Oglądamy ostatnio klasykę. Wręcz klasykę klasyki. Głównie filmy z lat 5ote XX wieku (i okolice) w wydaniu Hollywoodzkim. Deszczowa Piosenka, Śniadanie u Tiffaniego czy choćby Jailhouse Rock to nadal świetne filmy! I choć oficjalnie nie są to już złote lata Hollywood to powstało w tym okresie wystarczająco wiele genialnych filmów bym pałał szczególnie silnym uczuciem do tej dekady. A jeśli do wspomnianych wyżej klasycznych filmów dodam moją wielką miłość do filmów SF z tego okresu to mówiąc kolokwialnie lata pięćdziesiąte rulez. Poniżej nie znajdują się żadne głębokie analizy filmoznawcze. Ich szukajcie gdzie indziej. U mnie po prostu trochę własnych wrażeń:
Śniadanie u Tiffaniego – Uczta. W budynku zamieszkałym przez całą galerię zwariowanych postaci zamieszkuje początkujący pisarz-żigolak, który powoli zaczyna wsiąkać w zwariowany świat Holly Golightly. Film jest przepięknie abstrakcyjny, a Audrey Hepburn zagrała w nim niesamowitą rolę narwanej dziewczyny. Jeden z najlepszych filmów jakie ostatnio widziałem.Ma w sobie jakieś ciepło, a człowiek po jego obejrzeniu czuje się jakoś magicznie podniesiony na duchu. Końcowa scena z kotem w deszczu jest fenomenalna. Towarzyszy jej przepiękny motyw muzyczny „Moon River”, a cała rola kota imieniem „Kot” jest moim zdaniem oscarowa.
Film także wizualnie przyciąga niczym magnes. Audrey Hepburn jest piękna i wspaniale wystylizowana. Plakat ze „Śniadania..” (a choćby taki jak po lewej stronie) z pewnością zawiśnie na mojej ścianie.
Warta odnotowania jest scena w bibliotece, kiedy Paul „Fred” Varjak tłumaczy Holly co i jak w tym przybytku wiedzy.
Continue reading →