Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Związek Żydowskich Policjantów [pierwszy ebook na moim Kindelku]

Kupiłem sobie czytnik ebooków wykorzystujący technologię e-papieru. Nie pierwszy lepszy czytnik, tylko Amazon Kindle we własnej  osobie. Najlepszy sprzęt, jaki może sobie wymarzyć wielbiciel książek. O tym w innym wpisie, jak już się nacieszę i będę miał większy zasób opinii do wyrażenia.

http://ecsmedia.pl/c/zwiazek-zydowskich-policjantow-b-iext3555662.jpgMichael Chabon – Związek Żydowskich Policjantów, to książka którą od dawna planowałem przeczytać. Zaczęło się od wzmianki w literackim dodatku do Polityki, który czytałem wylegując się na złotych plażach polskiego Bałtyku. Potem trafiłem na „Związek…” przeglądając laureatów nagród z dziedziny literatury SF. Hugo, Nebula, Locus i całe multum innych nagród. W 2008 roku ta książka zgarnęła co tylko się dało na rynku powieści science-fiction! To wystarczająca zachęta.

Tłem fabularnym jest historia alternatywna. Przewijają się takie hasła jak: III republika rosyjska (podbita przez Niemcy), bomba atomowa w Niemczech w 1946 roku. To niektóre z różnic w kontinuum czasowym Chabona. Są zarysowane bardzo subtelnie, podawane dyskretnie, teoretycznie nie oddziałują bezpośrednio na akcję, ale dodają smaczku całej historii. Jak czytam, że bomba atomowa została zdetonowana w Niemczech w 1946 roku to od razu zaczyna mi mózg pracować i odkrywamy nowy poziom fabuły, w którym zaczynam sobie wyobrażać jak taki świat może wyglądać. Uważam że dobrze skonstruowany, spójny świat to jeden z elementów sukcesu. W tej kwestii jest punkt. Na dodatek bardzo wiarygodnie czyta się też książkę pod kątem odniesień do kultury żydowskiej i jej subkultur. Wielokrotnie pojawia się w recenzjach „Związku…” określenie twórczości Chabona jako mixu Singera i Chandlera. Trafnie. Jest soczyście, wiarygodnie i barwnie.

Nie o to jednak w tej książce chodzi. To przecież kryminał. Czysty, klasyczny i nawiązujący do najlepszych wzorców noir. Jest rozwiedziony policjant z wydziału zabójstw, który chleje, mieszka w hotelu i kopci jak lokomotywa. Jest ciągle na kacu, prawie zawsze obity i lubi ściągać na siebie problemy. Klasyk. Jest on też, jak wskazuje tytuł, nie tylko policjantem, ale też żydem z całym bagażem kultury na pograniczu tradycji i nowoczesności. Niewierzący, ale praktykujący kulturę żydowską. Pochodzący z rodziny dotkniętej piętnem holocaustu i społeczeństwa, które z narodu tułaczy musiało stać się narodem pionierów północy.

Fabuła książki (bez zbędnych spoilerów) opowiada o schyłku żydowskiej kolonii która powstała na Alasce po klęsce państwa Izrael w 1948 roku. Po 60 latach kolonia, zgodnie z umowami ma zostać z powrotem anektowana do USA. Zabójstwo pewnego ćpuna okazuje się być czymś więcej i nagle pozornie nic nie mające ze sobą wspólnego wydarzenia układają się w pokaźnych rozmiarów spisek. A w samym środku wydarzeń kręci się skacowany, zmiętolony policjant – Meyer Landsman.

http://heyoscarwilde.com/wp-content/uploads/2010/03/fowler_berkoshemets2.jpg

[Szemec Berkowitz – pół indianin, pół żyd – partner Meyera]

Prawdziwa literatura. Nie jest to miałki kryminał ze Skandynawii, pełen dziwaków. To pełnokrwisty, klasyczny majstersztyk. Czytając go czuć, że nie jest to napisana na kolanie powiastka. Bohaterowie książki mają prawdziwe osobowości, prowadzą prawdziwe dialogi i żyją w całkiem realnym świecie. Nagrody zasłużone. Książka zdecydowanie godna polecenia.

A smaczek na zakończenie taki, że do ekranizacji przymierzają się bracia Coen… śnieg, zbrodnia, policjanci… już raz im się udało zrobić całkiem niezły film z tymi motywami. Ostatnio milczą w tym temacie, ale oby to oni.

zdj. AngerBoy @ Flickr

About the author

Leave a Reply