<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 16:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>8 przydatnych pluginów do WordPressa</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2012/02/pluginy-wordpress/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2012/02/pluginy-wordpress/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 01:08:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Webdesign]]></category>
		<category><![CDATA[plugin]]></category>
		<category><![CDATA[strony internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.pl/?p=2397</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej niewielka dawka przydatnych, choć może mniej znanych i&#160;mniej rozbudowanych pluginów do&#160;wordpressa. Wszystkie one wielokrotnie przydały mi się przy różnych projektach i&#160;zachęcam do&#160;używania na&#160;własnych stronach: 1. Disable parent menu links &#8211; jeśli z&#160;jakiegoś powodu chcemy zablokować w&#160;menu linki-rodziców. Od&#160;niedawna można &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2012/02/pluginy-wordpress/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Poniżej niewielka dawka przydatnych, choć może mniej znanych i&nbsp;mniej rozbudowanych pluginów do&nbsp;wordpressa. Wszystkie one wielokrotnie przydały mi się przy różnych projektach i&nbsp;zachęcam do&nbsp;używania na&nbsp;własnych stronach:</p>
<p><img class="alignright" style="cursor: -moz-zoom-out;" src="http://farm5.staticflickr.com/4089/5035746722_88b44d80ec_z.jpg" alt="http://farm5.staticflickr.com/4089/5035746722_88b44d80ec_z.jpg" width="312" height="455" /></p>
<p style="text-align: left;"><strong>1. Disable parent menu links</strong> &#8211; jeśli z&nbsp;jakiegoś powodu chcemy zablokować w&nbsp;menu linki-rodziców. Od&nbsp;niedawna można to&nbsp;zrobić ręcznie z&nbsp;poziomu &#8222;menu&#8221; z&nbsp;wordpressa. Niemniej plugin wart uwagi przy skomplikowanych projektach, gdzie mamy skomplikowaną strukturę stron.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>2. Simple page ordering</strong> &#8211; pozwala poukładać strony zgodnie z&nbsp;naszym zapotrzebowaniem. Podobnie jak poprzedni, część jego możliwości została już wbudowana w&nbsp;wordpressa (rozbudowane tworzenie własnych menu &#8211; jak tu nie lubić tego systemu!), niemniej w&nbsp;dużych projektach pomaga zachować porządek w&nbsp;strukturze stron.</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2397"></span></p>
<p style="text-align: left;"><strong>3. Display widgets</strong> &#8211; pozwala zarządzać widgetami w&nbsp;sidebarach w&nbsp;sposób jaki moglibyśmy sobie tylko wymarzyć. Każdy widget możemy oznaczyć tak by wyświetlany był tylko na&nbsp;określonej przez nas stronie, lub tylko na&nbsp;niej się nie pojawiał. Bardzo pomocne w&nbsp;praktycznie każdym projekcie większym niż blog. Genialnie łączy się z&nbsp;możliwościami frameworków typu PlatformPro.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>4. List category posts</strong> &#8211; Jeśli potrzebujemy wysupłać z&nbsp;całego loopa jedną kategorię postów i&nbsp;umieścić ją w&nbsp;konkretnym miejscu, to&nbsp;potrzebujemy właśnie tego narzędzia. Przydatne jeśli nie chcemy, nie umiemy, lub nie opłaca nam się inwestować czasu w&nbsp;grzebanie w&nbsp;php (tworzenie szablonu strony dla jednej wybranej kategorii postów). Za&nbsp;pomocą shortcode, ID kategorii oraz szeregu zmiennych tworzymy listę najnowszych wpisów z&nbsp;jednej, lub kilku kategorii i&nbsp;umieszczamy gdzie chcemy. W&nbsp;środku tekstu czy w&nbsp;sidebarze, czego nie umożliwia opcja dodawania kategorii jako podstron przy tworzeniu własnego menu.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>5a. Page peel </strong>- mały flashowy gadżet, który montuje nam w&nbsp;rogu strony odginającą się kartkę, która jest jednocześnie linkiem i&nbsp;pozwala wrzucić obrazek. Po&nbsp;najechaniu strona odgina się tworzą ciekawy efekt. Niestety małe możliwości modyfikacji</p>
<p style="text-align: left;"><strong>5b. Page cornr</strong> &#8211; prosty pluginek podobny do&nbsp;page peel wykorzystujący jquery. Mniej atrakcyjny graficznie, ale&nbsp;bezpieczniejszy dla szerszego grona przeglądarek i&nbsp;dający większe możliwości modyfikacji.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>6. Simple contact form</strong> &#8211; prosty i&nbsp;jednocześnie rozbudowany w&nbsp;możliwościach automat do&nbsp;kontaktów. Dość łatwa modyfikacja css i&nbsp;wklejanie za&nbsp;pomocą shortcode&#8217;ów. Nic się nie zawiesza, nic nie koliduje z&nbsp;przeglądarkami.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>7. price-calc</strong> &#8211; dosyć trudna do&nbsp;nauczenia składnia, ale&nbsp;zainwestowanie czasu w&nbsp;naukę tego pluginu odwdzięcza się dużymi możliwościami tworzenia kalkulatorów online. Plugin nie wybacza żadnej spacji, więc trzeba dużo cierpliwości w&nbsp;wyszukiwaniu błędów wykrzaczających całe równanie. Nie znalazłem wśród pluginów nic lepszego i&nbsp;bardziej elastycznego.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>8. Sierotki</strong> &#8211; Prosty plugin pomagający poradzić sobie z&nbsp;problemem sierot i&nbsp;wdów. Pomaga tam gdzie nie działają napisane pod&nbsp;inną składnię i&nbsp;gramatykę pluginy do&nbsp;zarządzania typografią. Polski!</p>
<p style="text-align: left;">Wszystkie pluginy dostępne są <strong><a href="http://wordpress.org/extend/plugins/" target="_blank">w&nbsp;oficjalnym katalogu pluginów na&nbsp;wordpress.org</a></strong></p>
<p style="text-align: left;">zdj.<a href="http://www.flickr.com/photos/jlz/5035746722/sizes/z/in/photostream/" target="_blank"> jjz @ Flickr</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2012/02/pluginy-wordpress/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Związek Żydowskich Policjantów [pierwszy ebook na moim Kindelku]</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/12/zwiazek-zydowskich-policjantow-pierwszy-ebook-na-moim-kindelku/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/12/zwiazek-zydowskich-policjantow-pierwszy-ebook-na-moim-kindelku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 22:27:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[ebook]]></category>
		<category><![CDATA[historia alternatywna]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[kontrafaktyczna]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Chabon]]></category>
		<category><![CDATA[Związek Żydowskich Policjantów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rynarzewski.pl/?p=2103</guid>
		<description><![CDATA[Prawdziwa literatura. Nie jest to miałki kryminał ze Skandynawii, pełen dziwaków. To pełnokrwisty, klasyczny majstersztyk. Czytając go czuć, że nie jest to napisana na kolanie powiastka. <a href="http://rynarzewski.pl/2011/12/zwiazek-zydowskich-policjantow-pierwszy-ebook-na-moim-kindelku/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kupiłem sobie czytnik ebooków wykorzystujący technologię e-papieru. Nie pierwszy lepszy czytnik, tylko Amazon Kindle we&nbsp;własnej  osobie. Najlepszy sprzęt, jaki może sobie wymarzyć wielbiciel książek. O&nbsp;tym w&nbsp;innym wpisie, jak już się nacieszę i&nbsp;będę miał większy zasób opinii do&nbsp;wyrażenia.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://ecsmedia.pl/c/zwiazek-zydowskich-policjantow-b-iext3555662.jpg" alt="http://ecsmedia.pl/c/zwiazek-zydowskich-policjantow-b-iext3555662.jpg" width="218" height="346" />Michael Chabon &#8211; Związek Żydowskich Policjantów, to&nbsp;książka którą od&nbsp;dawna planowałem przeczytać. Zaczęło się od&nbsp;wzmianki w&nbsp;literackim dodatku do Polityki, który czytałem wylegując się na&nbsp;złotych plażach polskiego Bałtyku. Potem trafiłem na&nbsp;&#8222;Związek&#8230;&#8221; przeglądając laureatów nagród z&nbsp;dziedziny literatury SF. Hugo, Nebula, Locus i&nbsp;całe multum innych nagród. W&nbsp;2008 roku ta książka zgarnęła co tylko się dało na&nbsp;rynku powieści science-fiction! To&nbsp;wystarczająca zachęta.</p>
<p><span id="more-2103"></span></p>
<p>Tłem fabularnym jest historia alternatywna. Przewijają się takie hasła jak: III republika rosyjska (podbita przez Niemcy), bomba atomowa w&nbsp;Niemczech w&nbsp;1946 roku. To&nbsp;niektóre z&nbsp;różnic w&nbsp;kontinuum czasowym Chabona. Są zarysowane bardzo subtelnie, podawane dyskretnie, teoretycznie nie oddziałują bezpośrednio na&nbsp;akcję, ale&nbsp;dodają smaczku całej historii. Jak czytam, że&nbsp;bomba atomowa została zdetonowana w&nbsp;Niemczech w&nbsp;1946 roku to&nbsp;od razu zaczyna mi mózg pracować i&nbsp;odkrywamy nowy poziom fabuły, w&nbsp;którym zaczynam sobie wyobrażać jak taki świat może wyglądać. Uważam że&nbsp;dobrze skonstruowany, spójny świat to&nbsp;jeden z&nbsp;elementów sukcesu. W&nbsp;tej kwestii jest punkt. Na&nbsp;dodatek bardzo wiarygodnie czyta się też książkę pod&nbsp;kątem odniesień do&nbsp;kultury żydowskiej i&nbsp;jej subkultur. Wielokrotnie pojawia się w&nbsp;recenzjach &#8222;Związku&#8230;&#8221; określenie twórczości Chabona jako mixu Singera i&nbsp;Chandlera. Trafnie. Jest soczyście, wiarygodnie i&nbsp;barwnie.</p>
<p>Nie o&nbsp;to jednak w&nbsp;tej książce chodzi. To&nbsp;przecież kryminał. Czysty, klasyczny i&nbsp;nawiązujący do&nbsp;najlepszych wzorców noir. Jest rozwiedziony policjant z&nbsp;wydziału zabójstw, który chleje, mieszka w&nbsp;hotelu i&nbsp;kopci jak lokomotywa. Jest ciągle na&nbsp;kacu, prawie zawsze obity i&nbsp;lubi ściągać na&nbsp;siebie problemy. Klasyk. Jest on też, jak wskazuje tytuł, nie tylko policjantem, ale&nbsp;też żydem z&nbsp;całym bagażem kultury na&nbsp;pograniczu tradycji i&nbsp;nowoczesności. Niewierzący, ale&nbsp;praktykujący kulturę żydowską. Pochodzący z&nbsp;rodziny dotkniętej piętnem holocaustu i&nbsp;społeczeństwa, które z&nbsp;narodu tułaczy musiało stać się narodem pionierów północy.</p>
<p>Fabuła książki (bez zbędnych spoilerów) opowiada o&nbsp;schyłku żydowskiej kolonii która powstała na&nbsp;Alasce po&nbsp;klęsce państwa Izrael w&nbsp;1948 roku. Po&nbsp;60 latach kolonia, zgodnie z&nbsp;umowami ma zostać z&nbsp;powrotem anektowana do&nbsp;USA. Zabójstwo pewnego ćpuna okazuje się być czymś więcej i&nbsp;nagle pozornie nic nie mające ze sobą wspólnego wydarzenia układają się w&nbsp;pokaźnych rozmiarów spisek. A&nbsp;w samym środku wydarzeń kręci się skacowany, zmiętolony policjant &#8211; Meyer Landsman.</p>
<p><img style="cursor: -moz-zoom-in;" src="http://heyoscarwilde.com/wp-content/uploads/2010/03/fowler_berkoshemets2.jpg" alt="http://heyoscarwilde.com/wp-content/uploads/2010/03/fowler_berkoshemets2.jpg" width="783" height="543" /></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://heyoscarwilde.com/tom-fowler-berko-shemets-from-michael-chabons-the-yiddish-policemens-union/" target="_blank">[Szemec Berkowitz - pół indianin, pół żyd - partner Meyera]</a></p>
<p>Prawdziwa literatura. Nie jest to&nbsp;miałki kryminał ze Skandynawii, pełen dziwaków. To&nbsp;pełnokrwisty, klasyczny majstersztyk. Czytając go czuć, że&nbsp;nie jest to&nbsp;napisana na&nbsp;kolanie powiastka. Bohaterowie książki mają prawdziwe osobowości, prowadzą prawdziwe dialogi i&nbsp;żyją w&nbsp;całkiem realnym świecie. Nagrody zasłużone. Książka zdecydowanie godna polecenia.</p>
<p>A&nbsp;smaczek na&nbsp;zakończenie taki, że&nbsp;do ekranizacji przymierzają się bracia Coen&#8230; śnieg, zbrodnia, policjanci&#8230; już raz im się udało zrobić całkiem niezły film z&nbsp;tymi motywami. Ostatnio milczą w&nbsp;tym temacie, ale&nbsp;oby to&nbsp;oni.</p>
<p>zdj. <a href="http://www.flickr.com/photos/angerboy/3323506948/" target="_blank">AngerBoy @ Flickr</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/12/zwiazek-zydowskich-policjantow-pierwszy-ebook-na-moim-kindelku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomysł na e-bankowość</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/10/pomysl-na-e-bankowosc/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/10/pomysl-na-e-bankowosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 21:33:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[bank]]></category>
		<category><![CDATA[mbank]]></category>
		<category><![CDATA[multibank]]></category>
		<category><![CDATA[wynalazek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1011</guid>
		<description><![CDATA[Banki internetowe są nudne... i dość skomplikowane w porównaniu z innymi interfejsami z którymi się stykamy. Mam pomysł, który moim zdaniem mógłby zwiększyć UX (user experience) korzystania z banków. Może czas na kolejny krok w e-bankowości? <a href="http://rynarzewski.pl/2011/10/pomysl-na-e-bankowosc/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Banki internetowe są nudne&#8230; i&nbsp;dość skomplikowane w&nbsp;porównaniu z&nbsp;innymi interfejsami z&nbsp;którymi się stykamy. Każdego banku trzeba się praktycznie uczyć od&nbsp;nowa, bo niby chodzi o&nbsp;to samo (pieniądze) to&nbsp;każdy system oferuje inne rozwiązania. Korzystam z&nbsp;multibanku i&nbsp;mbanku i&nbsp;pomimo że&nbsp;teoretycznie to&nbsp;ta sama grupa bankowa to&nbsp;interfejsy są diametralnie różne i&nbsp;o dziwo to&nbsp;mbank (czyli najbardziej postępowy, bo online, bank) wypada gorzej. Ale&nbsp;nie o&nbsp;porównanie banków mi chodzi lecz nowy pomysł, który moim zdaniem mógłby zwiększyć UX (user experience) korzystania z&nbsp;banków. Może czas na&nbsp;kolejny krok w&nbsp;e-bankowości? Mam taki pomysł, który chodzi mi po&nbsp;głowie od&nbsp;dłuższego czasu</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zarządzanie kontem na&nbsp;zasadzie folderów i&nbsp;plików.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/foldery.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-2049" title="foldery" src="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/foldery.jpg" alt="" width="450" height="337" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">System który intuicyjne jak w&nbsp;windowsie ( taa&#8230;) pozwala na&nbsp;głównym koncie bez zakładania jakichś subkont czy innych wymysłów sortować swoje pieniądze. Jeśli chcę np odłożyć sobie na&nbsp;nowy obiektyw do&nbsp;aparatu, to&nbsp;zakładam katalog &#8222;obiektyw&#8221; i&nbsp;wrzucam do&nbsp;niego 100 zł miesięcznie, albo ustalam że&nbsp;automatycznie będzie co miesiąc przelewane w&nbsp;ramach wewnątrz-kontowych operacji 100 zł na&nbsp;zabezpieczony folder.  Ustawiam poziomu dostępu do&nbsp;folderów, tak by ustalić np folder, z&nbsp;którego pobierają bankomaty, zabezpieczyć jakiś żeby nawet jak się skończy kasa w&nbsp;głównym folderze to&nbsp;przy wybieraniu kasy z&nbsp;bankomatu nie naruszyło go. I&nbsp;w drugą stronę można ustawić by hierarchię folderów w&nbsp;jakiej kolejności mają być opróżniane. Proste!</p>
<p style="text-align: justify;">Do&nbsp;tego oczywiście jak na&nbsp;pulpicie nawigacja kliknięciem lewym i&nbsp;prawym przyciskiem, swobodne przeciąganie  Wymagać to&nbsp;będzie większego wyedukowania klientów w&nbsp;zakresie technicznym, ale&nbsp;ja osobiście bardzo chciałbym coś takiego móc używać&#8230; bo obecnie wkurzają mnie bankowe systemy online.</p>
<p style="text-align: justify;">To&nbsp;tak pokrótce mój pomysł. Technologicznie jest to&nbsp;chyba możliwe, a&nbsp;jak coś to&nbsp;spece od&nbsp;kodowania na&nbsp;pewno dali by radę zaprojektować jakiś podobny, bezpieczny system. Pewnie za&nbsp;jakiś czas dowiem się że&nbsp;coś takiego będzie wprowadzane, jak było z&nbsp;pomysłem na&nbsp;portal kulinarny, w&nbsp;którym wpisujesz co masz w&nbsp;lodówce, a&nbsp;system podpowiada ci potrawy&#8230;. Może tak być i&nbsp;tym razem, niemniej niech wszyscy pamiętają że&nbsp;to był mój pomysł&#8230; Bo ze mnie taki Marconi, kiedy takie Bell&#8217;e moje pomysły wykorzystują. Ale&nbsp;widać taki los&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">ilustracja:  <a href="http://www.flickr.com/photos/vandys/372999407/sizes/l/in/photostream/" target="_blank">Vandys @ Flickr</a></p>
<p style="text-align: justify;">Banki internetowe są nudne&#8230; i&nbsp;dość skomplikowane w&nbsp;porównaniu z&nbsp;innymi interfejsami z&nbsp;którymi się stykamy. Każdego banku trzeba się praktycznie uczyć od&nbsp;nowa, bo niby chodzi o&nbsp;to samo (pieniądze) to&nbsp;każdy system oferuje inne rozwiązania. Korzystam z&nbsp;multibanku i&nbsp;mbanku i&nbsp;pomimo że&nbsp;teoretycznie to&nbsp;ta sama grupa bankowa to&nbsp;interfejsy są diametralnie różne i&nbsp;o dziwo to&nbsp;mbank (czyli najbardziej postępowy, bo online, bank) wypada gorzej. Ale&nbsp;nie o&nbsp;porównanie banków mi chodzi lecz nowy pomysł, który moim zdaniem mógłby zwiększyć UX (user experience) korzystania z&nbsp;banków. Może czas na&nbsp;kolejny krok w&nbsp;e-bankowości? Mam taki pomysł, który chodzi mi po&nbsp;głowie od&nbsp;dłuższego czasu</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zarządzanie kontem na&nbsp;zasadzie folderów i&nbsp;plików.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/foldery.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-2049" title="foldery" src="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/foldery.jpg" alt="" width="450" height="337" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">System który intuicyjne jak w&nbsp;windowsie ( taa&#8230;) pozwala na&nbsp;głównym koncie bez zakładania jakichś subkont czy innych wymysłów sortować swoje pieniądze. Jeśli chcę np odłożyć sobie na&nbsp;nowy obiektyw do&nbsp;aparatu, to&nbsp;zakładam katalog &#8222;obiektyw&#8221; i&nbsp;wrzucam do&nbsp;niego 100 zł miesięcznie, albo ustalam że&nbsp;automatycznie będzie co miesiąc przelewane w&nbsp;ramach wewnątrz-kontowych operacji 100 zł na&nbsp;zabezpieczony folder.  Ustawiam poziomu dostępu do&nbsp;folderów, tak by ustalić np folder, z&nbsp;którego pobierają bankomaty, zabezpieczyć jakiś żeby nawet jak się skończy kasa w&nbsp;głównym folderze to&nbsp;przy wybieraniu kasy z&nbsp;bankomatu nie naruszyło go. I&nbsp;w drugą stronę można ustawić by hierarchię folderów w&nbsp;jakiej kolejności mają być opróżniane. Proste!</p>
<p style="text-align: justify;">Do&nbsp;tego oczywiście jak na&nbsp;pulpicie nawigacja kliknięciem lewym i&nbsp;prawym przyciskiem, swobodne przeciąganie  Wymagać to&nbsp;będzie większego wyedukowania klientów w&nbsp;zakresie technicznym, ale&nbsp;ja osobiście bardzo chciałbym coś takiego móc używać&#8230; bo obecnie wkurzają mnie bankowe systemy online.</p>
<p style="text-align: justify;">To&nbsp;tak pokrótce mój pomysł. Technologicznie jest to&nbsp;chyba możliwe, a&nbsp;jak coś to&nbsp;spece od&nbsp;kodowania na&nbsp;pewno dali by radę zaprojektować jakiś podobny, bezpieczny system. Pewnie za&nbsp;jakiś czas dowiem się że&nbsp;coś takiego będzie wprowadzane, jak było z&nbsp;pomysłem na&nbsp;portal kulinarny, w&nbsp;którym wpisujesz co masz w&nbsp;lodówce, a&nbsp;system podpowiada ci potrawy&#8230;. Może tak być i&nbsp;tym razem, niemniej niech wszyscy pamiętają że&nbsp;to był mój pomysł&#8230; Bo ze mnie taki Marconi, kiedy takie Bell&#8217;e moje pomysły wykorzystują. Ale&nbsp;widać taki los&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">ilustracja:  <a href="http://www.flickr.com/photos/vandys/372999407/sizes/l/in/photostream/" target="_blank">Vandys @ Flickr</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/10/pomysl-na-e-bankowosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coquere necesse est! &#8230;pancakes vel racuchy</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/10/coquere-necesse-est-pancakes-vel-racuchy/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/10/coquere-necesse-est-pancakes-vel-racuchy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2011 19:50:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[gotowanie]]></category>
		<category><![CDATA[pancakes]]></category>
		<category><![CDATA[placki]]></category>
		<category><![CDATA[racuchy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1910</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam na kolejny odcinek "kuchni w warunkach polowych". Dziś placki na sodzie w amerykańskim stylu i polską duszą. smacznego! <a href="http://rynarzewski.pl/2011/10/coquere-necesse-est-pancakes-vel-racuchy/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszam na&nbsp;kolejny odcinek &#8222;kuchni w&nbsp;warunkach polowych&#8221;. Jako że&nbsp;nie mam pełnowymiarowej kuchenki a&nbsp;mikro-aneks kuchenny z&nbsp;jednopalnikową indukcją i&nbsp;całkowitym brakiem blatu, moje gotowanie jest minimalistyczne w&nbsp;formie i&nbsp;skierowane na&nbsp;maksymalną optymalizację procesu przygotowanie jedzenia&#8230; bo jak mam za&nbsp;dużo naczyń w&nbsp;zlewie to&nbsp;blokują mi dostęp do&nbsp;kuchenki, a&nbsp;jak gotuje to&nbsp;nie mogę zmywać bo jak woda chlapnie to&nbsp;mi spali kuchenkę.. <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Niemniej &#8222;coquere necesse est&#8221;, więc co i&nbsp;raz próbuję coś upichcić. Tym razem zainspirowany ostatnią wizytą w&nbsp;Lublinie i&nbsp;naleśnikarnią niedaleko starówki, postanowiłem zrobić pankejki&#8230; czyli po&nbsp;naszemu racuchy.</p>
<p><a href="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/pancake2.jpg"><img class="size-large wp-image-1942 aligncenter" title="pancake2" src="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/pancake2-1024x686.jpg" alt="" width="450" height="301" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Przepis nie jest ani klasyczny na&nbsp;amerykańskie pancakes, ani na&nbsp;na rodzime racuchy na&nbsp;sodzie. Połączyłem, jak mi się wydawało najlepsze cechy obu pomysłów i&nbsp;dzięki temu są mniej kaloryczne niż amerykańskie (bez masła) i&nbsp;bogatsze smakowo niż rodzime (cukier puder+olej).</p>
<p><strong>Przepis:</strong></p>
<ul>
<li style="text-align: left;"><strong>dwie szklanki mąki</strong></li>
<li style="text-align: left;"><strong>półtorej szklanki mleka</strong></li>
<li style="text-align: left;"><strong>1/3 szklanki cukru pudru</strong></li>
<li style="text-align: left;"><strong>dwa jajka</strong></li>
<li style="text-align: left;"><strong>czubata łyżeczka sody</strong></li>
<li style="text-align: left;"><strong>trzy łyżki oleju</strong></li>
<li style="text-align: left;"><strong>do&nbsp;przyozdobienia: cukier puder, dżem, lejący miód, syrop klonowy, bita śmietana (co kto lubi lub wszystko na&nbsp;raz&#8230;)</strong></li>
</ul>
<p>Składniki są oczywiście bardziej na&nbsp;oko&#8230; Wszystko wrzucić do&nbsp;garnka i&nbsp;zmiksować do&nbsp;konsystencji gęstej śmietany. Ciasto nie może być zbyt lejące bo będą problemy podczas przewracania. Patelnie rozgrzać do&nbsp;średniej temperatury. Na&nbsp;jednej stronie smażyć aż pojawią się bąbelki (zazwyczaj kilkadziesiąt sekund). Potem szybko przewracamy, tak żeby nie rozlały nam się i&nbsp;zachowały kształt (Z&nbsp;tego powodu pankejski nie mogą być za&nbsp;duże bo się rozlecą przy przewracaniu). Przewracamy tylko raz. Pieką się bardzo szybko, więc potrawa jest ekspresowa. Optymalny rozmiar to&nbsp;10-12 cm średnicy. Z&nbsp;podanych składników powinno wyjść 8-9 średniej wielkości pankejków.</p>
<p><a href="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/pancake.jpg"><img class="size-large wp-image-1955 aligncenter" title="pancake" src="http://rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/10/pancake-1024x802.jpg" alt="" width="410" height="321" /></a></p>
<p>Są przepyszne, lekkie, mają chrupiącą skórkę kiedy są świeże. Podawać można klasycznie z&nbsp;syropem klonowym, posypane cukrem pudrem, z&nbsp;dżemem&#8230; lub wszystkim naraz!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/10/coquere-necesse-est-pancakes-vel-racuchy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Od niedawna Muszę Jeść Mózgi</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/09/od-niedawna-musze-jesc-mozgi/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/09/od-niedawna-musze-jesc-mozgi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Sep 2011 12:17:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[Must Eat Brains]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1884</guid>
		<description><![CDATA[Rzuciłem studia doktoranckie, przemyślałem sporo spraw i postanowiłem spróbować własnych sił jako przedsiębiorca. Nie minęło jeszcze pół roku i już mogę powiedzieć, że nawet w tak dziwnym (dzikim) państwie jak nasze, fajnie jest być właścicielem firmy <a href="http://rynarzewski.pl/2011/09/od-niedawna-musze-jesc-mozgi/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Rzuciłem studia doktoranckie, przemyślałem sporo spraw i&nbsp;postanowiłem spróbować własnych sił jako przedsiębiorca. Nie minęło jeszcze pół roku i&nbsp;już mogę powiedzieć, że&nbsp;nawet w&nbsp;tak dziwnym (dzikim) państwie jak nasze, fajnie jest być właścicielem firmy. Nawet jeśli jestem na&nbsp;samym dole drabiny, nawet jeśli nie zarabiam kroci, to&nbsp;jednak robię coś dla siebie, a&nbsp;nie dla jakiegoś bezdusznego babilońskiego molocha lub &#8222;prywaciarza-krwiopijcy&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/09/must_eat_brains.jpg"><img class="size-full wp-image-1886 aligncenter" title="must_eat_brains" src="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/09/must_eat_brains.jpg" alt="" width="439" height="190" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1884"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://musteatbrains.pl/" target="_blank"><strong>Założyłem mikroagencję kreatywną o&nbsp;przedziwnej nazwie Must Eat Brains.</strong></a> Projektuje, rysuje, trochę koduje. Czerpie z&nbsp;tego dużo satysfakcji. Są momenty kiedy np. po&nbsp;dwóch godzinach szukania jednego przecinka, który rozwala całą stronę udaje mi się w&nbsp;końcu rozwiązać problem. Wtedy jest świetnie. Tak samo świetnie jest jak skończę rysunek, plakat, reklamę, nad&nbsp;którą siedziałem pół nocy dłubiąc na&nbsp;tablecie. Zobaczę co udało mi się stworzyć i&nbsp;widzę że&nbsp;jest to&nbsp;coś fajnego. Coś co jest wytworem moich rąk, mojego umysły i&nbsp;narzędzi którymi kierowałem. Uczucie, którego bardzo mi brakowało.a czasem bywa trochę stresu, jak gonią terminy, coś idzie nie po&nbsp;mojej myśli. Czasem jest też trochę stresu. Terminy, spotkania, ZUS, pieniądze i&nbsp;pewna presja, która zawsze jest, bo posiadanie firmy to&nbsp;przecież dla mnie jednak terra incognita.</p>
<p style="text-align: justify;">Najlepsze jest jednak to, że&nbsp;wszystko co zrobię jest &#8222;moje&#8221;. Moje rysunki, moje projekty, moje layouty. Idąc dalej, są też moje kontakty, moje pieniądze, moje problemy i&nbsp;moje terminy. Każdą kolejną rzecz którą zrobię, odkładam do&nbsp;swojego wirtualnego woreczka i&nbsp;to już ze mną zawsze zostanie. Mogę się tym pochwalić, lub za&nbsp;to wstydzić (a&nbsp;to już inna sprawa). Pracuję na&nbsp;siebie i&nbsp;swoją markę, czyli coś czego rzadko doświadczymy pracując dla kogoś.</p>
<p style="text-align: justify;">Co i&nbsp;raz uświadamiam sobie, że&nbsp;tak na&nbsp;prawdę to&nbsp;umiem wciąż bardzo mało. Nie jestem wykształconym artystą, nie jestem informatykiem. Po&nbsp;prostu lubię się uczyć. I&nbsp;muszę to&nbsp;robić nieustannie, bo każde zlecenie niesie ze sobą wyzwanie. Podobnie jest z&nbsp;kontaktami z&nbsp;klientem. W&nbsp;tej materii też się wiele uczę. Z&nbsp;projektu na&nbsp;projekt umiem ciut więcej i&nbsp;miejmy nadzieję przy kolejnych tego typu sprawach będzie mi szło ciut łatwiej/szybciej. Jak musiałem narysować ręcznie 56 autorskich, pełnokolorowych ilustracji do&nbsp;publikacji to&nbsp;szybciutko odświeżyłem moje zardzewiałe zdolności artystyczne.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/09/rozdz1-materialista.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1894" title="rozdz1-materialista" src="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2011/09/rozdz1-materialista.jpg" alt="" width="433" height="612" /></a></p>
<p style="text-align: center;">[jedna z&nbsp;56 ilustracji - ta akurat z&nbsp;wartym zapamiętania przesłaniem, które przydaje się w&nbsp;mojej pracy]</p>
<p style="text-align: justify;">Cały czas pracuję w&nbsp;bibliotece, to&nbsp;świetna praca (i&nbsp;ludzie) i&nbsp;nie chcę z&nbsp;niej w&nbsp;żadnym wypadku rezygnować. Muszę jedynie popracować nad&nbsp;zarządzaniem czasem. Osiem godzin w&nbsp;budżetówce, kolejne kilka godzin jako prezes, do&nbsp;tego jeszcze życie rodzinne i&nbsp;towarzyskie. Plus relaks i&nbsp;sen. Dużo tego i&nbsp;ciężko czasem pogodzić wszystko nie robiąc sobie tyłów. Niemniej póki co daję radę. Bo prawdą jest że&nbsp;im więcej mamy zajęć tym więcej mamy czasu. Liczę na&nbsp;to że&nbsp;po rozkręceniu firmy i&nbsp;nabyciu odrobiny doświadczenia będę potrzebował relatywnie mniej czasu żeby obgonić firmę. Jednak kto wie czy w&nbsp;odległej przyszłości nie będę musiał dokonać wyboru, którą drogą chcę pójść&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejna kwestia to&nbsp;ta, że&nbsp;w końcu mam szansę na&nbsp;akumulację kapitału. Nie jestem już tylko konsumentem który tyle co zarobi to&nbsp;wyda i&nbsp;wydali. Zajmując się jakby na&nbsp;to nie patrzeć pracą, która jest twórcza, kumuluje dobra intelektualne, które będą moim kapitałem. Miło mi jest pomyśleć że&nbsp;moi potomkowie bądź spadkobiercy będą mogli spojrzeć na&nbsp;coś co zrobiłem (plakat, okładkę, stronę, ilustrację) i&nbsp;powiedzieć że&nbsp;to zrobił mój dziadek. Mam nadzieję że&nbsp;tędy droga do&nbsp;wyjścia z&nbsp;zaklętego kręgu: praca, kredyt, konsumpcja.</p>
<p style="text-align: justify;">Poniżej tak na&nbsp;szybko zebrane kilka plusów i&nbsp;minusów które już teraz, po&nbsp;kilku (zaledwie) miesiącach działalności mogę zwerbalizować. Jakby to&nbsp;kogoś interesowało:</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>plusy:</strong></h3>
<ul style="text-align: justify;">
<li>niezależność</li>
<li>możliwość poznania nowych, ciekawych ludzi</li>
<li>ile zrobisz tyle masz</li>
<li>robisz coś realnego, a&nbsp;nie przysłowiowo przekładasz papierki z&nbsp;jednej kupki na&nbsp;drugą</li>
<li>kreatywność i&nbsp;satysfakcja z&nbsp;pracy</li>
<li>prawdziwe pieniądze w&nbsp;porównaniu z&nbsp;budżetówką</li>
<li>akumulacja kapitału i&nbsp;wytwarzanie dóbr intelektualnych</li>
</ul>
<h3 style="text-align: justify;">minusy:</h3>
<ul style="text-align: justify;">
<li>praca 24h/7, a&nbsp;urlop to&nbsp;pojęcie względne</li>
<li>terminy, terminy, terminy</li>
<li>nie może się nie chcieć (a&nbsp;czasem każdemu się zwyczajnie nie chce)</li>
<li>dużo drobnych spraw, o&nbsp;których musisz pamiętać</li>
<li>ile zrobisz tyle masz</li>
<li>pełna odpowiedzialność za&nbsp;wszystkie działania</li>
</ul>
<p>Muszę jeść mózgi, ale&nbsp;póki co mam przy tym niezłą zabawę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/09/od-niedawna-musze-jesc-mozgi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Outcasts&#8221;. Kolejny serial SF przedwcześnie uśmiercony.</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/04/outcasts-kolejny-serial-sf-przedwczesnie-usmiercony/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/04/outcasts-kolejny-serial-sf-przedwczesnie-usmiercony/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2011 20:58:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Outcasts]]></category>
		<category><![CDATA[serial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1832</guid>
		<description><![CDATA[Jest rok 2040, na planecie Carpathia od dziesięciu lat rozwija się osiedle ziemskich kolonistów, miasto Forthaven. Żyje w nim kilkadziesiąt tysięcy osób...  <a href="http://rynarzewski.pl/2011/04/outcasts-kolejny-serial-sf-przedwczesnie-usmiercony/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img src="http://obrazki.tnttorrent.info/tnt24.info_Outcasts_S01E08_HDTV_XviD-BiA_VTV_ENG_.2025__5209.png" alt="http://obrazki.tnttorrent.info/tnt24.info_Outcasts_S01E08_HDTV_XviD-BiA_VTV_ENG_.2025__5209.png" width="541" height="112" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jest rok 2040, na&nbsp;planecie Carpathia od&nbsp;dziesięciu lat rozwija się osiedle ziemskich kolonistów, miasto Forthaven. Żyje w&nbsp;nim kilkadziesiąt tysięcy osób. Niespodziewanie dowiadują się oni, że&nbsp;są najprawdopodobniej ostatnimi przedstawicielami gatunku ludzkiego, po&nbsp;tym jak na&nbsp;Ziemii atomowe mocarstwa przestały się dogadywać i&nbsp;puściły im rakietowe nerwy. Na&nbsp;dodatek jak to&nbsp;bywa na&nbsp;obcych planetach, kłopoty grożą nie tylko ze strony pozaziemskiej flory i&nbsp;fauny ale&nbsp;i od&nbsp;rządnych władzy współplemieńców. Może mało to&nbsp;odkrywcze, ale&nbsp;o dziwo świeże i&nbsp;ciekawie podane. Mi kojarzy się trochę (troszeczkę) <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia_2" target="_blank">z&nbsp;serialem &#8222;Ziemia 2&#8243;</a></p>
<p>. Serial ma kilka dobrych trailerów, oto jeden z&nbsp;nich:</p>
<p><iframe title="YouTube video player" src="http://www.youtube.com/embed/S_yXFJMoZMs" frameborder="0" width="540" height="334"></iframe></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1832"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Pod&nbsp;względem wizualnym <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Outcasts_%28TV_series%29" target="_blank">serial &#8222;Outcasts&#8221;</a> jest świetny. Kręcony był w&nbsp;RPA (Choć początkowo obstawiałem Nową Zelandię) i&nbsp;możemy w&nbsp;nim oglądać niesamowite plenery (Chmury schodzące z&nbsp;gór  to&nbsp;coś co robi wrażenie). Samo osiedle genialnie obrazuje jak mogłaby (lub jak będzie) wyglądać pozaziemska kolonia w&nbsp;pierwszym etapie jej rozwoju.  Centrum kolonii stanowi wrak statku, w&nbsp;którym mieszczą się wszystkie ważne urzędy, pomieszczenia medyczne i&nbsp;centrum dowodzenia. Jest to&nbsp;całkiem logiczne i&nbsp;co najważniejsze w&nbsp;takich przypadkach, jest to&nbsp;zwyczajnie ergonomiczne. Po&nbsp;co wyciągać sprzęt ze statku, jak można zostawić go tam i&nbsp;nadal korzystać. Reszta osiedla w&nbsp;dużej mierze to&nbsp;złomowisko żywiące się resztami przywiezionymi na&nbsp;transportowcach z&nbsp;matki Ziemii. Mi szczególnie podoba się idea ogrodzenia z&nbsp;pustych kontenerów. Proste i&nbsp;oczywiste wykorzystanie kolonizacyjnego złomu.  Wygląd bohaterów, wnętrz i&nbsp;przedmiotów jest solidnie realistyczny. Odpowiednio inny od&nbsp;tego co nas otacza i&nbsp;jednocześnie nie zalatuje Star-Trekiem. Podsumowując, sfera wizualna to&nbsp;bardzo mocny element serialu.</p>
<p style="text-align: justify;">Postacie są różne. Nie rozwodząc się nad&nbsp;poszczególnymi bohaterami, to&nbsp;scenarzystom i&nbsp;reżyserowi udało się skonstruować ciekawe połączenie. Szkoda trochę, że&nbsp;niektóre z&nbsp;postaci zaczęły się rozwijać dopiero pod&nbsp;koniec serii i&nbsp;miałyby szansę pokazać pełnie swojego potencjału dopiero w&nbsp;kolejnych odcinkach. Bardzo podoba mi się pomysł wprowadzenia genetycznych nadludzi-autsajderów i  cała idea zwiadowców. Prezydent Tate jest świetnie dwuznaczny, a&nbsp;Julius Berger fascynująco zły (przypomina to&nbsp;trochę <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Battlestar_Galactica" target="_blank">BSG</a>). Fajny epizod ma też Jamie Bamber znany bardziej jako<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lee_Adama"> Lee Adama z&nbsp;BSG</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">A&nbsp;teraz powrót do&nbsp;rzeczywistości. Serial został zamordowany po&nbsp;zaledwie 8 odcinkach, czyli po&nbsp;modnej ostatnio na&nbsp;wyspach krótkiej serii (7 odcinków 1 serii <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Downton_Abbey" target="_blank">świetnego &#8222;Downton Abbey&#8221;</a>). Jedną z&nbsp;przyczyn anulowania serialu był zarzut, że&nbsp;zbyt mało trafia w&nbsp;gusta widzów &#8222;głównego nurtu&#8221; oraz, że&nbsp;godzinne odcinki są zbyt długie na&nbsp;realia dzisiejszej telewizji (1h filmu plus reklamy i&nbsp;robi się z&nbsp;tego około 1,5 godziny czasu antenowego)</p>
<p style="text-align: justify;">Serial ten ma moim zdaniem szansę stać się kultowy między innymi dlatego, że&nbsp;został wcześnie zamordowany przez twórców. Pomimo, że&nbsp;dane im było jedynie 8 odcinków twórcom udało się stworzyć ciekawą fabułę z&nbsp;dość dobrze wyważonymi proporcjami akcji, gadki i&nbsp;flashbacków. Spojlerując, muszę powiedzieć, że&nbsp;końcówka serii jest świetna i&nbsp;bardzo obiecująca. Fajnie budowany jest klimat, zdarzają się momenty wręcz mroczne. I&nbsp;gdyby właśnie w&nbsp;taki klimat poszli twórcy to&nbsp;film byłby świetny. Niestety lub stety nie jest dane nam przekonać się o&nbsp;tym ponieważ dalszych odcinków nie będzie. Dobry serial, jakim jest &#8222;Outcasts&#8221; mógłby stać się jeszcze lepszy, lub zepsuć się całkowicie. Podobnie sytuacja miała się z&nbsp;serialem Firefly. Kolejny dobry serial zamordowany nim miał okazję się wykluć.</p>
<p style="text-align: justify;">A&nbsp;teraz kilka zagadnień problematycznych <strong><span style="color: #ff0000;"><span style="text-decoration: underline;">(ze spojlerami)</span></span></strong>:</p>
<ul>
<li><strong>Skąd na&nbsp;planecie diamenty z&nbsp;pięknym szlifem</strong>. Przez chwilę myślałem, że&nbsp;mogłyby to&nbsp;być<strong> &#8222;diatanaty&#8221;</strong> &#8211; czyli przetworzone prochy zmarłych. Pozwoliłoby to&nbsp;wyjaśnić wątek wcześniejszej obecności ludzi na&nbsp;planecie. Ocean spełniałby dla dawnej cywilizacji rolę cmentarza stąd w&nbsp;nim pięknie oszlifowane diamenty.</li>
<li>Na&nbsp;jednym z&nbsp;forów ktoś zwrócił uwagę, że<strong> dziwny jest brak obecności wojskowych</strong>. Jedyne grupy wyposażone w&nbsp;broń to&nbsp;zwiadowcy (expeditionaries) i&nbsp;służba porządkowa. Mało prawdopodobne żeby ktokolwiek zdecydował się na&nbsp;wysłanie wyprawy kolonizacyjnej bez wsparcia wojska. No chyba ze w&nbsp;związku z&nbsp;napięta sytuacją polityczną w&nbsp;ramach patowego układu zdecydowano się na&nbsp;wysłanie w&nbsp;kosmos ludzi jako grupy niezależnej od&nbsp;nikogo. Taki hipisowski kosztowny eksperyment.</li>
<li><strong>Dziwi brak satelitów i&nbsp;aparatów latających</strong>. Przy organizowaniu wyprawy międzygwiezdnej bez problemu można wypuścić niewielkie satelity na&nbsp;orbitę. Szczególnie że&nbsp;nie trzeba ich wtedy wysyłać kosztowym rakietowym szlakiem do&nbsp;góry. Wystarczy je po&nbsp;prostu wypchnąć przez śluzę podczas okrążania planety. Podobnie w&nbsp;2040 roku technologia autonomicznych aparatów latających powinna już być rozwinięta poza nasze wyobrażenie.</li>
<li>Czy dla kolonii nie byłoby <strong>bezpieczniej mieć więcej niż jedno duże osiedle</strong>. A&nbsp;tak cała populacja około 70 tysięcy kolonistów gnieździ się w&nbsp;jednym osiedlu. Mało higieniczne i&nbsp;mało logiczne. Szczególnie że&nbsp;formalnie nie ma na&nbsp;planecie zagrożeń dla ludzi.</li>
<li>Jak poradzono sobie z&nbsp;<strong>relatywizmem czasowym</strong>? Podróż na&nbsp;Carpathię z&nbsp;Ziemii trwa 5 lat, prędkość musi być podświetlna, ale&nbsp;zbliżona, więc na&nbsp;pewno musiał zachodzić efekt przesunięcia czasowego. Drugi statek przylatuje po&nbsp;dziesięciu latach. Z&nbsp;kolei znalezienie planety zdatnej do&nbsp;życia dla ludzi w&nbsp;odległości kilku lat świetlnych to&nbsp;absurd. Więc w&nbsp;to nagięcie fabularne bardzo ciężko mi uwierzyć.</li>
<li>No i&nbsp;jest jeszcze<strong> sprawa &#8222;obcych&#8221; i&nbsp;hominidów na&nbsp;Carpathii</strong>. Wiadomo jedynie, że&nbsp;obcy wykończyli wcześniejszych ludzkich mieszkańców, ale&nbsp;jeśli są gatunkiem autochtonicznym to&nbsp;jakim cudem ludzie mogli się w&nbsp;ogóle rozwinąć na&nbsp;planecie razem z&nbsp;tak agresywnym gatunkiem. Ponadto nawet jeśli dawali radę, to&nbsp;są dwie opcje, albo ludzie na&nbsp;Carpathii powstali niezależnie jako analogiczny gatunek do&nbsp;ludzi z&nbsp;Ziemii, albo obie planety zostały zasiedlone w&nbsp;prehistorii przez kosmiczną nadcywilizację ludzi i&nbsp;tym samym zarówno Ziemia jak i&nbsp;Carpathia są dawnymi koloniami  ludzkimi. Z&nbsp;tym że&nbsp;ta ostatnia jest już zasiedlana po&nbsp;raz drugi. Niemożliwe wydaje się to&nbsp;aby to&nbsp;z Carpathii skolonizowana została ziemia, gdyż cywilizacja do&nbsp;tego zdolna musiałaby pozostawić namacalne ślady swojego istnienia nawet po&nbsp;całkowitej zagładzie. Skomplikowane i&nbsp;ciekaw jestem jak z&nbsp;tego mieli zamiar wybrnąć scenarzyści.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">I&nbsp;takich dyskusyjnych spraw jest jeszcze więcej, jednak tym bardziej uważam że&nbsp;&#8222;Outcasts&#8221; to&nbsp;ciekawy serial ponieważ pobudza do&nbsp;myślenia.</p>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 228px; width: 1px; height: 1px; overflow: hidden; text-align: justify;">Serial kręcony był w&nbsp;RPA (Choć początkowo obstawiałem Nową Zelandię). Niesamowite plenery.</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/04/outcasts-kolejny-serial-sf-przedwczesnie-usmiercony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rzym. Pomiędzy &#8222;tam&#8221; i &#8222;z powrotem&#8221;.</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/04/rzym-pomiedzy-tam-i-z-powrotem/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/04/rzym-pomiedzy-tam-i-z-powrotem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Apr 2011 11:30:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Rzym]]></category>
		<category><![CDATA[urlop]]></category>
		<category><![CDATA[wrażenia]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1807</guid>
		<description><![CDATA[Wybraliśmy się do Rzymu zaledwie na kilka dni, a jednak zdołaliśmy nie tylko zobaczyć większość sztandarowych zabytków stolicy Włoch, ale i poczynić kilka obserwacji o charakterze cywilizacyjno-społecznym. <a href="http://rynarzewski.pl/2011/04/rzym-pomiedzy-tam-i-z-powrotem/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://farm6.static.flickr.com/5108/5569180326_9c20f2b3d8.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Rzym to&nbsp;ciekawe miasto. Wybraliśmy się tam, jak zawsze zaledwie na&nbsp;kilka dni, a&nbsp;jednak zdołaliśmy nie tylko zobaczyć większość sztandarowych zabytków stolicy Włoch, ale&nbsp;i poczynić kilka obserwacji o&nbsp;charakterze cywilizacyjno-społecznym. Nie będę się o&nbsp;samym mieście rozpisywał, bo w&nbsp;Rzymie każdy już był, albo być powinien. Poniżej przedstawiam za&nbsp;to kilka  luźnych spostrzeżeń/przemyśleń związanych z&nbsp;wyprawą:</p>
<p style="text-align: justify;"><!--:--><span id="more-1807"></span><!--:pl--></p>
<ul>
<li>Prawie nie uświadczymy w&nbsp;Rzymie samochodów typu <strong>combi</strong>.</li>
<li>Na&nbsp;światłach z&nbsp;przodu zawsze ustawia się<strong> pełno skuterów,</strong> które startują &#8222;z kopyta&#8221;</li>
<li><strong>Lody włoskie są jak pierogi &#8222;ruskie&#8221;</strong>. Bo w&nbsp;Rzymie to&nbsp;lody nakładają packą i&nbsp;najmniejszy jest większy niż największy w&nbsp;Polsce.</li>
<li><strong>Pizza</strong> jest na&nbsp;czymś w&nbsp;rodzaju macy a&nbsp;nie na&nbsp;cieście drożdżowym.</li>
<li>Plac św. Piotra jest <strong>mniejszy niż w&nbsp;telewizorze</strong>.</li>
<li>Za&nbsp;drugim razem na&nbsp;kopułę Bazyliki Św. Piotra <strong>wchodzi się łatwiej.</strong></li>
<li><strong>Koloseum jest trochę jak Camp Nou</strong>. Bardziej monumentalne niż w&nbsp;telewizorze.</li>
<li>Starożytny Rzym to&nbsp;<strong>cegła a&nbsp;nie marmur</strong>. Niewielka cegła płaska jak dachówka.</li>
<li>Muzea Watykańskie mają łącznie<strong> 7 km tras</strong>. Nie wierzę, że&nbsp;da się je całe zejść za&nbsp;jednym razem ina koniec się uśmiechać.</li>
<li>Koniecznie muszę zagrać w&nbsp;<strong>Assassin&#8217;s Creed Brotherhood</strong>, bo dzieje się częściowo w&nbsp;renesansowym Rzymie. Ciekawy mnie czy Ezio też się tak zmęczy przemierzając Wieczne Miasto.</li>
<li>Obejście Watykanu zajmuje mniej niż godzinę.</li>
<li>W&nbsp;Villa Borghese po&nbsp;raz pierwszy w&nbsp;życiu widziałem <strong>stado żółwi</strong>.</li>
<li>Włochy, a&nbsp;przynajmniej Rzym sprawiają wrażenie miasta mocno zmilitaryzowanego. <strong>Jest kilka rodzajów policji, wygląda na&nbsp;to ze wszystkie zajmują się tym samym</strong>, a&nbsp;najbardziej przeganianiem z&nbsp;miejsca na&nbsp;miejsce hinduskich (pakistańskich) sprzedawców tandety.</li>
<li>W&nbsp;tym roku na&nbsp;ulicach miast turystycznych sprzedaje się <strong>bloby</strong>, które po&nbsp;walnięciu o&nbsp;podłoże rozpłaszczają się a&nbsp;potem wracają do&nbsp;swoich obłych kształtów. W&nbsp;zeszłym roku (W&nbsp;Barcelonie) sprzedawano <strong>świecące helikopterki wystrzeliwane z&nbsp;procy</strong>.</li>
<li>Dobra lokalizacja noclegu to&nbsp;klucz do&nbsp;dobrego zwiedzania.</li>
<li><strong>Śniadanie &#8222;na słodko&#8221;</strong> [croissant, dżemik, jogurcik i&nbsp;chleb tostowy] przestaje smakować po&nbsp;trzech dniach. Organizm domaga się jajek, wędliny i&nbsp;sera.</li>
<li>Przejazd nad&nbsp;morze, do&nbsp;Ostii kosztuje<strong> 1 euro</strong> i&nbsp;odbywa się w&nbsp;ramach metropolitalnej sieci komunikacyjnej. Niesamowite.</li>
<li><strong>Pełen obiad można zjeść za&nbsp;8-10 euro</strong>. Pizza/Pasta + sałatka + napój + deser. Może nie jest to&nbsp;najlepszy posiłek jaki spożywałem w&nbsp;Rzymie, ale&nbsp;spróbujcie skompletować podobny posiłek w&nbsp;podobnej cenie np. w&nbsp;Warszawie (oczywiście mówię o&nbsp;knajpce gdzie jest kelner, a&nbsp;nie jakiejś samoobsługowej jadłodajni)</li>
<li><strong>Wizzair jest lepszy niż Ryanair</strong>. Choć się spóźnił to&nbsp;ma więcej miejsca dla długich ludzi i&nbsp;porcje żywności, którą możemy kupić na&nbsp;pokładzie (albo musimy, bo samolot ma opóźnienie i&nbsp;organizm się domaga) są normalnej pojemności i&nbsp;gramatury. W&nbsp;Ryanie kupując puszkę coli dostajemy dziwną puszkę 0,2 l. Kupując snickersa dostajemy małego bobka. U&nbsp;Węgrów było &#8222;na bogato&#8221; vel. normalnie.</li>
</ul>
<p>Słowem podsumowania:</p>
<ul>
<li>Po&nbsp;powrocie do&nbsp;polski czuć różnicę cywilizacyjną i<strong> powrót jest aktem bolesnym.</strong></li>
</ul>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157626374351620/" target="_blank">Parę zdjęć jest już na&nbsp;Flickrze</a><!--:--><!--:en--></p>
<ul>
<li>Prawie nie uświadczymy w&nbsp;Rzymie samochodów typu <strong>combi</strong>.</li>
<li>Na&nbsp;światłach z&nbsp;przodu zawsze ustawia się<strong> pełno skuterów,</strong> które startują &#8222;z kopyta&#8221;</li>
<li><strong>Lody włoskie są jak pierogi &#8222;ruskie&#8221;</strong>. Bo w&nbsp;Rzymie to&nbsp;lody nakładają packą i&nbsp;najmniejszy jest większy niż największy w&nbsp;Polsce.</li>
<li><strong>Pizza</strong> jest na&nbsp;czymś w&nbsp;rodzaju macy a&nbsp;nie na&nbsp;cieście drożdżowym.</li>
<li>Plac św. Piotra jest <strong>mniejszy niż w&nbsp;telewizorze</strong>.</li>
<li>Za&nbsp;drugim razem na&nbsp;kopułę Bazyliki Św. Piotra <strong>wchodzi się łatwiej.</strong></li>
<li><strong>Koloseum jest trochę jak Camp Nou</strong>. Bardziej monumentalne niż w&nbsp;telewizorze.</li>
<li>Starożytny Rzym to&nbsp;<strong>cegła a&nbsp;nie marmur</strong>. Niewielka cegła płaska jak dachówka.</li>
<li>Muzea Watykańskie mają łącznie<strong> 7 km tras</strong>. Nie wierzę, że&nbsp;da się je całe zejść za&nbsp;jednym razem ina koniec się uśmiechać.</li>
<li>Koniecznie muszę zagrać w&nbsp;<strong>Assassin&#8217;s Creed Brotherhood</strong>, bo dzieje się częściowo w&nbsp;renesansowym Rzymie. Ciekawy mnie czy Ezio też się tak zmęczy przemierzając Wieczne Miasto.</li>
<li>Obejście Watykanu zajmuje mniej niż godzinę.</li>
<li>W&nbsp;Villa Borghese po&nbsp;raz pierwszy w&nbsp;życiu widziałem <strong>stado żółwi</strong>.</li>
<li>Włochy, a&nbsp;przynajmniej Rzym sprawiają wrażenie miasta mocno zmilitaryzowanego. <strong>Jest kilka rodzajów policji, wygląda na&nbsp;to ze wszystkie zajmują się tym samym</strong>, a&nbsp;najbardziej przeganianiem z&nbsp;miejsca na&nbsp;miejsce hinduskich (pakistańskich) sprzedawców tandety.</li>
<li>W&nbsp;tym roku na&nbsp;ulicach miast turystycznych sprzedaje się <strong>bloby</strong>, które po&nbsp;walnięciu o&nbsp;podłoże rozpłaszczają się a&nbsp;potem wracają do&nbsp;swoich obłych kształtów. W&nbsp;zeszłym roku (W&nbsp;Barcelonie) sprzedawano <strong>świecące helikopterki wystrzeliwane z&nbsp;procy</strong>.</li>
<li>Dobra lokalizacja noclegu to&nbsp;klucz do&nbsp;dobrego zwiedzania.</li>
<li><strong>Śniadanie &#8222;na słodko&#8221;</strong> [croissant, dżemik, jogurcik i&nbsp;chleb tostowy] przestaje smakować po&nbsp;trzech dniach. Organizm domaga się jajek, wędliny i&nbsp;sera.</li>
<li>Przejazd nad&nbsp;morze, do&nbsp;Ostii kosztuje<strong> 1 euro</strong> i&nbsp;odbywa się w&nbsp;ramach metropolitalnej sieci komunikacyjnej. Niesamowite.</li>
<li><strong>Pełen obiad można zjeść za&nbsp;8-10 euro</strong>. Pizza/Pasta + sałatka + napój + deser. Może nie jest to&nbsp;najlepszy posiłek jaki spożywałem w&nbsp;Rzymie, ale&nbsp;spróbujcie skompletować podobny posiłek w&nbsp;podobnej cenie np. w&nbsp;Warszawie (oczywiście mówię o&nbsp;knajpce gdzie jest kelner, a&nbsp;nie jakiejś samoobsługowej jadłodajni)</li>
<li><strong>Wizzair jest lepszy niż Ryanair</strong>. Choć się spóźnił to&nbsp;ma więcej miejsca dla długich ludzi i&nbsp;porcje żywności, którą możemy kupić na&nbsp;pokładzie (albo musimy, bo samolot ma opóźnienie i&nbsp;organizm się domaga) są normalnej pojemności i&nbsp;gramatury. W&nbsp;Ryanie kupując puszkę coli dostajemy dziwną puszkę 0,2 l. Kupując snickersa dostajemy małego bobka. U&nbsp;Węgrów było &#8222;na bogato&#8221; vel. normalnie.</li>
</ul>
<p>Słowem podsumowania:</p>
<ul>
<li>Po&nbsp;powrocie do&nbsp;polski czuć różnicę cywilizacyjną i<strong> powrót jest aktem bolesnym.</strong></li>
</ul>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/rynarzewski/sets/72157626374351620/" target="_blank">Parę zdjęć jest już na&nbsp;Flickrze</a><!--:--></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/04/rzym-pomiedzy-tam-i-z-powrotem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomasz Kołodziejczak &#8211; cykl &#8222;Dominium Solarne&#8221;</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/03/tomasz-kolodziejczak-cykl-dominium-solarne/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/03/tomasz-kolodziejczak-cykl-dominium-solarne/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Mar 2011 16:27:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Science-Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Dominium Solarne]]></category>
		<category><![CDATA[Kolory sztandarów]]></category>
		<category><![CDATA[Schwytany w światła]]></category>
		<category><![CDATA[space opera]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Kołodziejczak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1775</guid>
		<description><![CDATA[Dominum Solarne, rozrastające się imperium pan-galaktycznego internetu, wywiera coraz większą presję na "wolne światy" by podporządkowały się swojej dawnej macierzy ("macierzy" także w rozumieniu informatycznym) <a href="http://rynarzewski.pl/2011/03/tomasz-kolodziejczak-cykl-dominium-solarne/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a><img class="image   alignleft" src="http://static.polter.pl/sub/Kolory-sztandarow-bn27939.jpg" alt="Kolory sztandarów" width="129" height="202" /></a><a><img class="image alignleft" src="http://static.polter.pl/sub/Schwytany-w-swiatla-bn30037.jpg" alt="Schwytany w&nbsp;światła" width="130" height="203" /></a>Space opera to&nbsp;podgatunek SF, który w&nbsp;twórczości polskich autorów pojawia się zbyt rzadko. Jakoś nie w&nbsp;smak naszym twórcom rysować z&nbsp;rozmachem i&nbsp;ułańską fantazją obrazy gwiezdnych bitew, genialnych dowódców i&nbsp;ich zaskakująco trafnych posunięć. Dziwne, bo przecież swego czasu rozsypał się worek z&nbsp;patriotyczno-patetycznymi wizjami mocarstwowej quasi-Polski, a&nbsp;do space opery już tylko krok. Może jeszcze nadal po&nbsp;obu stronach książki istnieje przeświadczenie że&nbsp;należy leczyć narodowe kompleksy za&nbsp;pomocą science-fiction. Na&nbsp;szczęście są książki:  &#8222;Kolory sztandarów&#8221;, &#8222;Schwytany w&nbsp;światła&#8221; z&nbsp;cyklu &#8222;Dominium Solarne&#8221; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Ko%C5%82odziejczak" target="_blank"><strong>Tomasza Kołodziejczaka</strong></a>.</p>
<p><span id="more-1775"></span></p>
<p>W&nbsp;przyszłości ludzkość dzięki odkryciu bram hiperprzestrzennych przeżyła okres szybkiej ekspansji i&nbsp;kolonizacji setek planet położonych w&nbsp;najodleglejszych częściach galaktyki. Z&nbsp;powodu odległości od&nbsp;Ziemi, problemów komunikacyjnych powstały liczne autonomiczne organizmy państwowe. Po&nbsp;kilkuset latach Dominum Solarne, rozrastające się imperium pan-galaktycznego internetu, wywiera coraz większą presję na&nbsp;&#8222;wolne światy&#8221; by podporządkowały się swojej dawnej macierzy (&#8222;macierzy&#8221; także w&nbsp;rozumieniu informatycznym).</p>
<p>Głównym bohaterem cyklu jest Daniel Bondaree, tanator z&nbsp;planety Gladius w&nbsp;układzie Miltona. Technologicznie podrasowany super żołnierz z&nbsp;oddziałów egzekutorów. Coś jak sędzia Dredd. Cały wymiar sprawiedliwości w&nbsp;jednej osobie, przeznaczony do&nbsp;walki z&nbsp;fanatykami oraz najbardziej groźnymi przestępcami. Zostaje on przeniesiony ze swojego dotychczasowego stanowiska pracy do&nbsp;jednostki specjalnej przeznaczonej do&nbsp;walki z&nbsp;super-potężnymi i&nbsp;równie super-tajemniczymi obcymi &#8211; korgardami. Skracając do&nbsp;niezbędnego (i&nbsp;możliwie bez-spoilerowego) minimum fabuła pierwszej części skupia się na&nbsp;próbie odkrycia motywów oraz planów Korgardów (obcych). Całość fabuły obraca się dodatkowo wokół galaktycznej polityki w&nbsp;której Dominium dąży do&nbsp;zwasalizowania kolejnego świata wykorzystując problemy Gladiusa.</p>
<p>Dla porządku, główne strony konfliktu to: Gladianie &#8211; jedni z&nbsp;ostatnich wolnych obywateli znanego wszechświata, dumni, lecz targani wewnętrzym konfliktem między Uległymi i&nbsp;Niezłomnymi. Dominum Solarne czyli gigantyczna sieć informacyjna w&nbsp;której każdy obywatel jest częścią większej całości, tworząc autonomiczny super-organizm. Korgardzi, tajemnicza cywilizacja o&nbsp;ogromnej przewadze technologicznej, kierująca się niezrozumiałą logiką, która co kilka miesięcy organizuje wyprawy z&nbsp;rozsianych p całym Gladiusie Fortów wyprawy w&nbsp;czasie których porywane są całe gladiańskie osiedla. Między tymi siłami znajduje się właśnie Daniel Bondaree oraz jego towarzysze. To&nbsp;on ma zadecydować o&nbsp;przyszłości Gladiusa, galaktyki oraz rasy ludzkiej.</p>
<p>Postacie nie są zbyt skomplikowane, nie ma zbyt rozbudowanych psychologicznych głębi, wszystko zgodnie z&nbsp;kanonem gatunku. Mężczyzna jest twardy, wróg jest przebiegły i&nbsp;zły, a&nbsp;kobieta jest piękna, wierna i&#8230; też twarda. Wszyscy za&nbsp;wszystkich chętni się poświęcić, a&nbsp;najlepiej w&nbsp;imię większego dobra.</p>
<p>Świat w&nbsp;cyklu &#8222;Dominium Solarne&#8221; jest ukazany wystarczająco panoramicznie by się nim zachwycić i&nbsp;jednocześnie w&nbsp;wystarczająco spójny sposób by niezbyt wnikliwy czytelnik poczuł się usatysfakcjonowany jego konstrukcją. Ciekawie wygląda zarówno wizja technologiczna jak i&nbsp;społeczna, wykreowanej przez autora przyszłości. Ludzkość zdołała z&nbsp;jednej strony osiągnąć swobodę w&nbsp;biologicznej modyfikacji gatunku, tworząc wręcz odrębne gałęzie człowieczego rodu, z&nbsp;drugiej nano-roboty, sieć informatyczna, loty międzygwiezdne i&nbsp;tunele hiperprzestrzenne, stały się nieodłącznym elementem życia i&nbsp;pracy. Stałe łącze z&nbsp;wszech-siecią bezpośrednio poprzez mózg to&nbsp;jak dziś posiadanie telefonu dotykowego. Kołodziejczak pokazał bardzo sugestywną wizję rozwoju cywilizacji, gatunku i&nbsp;stapiania technologii z&nbsp;biologią. Wszystko fajnie ze sobą współgra.  A&nbsp;do tego epickie bitwy (także kosmiczne), główny bohater który jest niezniszczalny i&nbsp;patos. Jak w&nbsp;najprawdziwszej space operze.</p>
<p>Tomasz Kołodziejczak. Na&nbsp;pewno nie Heinlein pod&nbsp;względem umiejętności kreowania podniosłego nastroju, na&nbsp;pewno nie Tolkien pod&nbsp;względem kreowania jakby-prawdziwych (słowa quasi raz już użyłem, to&nbsp;nie będę się powtarzał&#8230;)  światów. Za&nbsp;to na&nbsp;pewno bardzo dobry pisarz wyróżniający się na&nbsp;tle polskich &#8222;producentów&#8221; książek. I&nbsp;książki pisze dobre. Szczególnie jeśli mówimy  o<a href="http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki.php?id=455#searchkk" target="_blank"><strong> &#8222;Kolorach Sztandarów&#8221;</strong></a> i&nbsp;<a href="http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki.php?id=499#searchkk" target="_blank"><strong>&#8222;Schwytanym w&nbsp;światła&#8221;</strong></a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/03/tomasz-kolodziejczak-cykl-dominium-solarne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejny sezon biegania</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/03/kolejny-sezon-biegania/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/03/kolejny-sezon-biegania/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Mar 2011 07:12:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1755</guid>
		<description><![CDATA[Johannes Ouendag @ Flickr Wczoraj zacząłem swój sezon biegania. Niedzielny poranek był piękny i&#160;po odwiezieniu Moni do&#160;pracy zdecydowałem się na&#160;ruch. Zmęczenie było, ale&#160;jeszcze większa okazała się satysfakcja z&#160;przełamania bezruchu zimowego i&#160;zwycięstwa woli nad&#160;leniwym diabełkiem siedzącym w&#160;głowie. Na&#160;początek niewielka trasa na&#160;rozgrzewkę. &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2011/03/kolejny-sezon-biegania/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="mceTemp" style="text-align: justify;">
<dl class="wp-caption alignleft" style="width: 295px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2693/4274697168_60f550203f.jpg" alt="" width="285" height="222" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Johannes Ouendag @ Flickr</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">Wczoraj zacząłem swój sezon biegania. Niedzielny poranek był piękny i&nbsp;po odwiezieniu Moni do&nbsp;pracy zdecydowałem się na&nbsp;ruch. Zmęczenie było, ale&nbsp;jeszcze większa okazała się satysfakcja z&nbsp;przełamania bezruchu zimowego i&nbsp;zwycięstwa woli nad&nbsp;leniwym diabełkiem siedzącym w&nbsp;głowie. Na&nbsp;początek niewielka trasa na&nbsp;rozgrzewkę. Pierwsze kilka metrów i&nbsp;od razu zacząłem się uśmiechać. Co prawda braki kondycyjne nie pozwoliły mi się w&nbsp;pełni skupić na&nbsp;przyjemności samego biegu niemniej było fajnie. Nie dotarłem też jeszcze do&nbsp;tego momentu kiedy do&nbsp;organizmu zaczynają być pompowane endorfiny i&nbsp;inne środki wywołujące radość, euforię  i&nbsp;tzw. &#8222;power&#8221;. Powodują one że&nbsp;czujesz się jakbyś był na&nbsp;naturalnym haju. Świetna sprawa. Taki stan pojawiał mi się w&nbsp;zeszłym sezonie zazwyczaj koło 5-6 kilometra. Liczę że&nbsp;szybko do&nbsp;mnie wróci&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1755"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W&nbsp;zeszłym sezonie było różnie. Pary na&nbsp;skoncentrowane bieganie starczyło  mi gdzieś od&nbsp;wiosny do&nbsp;początku wakacji. Potem były upały i&nbsp;miałem  wymówkę, a&nbsp;na jesień tak bardzo już wypadłem z&nbsp;rytmu, że&nbsp;nie mogłem się  wewnętrznie zmusić do&nbsp;ruchu. Masa wzrosła. Potem przyszła zima, mrozy i&nbsp;znowu nie było mowy o&nbsp;jakimkolwiek bieganiu. Teraz nadchodzi wiosna i&nbsp;w  minioną niedzielę rozpoczął się dla mnie kolejny sezon biegania. Oby tym  razem trwał jak najdłużej. Pierwsze zrzucenie kilogramów mam już za&nbsp;sobą, więc teraz dzięki bieganiu mam nadzieję utrzymać tempo spadku masy  i&nbsp;przy okazji wzmocnić trochę zwiotczałych przez pracę biurową mięśni.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy bieg był bardzo fajny. Dzięki niemu i&nbsp;zakwasom, które wywołał, wiem już jakie mięśnie miałem nad&nbsp;wyraz zwiotczałe, bo te bolą najbardziej. Z&nbsp;drugiej strony nie są to&nbsp;zakwasy jakie miewałem w&nbsp;zeszłym roku. Jeżdżenie przez całą zimę na&nbsp;basen 2 razy w&nbsp;tygodniu przyniosło pewne wymierne skutki kondycyjne.</p>
<p style="text-align: justify;">Mój kolejny telefon musi też mieć GPS, dzięki któremu będę mógł pięknie &#8222;harvestować&#8221; dane z&nbsp;moich tras. Uruchamiając aplikację przed wyruszeniem w&nbsp;trasę, za&nbsp;pomocą kilku kliknięć otrzymujemy potem przebytą odległość, średnią prędkość i&nbsp;czas przebytej trasy. Pozwala to&nbsp;ładnie śledzić postępy lub degradację kondycji i&nbsp;daje dodatkową motywację. Jak na&nbsp;razie ogólne wrażenie z&nbsp;biegów daje mi google maps.</p>
<p><small><a style="color: #0000ff; text-align: left;" href="http://maps.google.pl/maps?f=d&amp;source=embed&amp;saddr=Niborska&amp;daddr=53.7637928,20.5044456+to:53.763976,20.5045731+to:53.764931,20.505551+to:53.76559,20.50901+to:53.76884,20.51378+to:53.7704299,20.5096486+to:53.7629483,20.5015672+to:53.76188,20.5088+to:53.7618322,20.5111481+to:53.76172,20.51239+to:53.7617979,20.5130785+to:weso%C5%82a+1a+olsztyn&amp;hl=pl&amp;geocode=FWJXNAMd-wI5AQ%3BFdBeNAMdfd84ASmH8pov33jiRjEtPC99ehotUQ%3BFYhfNAMd_d84ASmH8pov33jiRjEtPC99ehotUQ%3BFUNjNAMdz-M4ASnhF34433jiRjHTqzhpGTUdLw%3BFdZlNAMdUvE4ASkdMqh533jiRjEd7v2qg1xyYA%3BFYhyNAMd9AM5ASmvelO4IXniRjEfb7MAg7W4_A%3BFb14NAMd0PM4ASmVSglFIXniRjGE8ltIbQMNGw%3BFYRbNAMdP9Q4ASnHfYC43njiRjGbBPBeJs21PA%3BFVhXNAMdgPA4ASn79ChH3njiRjERt4NCFt8GUw%3BFShXNAMdrPk4ASkh88WC4HjiRjHAJgHqHKzHzw%3BFbhWNAMdhv44ASmXqWCF4HjiRjGRJ9ozdeMSVw%3BFQVXNAMdNgE5ASlFYl2M4HjiRjGYXkhC8eN-ag%3BFWFZNAMdSgQ5ASmrSNFd4HjiRjGaTjDFyHJdFA&amp;mra=dme&amp;mrsp=0&amp;sz=16&amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11&amp;dirflg=w&amp;sll=53.764543,20.509372&amp;sspn=0.005911,0.021136&amp;ie=UTF8&amp;ll=53.765355,20.511475&amp;spn=0.011821,0.042272">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p style="text-align: justify;">A&nbsp;oto moja trasa, którą nazywam &#8222;małą pętlą&#8221;. Podstawowa, rozruchowo-rozgrzewkowa trasa po&nbsp;osiedlu. Dobra na&nbsp;podbudowanie kondycji po&nbsp;zimie, albo krótszą trasę, kiedy nie mam czasu albo ochoty. Długość około 4,5 km:</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/03/kolejny-sezon-biegania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klasyczne śniadanie w afrykańskim więzieniu przeminęło z wiatrem&#8230; i deszczem</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2011/02/klasyczne-sniadanie-w-afrykanskim-wiezieniu-przeminelo-z-wiatrem-i-deszczem/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2011/02/klasyczne-sniadanie-w-afrykanskim-wiezieniu-przeminelo-z-wiatrem-i-deszczem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Feb 2011 14:02:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[klasyka kina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rynarzewski.pl/?p=1671</guid>
		<description><![CDATA[Oglądamy ostatnio klasykę. Wręcz klasykę klasyki. Głównie filmy z&#160;lat 5ote XX wieku (i&#160;okolice)  w&#160;wydaniu Hollywoodzkim. Deszczowa Piosenka, Śniadanie u&#160;Tiffaniego  czy choćby Jailhouse Rock to&#160;nadal świetne filmy! I&#160;choć oficjalnie nie są to&#160;już złote lata Hollywood to&#160;powstało w&#160;tym okresie wystarczająco wiele genialnych &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2011/02/klasyczne-sniadanie-w-afrykanskim-wiezieniu-przeminelo-z-wiatrem-i-deszczem/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oglądamy ostatnio klasykę. Wręcz klasykę klasyki. Głównie filmy z&nbsp;lat 5ote XX wieku (i&nbsp;okolice)  w&nbsp;wydaniu Hollywoodzkim. Deszczowa Piosenka, Śniadanie u&nbsp;Tiffaniego  czy choćby Jailhouse Rock to&nbsp;nadal świetne filmy! I&nbsp;choć oficjalnie nie są to&nbsp;już złote lata Hollywood to&nbsp;powstało w&nbsp;tym okresie wystarczająco wiele genialnych filmów bym pałał szczególnie silnym uczuciem do&nbsp;tej dekady. A&nbsp;jeśli do&nbsp;wspomnianych wyżej klasycznych filmów dodam moją wielką miłość do&nbsp;filmów SF z&nbsp;tego okresu to&nbsp;mówiąc kolokwialnie lata pięćdziesiąte rulez. Poniżej nie znajdują się żadne głębokie analizy filmoznawcze. Ich szukajcie gdzie indziej. U&nbsp;mnie po&nbsp;prostu trochę własnych wrażeń:</p>
<p><img class="alignleft" src="http://i2.pinger.pl/pgr212/388b02f00013fcc14bc5da1a/lgpp30403%2Baudrey-hepburn-stars-in-breakfast-at-tiffanys-breakfast-at-tiffanys-poster.jpg" alt="http://i2.pinger.pl/pgr212/388b02f00013fcc14bc5da1a/lgpp30403%2Baudrey-hepburn-stars-in-breakfast-at-tiffanys-breakfast-at-tiffanys-poster.jpg" width="165" height="246" /><strong>Śniadanie u&nbsp;Tiffaniego</strong> &#8211; Uczta. W&nbsp;budynku zamieszkałym przez całą galerię zwariowanych postaci  zamieszkuje początkujący pisarz-żigolak, który powoli zaczyna wsiąkać w&nbsp;zwariowany świat Holly Golightly. Film jest przepięknie abstrakcyjny, a&nbsp;Audrey Hepburn zagrała w&nbsp;nim niesamowitą rolę narwanej dziewczyny. Jeden z&nbsp;najlepszych filmów jakie ostatnio widziałem.Ma w&nbsp;sobie jakieś ciepło, a&nbsp;człowiek po&nbsp;jego obejrzeniu czuje się jakoś magicznie podniesiony na&nbsp;duchu. Końcowa scena z&nbsp;kotem w&nbsp;deszczu jest fenomenalna. Towarzyszy jej<strong> <a href="http://www.youtube.com/watch?v=FCIQWV5B7Cs" target="_blank">przepiękny motyw muzyczny &#8222;Moon River&#8221;</a></strong>, a&nbsp;cała rola kota imieniem &#8222;Kot&#8221; jest moim zdaniem oscarowa.</p>
<p>Film także wizualnie przyciąga niczym magnes. Audrey Hepburn jest piękna i&nbsp;wspaniale wystylizowana. Plakat ze &#8222;Śniadania..&#8221; (a&nbsp;choćby taki jak po&nbsp;lewej stronie) z&nbsp;pewnością zawiśnie na&nbsp;mojej ścianie.</p>
<p>Warta odnotowania jest scena w&nbsp;bibliotece, kiedy Paul &#8222;Fred&#8221; Varjak tłumaczy Holly co i&nbsp;jak w&nbsp;tym przybytku wiedzy.</p>
<p><span id="more-1671"></span></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><img class="alignleft" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/f/f9/Singing_in_the_rain_poster.jpg" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/f/f9/Singing_in_the_rain_poster.jpg" width="146" height="240" /><strong>Deszczowa Piosenka</strong> &#8211; radosny, odrobinę narwany ( a&nbsp;może wręcz głupkowaty w&nbsp;pozytywnym znaczeniu tego słowa) musical. Dwa zdecydowane szlagiery, które potrafią zrobić cały film. Klasyczny tercet aktorski. kobiety są albo wyniosłe albo psotne i&nbsp;zawadiackie, a&nbsp;mężczyźni to&nbsp;albo nadęci bufoni, albo weseli urwipołcie. Dużo choreografii, prosta fabuła. Dużo zabawy.  <a href="http://www.youtube.com/watch?v=bU2zoQ8gV-s" target="_blank">&#8222;Good morning&#8221;</a> oraz <a href="http://www.youtube.com/watch?v=D1ZYhVpdXbQ" target="_blank">&#8222;Singin&#8217; in the Rain&#8221;</a> weszły do&nbsp;ścisłego kanonu popkultury.  Gene Kelly wykonuje ją w&nbsp;sposób genialny. Cały film jest radosny, prosty i&nbsp;jak to&nbsp;mawia się dzisiaj &#8222;pure fun&#8221;. Czyli taki jak powinien być musical. Co ciekawe, dość często filmy w&nbsp;tamtym okresie dzieją się w&nbsp;branży filmowej, pokazując z&nbsp;przymrożeniem oka drugą stronę kamery. Tworzy to&nbsp;pewien charakterystyczny klimat.</p>
<p><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Singin%27_in_the_Rain_%28song%29" target="_blank">Tytułowa &#8222;Deszczowa Piosenka&#8221; jest potężnym kulturowym memem</a>: pomimo że&nbsp;powstała już w&nbsp;1929 roku to&nbsp;najbardziej znana jest w&nbsp;wykonaniu właśnie z&nbsp;filmu nazwanego na&nbsp;jej cześć ( i&nbsp;z reklamy groszku )</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: center;">
<p><img class="alignleft" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/e/ea/Jailhouse_rock787.jpg" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/e/ea/Jailhouse_rock787.jpg" width="149" height="230" /><strong>Jailhouse Rock</strong> &#8211; Elvis nakręcił 31 filmów. Większość z&nbsp;nich jest podobno bezdennie kiepska. Dlatego też jako wstępny research przejrzałem sobie fora internetowe oraz różne listy w&nbsp;poszukiwaniu najlepszych produkcji z&nbsp;Królem.  Większość z&nbsp;nich twierdzi zgodnie, że&nbsp;jeśli już to&nbsp;jedynymi wartymi uwagi  produkcjami są Jailhouse Rock oraz King Creole.</p>
<p>Banalna opowieść o&nbsp;chłopaku który przez przypadek, w&nbsp;bójce zabija człowieka. Idzie do&nbsp;więzienia, gdzie  uczy się grać na&nbsp;gitarze i&nbsp;rozwija swój muzyczny talent. Po&nbsp;wyjściu zaczyna karierę i&nbsp;zostaje w&nbsp;końcu bogatym i&nbsp;sławnym piosenkarzem. Banał nad&nbsp;banały. Czemu wszystkie filmy z&nbsp;Elvisem muszą być o&nbsp;Elvisie? Nawet różowego Cadillaca sobie kupuje (ale&nbsp;film jest czarno-biały).</p>
<p>Największym atutem filmu jest sam Elvis i&nbsp;jego piosenki. Może nie jestem obiektywny bo śpiewającego Elvisa po&nbsp;prostu lubię, ale&nbsp;śpiewana część wypada całkiem dobrze i&nbsp;choć trochę ratuje film. Piosenki są kultowe, a&nbsp;uczucia po&nbsp;obejrzeniu filmu mieszane.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/2/2e/The-african-queen-1-.jpeg" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/2/2e/The-african-queen-1-.jpeg" width="151" height="229" /><strong>Afrykańska Królowa</strong> &#8211; &#8222;Afrykańska królowa&#8221; to&nbsp;dość kameralny film drogi w&nbsp;wydaniu afrykańskim. Opowieść o&nbsp;rzecznym handlarzu i&nbsp;siostrze pastora. Ogólnie mówiąc to&nbsp;przez większość filmu mamy w&nbsp;kadrze pokład tytułowej łodzi i&nbsp;dwie osoby które na&nbsp;niej się znalazły, w&nbsp;sosie prostej fabuły.  Ale&nbsp;cóż więcej trzeba żeby powstał dobry film jak nie  dwóch aktorów i&nbsp;nieskomplikowana fabuła. Jeśli tymi aktorami są Humphrey  Bogart i&nbsp;Katherine Hepburn to&nbsp;nie trzeba dodawać specjalnie dużo. Postacie są barwne o&nbsp;dobrze zarysowanych osobowościach, które pięknie współgrają z&nbsp;fizycznością bohaterów (i&nbsp;odgrywających ich aktorów)</p>
<p>Jeśli kojarzycie Humpreya Bogarta głównie z&nbsp;Casablanki to&nbsp;oglądając Afrykańską Królową bardzo się zdziwicie. Ani śladu po&nbsp;eleganckim mężczyźnie, ani śladu po&nbsp;zblazowanym spojrzeniu i&nbsp;leniwie dymiącym papierosie. Katherine Hepburn, gra lekko odrealnioną podstarzałą pannę. Jest z&nbsp;początku damulkowata i&nbsp;naiwna, ale&nbsp;w najbardziej szczery o&nbsp;dobrotliwy sposób. Hepburn, która była już w&nbsp;tym czasie w&nbsp;okolicach pięćdziesiątki, doskonale pasuje do&nbsp;roli ze swoim lekko zasuszonym wyglądem.</p>
<p>Jeśli spojrzycie na&nbsp;plakat filmowy zamieszczony po&nbsp;lewej stronie to&nbsp;zdecydowanie nie ma on prawie nic wspólnego z&nbsp;filmem. Wybuchy, epickie akcje, szalony romans i&nbsp;przepiękna dżungla&#8230; Nie , to&nbsp;nie ten film.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><em>i&nbsp;jako bonus bonusów the one and only&#8230;</em></p>
<p><img class="alignleft" src="http://imagecache.allposters.com/images/pic/EUR/1500-1251%7EGone-with-the-Wind-Posters.jpg" alt="http://imagecache.allposters.com/images/pic/EUR/1500-1251~Gone-with-the-Wind-Posters.jpg" width="141" height="213" /><strong>&#8222;Przeminęło z&nbsp;wiatrem&#8221;</strong> &#8211; Po&nbsp;raz pierwszy musiałem oglądać go jako mały dzieciak. Kojarzy mi się z&nbsp;serią &#8222;W starym kinie&#8221;, z&nbsp;miłymi wspomnieniami długich przedpołudni i&nbsp;domem moich dziadków. Najpierw słuchaliśmy radiowych słuchowisk, a&nbsp;potem oglądaliśmy stare filmy. Obraz od&nbsp;strony technicznej na&nbsp;pograniczu kina niemego i&nbsp;dźwiękowego, a&nbsp;także pierwszy film fabularny w&nbsp;pełni nagrany w&nbsp;technikolorze.</p>
<p>Epicka opowieść i&nbsp;wykonanie, którego w&nbsp;wielu przypadkach nasza rodzima kinematografia w&nbsp;XXI nie potrafi doścignąć. Nie oszukujmy się wszyscy widzieliśmy najnowszą wersję Quo Vadis&#8230;  A&nbsp;należy pamiętać, że&nbsp;&#8222;Przeminęło&#8230;&#8221; kończy w&nbsp;tym roku 72 lata!</p>
<p>Zaczynając go po&nbsp;raz kolejny oglądać po&nbsp;kilkunastu latach przerwy, myślałem sobie, że&nbsp;wiadomo, klasyka, ale&nbsp;1939 rok produkcji musi strasznie trącić &#8222;myszką&#8221;. Że wyraźnie widać będzie  te kilkadziesiąt lat w&nbsp;rozwoju kinematografii. Jednak nie! Nawet sceny zbiorowe, wymagające teoretycznie technik, wychodzą bardzo autentycznie. Duże plany lepsze niż w&nbsp;Ogniem i&nbsp;Mieczem, duże scenografie biją na&nbsp;głowę Quo Vadis.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Kiedy oglądam te filmy dziś, z&nbsp;perspektywy około 60-ciu lat widzę, że&nbsp;pomimo iż świat zmienił się w&nbsp;niewyobrażalny (dla ówczesnych ludzi) sposób, to<strong> dobra fabuła i&nbsp;dobra gra aktorska zawsze się obronią</strong>. Kino mainstreamowe coraz rzadziej bywa sztuką i&nbsp;dlatego warto wracać do&nbsp;klasyków sprzed lat.</p>
<p>Lata 50te XX wieku to&nbsp;obecnie moja ulubiona dekada w&nbsp;kinematografii! A&nbsp;filmów jeszcze całkiem sporo do&nbsp;obejrzenia <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2011/02/klasyczne-sniadanie-w-afrykanskim-wiezieniu-przeminelo-z-wiatrem-i-deszczem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

