<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rozbuchany intelektualizm &#187; Historia</title>
	<atom:link href="http://rynarzewski.pl/category/historia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rynarzewski.pl</link>
	<description>Maciek Rynarzewski / Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 16:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Metallica na Sonisphere Festival [Warszawa - Bemowo 16 czerwca 2010]</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 18:38:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Sonisphere Festival]]></category>
		<category><![CDATA[wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1323</guid>
		<description><![CDATA[Na&#160;koncertach bywam rzadko jednak wyprawa na&#160;Sonisphere Festival była bardzo udana. Nie jestem wielkim fanem klasycznego trash metalu, co tu dużo mówić, pojechałem głównie dla gwiazdy wieczoru &#8211; zespołu Metallica. Ehh&#8230; warto było. Po&#160;stokroć warto było usłyszeć Metallice na&#160;żywo. Czysta energia &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na&nbsp;koncertach bywam rzadko jednak wyprawa na&nbsp;Sonisphere Festival była bardzo udana. Nie jestem wielkim fanem klasycznego trash metalu, co tu dużo mówić, pojechałem głównie dla gwiazdy wieczoru &#8211; zespołu Metallica. Ehh&#8230; warto było. Po&nbsp;stokroć warto było usłyszeć Metallice na&nbsp;żywo. Czysta energia przenoszona za&nbsp;pomocą fal dźwiękowych. Charyzma zespołu i&nbsp;klimat n-i-e-p-o-w-t-a-r-z-a-l-n-e !!!</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash2/hs048.ash2/35773_103517066366163_100001236092165_19868_4885892_n.jpg" alt="" width="459" height="344" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[wszystkie fotki własne]</span></p>
<p><span id="more-1323"></span>Do&nbsp;Stolycy wybraliśmy się z&nbsp;Monią samochodem, jako że&nbsp;to wygodnie i&nbsp;spokojniej, a&nbsp;przy okazji mieliśmy jeszcze odebrać wraz z&nbsp;bagażami Przyszłego Afrykańskiego Króla,  który przyleciał tego samego dnia z&nbsp;Irlandii do&nbsp;kraju rodzinnego i&nbsp;na koncert. Pogoda dopisała choć wcześniej raczej było tropikalnie, z&nbsp;regularnymi opadami i&nbsp;wysoką temperaturą.  Wsiedliśmy więc sobie w&nbsp;skodzinkę w&nbsp;Olsztynie przed południem, śmignęliśmy te 200 km z&nbsp;kawałkiem (droga prawie pusta, jazda przyjemna) w&nbsp;Łomiankach sobie skręciliśmy i&nbsp;ominęliśmy duuużo korków lądując od&nbsp;razu na&nbsp;ul. Powstańców Śląskich ( czy jakośtak). Tak też około 15.00 zajechaliśmy na&nbsp;polecany przez organizatorów parking w&nbsp;Tesku i&nbsp;jeszcze na&nbsp;zakończenie trasy połamałem uchwyt od&nbsp;GPSu, który sprytnie prowadził mnie do&nbsp;celu głosem Krzysia Hołowczyca (za&nbsp;uchwyt w&nbsp;postaci kawałka plastyku o&nbsp;powierzchni kilku centymetrów kwadratowych zapłaciłem potem 48 zł na&nbsp;Allegro jako że&nbsp;gps był od&nbsp;brata mego starszego pożyczony&#8230;). Potem tylko jeszcze odwiedziny kibelka w&nbsp;Wielkim Babilonie (Monia jak to&nbsp;na kobietę przystało musiała jeszcze zahaczyć o&nbsp;sklep z&nbsp;butami ;] ) i&nbsp;już z&nbsp;parkingu poszliśmy pieszo na&nbsp;lotnisko. Wiedzeni instynktem podążaliśmy za&nbsp;tabunami ubranych na&nbsp;czarno ludzi. My też mieliśmy naturalnie strój z&nbsp;wyraźnymi czarnymi akcentami, choć bez żadnych przynależności zespołowych. Cała droga z&nbsp;parkingu do&nbsp;lotniska zajęła nam sporo czasu, łącznie chyba ze 40 minut. Dłużej niż oczekiwaliśmy.</p>
<p>O&nbsp;wielkości imprezy może świadczyć choćby to, że&nbsp;od samego wejścia (bramek) w&nbsp;pobliże sceny szliśmy ładne 5 minut&#8230; a&nbsp;potem prawie cała ta przestrzeń była wypełniona ludźmi ;/ Jak podawano w&nbsp;mediach zebrać się miało ponad 80tyś fanów cięższego grania.</p>
<p style="text-align: justify;">Na&nbsp;początek trafiliśmy jeszcze na&nbsp;końcówkę <strong>Behemota</strong> z&nbsp;wokalistą znanym z&nbsp;tego że&nbsp;jest chłoptasiem dody (celowo napisanej z&nbsp;małej litery). Behemot był jednak żałosny i&nbsp;na szczęście grał krótko. A&nbsp;słońce cały czas porządnie paliło.  Kolejny wszedł <strong>Anthrax</strong>. Całkiem przyjemne dźwięki jak na&nbsp;zespół trash metalowy. Dziadki stare ale&nbsp;jare. Ich piosenki miały nawet linię melodyczną! W&nbsp;międzyczasie ustanowiliśmy sobie z&nbsp;Monią całkiem dobry przyczółek przy barierkach oddzielających sektory z&nbsp;dobrym widokiem na&nbsp;telebimy. Bliżej się nie pchaliśmy choć cały czas można było obydwoje nie jesteśmy zwolennikami gniecenia się w&nbsp;tłumie. Jako kolejny zespół zagrał <strong>Megadeath</strong>. Łupanka straszna, zero przyjemności ze słuchania, jakoś po&nbsp;prostu się to&nbsp;przeżyło. Tak samo było ze <strong>Slayerem</strong>, który na&nbsp;mnie wrażenia żadnego nie zrobił, po&nbsp;prostu nawalali w&nbsp;gitary i&nbsp;gary, rycząc coś do&nbsp;mikrofonów. Daleko od&nbsp;mojego pojęcia muzyki. A&nbsp;słońce w&nbsp;międzyczasie wciąż świeciło i&nbsp;nawet nam prosto w&nbsp;twarze w&nbsp;pewnym momencie kiedy postanowiło nad&nbsp;sceną się umiejscowić.</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs108.snc4/35773_103517053032831_100001236092165_19867_5097044_n.jpg" alt="" width="374" height="499" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[Autor z&nbsp;Narzeczoną]</span></p>
<p>A&nbsp;potem&#8230;. Potem się ściemniło&#8230; i&nbsp;zagrała <strong>Metallica.</strong></p>
<p>W&nbsp;sumie nie wiem nawet jak to&nbsp;opisać, bo trochę brakuje mi słów (SIC!) żeby w&nbsp;odpowiedni sposób ując całą magię klimatu koncertu Metalyky.  To&nbsp;może wylistuje:</p>
<ul>
<li>Piosenki brzmiały lepiej niż na&nbsp;płytach, a&nbsp;tam gdzie staliśmy akustyka była wprost świetna</li>
<li>Efekty specjalne nawet zgrabne: słupy ognia na&nbsp;kilkanaście metrów i&nbsp;fajerwerki. Bardzo fajnie że&nbsp;wszystkie te bajery zachowali tylko na&nbsp;użytek gwiazdy wieczoru. Dzięki temu zrobiły wrażenie. A&nbsp;wszystko w&nbsp;klimacie pięknego zachodu słońca i&nbsp;nawet księżyc przepięknie nad&nbsp;sceną zawisł.</li>
<li>Świetny kontakt z&nbsp;publicznością całego zespołu, bez zbędnego gwiazdorstwa i&nbsp;bucowatości. Nawet basista nauczył się słowa &#8222;Zajebiście&#8221; <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>Zagrane zostały zarówno największe hity jak i&nbsp;kawałki przekrojowo od&nbsp;początków zespołu tkwiących w&nbsp;trashu, plus ładne podziękowania dla pozostałych zespołów z&nbsp;Big Four.</li>
<li>Fajny akcent na&nbsp;koniec, kiedy po&nbsp;ostatnich bisach organizatorzy włączyli już komunikaty o&nbsp;&#8222;ewakuacji&#8221;, a&nbsp;James wyszedł pogadać z&nbsp;publicznością i&nbsp;skuteczni uciszył zapędy organizatorów do&nbsp;rozgonienia imprezy.</li>
<li>Udało nam się bez problemu podsunąć do&nbsp;przodu o&nbsp;100 metrów kiedy zaczęła grać Metallica, bez żadnych problemów moglibyśmy dopchać się jeszcze spory kawałek. Tłoku specjalnego nie było i&nbsp;miło.</li>
<li>Pod&nbsp;względem bezpieczeństwa impreza udana. Tylko raz trafiliśmy na&nbsp;dresiarzy, którzy chyba mieli ochotę na&nbsp;jakiś dym, ale&nbsp;szybko</li>
<li>Kto nie był niech żałuje. (kropka/amen)</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>A&nbsp;o samym festivalu można by jeszcze pisać dużo np.:</p>
<ul>
<li>o&nbsp;cwanych sprzedawcach jedzenia i&nbsp;napojów</li>
<li>o&nbsp;co chodzi z&nbsp;tymi dżinsowymi kamizelkami?</li>
<li>o&nbsp;marszu powrotnym ulicami warszawy</li>
<li>o&nbsp;niezadowolonych melomanach &#8211; fanach Slayera</li>
<li>o&nbsp;hotdogach na&nbsp;Statoilu i&nbsp;paniach tam sprzedających</li>
<li>&#8230; i&nbsp;o tym że&nbsp;zasnąłem już w&nbsp;Olsztynie o&nbsp;5 rano na&nbsp;światłach ze zmęczenia ;/</li>
</ul>
<p>Niesamowita przygoda o&nbsp;czym zaświadczam powyższym tekstem.</p>
<p style="text-align: center;"><a id="myphotolink" href="http://www.facebook.com/photo.php?pid=19855&amp;id=100001236092165"><img id="myphoto" class="aligncenter" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs088.snc4/35773_103516009699602_100001236092165_19855_127436_n.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">[portret przy barierce]</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/07/metallica-na-sonisphere-festival-bemowo-16-czerwcca-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwszy semestr w roli wykładowcy za mną</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/06/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/06/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 16:15:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[dydaktyka]]></category>
		<category><![CDATA[polska polityka zagraniczna]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1301</guid>
		<description><![CDATA[Za&#160;mną pierwszy semestr prowadzenia zajęć. Ogólnie było dobrze. Zaczęło się jednak od&#160;otrzymania przydziałowych zajęć, które po&#160;pierwsze ani trochę mnie nie interesują (Polska Polityka Zagraniczna), po&#160;drugie nigdy ich nie przechodziłem w&#160;toku studiów, po&#160;trzecie miąłem je prowadzić także na&#160;kierunku którego nie kończyłem &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/06/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za&nbsp;mną pierwszy semestr prowadzenia zajęć. Ogólnie było dobrze.</p>
<p>Zaczęło się jednak od&nbsp;otrzymania przydziałowych zajęć, które po&nbsp;pierwsze ani trochę mnie nie interesują (Polska Polityka Zagraniczna), po&nbsp;drugie nigdy ich nie przechodziłem w&nbsp;toku studiów, po&nbsp;trzecie miąłem je prowadzić także na&nbsp;kierunku którego nie kończyłem (Stosunki międzynarodowe). Ogólnie sytuacja skomplikowana i&nbsp;niekomfortowa. Z&nbsp;taką sytuacją spotykają się jednak u&nbsp;nas wszyscy doktoranci. Nie ma chyba nikogo kto dostałby zajęcia ze swoje działki. Jest sama spychologia, której nikt nie chciał. A&nbsp;to wielki strzał w&nbsp;wielką włochatą stopę. Żal (i&nbsp;niebezpiecznie!) rozwijać temat.</p>
<p>Do&nbsp;zajęć planowałem się przygotowywać rzetelnie. Musiałem to&nbsp;jednak porzucić dla dobra obu stron. Smutna prawda. Im ja byłem bardziej przygotowany (a&nbsp;byłem nawet nieźle), tym większy był mój zawód z&nbsp;nieprzygotowania studentów. A&nbsp;mój zawód przeistaczał się w&nbsp;brak punktów, które im były potrzebne do&nbsp;zaliczenia. Tak było przez kilka pierwszych zajęć. Jaki więc sens ma zgłębianie przez kilka dni w&nbsp;tygodniu zagadnień, które nie przydadzą się ani na&nbsp;zajęciach, ani do&nbsp;badań własnych, których dydaktyka jest największym wrogiem. Poszedłem więc za&nbsp;radą i&nbsp;obniżyłem poziom przygotowania do&nbsp;kilku godzin  w&nbsp;przeddzień zajęć. Skutek natychmiastowy! Wzrost satysfakcji po&nbsp;obu stronach łańcucha pokarmowego plus więcej czasu na&nbsp;badania własne ( Co przecież jest powodem dla którego zacząłem te studia!!! ).</p>
<p><span id="more-1301"></span>Nie żebym podchodził jednak do&nbsp;całości z&nbsp;jakimś lekceważeniem. Co to&nbsp;to nie! Jak coś robić to&nbsp;robić (w&nbsp;miarę możliwości i&nbsp;logiki) dobrze.  Dla moich zajęć założyłem stronę internetową [ www.uwm.rynarzewski.pl ] na&nbsp;której studenci mieli wszystkie potrzebne dane do&nbsp;przygotowania się na&nbsp;zajęcia: syllabus, daty, terminy, szczegółowy plan zajęć z&nbsp;linkami do&nbsp;źródeł lub polecanych tekstów, mieli także możliwość publikowania własnych (punktowanych) tekstów, komentowania, dyskusji i&nbsp;zadania mailowego pytanie mi, czyli ich prowadzącemu. Od&nbsp;strony graficzno-projektowej trochę się pobawiłem. Zrobiłem w&nbsp;miarę atrakcyjne logo/nagłówek zajęć, trochę wystylizowałem layout. Dodałem też kilka przydatnych funkcjonalności m.in.: możliwość subskrybowania strony zajęć, automatyczne zdjęcia z&nbsp;flickrowego kanału MSZ. Do&nbsp;małych sukcesów muszę zaliczyć to, że&nbsp;z subskrypcji skorzystała większość spośród moich osób uczęszczających na&nbsp;zajęcia. Dzięki temu komunikacja była na&nbsp;prawdę łatwa.</p>
<p>Miałem zajęcia na&nbsp;3 roku, a&nbsp;więc wśród studentów piszących swoje prace licencjackie więc zrezygnowałem od&nbsp;razu z&nbsp;wszelkich opresyjnych form zaliczenia. Musieli jedynie być i&nbsp;być aktywni. Dodatkowo mogli podciągać sobie punktacje aktywnością referatową, tekstami publikowanymi na&nbsp;stronie zajęć lub dyskusją nad&nbsp;już opublikowanymi tekstami. Ostatecznie jeśli komuś brakowało na&nbsp;koniec trochę do&nbsp;zaliczenia lub chciał koniecznie mieć wyższą ocenę mógł napisać esej o&nbsp;tematyce związane z&nbsp;zajęciami. Poza brakiem jakiejkolwiek dyskusji reszta funckjonowała całkiem dobrze.  W&nbsp;przyszłym roku może wypróbuje oprócz strony www jeszcze Facebooka i&nbsp;Twittera jako narzędzia komunikacji. Może na&nbsp;FB dyskusja będzie łatwiejsza do&nbsp;przeprowadzenia i&nbsp;studenci do&nbsp;niej chętniejsi? A&nbsp;może to&nbsp;zbyt utopijny pomysł <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ostatecznie było dobrze. Studenci chodzili, byli (w&nbsp;miarę) aktywni i&nbsp;postawiłem 3 oceny Bdb, dzięki którym osoby te były zwolnione z&nbsp;egzaminu. Z&nbsp;wystawianie ocen i&nbsp;ustalaniem punktacji był oczywiście dylemat by nikogo nie skrzywdzić i&nbsp;nikogo zbędnie nie nagrodzić za&nbsp;obijanie się na&nbsp;zajęciach. Jakoś sobie poradziłem, choć jeszcze ze dwie piątki bym postawił. Byli uczestnicy błyskotliwi ,ale cicho siedzący na&nbsp;zajęciach, były takie (szczególnie obiekty żeńskie) które wiedziały ale&nbsp;się nie odzywały ( no i&nbsp;oczywiście byli i&nbsp;tacy co nie wiedzieli a&nbsp;się zgłaszali). Przez te kilak miesięcy polubiłem moich studentów. I&nbsp;tylko im życzyć powodzenia na&nbsp;resztę życia zostaje. Oby jak najdalej od&nbsp;słabych uczelni i&nbsp;złych wykładowców&#8230;</p>
<p>Tak więc pierwszy semestr dydaktyki za&nbsp;mną!</p>
<p style="text-align: center;">Za&nbsp;idealny komentarz dylematów z&nbsp;jakimi spotyka się człowiek/wykladowca podczas wystawiania ocen niech posłuży jedna z&nbsp;najnowszych mini serii z&nbsp;niezawodnego PHD Comics:</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd051710s.gif" alt="" width="561" height="243" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd051910s.gif" alt="" width="570" height="474" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd052110s.gif" alt="" width="559" height="242" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd052410s.gif" alt="" width="561" height="243" align="top" /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: black;"><img src="http://www.phdcomics.com/comics/archive/phd052610s.gif" alt="" width="561" height="243" align="top" /></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/06/pierwszy-semestr-w-roli-wykladowcy-za-mna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>18 OZHS &#8211; impresja bywalca + foto-story</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2010/04/18-ozhs-impresja-bywalca-foto-story/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2010/04/18-ozhs-impresja-bywalca-foto-story/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 18:56:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[18 OZHS]]></category>
		<category><![CDATA[Szczecin]]></category>
		<category><![CDATA[Zjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=1210</guid>
		<description><![CDATA[Jak by na&#160;to nie patrzeć na&#160;Ogólnopolskich Zjazdach Studentów Historyków, w&#160;skrócie OZHS-ach bywam. W&#160;tym roku już po&#160;raz piąty. Bywało różnie, jednak z&#160;tego czy innego względu zawsze bywały one przyjemnościami. Był Wrocław, Łódź, Kraków, Olsztyn, a&#160;w tym roku odległy Szczecin. OZHS po&#160;części &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2010/04/18-ozhs-impresja-bywalca-foto-story/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/18ozhs.jpg"><img class="size-full wp-image-1222 alignleft" style="margin: 5px;" title="18ozhs" src="http://blog.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2010/04/18ozhs.jpg" alt="" width="220" height="306" /></a>Jak by na&nbsp;to nie patrzeć na&nbsp;<strong>Ogólnopolskich Zjazdach Studentów Historyków</strong>, w&nbsp;skrócie OZHS-ach bywam. W&nbsp;tym roku już po&nbsp;raz piąty. Bywało różnie, jednak z&nbsp;tego czy innego względu zawsze bywały one  przyjemnościami. Był Wrocław, Łódź, Kraków, Olsztyn, a&nbsp;w tym roku odległy Szczecin. OZHS po&nbsp;części został im wepchnięty, po&nbsp;części jako test przed kolejnym Zjazdem Powszechnym.</p>
<p>Na&nbsp;kolejny, <strong>18 OZHS</strong> jechałem po&nbsp;raz pierwszy w&nbsp;nowej roli &#8211; studenta studiów doktoranckich. To&nbsp;akurat pewnie nie ma znaczenia&#8230; Muszę przyznać, że&nbsp;początkowo traktowałem wyjazd jako formę urlopu, pamiętając czym były zasadniczo poprzednie edycje imprezy. Ostatecznie jednak konferencja w&nbsp;Szczecinie okazała prawdziwą ucztą naukową i&nbsp;przyjemnym spotkaniem towarzyskim. W&nbsp;dziejach OZHS-ów to&nbsp;całkowicie nowa jakość. Śmiem twierdzić że&nbsp;18 OZHS w&nbsp;Szczecinie był najlepszą imprezą z&nbsp;cyklu, w&nbsp;jakiej miałem przyjemność uczestniczyć. Jeśli czytelnik ma ochotę dowiedzieć się dlaczego to&nbsp;zapraszam do&nbsp;dalszej lektury&#8230;</p>
<p><span id="more-1210"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Od&nbsp;początku pojawiły się z&nbsp;mojej strony pewne obawy, bo zrealizowany został wiszący od&nbsp;lat problem, czyli selekcja prelegentów pod&nbsp;kątem merytorycznym. Początkowo myślałem, że&nbsp;będzie to&nbsp;czysta formalność, którą organizatorzy potraktują z&nbsp;przymrożonym okiem, choć idea była jak najbardziej szczytna i&nbsp;konieczna wobec zalewu OZHSów przez uczestników. Zalewu dochodzącego do&nbsp;poziomu kiedy było prawie niemożliwe obsłużyć imprezę.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak selekcja była twarda i&nbsp;przyniosła oczekiwane skutki. Jak dowiedzieć się można było z&nbsp;zakulisowych rozmów w&nbsp;imprezie uczestniczyło około 200 osób, zaś odrzuconych zostało około 100 propozycji (a&nbsp;może więcej&#8230;). Bardzo dobry wynik, który odbił się zarówno na&nbsp;poziomie merytorycznym referatów oraz dyskusji jak i&nbsp;na obszerności poszczególnych sekcji. Dzięki selekcji obrady mogły zaczynać się o&nbsp;10 rano i&nbsp;kończyć o&nbsp;15:00 max 17:00 godzinie po&nbsp;południu. Człowiek nie musiał zrywać się po&nbsp;nocnych debatach o&nbsp;6 rano, tylko odespać naukowy ból głowy. Tutaj poprawiło się zdecydowanie.  Nowa jakość.</p>
<p style="text-align: justify;">W&nbsp;sprawie naukowego wzrostu jakości merytorycznej także należy się kilka słów więcej. Wspominane zmniejszenie objętości, większa ilość studentów-doktorantów, a&nbsp;także zaangażowanie w&nbsp;obrady pracowników naukowych zdecydowanie stanowiły o&nbsp;pozytywnym obrazie imprezy. Zawodowcy, pomimo wolnych dni po&nbsp;świętach przyszli posłuchać co mają do&nbsp;powiedzenia ich przyszli następcy. Bardzo budujące. Wisienką na&nbsp;torcie były też ciekawe dyskusje, trafne wnioski i&nbsp;możliwość uzupełnienia, krótkiego wszak, bo 15 minutowego referatu.</p>
<p style="text-align: justify;">Na&nbsp;koniec trzeba też uchylić czoła organizatorom za&nbsp;sprawne zorganizowanie części pozanaukowej. Każdy ośrodek dostał własnego opiekuna, pomocnego w&nbsp;zorientowaniu się w&nbsp;obcym mieście. Większość imprez została zorganizowana w&nbsp;pobliżu noclegowni, co znacznie ułatwiło logistykę. Same imprezy zaś nie były niczym wymyślnym, nie było przerostu formy nad&nbsp;treścią. Po&nbsp;prostu to&nbsp;co każdy student zna i&nbsp;lubi i&nbsp;co jest najlepszym bodźcem do&nbsp;integracji: posiadówka w&nbsp;knajpie, piwko pod&nbsp;chmurką, impreza w&nbsp;akademiku. Prosto i&nbsp;ze smakiem. Idealnie wyważone.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe było również życie w&nbsp;noclegowniach, na&nbsp;co przytaczam mój mini pseudo-reportaż z&nbsp;pokoju nr&nbsp;211 ( ten z&nbsp;dziobakiem) w&nbsp;schronisku &#8222;Cuma&#8221;:</p>
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="545" height="502" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="flashvars" value="offsite=true&amp;lang=en-us&amp;page_show_url=%2Fphotos%2Frynarzewski%2Fsets%2F72157623715409379%2Fshow%2F&amp;page_show_back_url=%2Fphotos%2Frynarzewski%2Fsets%2F72157623715409379%2F&amp;set_id=72157623715409379&amp;jump_to=" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="src" value="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="545" height="502" src="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649" allowfullscreen="true" flashvars="offsite=true&amp;lang=en-us&amp;page_show_url=%2Fphotos%2Frynarzewski%2Fsets%2F72157623715409379%2Fshow%2F&amp;page_show_back_url=%2Fphotos%2Frynarzewski%2Fsets%2F72157623715409379%2F&amp;set_id=72157623715409379&amp;jump_to="></embed></object></p>
<p style="text-align: left;">Imprezę zaliczam do&nbsp;bardzo udanych. Pokuszę się o&nbsp;stwierdzenie, że&nbsp;to najbardziej udany w&nbsp;moim mniemaniu OZHS jak dotąd!!!</p>
<p style="text-align: left;">Oby toruniaki dali radę&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2010/04/18-ozhs-impresja-bywalca-foto-story/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia lokalna jako historia ratownicza</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/12/historia-lokalna-jako-historia-ratownicza/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/12/historia-lokalna-jako-historia-ratownicza/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2009 14:48:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[hisoria ratownicza]]></category>
		<category><![CDATA[historia lokalna]]></category>
		<category><![CDATA[slidecast]]></category>
		<category><![CDATA[slideshare]]></category>
		<category><![CDATA[UAM]]></category>
		<category><![CDATA[wykład]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=871</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej obejrzeć możecie prezentację i&#160;jednocześnie posłuchać wykładu wygłoszonego przeze mnie na&#160;seminarium gościnnym 10 grudnia 2009 r. w&#160;UAM w&#160;Poznaniu. Miałem tam przyjemność, dzięki uprzejmości pani dr hab Ewy Domańskiej, zaprezentować fragment moich badań. Prezentacja nosi tytuł &#8222;Historia lokalna jako historia ratownicza&#8221;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Poniżej obejrzeć możecie prezentację i&nbsp;jednocześnie posłuchać wykładu wygłoszonego przeze mnie na&nbsp;seminarium gościnnym 10 grudnia 2009 r. w&nbsp;UAM w&nbsp;Poznaniu. Miałem tam przyjemność, dzięki uprzejmości pani dr hab Ewy Domańskiej, zaprezentować fragment moich badań.</p>
<p style="text-align: center;">Prezentacja nosi tytuł <a href="http://www.slideshare.net/Ozi84/historia-lokalna-jako-historia-ratownicza" target="_blank">&#8222;Historia lokalna jako historia ratownicza&#8221; </a></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><object style="margin: 0px;" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="355" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=prezentacjapdf-091210133051-phpapp02&amp;rel=0&amp;stripped_title=historia-lokalna-jako-historia-ratownicza" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed style="margin: 0px;" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="355" src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=prezentacjapdf-091210133051-phpapp02&amp;rel=0&amp;stripped_title=historia-lokalna-jako-historia-ratownicza" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/12/historia-lokalna-jako-historia-ratownicza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>XVIII Powszechny Zjazd Historyków Polskich (krótki komentarz)</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/10/xviii-powszechny-zjazd-historykow-polskich-krotki-komentarz/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/10/xviii-powszechny-zjazd-historykow-polskich-krotki-komentarz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Oct 2009 11:29:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=794</guid>
		<description><![CDATA[[tekst ukazał się pierwotnie w&#160;portalu Historia i&#160;Media] Walne zebranie czołówki polskich historyków, które miało miejsce w&#160;dniach 16-19 września 2009 roku w&#160;Olsztynie w&#160;ramach XVIII Powszechnego Zjazdu historyków Polskich, stwarzało możliwość wszczęcia ważnych dyskusji. Moim zdaniem zdecydowanie znaleźć się wśród poruszanych tematów &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2009/10/xviii-powszechny-zjazd-historykow-polskich-krotki-komentarz/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #888888;">[tekst ukazał się pierwotnie w&nbsp;portalu <a href="http://historiaimedia.org/2009/09/28/xviii-powszechny-zjazd-historykow-polskich-krotki-komentarz/" target="_blank">Historia i&nbsp;Media</a>]</span></p>
<p style="text-align: justify;">Walne zebranie czołówki polskich historyków, które miało miejsce w&nbsp;dniach 16-19 września 2009 roku w&nbsp;Olsztynie w&nbsp;ramach XVIII Powszechnego Zjazdu historyków Polskich, stwarzało możliwość wszczęcia ważnych dyskusji. Moim zdaniem zdecydowanie znaleźć się wśród poruszanych tematów powinna ogólna debata nad&nbsp;kierunkami w&nbsp;których powinna podążać w&nbsp;najbliższych pięciu latach nauka historyczna w&nbsp;Polsce. Organizatorzy – Polskie Towarzystwo Historyczne zdecydowali się jednak nadać temu spotkaniu bardziej zachowawczego hasła przewodniego. Odbywał się on bowiem pod&nbsp;mottem <em>Powrót do&nbsp;źródeł</em>, nawiązującym do&nbsp;klasycznej maksymy <em>ad fontes</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Wciąż ukazują się komentarze i&nbsp;podsumowania zakończonego tydzień temu Zjazdu. Kompleksowe spojrzenie na&nbsp;wiele aspektów XVIII PZHP znaleźć można w&nbsp;portalu <a title="XVIII Powszechny Zjazd Historyków Polskich" href="http://histmag.org/?id=2929">Histmag.org</a> Poszukując jednak możliwości spojrzenia na&nbsp;Zjazd pod&nbsp;kątem tematyki poruszanej przez serwis Historia i&nbsp;Media chciałbym dodać od&nbsp;siebie kilka słów komentarza.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszym moim spostrzeżeniem jest zdecydowanie duża ilość sekcji poświęconych zagadnieniom metodologii w&nbsp;ogólnym planie Zjazdu. W&nbsp;różnych konfiguracjach metodologiczne referaty wygłaszane były przez trzy dni w&nbsp;ramach kilku sekcji, a&nbsp;i w&nbsp;postronnych sekcjach zdarzały się wystąpienia podejmujące przynajmniej pośrednio ten temat.</p>
<p style="text-align: justify;">W&nbsp;kwestii wykorzystania nowych technologii w&nbsp;ramach badania, przedstawiania oraz nauczania historii moim zdaniem Zjazd nie przyniósł żadnej publicznej dyskusji ani referatów, które mogłyby przełamać tradycyjne, dziewiętnastowieczne podejście do&nbsp;badania przeszłości wśród profesjonalistów zajmujących się przeszłością. Jedynymi świadectwami istnienia innego niż ugruntowane już akademickie metody, spojrzenia na&nbsp;historię była obecność stanowiska Histmag.org, gdzie skorzystać można było z&nbsp;darmowego internetu, a&nbsp;także kolejna edycja zorganizowanego przez Histmag sympozjum “Historia w&nbsp;internecie. Internet w&nbsp;historii”. Co prawda w&nbsp;ramach ogólnych obrad zaprezentowano kilka referatów dotyczących tematyki dokumentu elektronicznego i&nbsp;archiwizacji wywiadów oral history, jednak wszystkie one wygłoszone zostały w&nbsp;sekcji archiwistycznej i&nbsp;nie przyciągnęły znaczącej uwagi zawodowych historyków zamykając omawiane tematy w&nbsp;ramach specyficznych potrzeb zawodowych archiwistów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając jednak do&nbsp;sympozjum Histmaga należy stwierdzić, że&nbsp;przez organizatorów Zjazdu impreza potraktowana została (niestety) nie w&nbsp;pełni poważnie i&nbsp;bez należnej uwagi. W&nbsp;niewielkiej sali, na&nbsp;uboczu miejsca obrad, gdzie zebrało się jedynie kilkanaście osób (a&nbsp;niewiele więcej zdołałoby się zmieścić), po&nbsp;trwających kilkadziesiąt minut problemach technicznych wygłoszone zostały cztery referaty. Pierwszy wygłosił Andrzej Radomski, prezentując projekt <a title="Wiedza i&nbsp;Edukacja" href="http://wiedzaiedukacja.eu/">Wiedza i&nbsp;Edukacja</a> oraz ogólne zagadnienia historiografii 2.0. Kolejnym referatem był nieobecny na&nbsp;Zjeździe z&nbsp;przyczyn osobistych Marcin Wilkowski, który przesłał jednak nagranie wideo dotyczące <a title="Perspektywy digital history" href="http://historiaimedia.org/2009/09/19/wystapienie-perspektywy-digital-history/">perspektyw digital history</a>. Dwa pozostałe referaty przestawione zostały przez Kamila Janickiego oraz Sebastiana Adamkiewicza i&nbsp;stanowiły kolejno: omówienie modelu biznesowego portalu Histmag.org oraz przedstawienie zjawiska publicystyki historycznej. Nie mogłem niestety uczestniczyć w&nbsp;dyskusji po&nbsp;sympozjum, czego bardzo żałuje zważywszy na&nbsp;wiele interesujących kwestii, które pojawiły się w&nbsp;wypowiedziach referentów. Sympozjum, oficjalnie odbywające się jako impreza towarzysząca, ze strony uczestników Zjazdu nie doczekało się zainteresowania. Oprócz młodych historyków, aspirujących dopiero do&nbsp;roli naukowców, obecnych było jedynie kilku zawodowych badaczy dziejów.</p>
<p style="text-align: justify;">Moim zdaniem zdecydowanie najpełniej sytuację nauki historycznej i&nbsp;szerzej humanistyki w&nbsp;Polsce podsumowała w&nbsp;trakcie piątkowej sesji <em>Historyk wobec źródeł. Historiografia klasyczna i&nbsp;nowe propozycje metodologiczne</em> Ewa Domańska. We&nbsp;wstępie do&nbsp;swojego referatu pokusiła się o&nbsp;kilka słów komentarza. Stwierdziła ona, że&nbsp;o ile zakończył się już w&nbsp;polskiej humanistyce okres recepcji metod i&nbsp;nurtów badawczych, to&nbsp;musimy znaleźć sposób i&nbsp;pomysły by stać się aktywnym członkiem światowej społeczności humanistów. Polska nauka, początkowo w&nbsp;swoisty sposób <em>upośledzona</em> z&nbsp;powodu ideologicznego zamknięcia i&nbsp;opóźnienia wobec zagranicznego dorobku badawczego, po&nbsp;upływie 20 lat od&nbsp;uwolnienia polskiej nauki, musi wyzbyć się roli <em>klienta</em>. Należy starać się proponować własne podejścia i&nbsp;metody badawcze, które nie byłyby jedynie echem zagranicznych badań, a&nbsp;własnym wkładem w&nbsp;ich kształt. Domańska podkreśliła także zagrożenie jakim jest uciekanie w&nbsp;tworzenie pojedynczych, wąskich projektów badawczych – <em>pionowych</em>, które nie tworzą wspólnych struktur w&nbsp;ramach szerszych <em>poziomych</em> programów. Tworzą wyizolowane wyspy, abstrakcyjnej często, wiedzy i&nbsp;tracą potencjał tworzenia syntez.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozostaje mieć nadzieję, że&nbsp;tegoroczny Zjazd przyniósł o&nbsp;wiele więcej owocnych zakulisowych debat niż tych odbywanych w&nbsp;ramach oficjalnych obrad i&nbsp;dość rzadkich niestety dyskusji. Podsumowując, uczestnika oczekującego wyjścia lub prób poszukiwania tegoż wyjścia nauki historycznej poza jej dotychczasowy kształt spotkał spory zawód. Być może tak duża impreza nie jest odpowiednim miejscem do&nbsp;poszukiwania tego typu odpowiedzi. Na&nbsp;uczestników czekało zbyt wiele sekcji, imprez kulturalnych (które często odbywały się równolegle) i&nbsp;zbyt wiele obowiązków towarzyskich by móc w&nbsp;pełni skupić się nad&nbsp;próbami przewartościowania nauki historycznej, lub przynajmniej jej odświeżenia. Organizatorom nalezą się ukłony za&nbsp;sprawne przeprowadzenie Zjazdu, jednak zdecydowanie był on w&nbsp;moim odczuciu, w&nbsp;większej mierze wydarzeniem towarzyskim niż naukowym. Z&nbsp;pewnością zaś stanowił jedną z&nbsp;ostatnich szans, bezcenną dla młodych historyków, na&nbsp;zetknięcie się z&nbsp;legendami polskiej nauki historycznej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/10/xviii-powszechny-zjazd-historykow-polskich-krotki-komentarz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jeden obraz za tysiąc słów</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/05/jeden-obraz-za-tysiac-slow/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/05/jeden-obraz-za-tysiac-slow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 May 2009 20:36:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[historycy]]></category>
		<category><![CDATA[humanista]]></category>
		<category><![CDATA[jeden obraz starcza za tysiąc słów]]></category>
		<category><![CDATA[komiks]]></category>
		<category><![CDATA[PHD]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=702</guid>
		<description><![CDATA[Może to&#160;będzie dla niektórych nudne, ale&#160;wracam do&#160;tematu losu humanisty i&#160;naszego, mogę już chyba tak mówić, miejsca w&#160;świecie. W&#160;moim ulubionym komiksie internetowym PHD pojawiła się świetna seria pasków. Pozwolę sobie zacytować: Nic dodać nic ująć. Obraz starczy czasem za&#160;tysiąc słów ;/]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Może to&nbsp;będzie dla niektórych nudne, ale&nbsp;wracam do&nbsp;tematu losu humanisty i&nbsp;naszego, mogę już chyba tak mówić, miejsca w&nbsp;świecie.<strong> <a href="http://www.phdcomics.com/comics.php">W&nbsp;moim ulubionym komiksie internetowym PHD</a></strong> pojawiła się świetna seria pasków. Pozwolę sobie zacytować:</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-703" title="phd050809s" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/phd050809s.gif" alt="phd050809s" width="555" height="240" /><img class="aligncenter size-full wp-image-704" title="phd051109s" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/phd051109s.gif" alt="phd051109s" width="546" height="236" /><img class="aligncenter size-full wp-image-705" title="phd051309s" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/phd051309s.gif" alt="phd051309s" width="544" height="235" /><img class="aligncenter size-full wp-image-706" title="phd051509s" src="http://www.rynarzewski.pl/wp-content/uploads/2009/05/phd051509s.gif" alt="phd051509s" width="550" height="238" /></p>
<p>Nic dodać nic ująć.</p>
<p>Obraz starczy czasem za&nbsp;tysiąc słów ;/</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/05/jeden-obraz-za-tysiac-slow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyczna retrospekcja</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/05/muzyczna-retrospekcja/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/05/muzyczna-retrospekcja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 20:01:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Ballada o Nutrońcach]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Jasiński]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Nurt]]></category>
		<category><![CDATA[Pomiędzy „Marszową śpiewką” a „Balladą o Nutrońcach" Oblicza polskiej muzyki rockowej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych]]></category>
		<category><![CDATA[PRL]]></category>
		<category><![CDATA[śmieszne]]></category>
		<category><![CDATA[Stress]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrój Jana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=642</guid>
		<description><![CDATA[O&#160;polskiej muzyce szarych powojennych lat głębokiego PRLu wbrew temu co by się mogło wydawać wiemy przeważnie niewiele. Znamy główne zespoły, które dały radę przetrwać do&#160;czasów &#8222;wolności&#8221; lub tak skutecznie sprzedały się władzy że&#160;tapetowano nimi każdy festiwal.  Skaldowie, Czerwone Gitary itp. &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2009/05/muzyczna-retrospekcja/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">O&nbsp;polskiej muzyce szarych powojennych lat głębokiego PRLu wbrew temu co by się mogło wydawać wiemy przeważnie niewiele. Znamy główne zespoły, które dały radę przetrwać do&nbsp;czasów &#8222;wolności&#8221; lub tak skutecznie sprzedały się władzy że&nbsp;tapetowano nimi każdy festiwal.  Skaldowie, Czerwone Gitary itp. Innych z&nbsp;kolei znamy najbardziej z&nbsp;ich lżejszych, mainstreamowych piosenek jak np Czesława Niemena czy grupę Breakout, a&nbsp;ich prawdziwa twórczość pozostaje nieznana.</p>
<p style="text-align: justify;">Miałem ostatnio możliwość przeszkolenia się z&nbsp;muzyki trochę bardziej zapomnianej przygotowując prezentację do&nbsp;wykładu <strong>prof. Grzegorza Jasińskiego</strong> pt: &#8222;<em><strong>Pomiędzy „Marszową śpiewką” a&nbsp;„Balladą o&nbsp;Nutrońcach”. Oblicza polskiej muzyki rockowej na&nbsp;przełomie lat sześćdziesiątych i&nbsp;siedemdziesiątych</strong></em>&#8221; który wygłosił na&nbsp;17 Ogólnopolskim Zjeździe Studentów Historyków w&nbsp;Olsztynie w&nbsp;połowie kwietnia. Poniżej kilka z&nbsp;wrzuconych na&nbsp;tubę i&nbsp;nieudolnie wykonanych &#8222;tymy rencamy&#8221; teledysków.</p>
<p style="text-align: justify;">Podczas słuchania należy zwrócić uwagę głównie na&nbsp;treść piosenek, która dziś wywołuje często szeroki uśmiech. No i&nbsp;ci ludzie na&nbsp;zdjęciach [głównie skany oryginalnych okładek i&nbsp;"książeczek"]:</p>
<ul>
<li>Test &#8211; Żółw na&nbsp;Galapagos:</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=3y_zsD8-1m4</p>
<p style="text-align: justify;">
<ul>
<li>Nurt &#8211; Parter na&nbsp;klaustrofobię</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=CGq0ATDQnQg</p>
<p style="text-align: justify;">
<ul>
<li>Romulad i&nbsp;Roman &#8211; Towarowy rusza do&nbsp;Indii [fragment]</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=UCKwmxXEsds</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">I&nbsp;best of the best:</p>
<ul>
<li>Zdrój Jana &#8211; Ballada o&nbsp;nutrońcach</li>
</ul>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=iVO94vQL9hc</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Każdy kawałek prezentuje inny zapomniany zespół. I&nbsp;bardzo szkoda, że&nbsp;zapomniany, bo miały one COŚ do&nbsp;zaoferowania. Co prawda przeważnie kopiują muzykę w&nbsp;mniejszym lub większym stopniu od&nbsp;swoich braci z&nbsp;zachodu, jednak jako całość tworzą odświeżającą jakość. Szczególnie dziś w&nbsp;papce szołbizu i&nbsp;wytwórnianych &#8222;odkryć&#8221;. To&nbsp;byli chłopaki, które dobrze bawili się muzyką, jednak nie dorośli do&nbsp;profesjonalizmu. Nie było im todane,  a&nbsp;socjalistyczna ojczyzna zdecydowanie nie sprzyjała muzyce funkcjonującej poza głównym obiegiem. Z&nbsp;czasem zespoły umierały na&nbsp;prozę życia i&nbsp;rozpadały się na&nbsp;muzyków, którzy szukali zarobku w&nbsp;nurcie koryta lub np. fabryce opon samochodowych w&nbsp;Dębicy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chcecie posłuchać więcej tego typu psychodelicznej <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  muzyki, zapraszam na&nbsp;<strong><a href="http://www.youtube.com/user/ozi84">mój kanał na&nbsp;youtube: Ozi84.</a></strong> Polecam</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/05/muzyczna-retrospekcja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amiga forever!</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2009/01/amiga-forever/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2009/01/amiga-forever/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 07:18:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Alein Breed]]></category>
		<category><![CDATA[Amiga]]></category>
		<category><![CDATA[Amiga 500]]></category>
		<category><![CDATA[Cannon Fodder]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[komputer]]></category>
		<category><![CDATA[Mortal Combat]]></category>
		<category><![CDATA[Sensible Soccer]]></category>
		<category><![CDATA[sentyment]]></category>
		<category><![CDATA[Siemianowice Śląskie]]></category>
		<category><![CDATA[zlot]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=374</guid>
		<description><![CDATA[3 stycznia w&#160;Siemianowicach Śląskich odbył się zlot amigowców. httpv://pl.youtube.com/watch?v=ojDl8NS8aSM Pamiętam czasy mojego drugiego komputera &#8211; Amigi 500. Miłe do&#160;wspominania chwile&#8230; Fajnie, że&#160;ktoś realizuje swoje nostalgiczne tęsknoty do&#160;tamtych czasów. Bardzo ciekawe są także komentarze amigowców, szczególnie zgadzam się z&#160;tym że&#160;nowe gry &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2009/01/amiga-forever/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">3 stycznia w&nbsp;Siemianowicach Śląskich odbył się zlot<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Amiga" target="_blank"> amigowców.</a></p>
<p style="text-align: center;">httpv://pl.youtube.com/watch?v=ojDl8NS8aSM</p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętam czasy mojego drugiego komputera &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Amiga_500" target="_blank">Amigi 500</a>. Miłe do&nbsp;wspominania chwile&#8230; Fajnie, że&nbsp;ktoś realizuje swoje nostalgiczne tęsknoty do&nbsp;tamtych czasów. Bardzo ciekawe są także komentarze amigowców, szczególnie zgadzam się z&nbsp;tym że&nbsp;nowe gry atakują nas przeładowanymi efektami, są szybkie kolorowe i&nbsp;przeważnie nudne. Nie pozostawiają ani krzty tajemnicy dla naszej wyobraźni.</p>
<p style="text-align: justify;">Może w&nbsp;tym właśnie tkwiła magia ówczesnych sprzętów, to&nbsp;były gry wyobraźni a&nbsp;nie gry komputerowe&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">W&nbsp;programie zobaczyliście m. in. takie klasyki jak:</p>
<p style="text-align: justify;">- Alien Breed</p>
<p style="text-align: justify;">- Sensible Soccer</p>
<p style="text-align: justify;">- Mortal Combat</p>
<p style="text-align: justify;">- Cannon Fodder</p>
<p style="text-align: justify;">To&nbsp;były czasy&#8230; łezka w&nbsp;oku&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2009/01/amiga-forever/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>historia miejsc bez Historii</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/09/historia-miejsc-bez-historii/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/09/historia-miejsc-bez-historii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Sep 2008 20:08:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski]]></category>
		<category><![CDATA[Fakt historyczny]]></category>
		<category><![CDATA[metodologia]]></category>
		<category><![CDATA[MIkrohistoria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=237</guid>
		<description><![CDATA[Kiedyś myślałem że&#160;historyk to&#160;zaw&#243;d. Po&#160;studiach przekonałem się że&#160;historyk to&#160;w dużej mierze spos&#243;b myślenia o&#160;świecie, a&#160;nie profesja. Studiowanie historii zmienia człowieka, ukierunkowuje go na&#160;inne tory niż resztę społeczeństwa, uwrażliwia na&#160;inne elementy rzeczywistości. Historia jest tworzywem. Fakt od&#160;faktu oddziela przestrzeń interpretacji, kt&#243;rą &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/09/historia-miejsc-bez-historii/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote></blockquote>
<p style="text-align: justify;"><img align="left" alt="" style="width: 231px; height: 235px;" src="http://www.discoveriesinmedicine.com/images/mdis_0000_0003_0_img0101.jpg" />Kiedyś myślałem że&nbsp;historyk to&nbsp;zaw&oacute;d. Po&nbsp;studiach przekonałem się że&nbsp;historyk to&nbsp;w dużej mierze spos&oacute;b myślenia o&nbsp;świecie, a&nbsp;nie profesja. Studiowanie historii zmienia człowieka, ukierunkowuje go na&nbsp;inne tory niż resztę społeczeństwa, uwrażliwia na&nbsp;inne elementy rzeczywistości.</p>
<p style="text-align: justify;">Historia jest tworzywem. Fakt od&nbsp;faktu oddziela przestrzeń interpretacji, kt&oacute;rą badacz przeszłości popularnie zwany historykiem, wypełnia interpretacją zgodną z&nbsp;logiką lub jego własną intuicją. &quot;Fakt historyczny&quot; jest naukowym fetyszem, bożkiem kasty historyk&oacute;w, zaś czczony jest poprzez r&oacute;żaniec w&nbsp;postaci &quot;Przypisu&quot;. Tak więc idąc dalej tym tropem fakty znajdują się w&nbsp;strefie Sacrum, z&nbsp;kolei sferę profanum wypełniają takie pojęcia jak: teza, interpretacja, opinia&#8230; itp.</p>
<p style="text-align: justify;">Istnieje takie pojęcie jak Religie Księgi, dla określenia judeo-chrześijańsko-innegojeszcze nastawienia i&nbsp;wsp&oacute;lnego mianownika większości religii obecnie uznawanych na&nbsp;świecie za&nbsp;dominujące. Analogicznie więc uznaję historię za&nbsp;Religie Faktu &#8211; taki tw&oacute;r najwyraźniej istnieje, lub takowy właśnie stwarzam, a&nbsp;wyznawany ślepo jest przez większość naukowc&oacute;w-historyk&oacute;w. I&nbsp;jak każda dogmatyczna religia zawęża horyzonty.</p>
<p style="text-align: justify;">Odkrywam na&nbsp;nowo historię&#8230;&nbsp; Nie interesuje mnie &quot;tworzenie&quot; historii. Interesuje mnie &quot;m&oacute;wienie o&nbsp;niej&quot;. Nie interesuje mnie&nbsp; skala makro: idea, proces dziejowy, walec historii.&nbsp; Historia monumentalna, historia pozytywistyczna, historia dziej&oacute;w, historia objawiona,kruszą się jak kiepski cement w&nbsp;moich &quot;dłoniach&quot;, a&nbsp;fakty, nie pielęgnowane, rozsypują się w&nbsp;bezładną kupę gruzu bez spoiwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Mikrohistoria skupia się na&nbsp;przeszłości w&nbsp;spos&oacute;b odmienny. To&nbsp;właśnie jej jako jedynej najpełniej udaje się:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">&quot;[...] wyłonić to&nbsp;zjawisko, maleńkie w&nbsp;skali, a&nbsp;kapitalne, gdy chodzi o&nbsp;delikatne struktury społeczne. Montaillou jest kroplą wody w&nbsp;dość brudnej kałuży. Przy użyciu powiększającej dokumentacji owa kropla wody staje się dla historii małym wszechświatem. I&nbsp;jeśli sięgniemy po&nbsp;mikroskop, dojrzymy pływające tam pierwotniaki.&quot; <span style="color: rgb(153, 153, 153);">[Emmanuel Le Roy Ladurie <i>Montaillou &ndash; wioska heretyk&oacute;w</i>, Warszawa 1988 s.337]</span></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Cement i&nbsp;woda? Może tak ujmijmy tą symboliczną r&oacute;żnicę. [<em>sam nie wiem czy dobre to&nbsp;por&oacute;wnanie, wymagałoby to&nbsp;jeszcze rozwinięcia</em>]</p>
<p style="text-align: justify;">Nie chodzi tu jedynie o&nbsp;skalę (tutaj mamy przecież ugruntowaną już historie regionalną [lokalną]), ale&nbsp;o głębie badania oraz narzędzia badawcze.</p>
<p style="text-align: justify;">Historyk musi starać sie szukać historii tam gdzie nie ma Historii. [...czyli parafrazując popularne powiedzenie: szukać jej tam gdzie Ranke nie dochodzi... hehehe]</p>
<p style="text-align: justify;">Wikipedia rzecze:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><b>Mikrohistoria</b> to&nbsp;praktyka historiograficzna polegająca na&nbsp;historycznym opisie niewielkich przestrzeni terytorialnych i&nbsp;czasowych oraz silnie akcentująca zainteresowanie problemami życia codziennego, świadomości, przekonań, obyczaj&oacute;w członk&oacute;w społeczności lokalnych, kt&oacute;re często pomijane są w&nbsp;pracach badających gł&oacute;wnie wielkie procesy i&nbsp;wybitne jednostki w&nbsp;dziejach. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mikrohistoria" target="_blank">#</a></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Powyższa definicja nie najlepiej ujmuje moim zdaniem sens mikrohistorii [kiedyś spr&oacute;buje sformułować może własną wersję definicji]. Dodatkowo polecam lekturę:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://hnn.us/articles/23720.html" target="_blank">Sigurdur Gylfi Magnusson &#8211; What is Microhistory</a></p>
<p style="text-align: justify;">polecam</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/09/historia-miejsc-bez-historii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień jak codzień ???</title>
		<link>http://rynarzewski.pl/2008/09/dzien-jak-codzien/</link>
		<comments>http://rynarzewski.pl/2008/09/dzien-jak-codzien/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 23:29:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[12 września]]></category>
		<category><![CDATA[data]]></category>
		<category><![CDATA[kalendarium]]></category>
		<category><![CDATA[rocznica]]></category>
		<category><![CDATA[święto]]></category>
		<category><![CDATA[Wikipedia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rynarzewski.pl/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[Najczęściej nie uświadamiamy sobie jakim ładunkiem przeszłości obciążony jest każdy z&#160;kolejnych dni roku. Ile rocznic musi zmieścić się w&#160;niemiłosiernym tłoku na&#160;przestrzeni 24 godzin kwadratowych doby. Zdawałoby się że&#160;12 września to&#160;niby nic nadzwyczajnego w&#160;kalendarzu rocznicowym. Rocznica ataku na&#160;WTC była wczoraj, Święto &#8230; <a href="http://rynarzewski.pl/2008/09/dzien-jak-codzien/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Najczęściej nie uświadamiamy sobie jakim ładunkiem przeszłości obciążony jest każdy z&nbsp;kolejnych dni roku. Ile rocznic musi zmieścić się w&nbsp;niemiłosiernym tłoku na&nbsp;przestrzeni 24 godzin kwadratowych doby.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdawałoby się że&nbsp;12 września to&nbsp;niby nic nadzwyczajnego w&nbsp;kalendarzu rocznicowym. Rocznica ataku na&nbsp;WTC była wczoraj, Święto Niepodległości dopiero za&nbsp;dwa miesiące, a&nbsp;Cud nad&nbsp;Wisła już pobrzmiewa jedynie dalekim echem wojskowej orkiestry dętej.</p>
<p style="text-align: justify;">A&nbsp;jednak&#8230; dwunastego września m. in.:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>490 p. n. e.</strong> &#8211; odbyła się bitwa pod&nbsp;Maratonem.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>1683 r. </strong>- Jan III Sobieski pokonał Turk&oacute;w pod&nbsp;Wiedniem</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>1940 r.</strong> &#8211; odkryto rysunki naskalne w&nbsp;Lascaux</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>1943 r.</strong> &#8211; Mussolini został odbity przez oddział niemieckich spadochroniarzy pod&nbsp;dow&oacute;dztwem Otto Skorzennego</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>1958 r.</strong> &#8211; premiera pierwszego układu scalonego</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>1959 r.</strong> &#8211; wyemitowano pierwszy odcinek Bonanzy <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </li>
<li style="text-align: justify;"><strong>1968 r.</strong> &#8211; Ryszard Siwiec dokonał aktu samospalenia na&nbsp;znak protestu wobec inwazji na&nbsp;Czechosłowację</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Codziennie rano warto zajść na&nbsp;chwilę do&nbsp;Wikipedii i&nbsp;zerknąć na&nbsp;kaledarium. Można zapewnić sobie materiał do&nbsp;rozważań na&nbsp;cały dzień, a&nbsp;i w&nbsp;towarzystwie lub na&nbsp;egzaminie błysnąć wiedzą <img src='http://rynarzewski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rynarzewski.pl/2008/09/dzien-jak-codzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

