Kupiłem sobie czytnik ebooków wykorzystujący technologię e-papieru. Nie pierwszy lepszy czytnik, tylko Amazon Kindle we własnej osobie. Najlepszy sprzęt, jaki może sobie wymarzyć wielbiciel książek. O tym w innym wpisie, jak już się nacieszę i będę miał większy zasób opinii do wyrażenia.
Michael Chabon – Związek Żydowskich Policjantów, to książka którą od dawna planowałem przeczytać. Zaczęło się od wzmianki w literackim dodatku do Polityki, który czytałem wylegując się na złotych plażach polskiego Bałtyku. Potem trafiłem na „Związek…” przeglądając laureatów nagród z dziedziny literatury SF. Hugo, Nebula, Locus i całe multum innych nagród. W 2008 roku ta książka zgarnęła co tylko się dało na rynku powieści science-fiction! To wystarczająca zachęta.


Marzec to miesiąc kryzysowy i niedogodny, także jak się okazało w czytaniu. Sięgnąłem po kolejną książkę Michała Witkowskiego, znanego i kontrowersyjnego pisarza tzw. młodego pokolenia. Po jego fenomenalnym Lubiewie i prze-fenomenalnej Barbarze Radziwiłłównie z Jaworzna-Szczakowej stałem się fanem jego twórczości. Po lekturze Margot, mój entuzjazm trochę osłabł. Margot to książka zdecydowanie najgorsza w karierze Michała Witkowskiego. Pomimo soczystego i plastycznego języka brakuje jej jakiejś spójności, klimatu i tego czegoś co ze słowotoku i serii obrazoburczych opisów stworzy świetną książkę.
Zaległa recenzja książki 