Sssssteampunk

W XXVIII wieku zabrakło surowców. Wielkie korporacje już dawno podzieliły między siebie świat i teraz prowadzą wojny o resztki paliw kopalnych dostępnych we wnętrzu zmęczonej Matki Ziemi. Cywilizacja już dawno temu przestała się rozwijać, postępuje powolny regres związany z brakiem podstawowych materiałów. Obecnie większość urządzeń, od karabinów, dział, czajników ;], po samoloty, napędzane jest starą dobrą parą wodną – steam. Sycząca w kotle woda przemieńiona w stan gazowy jest ostatnim ogniwem trzymającym w kupie świat, oddzielającym go od ostatecznego upadku. Świat się sypie i twielu osobom zależy na tym aby utrzymać spokój aż do samego końca. Stabilizacja jak na razie utrzymuje się, jednak w cały ten burdel ktoś postanowił wrzucić piekielną maszynę, która przemienia zmarłych w nekromutanty – niezwykle niebezpieczne i bezwzględne forpoczty apokalipsy. Czas chyba ewakuować się z Ziemi, tutaj sprawa wygląda raczej na przegraną. Przed ludzkością przecież otworem stoi cały kosmos/wszechświat.

Tak w  wygląda uniwersum Mutant Chronicles. Ciekawe.

Klasyczny STEAMPUNK. Smaczne. Tak zapewne wygląda burdel, który czeka nasz przed końcem naszej cywilizacji. Mieszanka pozostałości wielkiej cywilizacji ludzkiej, desperacki próby utrzymania jej na powierzchi – choćby oznaczało to powrót do wieku pary. A po środku ludzie. Przeważnie zrezygnowani, czasem wkurzeni, czasem próbójący ciągnąć dalej ten wózek z ….

Polecam film Mutant Chronicles. Dla relaksu.

PS – Fenomen steampunku jest niezwykły. Wystaczy zapytać świętego Googla. On da wam odpowiedz i otworzy drogę do całego świata gdzie para służy nie tylko do napędzania gwizdka w czajniku.

Juliusz Verne, Phillip K. Dick, Gibson  – zmiksuj to wszystko. zagotuj aż zacznie wrzeć. To bedzie steampunk.

[poniżej to co jest kwintesencją stylu steampunk - ostatnio modnego ruchu przerabiania co się da na modłę "steam"]

Jezus Chrystus Łowca Wampirów

Blogowe wakacje przerywa mi nieodparta chęć podzielenia się ze światem i zanotowaniem dla potomnych informacji o niesamowitym znalezisku – filmie Jezus Chrystus Łowca Wampirów [IMDb]. Fabuła powinna zachęcić was wystarczająco: Wampiry posiadły moc poruszania się za dnia, atakują bezbronne lesbijki, których populacja zaczyna niepokojąco maleć! Ta sprawa wymaga ingerencji samego Jezusa Chrystusa Łowcy Wampirów.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=4LRIypcaIX4]

Film pomimo że wykonany metodą pół-amatorską to jest moim zdaniem fenomenalny, niezależnie od tego jak zapatrujemy się na tematy wiary. Kanadyjska produkcja powala absurdalnym humorem oraz umiejętnością nabrania dystansu do wielu spraw związanych z religią jak np. Bóg przemawiający do Jezusa jako kulka lodów z deseru – dla wielu takie ukazanie wydawać sie może obrazoburcze albo po prostu głupie, dla mnie jest po prostu zabawne. No a poza tym jest to film karate w konwencji komediowego horroru z wampirami, a przewijają sie nawet pewne elementy musicalu. Swoją drogą walki są zrobione z tak fenomenalną inwencją, świeżością i poczuciem humoru, że powinny zadowolić największych koneserów – także wielbicieli kina akcji!

Polecam film dla ludzi, którzy mają dystans do spraw religijnych. Dla tych bez dystansu może to być trochę szokujące. O tym jak bogobojnie pochodzą niektórzy do tych tematów niech przemówi cytat ze jednej z internetowych recezji tego filmu

„Jesus Christ Vampire Hunter” mogłem jednak obejrzeć ze spokojem sumienia, tłumacząc sobie, że skoro zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Najwyższego i mamy jako ludzie poczucie humoru, to i On musi poczucie humoru mieć i nie zdenerwuje się na mnie, gdy taki film obejrzę. Zresztą i tak większego stracha powinni mieć Ci, którzy ten niecodzienny film zrobili, a z tego co wiem, wciąż żyją. Z tą myślą pozostawiam Was drodzy Czytelnicy i idę zamknąć okno, bo zaczyna się chmurzyć…

Film możecie za darmo obejrzeć na stronach serwisu Joox.net – pod linkiem:

„Jezus Chrystus Łowca Wampirów”

Koncepcja Zalewskiego

Mechanicznym ruchem złapał za klamkę, jednak na chwilę zawahał się nie mogąc podjąć decyzji czy ma drzwi pchnąć czy pociągnąć. Po chwili przetwarzania danych zdecydował się popchnąć drzwi. Zrobił krok do przodu i znalazł się w jasno oświetlonym pomieszczeniu o wysokim suficie. Blask przemysłowych jarzeniówek był tak silny że musiał przesłonić ręką oczy przyzwyczajone jeszcze do panującego na zewnątrz mroku. Po chwili powolnym ruchem zabrał znad oczu rękę. Był w sporych rozmiarów pomieszczeniu wypełnionym ustawionymi w szeregi półkami. Znajdowały się na nich różne towary w agresywnie kolorowych opakowaniach. Wszystkie one starały się przyciągnąć choć na chwilę jego wzrok. Do tego zostały stworzone. Przyciągnąć wzrok, zmusić do podejścia do półki, a w końcu za pomocą krzykliwych napisów, uśmiechniętych kobiecych twarzy zmusić go do kupienia ich. On nie był jednak w stanie odebrać jakichkolwiek, nawet podświadomych, sygnałów. Aktywne były jedynie te jego funkcje, które niezbędne były do życia i dotarcia do pokoju na odpoczynek. Jedna jedyna tylko myśl kołatała się w jego głowie: „mleko, chleb, ser”

W czasie kilkumetrowej podróży od drzwi jego umysł monotonnie powtarzał: „mleko, chleb, ser, mleko,chleb,ser,mlekochlebsermlekochlebser… Nie były to nawet jego myśli, ale zakodowane w jego umyśle polecenie. Szedł ze spuszczoną lekko głową, nie podnosząc jej o nie miał na to siły. Kierując się zakodowanym gdzieś w głębi umysłu planem sklepu kierował się w kierunku lady. Nie wykonując żadnych zbędnych ruchów, dotarł do blatu. Teraz zmusił swoją się by podnieść głowę i spojrzeć na sprzedawcę. Był to młody hindus w bordowym turbanie na głowie, który był zdecydowanie znudzony swoim zajęciem. Właśnie odkładał gazetę i wlepiał na twarz obowiązkowy uśmiech. Spojrzał na klienta i pytającą podniósł brwi, co zapewne miało znaczyć:
- …czym mogę panu pomóc?
- Poproszę jeden chleb, litr mleka i jeszcze może kostkę sera – odpowiedziałby klient, gdyby miał na to siłę. Tak z jego ust wydobyło się niewyraźne – chleb, mleko i ser.

W czasie gdy sprzedawca poszedł przynieść zamówione produkty klient stał nieruchomo wpatrzony tępo w przestrzeń przed sobą. Nie pozwolił swojej głowie opaść, gdyż ponowne podniesienie jej, kiedy wróci młody hindus, kosztowało by wiele energii której tak bardzo mu brakowało. Rozmazany obraz przed oczami i całkowicie wyłączony mózg powodowały iż nie zauważał nawet upływu czasu jaki spędził przed ladą.

Sprzedawca był już z powrotem i przeciągał zakupy nad czytnikiem. W tym czasie on sięgnął do kieszeni, wyciągnął kartę i przeciągnął ją nad czytnikiem płatności. Dołożył jeszcze swój kciuk i mechanicznym ruchem wykonał akcję odwrotną do niedawno wykonanej. Schował kartę.

Hindus zapakował zakupy do plastykowej torby wręczył ją mu i skinął głową. Mogło to oznaczać „ dziękuję za zrobienie u nas zakupów i dobranoc panu”. Klient przejął od niego ładunek, a nieznaczna zmiana u niego wyrazu twarzy znaczyła zapewne „dziękuję, dobranoc”. Kiedy przejął zakupy od sprzedawcy w ręce zaciążyło mu około dwa kilogramy produktów niezbędnych, aby jego organizm uzupełnił braki energii. Skierował się do wyjścia. W tym czasie mózg odłączył ośrodek mowy i całkowicie oczyścił się z jakichkolwiek zbędnych myśli. Po wykonaniu polecenia chlebmlekoser całą pozostałą energię skierowano na funkcje motoryczne. Prawa ręka w tył, lewa noga w przód, lewa ręka w tył, prawa noga w przód. I tak dalej zgodnie z zakodowanym w umyśle schematem. Jedna część mózgu wychwyciła z podświadomości polecenie. „Dom”. Już inna część mózgu opracowała program dla ciała, które zgodnie z poleceniami w nim zawartymi miało przemieścić się spod sklepu do mieszkania jak najkorzystniejszą trasą, przy jak najkrótszym. Mózg spośród kilku wariantów trasy wybrał ten najbardziej ekonomiczny. I już wprowadził pierwsze polecenia dla kończyn. Biologiczna maszyneria już ruszyła.

Już od jakiegoś czasu wszystkie nasze ośrodki badawcze pracują nad stworzeniem idealnego narzędzia, które potrafiłoby wykonać wszystkie nudne, nieprzyjemne lub uwłaczające ludzkiej godności zadania jakie na swej drodze spotyka człowiek. Nasi naukowcy podążając za nową koncepcją doktora Zalewskiego odnośnie budowy mózgu, opracowała epokowy wynalazek. Zdradzę państwu, że u podstaw naszego projektu legło pytanie: po co starać się podnieść roboty do poziomu inteligencji potrzebnej do samodzielnego podejmowania decyzji. Można przecież do tego stopnia obniżyć zdolności umysłowe człowieka pozbywając się wszelkich zbędnych fragmentów mózgu tak, by stał się on programowalnym narzędziem.
I oto mam przyjemność ogłosić że nasze badania zakończyły się całkowitym sukcesem! Oto przedstawiam państwu pierwszą i najdoskonalszą zarazem generację bio – robotów stworzoną w naszych laboratoriach! Oto Homo Instrumentum lub jak państwo wolą Hl-1

Wikihistoria [by Desmond Warzel]

Odkąd znalazłem to opowiadanie w necie na stronie ABBYS and APPEKS [TUTAJ] po głowie chodziło mi przetłumaczenie go na polski i udostępnienie szerszemu gronu. Na przekład nie otrzymałem zgody autora, nie zrobiłem tego w celach komercyjnych, nie jestem zawodowym tłumaczem [robie takie coś pierwszy raz w sumie], nie trzymałem się w kilku miejscach oryginału, jednak są to zmiany małe oraz nie zmieniające zasadniczego sensu, fabuły ani innych ważnych elementów opowiadania.

WIKIHISTORIA

autor: Desmond Warzel

Miedzynarodowe Stowarzyszenie Podróżników w Czasie: Forum członków; Subforum: Europa – wiek XX – Druga Wojna Światowa

Strona 263

11/15/2104

O 14:52:28, FreedomFighter69 napisał:

Zdaje sprawozdanie z mojej pierwszej wycieczki, odkąd jestem członkiem MSPC: właśnie wróciłem z Berlina w roku 1936, gdzie zająłem miejsce jednego z kamerzystów Leni Riefenstahl i dokonałem zamachu na Adolfa Hitlera podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Niechaj świat cieszy się wolnością!

O 14:57:44, SilverFox316 napisał:

Wrocilem z Berlina w roku 1936; Obezwladnilem FredomFighter69 zanim dokonal swojego wyczynu. FreedomFighter69, jako ze jestes nowym czlonkiem, przeczytaj prosze biuletyn MSPC nr 1147 dotyczacy zabijania Hitlera przed swoja kolejna „wycieczka”. Jesli tego nie zrobisz moze to skutkowac twoim wydaleniem na mocy zarządzenia nr 223.

O 18:06:59, BigChill napisał:

Oszczędź dzieciaka SilverFox316; wszyscy zabijają Hitlera podczas swojego pierwszego wypadu. Ja tak zrobiłem ;]. A z resztą to i tak zostaje naprawione w ciągu kilku minut, więc co to za problem?

O 18:33:10, SilverFox316 napisał:

Latwo ci tak mowic BigChill, o ile mnie pamiec nie myli ty sam nigdy jeszcze nie zglosiles sie by tam wrocic i cos naprawić. Myzlisz ze nie mam nic lepszego do roboty?

11/16/2104

O 10:15:44, JudgeDoom napisał:

Dobre wieści! Właśnie opuściłem okopy we Francji w październiku 1916-tego, gdzie zastrzeliłem młodego bawarskiego posłańca wojskowego o imieniu Adolf Hitler! Nieźle jak na pierwszy raz, co?:D Sic semper tyrannis!


O 10:22:53, SilverFox316 napisał:

Powrocilem z Francji w roku 1916, gdzie w ostatniej sekundzie zapobiegłem przedwczesnej smierci Hitlera z rak JudgeDoom’a i co nieprawdopodobne, powstrzymałem sie takze z trudem od jednoczesnego zastrzelenie JudgeDoom’a, co oszczeddziłoby nam lat poprawiania jego kolejnych blazenstw. LUDZIE PPRZECZYTAJCIE BIULETYN 1147!!!

O 15:41:18, BarracksRoomLawyer napisał:

W kwestii formalnej: tematy dotyczące służby Hitlera w bawarskiej armii powinny znajdować się w dziale dotyczącym I Wojny Światowej.

11/21/2104

O 02:21:30, SneakyPete napisał:

Wiedeń 1907: po licznych próbach, udało mi się dostać do Akademii Sztuk Pięknych i ułatwić przyjęcie Hitlera do tej instytucji. Żegnaj Hitlerze dyktatorze, witaj Hitlerze średnio popularny malarzu krajobrazów! Przyniosłem ze sobą także kilka jego obrazów, znajdą się jacyś kupcy?

O 02:29:17, SilverFox316 napisał:

Zalatwione ;].

Powrocilem wlasnie z Wiednia w 1907-ym, gdzie upewnilem się co do wydalenia Hitlera z Akademii przy pomocy skomplikowanego numeru obejmującego prefekta, koze i pokazną ilosc oliwy… ;] Teraz zwracam się do naszych nowych braci, ktorzy pomimo zachowan sprzecznych z naszymi zasadami, nie maja zamiaru przeczytania Biuletyny 1147 (ani Dodatku: Inne Srodki Zmiany Losu Hitlera – i tutaj pije do ciebie SneakyPete). Pozwole sobie stresci go specjalnie dla ciebie i oszczedzic ci kłopotu czytania go: brak Hitlera oznacza brak Trzeciej Rzeszy, brak II Wojny Swiatowej, brak programu rakietowego, brak elektorniki, brak komputerow, brak podrozy w czasie. Rozumiesz teraz?

O 02:29:49, SilverFox316 napisał:

PS do SneakyPete’a: twoje obrazy Hitlera nie sa nic warte, cwoku, bo najpewniej przywiozłes je tutaj prosto z roku 1907, co znaczy że farba jest nadal swierza. Nie daje rady juz! Co za debile!!!

O 07:55:03, BarracksRoomLawyer napisał:

Amen, SilverFox316. Ja jednakże w kwestii formalnej, dyskusja dotycząca Wiednia na początku XX wieku, powinna znaleźć się w tamtym forum , a nie tutaj. Jest to tutaj zdaje się powracający problem. :)

11/26/2104

O 18:26:18, Jason440953 napisał:

SilverFox316, wydajesz sie wiedzieć dużo o zasadach, więc co mysłiusz o podróży, do powiedzmy, Braunau w Austri do roku 1875 i zabiciu Alojzego Hitlera nim będzie miał okazję zostać ojcem Adolfa? Co ty na to? Pytam tylko z ciekawości, bo już tam byłem i zrobiłem to :P

O 18:42:55, SilverFox316 napisał:

Jason440953, zerknij na rozporządzenie nr. 7, które mowi ze weszystkie zasady MSPC dotyczace postaci historycznych odnosza sie takze ich przodkow. Pisze to dla dobra wszystkich pozostałych, jako ze mlodemu Jasonowi wytłumaczylem juz to odobiscie gdy ciagnalem go za włosy z powrotem z roku 1875. Gdyby ktos wybralby się… powiedzmy do Moline w Illinois, powiedzmy do roku 2080 i zainterweniowal nie dopuszczajac do poczecia Jasona440953. Do mnie taka wizja przemawia. ;]

O 21:19:17, BarracksRoomLawyer napisał:
W kwestii Formalnej: dyskusja o dzięwietnastowiecznej Austri i Illinois w dwudziestym pierwszym wieku powinny znaleźć się w odpowiadaących im forach.

12/01/2104

15:56:41, AsianAvenger napisał:
FreedomFighter69, JudgeDoom, SneakyPete, Jason440953, jesteście bandą zwykłych rasistów. Niechaj światło mej prawości zaświeci nad waszym zapyziałym gniazdem żmij!

O 16:40:17, BigTom44 napisał:
No to sie teraz kurwa zacznie. :/

O 16:58:42, FreedomFighter69 napisał:
Rasistą? Za zabicie Hitlera? WTF?

O 17:12:52, SaucyAussie napisał:
AsianAvenger, chyba nie chcesz przerabiać jeszcze raz tej sprawy z Nagasaki, co? Dopiero co wszyscy zdążyli ochłonąć po twoim ostatnim razie.

O 17:22:37, LadyJustice napisał:
Popieram SaucyAussie. AsianAvenger, bredzisz jeszcze bardziej niż zwykle. Jest w tym jakiś sens?

O 18:56:09, AsianAvenger napisał:
Sens w tym taki, że wszyscy wałkują kwestię, która, nawet jeśli udana, uratowałaby jedynie kilka milionów europejczyków. A przecież nie większym problemem byłaby wyprawa do Fuyuanshui w Chinach do roku 1814 i zabicie Hong Xiuquan, udaremniając Powstanie Tajpingów w połowie XIX wieku i ratując tym samym pięćdziesiąt milionów istnień ludzkich. Lecz co to jest 50 milionów żółtków mniej lub więcej, co nie chłopaki? Mamy przecież Polaków i Francuzów o których trzeba się martwić!

O 19:01:38, LadyJustice napisał:

Więc co cię powstrzymuje od zabicia go AsianAvenger?

O 19:11:43, AsianAvenger napisał:

Tylko po to żeby SilverFox316 pokrzyżował mi plany? Nie warto się wysilać?

O 19:59:23, SilverFox316 napisał:
Jak dla mnie ten pomysl wydaje sie całkiem sensowny, AsianAvenger. Nie widze zadnych problemow z tym zwiazanych.

O 20:07:25, Big Chill napisał:
Dawaj chłopie!

O 20:11:31, AsianAvenger napisał:
Dobrze więc. Powrócę dosłownie za moment jako zbawca milionów!

O 20:14:17, LadyJustice napisał:
Właśnie sprawdziłem linie czasu, gratuluje ci sukcesu AsianAvenger!

12/02/2104

O 10:52:53, LadyJustice napisał:
AsianAvenger?

O 11:41:40, SilverFox316 napisał:
AsianAvenger, potrzebujemy twojego raportu, kolego.

O 17:15:32, SilverFox316 napisał:
Dobra, wyglada na to ze AsianAvenger był potomkiem Hong Xiuquan :/. Jacys ochotnicy zeby wrocic tam i powstrzymac go od zniszczenia jego wlasnej egzystencji?

12/10/2104

O 09:14:44, SilverFox316 napisał:
Ktokolwiek?

O 09:47:13, BarracksRoomLawyer napisał:
W kwestii formalnej: ta dyskusja przynależy do forum dynastii Quing. Wszyscy jesteśmy dorośli; czy możemy skupić się na ważniejszych sprawach?

Tłumaczył: Maciej Rynarzewski

Czy w Śródziemiu historię też piszą zwycięzcy?

Rozważania literacko-historyczne o dylogii Ostatni Powiernik Pierścienia.

Orkowie nie są krwiożerczymi bestiami… Mordor nie jest imperium zła… Wojna o Pierścień wcale nie wyglądała w taki sposób jak opisał to pewien stronniczy Anglik… Na takich założeniach swoją wersję wydarzeń znanych z „Władcy Pierścieni” J. R. R. Tolkiena postanowił zbudować Kirył Jeskow w dwutomowej powieści Ostatni Powiernik Pierścienia. Jak więc wygląda wg niego świat Śródziemia po zakończeniu konflitu opisanego we tolkienowskiej epopei – najsławniejszej z epickich opowieści o walce dobra ze złem?

Nim przejdziemy jednak do rozważań nad samą książką, wypada zatrzymać się na chwilę nad problemem który legł u podwalin książki Jeskowa. Chodzi tu o stwierdzenie, iż historię piszą zwycięzcy. Dobrze znane powiedzenie, parafrazowane na wiele sposobów, niezmiennie zachowuje swoją aktualność o czym przekonać się możemy studiując historię odrobinę bardziej wnikliwie niż zalecają to podręczniki.

W roku 1944 w felietonie dla lewicowej gazety „Tribune” tak pisał o tym problemie George Orwell: Spośród milionów przykładów, które można by podać, wybiorę jeden, który – tak się składa akurat – można sprawdzić. W roku 1941 i 1942, gdy Luftwaffe była zajęta w Rosji, niemiecki radio raczyło swoich krajowych słuchaczy opowieściami o niszczących nalotach na Londyn. Obecnie wiadomo, że nigdy nie miały one miejsca. Cóż jednak przyszłoby nam z tej wiedzy, gdyby Niemcy podbiły Wielką Brytanię? Myśląc o przyszłych historykach, zapytajmy: czy nazistowskie naloty były, czy nie? Odpowiedź brzmi tak: jeśli Hitler będzie nadal rządzić – naloty były. Jeśli do tego czasu upadnie – żadnych nalotów nie było. [...] Historię piszą zwycięzcy. [źródło].

Tak też do analizy „Władcy Pierścieni” J. R. R. Tolkiena podszedł Jeskow. Stara się przekonać czytelników, iż mają w tym przypadku do czynienia z pewnym relatywizmem historycznym. Rozebrał on tolkienowskie uniwersum na składniki pierwsze, po czym złożył je na powrót ukazując już całkowicie odmienną opowieść. Tak jak w prawdziwym życiu świat nie jest u niego dwubiegunowy, a zawiera całą gamę odcieni postaw moralnych zamykających się pomiędzy dobrem a złem – powodujących rozmycie ich granic. Monumentalne postacie Aragorna, Arweny czy Gandalfa, w rękach Jeskowa zyskują całkowicie nowe cechy: pychę, bezwzględność, próżność. Z kolei okazuje się że ork postępuje według honorowego regulaminu wojsk mordorskich i może być zakochany w pewnej trollicy.

W książce Jeskowa, Mordor stoi u progu rewolucji technicznej, w jednym z jego licznych uczelni technicznych odkryty zostaje proch, co stanowi zagrożenie dla dotychczasowej dominacji magii w świecie Ardy, czemu postanawiają przeciwdziałać magowie z Białej Rady oraz elfy. Wykorzystują do tego marionetkowe ludzkie królestwa Rohanu i Gondoru. Wszystko to ma zaś prowadzić do ostatecznego rozwiązania sprawy mord orskiej. Takie są wg wizji Jeskowa podwaliny konfliktu, w którym dotknięty katastrofą ekologiczną i niezdolny wykarmić się Mordor zostaje podbity. I w tym momencie rozpoczyna się zasadnicza intryga mająca doprowadzić, w ten czy inny sposób, do końca pewnej epoki….

Jeskow zdaje się lepiej niż Tolkien przedstawiać splot czynników ekonomiczno-politycznych, które decydują w dużej mierze o obliczu rzeczywistości i historii, obojętne czy jest to dwudziestowieczna europa, czy Śródziemie na początku 3 tysiąclecia Trzeciej Ery. I chyba właśnie w tym tkwi większość uroku Ostatniego Powiernika Pierścienia. Sama bowiem intryga oraz przynajmniej połowa objętości dylogii nie zachwyca ani oryginalnością ani walorami literackimi. Wtórność, dość wyraźne przenoszenie wizji naszego świata na grunt Śródziemia, które jest najczęstszym grzechem autorów fantastyki działa zdecydowanie „in minus”. Autor usilne utożsamia Umbar z Italią, zaś Harad i Khande z krajami „naszego” Bliskiego Wschodu z religią a’la islam. Sprawia to wrażenie pewnego lenistwa intelektualnego. Oryginalny świat wykreowany przez Tolkiena wolny był od takich uproszczeń i stanowiło to jeden z czynników jego sukcesu. Odbiorcy bowiem nie chcą zapewne czytać po raz kolejny o intrygach szpiegowskich we Włoszech i knowaniach islamskich terrorystów skoro sięgają po książkę dziejącą się w fantastycznym świecie. Śródziemie posiada tak olbrzymi potencjał, iż grzechem było go nie wykorzystać, szczególnie ze pierwsze kilkadziesiąt stron można uznać za naprawdę bardzo dobre i dotrzymujące kroku oryginalnemu „Władcy Pierścieni”. Kirył Jeskow musiał być świadom na jak trudny teren wkracza podejmując się napisania tej książki i że czymś naturalnym będzie ciągłe przyrównywanie jego dylogii do oryginału.

Niemniej książkę mogę z całą pewnością polecić. Ciekawa idea w niej zawarta, skłania do wielu przemyśleń i spojrzenia z całkowicie innej perspektywy na książki jakie czytaliśmy bądź będziemy mieli okazję przeczytać. Prawdy nie ma. Historia jest tworzywem w rękach zwycięzców, którzy z pozycji siły mogą w annałach zapisać swoją wersję wydarzeń.

Kirył Jeskow, Ostatni Powiernik Pierścienia, tom 1 i 2, wydawnictwo Red Horse 2007

[Dziękuję wydawnictwu Red Horse za udostępnienie egzemplarzy recenzyjnych]

Zmarł sir Arthur C. Clarke

    W wieku 90 lat zmarł jeden z największych twórców science-fiction sir Arthur C. Clarke (16 XII 1917 – 19 III 2008). Pisarz, futurysta, entuzjasta eksploracji kosmosu. Zmarł dziś na Sri Lance z powodu kłopotów z oddychaniem.

    Napisał kilkadziesiąt książek i tomów opowiadań. Stworzył m.in. takie dzieła jak: Odyseja Kosmiczna 2001, cykl Rama oraz książki z zakresu oceanografii, która była jego drugą pasją obok kosmonautyki.

Na jego opowiadaniach uczyłem się czytania fantastyki naukowej…