#8230;</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/08/let-it-rain/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/08/let-it-rain/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 18:49:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[błoga bezczynność]]></category>
		<category><![CDATA[deszcz]]></category>
		<category><![CDATA[deszczowa pogoda]]></category>
		<category><![CDATA[słońce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=224</guid>
		<description><![CDATA[Deszczowa pogoda nie oznacza wyłącznie kałuż, przemokniętych ubrań i&#160;złych skojarzeń ze zmarnowanymi wakacjami. Czasem deszczowa pogoda po&#160;prostu mnie cieszy. Kiedy pada deszcz nie mam wym&#243;wki i&#160;muszę siedzieć w&#160;domu. Na&#160;bok trzeba odłożyć wszelkie prace domowe, na&#160;bok idzie nieporąbane drewno i&#160;niewywiezione zielsko &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/08/let-it-rain/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img hspace="1" vspace="1" align="left" src="http://www.unearthedoutdoors.net/imgs/weather/wdc/64x64/11-trans.png" alt="" />Deszczowa pogoda nie oznacza wyłącznie kałuż, przemokniętych ubrań i&nbsp;złych skojarzeń ze zmarnowanymi wakacjami. Czasem deszczowa pogoda po&nbsp;prostu mnie cieszy. Kiedy pada deszcz nie mam wym&oacute;wki i&nbsp;muszę siedzieć w&nbsp;domu. Na&nbsp;bok trzeba odłożyć wszelkie prace domowe, na&nbsp;bok idzie nieporąbane drewno i&nbsp;niewywiezione zielsko z&nbsp;ogr&oacute;dka w&nbsp;rdzewiejącej na&nbsp;deszczu taczce. Na&nbsp;bok wszelkie rozpraszające człowieka (w&nbsp;tym przypadku mnie) codzienne drobne, ale&nbsp;za to&nbsp;jak irytujące (przynajmniej mnie!) obowiązki. Kiedy za&nbsp;oknem pada mogę siedzieć i&nbsp;czytać. Lub pisać. Lub oglądać filmy. Mogę w&oacute;wczas robić wszystko to&nbsp;co jest wyłącznie przyjemnością ducha, nie wymaga angażowanie w&nbsp;to rąk, n&oacute;g, żadnych partii mięśni.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Ale&nbsp;kiedyś w&nbsp;końcu padać przestaje. Wychodzi słońce. Taczka wysycha, a&nbsp;nowe zielsko zaczyna rosnąć ze zdwojoną siłą by znaleźć w&nbsp;końcu swoje miejsce we&nbsp;wspomnianej taczce. I&nbsp;nie ma tutaj chyba co żałować żadnej z&nbsp;kropli deszczu, dzięki kt&oacute;rym mogłem zanurzyć się w&nbsp;ocean intelektualnej rozpusty. Mogę wyjść ze swojego leża i&nbsp;poruszać się, rozprostować kości i&nbsp;wyprężyć wątłe mięśnie nałogowego humanisty.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom: 0cm;">I&nbsp;za to&nbsp;trzeba chyba doceniać naturę, że&nbsp;czasem myśli za&nbsp;nas.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/08/let-it-rain/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I was here</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/03/i-was-here/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/03/i-was-here/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 20:53:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[( Próby ) literackie]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[bus]]></category>
		<category><![CDATA[deszcz]]></category>
		<category><![CDATA[powrót do domu]]></category>
		<category><![CDATA[zmęczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.wordpress.com/?p=146</guid>
		<description><![CDATA[Przetrwałem ten dzień.     Para skroplona na&#160;szybie rozmywała kształty znajdujące się po&#160;drugiej stronie tafli, tworząc wokół neonów McDonald&#8217;sa rozproszoną, baśniową poświatę. Co chwila po&#160;tej odrealnionej ulicy przemykały ciemne sylwetki. Skulone w&#160;sobie przechodziły przed moim szklanym ekranem z&#160;prawej w&#160;lewo i&#160;z lewej &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/03/i-was-here/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img src="http://www.getunderground.com/global_images/albums/lg_Rain-City.jpg" align="left" border="1" height="186" hspace="5" vspace="5" width="232" /></p>
<p align="justify">Przetrwałem ten dzień.</p>
<p align="justify">    Para skroplona na&nbsp;szybie rozmywała kształty znajdujące się po&nbsp;drugiej stronie tafli, tworząc wokół neonów McDonald&#8217;sa rozproszoną, baśniową poświatę. Co chwila po&nbsp;tej odrealnionej ulicy przemykały ciemne sylwetki. Skulone w&nbsp;sobie przechodziły przed moim szklanym ekranem z&nbsp;prawej w&nbsp;lewo i&nbsp;z lewej w&nbsp;prawo&#8230; Przetarłem rękawem kurtki szybę busa i&nbsp;ulica stała się na&nbsp;powrót zwyczajna.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">A&nbsp;w radiu leciało&#8230; <b>Lily was here</b>&#8230;</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><code>[audio http://www.chomikuj.pl/rafik123/Lata+70/Dave+a.+steward+-+lily+was+here.mp3]</code></p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">    Westchnąłem, zamknąłem oczy i&nbsp;spróbowałem uporządkować otaczające mnie dźwięki. Silnik. Radio. Jakieś dziewczyny gdzieś po&nbsp;lewej za&nbsp;mną szczebiotały i&nbsp;co chwila wybuchały śmiechem. Jakiś pijaczek prowadził niezrozumiały monolog skierowany chyba w&nbsp;kierunku kierowcy.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">- To&nbsp;był ciężki dzień &#8211; pomyślałem otwierając oczy, pochylając głowę i&nbsp;przecierając zmęczone ślepia. Cały dzień siedzenia,  słuchania odczytów, które nie interesowały chyba nikogo, łącznie z&nbsp;wygłaszającymi. Jednak starałem się wsłuchiwać w&nbsp;treść każdej wypowiedzi, bo jeszcze bardziej męczące jest bezmyślne siedzenie i&nbsp;wgapianie się w&nbsp;okno. Zmęczyłem się tym gorzej niż pracą fizyczną.</p>
<p align="justify">    Drzwi okejki otworzyły się, do&nbsp;środka weszła para &#8211; jakiś chłopak i&nbsp;ładna dziewczyna. Od&nbsp;razu na&nbsp;myśl przyszła mi moja najpiękniejsza, która kilkadziesiąt kilometrów stąd, zajmowała się pewnie swoimi sprawami. Ciężko żyć oddzielnie dzieląc jedno serce. Chciałbym teraz wrócić do&nbsp;wspólnego kąta i&nbsp;w jej ramionach odgonić to&nbsp;paskudnie pozbawiające wszelkich sił zmęczenie&#8230;</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">    Siedziałem trzymając w&nbsp;bezsilnych rękach książkę, kiedy bus, czyli tzw. Okejka rozpoczęła naszą wspólną, długą podróż do&nbsp;domu. Potoczyła się przez rozświetlone ulicznymi lampami i&nbsp;neonami reklam ulice w&nbsp;kierunku mrocznych przedmieść. Po&nbsp;kilku minutach już uwolniwszy się od&nbsp;miasta, przetarłem znowu ręką szybę i&nbsp;spojrzałem w&nbsp;swoje odbicie na&nbsp;czarnej tafli szkła. Zobaczyłem twarz chyba trochę zbyt poważną i&nbsp;zbyt zmęczoną jak na&nbsp;mój wiek&#8230;</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">    Rytmiczne kołysanie i&nbsp;dźwięki saksofonu zaczęły powodować u&nbsp;mnie stopniową ociężałość powiek, głowy i&nbsp;umysłu&#8230;.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Odpłynąłem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/03/i-was-here/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

