Rzuciłem studia doktoranckie, przemyślałem sporo spraw i postanowiłem spróbować własnych sił jako przedsiębiorca. Nie minęło jeszcze pół roku i już mogę powiedzieć, że nawet w tak dziwnym (dzikim) państwie jak nasze, fajnie jest być właścicielem firmy. Nawet jeśli jestem na samym dole drabiny, nawet jeśli nie zarabiam kroci, to jednak robię coś dla siebie, a nie dla jakiegoś bezdusznego babilońskiego molocha lub „prywaciarza-krwiopijcy”.
Category Archives: Zapiski
Rzym. Pomiędzy „tam” i „z powrotem”.

Rzym to ciekawe miasto. Wybraliśmy się tam, jak zawsze zaledwie na kilka dni, a jednak zdołaliśmy nie tylko zobaczyć większość sztandarowych zabytków stolicy Włoch, ale i poczynić kilka obserwacji o charakterze cywilizacyjno-społecznym. Nie będę się o samym mieście rozpisywał, bo w Rzymie każdy już był, albo być powinien. Poniżej przedstawiam za to kilka luźnych spostrzeżeń/przemyśleń związanych z wyprawą:
Kolejny sezon biegania

- Johannes Ouendag @ Flickr
Wczoraj zacząłem swój sezon biegania. Niedzielny poranek był piękny i po odwiezieniu Moni do pracy zdecydowałem się na ruch. Zmęczenie było, ale jeszcze większa okazała się satysfakcja z przełamania bezruchu zimowego i zwycięstwa woli nad leniwym diabełkiem siedzącym w głowie. Na początek niewielka trasa na rozgrzewkę. Pierwsze kilka metrów i od razu zacząłem się uśmiechać. Co prawda braki kondycyjne nie pozwoliły mi się w pełni skupić na przyjemności samego biegu niemniej było fajnie. Nie dotarłem też jeszcze do tego momentu kiedy do organizmu zaczynają być pompowane endorfiny i inne środki wywołujące radość, euforię i tzw. „power”. Powodują one że czujesz się jakbyś był na naturalnym haju. Świetna sprawa. Taki stan pojawiał mi się w zeszłym sezonie zazwyczaj koło 5-6 kilometra. Liczę że szybko do mnie wróci…
Doktorant czyli nikt

W Tygodniku Powszechnym ukazał się niedawno artykuł, „Ani praca, ani naukowa” Joanny Soćko, który porusza bardzo bliski mi problem statusu doktoranta w polskim systemie nauki. Jeśli zaś do systemowego problemu kim jest doktorant, dodamy bagienny klimat polskiej nauki to rysuje się obraz nie do końca wesoły.
Istnieje kilka zagadnień dotyczących polskiej nauki, zarówno tej jeszcze niedoszłej jak i tej zabetonowanej na akademickich stołkach, które w przyszłości zaowocować mogą, o ile nie zapaścią, to utrzymaniem jej na obecnym, miernym poziomie. Są to moim zdaniem następujące kwestie:
Notatki Marburskie, czyli przemyślenia związane z konferencją organizowaną przez Herder-Institut w Marburgu we wrześniu 2010 roku i podróżą na nią

Lot LOTem, naszym przewoźnikiem narodowym, to doświadczenie bardzo różniące się od moich dotychczasowych lotów tanimi liniami lotniczymi ( Ryanair). Czuć było PRL i stan wizualny całości nie miał się najlepiej )zarówno w kwestii sprzętu latającego jak i załogi. Samolot przybrudzony, trochę retro ( Embraer 170) choć jak dowiedziałem się z Wikipedii zaczęły one latać dopiero w 2004 roku [?!]. Chyba nie tak dawno. Powinni popracować nad ich utrzymaniem i wyglądem. Nie wiem czy to kwestia rozmiaru samolotu, technologii czy umiejętności pilota, ale przy starcie i lądowaniu odczuwane były nieprzyjemne turbulencje i drobne zwroty. A pogoda była bardzo dobra. Lecąc Ryanairem, przy paskudnej pogodzie, w nocy i przy zacinającym deszczu nie dało się wyczuć żadnych niekontrolowanych ruchów samolotu przez cały lądowanie i wznoszenie się.
Festiwal Filmów Fabularnych w Pracy
Skaner naprawiony! Hurra! Można pracować. A przy skanerze praca się opłaca. Bo jako wysokiej klasy zawodowiec i specjalista od skanowania ręcznego, a poniekąd dzięki cudownemu oprogramowaniu , które ogrom pracy wykonuje za mnie, mogę dzielić swój czas pracy z przyjemnością, bez żadnej ujmy dla efektywności. I oglądam filmy. Może już kiedyś o tym wspominałem, ale mam najwspanialsze stanowisko pracy na świecie. Pracuje, oglądam, pracuję, piję herbatę i oglądam. Wszystko naraz! Bez utraty jakości pracy, bez najmniejszego uszczerbku dla obowiązków służbowych!!
