To juz dwa lata? …tylko?

Dziś mijają dwa lata od pierwszego wpisu w tej wersji mojego bloga.

Zasadniczo nie są to dwa lata w jednym miejscu, ani dwa pierwsze lata blogowania. Zaczęło się od nieistniejącego już bloga na Onecie. Żył chyba coś około roku. Służył bardziej za dziennik niż blog „kreatywny”. Tym bardziej żałuję że już nie istnieje. Straciłem możliwość spojrzenia na rok mojego życia spisywany prawie dzień po dniu. Idealny przykład tego jak giną dane elektroniczne. A ja głupi byłem że tego wszystkiego gdzieś nie zarchiwizowałem…

Potem zaczął się okres zasadniczego pisania, którego efekty możecie tutaj przeczytać. Zaczęło się jednak na googlowym Blogspocie, gdzie szlifowałem pierwsze umiejętności techniczne i skrobanie tekstów:

strona skierowująca na aktualną wersję wciąż istnieje w sieci pod adresem http://rynarzewski.blogspot.com/ . Ostatecznie system okazał się dla moich potrzeb trochę niewystarczający od strony technicznej. Brakowało też jakiejś formy społeczności blogspotowej. Na szczęście natrafiłem na platformę WordPressa i dzięki możliwości migracji danych, którą zapewniał gógiel sprawnie i ładnie przeniosłem się na darmowe konto http://rynarzewski.wordpress.com/ . Strona także nadal istnieje i tak samo poleca odwiedzenie aktualnej wersji bloga:

Obie wersje zostały ogołocone niestety z treści. Chciałem aby całość tekstów została w aktualnej wersji. Żałuję, że nie zrobiłem zrzutów ze stron kiedy jeszcze żyły. Kiedy blog był na darmowej domenie wordpress.com bardzo fajnie funkcjonowała społeczność wokół strony i tylko żałowałem, że są takie małe możliwości tuningu. Opanowałem możliwe podstawy zabawy wordpressem i zdecydowałem się na zakup domeny i własnego hostingu. Wybór domeny był prosty: www.rynarzewski.pl. I pod taką nazwą strona jest obecna do dziś w sieci.  Może się to zmienić i pewnie zmieni w najbliższym czasie dlatego daję zrzut z obecnego kształtu mojej strony:

[kliknij w obrazek aby obejrzeć go w całej okazałości --->]

Z ogólnych statystyk za te dwa minione szczęśliwie lata wychodzi że: napisałem, a właściwie opublikowałem (bo napisałem na pewno więcej) 192 posty13 kategoriach( które się zmieniały i zmieniają) nadałem ponad 500 tagów. Moje wpisy zostały skomentowane ogromną liczbą blisko 650 komentarzy. Bardzo miłe statystyki. Ogólna liczba odwiedzających składa się z buchalterii zebranej z trzech miejsc na których strona istniała. Około 1000 gości na blogspocie, 34 tyś na wordpress.com (wykop robi swoje  ;] ) i około 20 tyś na własnej domenie daje około 55 tysięcy odwiedzin.

Z okazji tego podsumowania miałem okazję przejrzeć mniej więcej jak wygląda ta moja pisanina i jakie tematy w niej poruszam. Powiem szczerze że sam z najczęściej zaciekawieniem wracam do tekstów napisanych jakiś czas temu… czasem może wręcz z uśmiechem politowania wobec samego siebie. Blog ostatnimi czasy ucierpiał trochę w związku z rozkręcaniem projektu Pulowerek.pl jednak teraz mam nadzieję na wielki kombak do regularniejszego pisania.

Ogólnie, z ręką na sercu, musze powiedzieć, że jestem zadowolony z dwóch lat istnienia mojego bloga. Olbrzymie podziękowania należą się także dla wszystkich regularnych i przypadkowych czytelników. Do zobaczenia w kolejnym wpisie.

Szybko odchodzą? … a długo byli?

Wykruszają się moi blogowi „znajomi”.

Odchodzą, znikają, przestają pisać, milkną w dyskusjach… wracają do reala?. Osób które lubiłem odwiedzać na ich stronach, dyskutować na temat kwestii poruszanych w ich tekstach ostaje się coraz mniej. Nie mam czasu spędzać wielu godzin w necie, szukać tekstów, znajdować przypadkowych blogów, do których już potem nie wrócę i tam zostawiać swój ślad.  Preferuje niewielką grupę tematycznych blogów w których odnajdują to czego potrzebuję.  Nie przeintelektualizowane, ale i nie „pudelkowate”. Przez pewien czas miałem taki zasób, który pozwalał mi zaspokoić intelektualno-internetowe potrzeby czytelnicze. Od jakiegoś czasu takiego zestawu już nie mam. Nie chce mi się szukać.

Najpierw został zmuszony przez czynniki zewnętrzne (i haniebne) do milczenia HaeS, potem Frustrat zamilkł na emigracji bo mu się pewnie znudziło, teraz zaskoczyło mnie po powrocie z Irlandii całkowite „zdeletowanie” wszelkiej obecności  Skem z blogosfery i to do samego dna.

Na marginesie tego fenomennu zanikania, należy zadać pytanie o ulotność którą znacznie „człowieka”, którą znacznie bardziej widać dziś w przestrzeni cyfrowej… o kształt cywilizacji elektronicznej w której egzystujemy… o sens i kształt relacji międzyludzkich w XXI stuleciu.  Kwestie do przedyskutowania przy piwku ze starymi znajomymi z reala :)

Na koniec czy ktoś wie co stało się z niejaką SKEM autorką „skemblog.wordpress.com” że zniknęła  ?

Ciekawość mnie zżera.