Istnieje w świecie takie zjawisko jak prokrastynacja, zwane także „syndromem studenta”. Znamy je wszyscy. Przejawia się nierobieniem-tego-co-się-powinno-robić-choć-trzeba-to-koniecznie-robić. Ogólnie polega to na odkładaniu pewnych rzeczy na później pomimo pełnej świadomości, że musimy się tym zająć właśnie teraz. Skutkuje to obsuwami w terminach, nie oddanymi pracami, lub siedzeniem po nocach. Znają to wszyscy którzy kiedykolwiek przeżyli choć jedną sesję na studiach. Ogólnie jest to chyba naukowy termin mający wyjaśnić staroświeckie lenistwo, które dopada każdego z nas od czasu do czasu [przy czym niektórych częściej od innych]
Ja także obecnie doświadczam więc prokrastynacji vel. lenistwa, co związane jest po części ze świętami, po części ze zbliżającą się konferencją w Szczecinie. Doświadczam i trafiam na ciekawe rzeczy przeczesując sieć. Jest to np.: