Dział zły

dział_zły

Kolejny raz budzik przerwał mu sen o namiętnym spotkaniu pośród kokosowych palm, o gorącym piasku błękitnej laguny. Kolejny raz budzik wyrwał go z lepszego świata i walnął nim o szary bruk codzienności. Otworzył oczy. W pierwszym zmęczonym już spojrzeniu  na plakat znajdujący się na wprost łóżka. Idealny krajobraz prosto z Malediwów, kupiony na wyprzedaży plakatów w supermarkecie, wypełniał sobą większą część ściany małego pokoju. Marzenia do spełnienia. Nawet nie chciało mu się rzucić w kierunku sufitu tradycyjnego porannego bluzgu skierowanego do sił wyższych zawiadujących tym całym biznesem. Postawił stopy na zimnych panelach, potarł zarośnięty policzek – dziś zdecydowanie nie będzie mu się chciało ogolić. Jaskrawy blask ostrego zimowego słońca uwydatniał brudne szyby, popaćkany czymś parapet oraz brudną pościel. Otoczenie doskonale pasowało do jego nastroju.

Continue reading

10%, 8%, mniej niż 4% … 38 %!!!

Przytoczone w tytule wartości procentowe wyznaczają moje miejsce na rynku książki. Tak wskazują badania czytelnictwa przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową w 2008 roku.

Wyniki są smutne, a jednocześnie pocieszające. Smutne – wiadomo – mało czytają, mało kupują, ogólnie nie ma czym się cieszyć. Pocieszające – dla moich zdolności obserwacyjnych – nie jest z nimi tak źle, ponieważ już z własnych spostrzeżeń, bez czytania raportu wiedziałem że jest niedobrze.

Przechodząc więc do analizy procentów z nagłówka. Zacznę od tyłu.

mniej niż 4% – tyle osób kupuje rocznie więcej niż 12 książek rocznie

8% - to ci z tych co jak kupują to kupują literaturę tzw. Fantastykę ( czyli po naszemu SF i Fantasy)

10% – ci co czytają Fantastykę

Te liczby dotyczą mnie samego. Utożsamiam się z każdą z tych liczb i jeszcze z wieloma innymi z wspomnianego raportu.  Najgorsza wiadomość pozostawiona na sam koniec. Uwaga słuchać i się wstydzić narodzie:

TYLKO 38 % POLAKÓW MIAŁO STYCZNOŚĆ W CIĄGU ROKU Z JAKĄKOLWIEK KSIĄŻKĄ. Co oznacza jest wynikiem najgorszym w historii prowadzenia tych badań (od ponad 15 lat).

Shame on you!

Raport do pobrania ze strony BN : [KLIK]

Niedziela bibliotekarza

W niedzielę bibliotekarze nie pracują…ale nadal nieustannie knują jak przejąć władzę nad światem, zdominować Pudelka i zagarnąć stanowisko sekretarza generalnego nato. A co na to nato? Na to nie ma odpowiedzi. Bibliotekarze są o krok bliżej od dominacji nad światem.

Podobno za oceanem biblioteki z jednej strony przeżywają finansowy kryzys, ale z drugiej ma miejsce wielki najazd użytkowników, którzy tnąc wydatki na kulturę coraz częściej wypożyczają książki niż je kupować i wypożyczają filmy niż chodzą na nie do kina. Poza tym darmowy net w bibliotece pozwala szukać pracy. To za oceanem. A u nas po staremu.

Nie żeby bibliotekarz w pracy się nudził, ale czasem w drodze z książką w ręce od półki do klienta, pojawia się myśl. Bibliotekarz zamyśla się i już wie co ożywiłoby wokół niego rzeczywistość, wyrwało go z monotonii.

Rzeźba.

Taka jak ta. Wiosenna lub z książki SF:

A tu rzeźba na której biblioteka wymiotuje książkami :)

Największe wrażenie robi na mnie jednak rzeźba z Biblioteki Mijeskiej w Pradze. Majstersztyk.

O wiele więcej przykładów rzeźb z wykorzystaniem książek znajdzieie w serwisie Flickr

Pulowerek.pl – serwis dla bibliotekarzy

Pojawiło się w mojej głowie COŚ. To coś przybrało formę pomysłu. Skąd się wziął nie wiem do końca. Pewnie trochę stąd trochę stamtąd, częściowo z rozmów, częściowo z obserwacji. Skutek taki że wymyśliłem.  Co z tego będzie nie wiem. Prawdopodobnie niewiele, może coś więcej.

Swoją działalność, choć na razie jeszcze bierną, rozpoczął serwis internetowy PULOWEREK.PL – Branżowy serwis społecznościowy dla bibliotekarzy.

W moim pomyśle ma to być strona dedykowana dla społeczności bibliotekarzy – tej specyficznej grupy ludzi w okularach i w kurzu. Powinna ona łączyć w sobie elementy serwisu społecznościowego, agregatora treści i informacji, serwisu rozrywkowego, publicystycznego, kulturalnego. Jednym słowem, coś pomiędzy Ebibem, PudelkiemNaszą Klasą.

A czemu pulowerek? Wiadomo przecież że to jeden ze  stereotypowych  symboli  zawodu bibliotekarza.

Cóż jak wam się podoba taki pomysł?

Co myślicie o logo?

Skecze o bibliotece/bibliotekarzach

Biblioteka to gniazdo stereotypów – zarówno tych miłych jak i tych mniej. Jak by nie było jednak temat biblioteki jest obecny w kulturze a to już samo powinno cieszyć :D . Miejsce i ludzie z którymi (prawie) każdy miał, ma, lub będzie miał styczność to ciekawy temat dla medioznawczych badań nad wizerunkiem w mediach elektronicznych. W dzisiejszych czasach wystarczy zadać pytanie współczesnym wyroczniom delfickim świętemu  Googlowi i błogosławionemu Youtubowi i otrzymamy ostateczną odpowiedź.

[na odpowiedz od superkomputera z "Autostopem przez galaktykę" czekać trzeba było 5 milionów lat.... Google robi to w 0,021 sekundy.]

Poniżej kilka skeczy o bibliotekarzach [wersja sfeminizowana Bibliotekarka - nie mylić z Bibliotekara ] i bibliotekach.

1. Mr. Bean – klasyk zawitał do biblioteki

httpv://pl.youtube.com/watch?v=RyDY0hiMZy8

2. KMN – byli już wszędzie, także w bibliotece.

httpv://pl.youtube.com/watch?v=E9a2HZGV1hs

3. Monty Python – kandydat na bibliotekarza.

httpv://pl.youtube.com/watch?v=ukJmF6f0JdQ

4. Ulica Sezamkowa – stereotyp należy wbijać do głowy od najmłodczych lat.

httpv://pl.youtube.com/watch?v=ZJlkplvYdgA

5. Blondynka w bibliotece – chyba już klasyka gatunku.:)

httpv://pl.youtube.com/watch?v=DctVteQDRIM

… a to tylko część większej historii.

W następnym odcinku biblioteka/bibliotekarze w piosence :)

Z pamiętnika młodszego bibliotekarza… ;]

Sobota w bibliotece to przede wszystkim spokój. Szczególnie sobota w trakcie sesji egzaminacyjnej. Spokój w bibliotece łatwo przeradza się w nudę. Pełzająca okrutną nudę, która nie pozwala skupić się ani na niczym przyjemnym, bo przecież jesteśmy w pracy ani zmusić się do dalszej pracy, bo człowiek jest już zmęczony samą odległością jaka dzieli go od odległego poranka.

Jak więc wygląda sobota…? Pustki i grobowa cisza dusząca bibliotekarza spragnionego wizyty użytkownika. Każdy odgłos kroków na korytarzu powoduje dreszcz emocji i wyczekiwanie. Wszelka możliwość zabicia nudy i wykazanie się pracą jest błogosławieństwem danym nielicznym. Większość z pracowników, i tak szkieletowej obsady wszystkich działów, przeżywa męczarnie spoglądając na zegarki, czasomierze oraz wyświetlacze. Ile można siedzieć na internecie? Cisza zbliżona do tej jaka panuje w przestrzeni kosmicznej, szybko potrafi doprowadzić do szaleństwa najsilniejszego nawet psychicznie osobnika….

Gdzieś około godziny dziewiętnastej bibliotekarz zaczyna miotać się niczym dzikie zwierze po swoim dziale. Przemierza swoje opustoszałe królestwo niczym tygrys uwięziony w zoo. W jego psychice następuje zasadnicza zmiana. O ile dotychczas czekał jeszcze na czytelnika to teraz każdy, który odważy się pojawić będzie niechcianym intruzem. Jego niechciane wkroczenie może przedłużyć pracę bibliotekarza o całe minuty – wprowadzić chaos w rytuał wyjścia, który rozpoczyna się na około pół godziny przed godziną zero. Zaburzenie tego cyklu, skomplikowanej procedury, przez czytelnika, który niechaj zechciałby [o zgrozo!] wykorzystać swoje prawo do korzystania z księgozbioru do godzin 19:59…. zachowanie takie uznać należałoby bezsprzecznie za skandaliczne.

Gong oznajmiający kwadrans do zamknięcie i automat, który obwieszcza to głosem równie bezdusznym co otaczające mury, to ostatni wyznacznik nadchodzącego końca… bibliotekarze przygotowani już do wyjścia z kluczami w rękach stoją przyklejeni do oszklonych drzwi. Spoglądają komu pierwszemu puszczą nerwy… kto pierwszy wyłączy światło i zamknie drzwi swego działu, komu pierwszemu puszczą nerwy.

Tak oto dzień pracy zbliża się do końca ostatecznego. Uczucie to porównać można jedynie z końcem biblijnej boskiej pracy, kiedy to po sześciu dniach nadchodzi zasłużony dzień odpoczynku… niedziela. Boskie uczucie dla bibliotekarza. Niedziela świętym dniem heretyckiej bibliotekarskiej wiary.

Dziś odpracowałem ostatnią przed wakacjami sobotę pracująca. Kolejna dopiero we września. Jutro rano poczuje się jak bóg. Mam dzień wolny.