Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Kolejny sezon biegania

Johannes Ouendag @ Flickr

Wczoraj zacząłem swój sezon biegania. Niedzielny poranek był piękny i po odwiezieniu Moni do pracy zdecydowałem się na ruch. Zmęczenie było, ale jeszcze większa okazała się satysfakcja z przełamania bezruchu zimowego i zwycięstwa woli nad leniwym diabełkiem siedzącym w głowie. Na początek niewielka trasa na rozgrzewkę. Pierwsze kilka metrów i od razu zacząłem się uśmiechać. Co prawda braki kondycyjne nie pozwoliły mi się w pełni skupić na przyjemności samego biegu niemniej było fajnie. Nie dotarłem też jeszcze do tego momentu kiedy do organizmu zaczynają być pompowane endorfiny i inne środki wywołujące radość, euforię i tzw. „power”. Powodują one że czujesz się jakbyś był na naturalnym haju. Świetna sprawa. Taki stan pojawiał mi się w zeszłym sezonie zazwyczaj koło 5-6 kilometra. Liczę że szybko do mnie wróci…

W zeszłym sezonie było różnie. Pary na skoncentrowane bieganie starczyło mi gdzieś od wiosny do początku wakacji. Potem były upały i miałem wymówkę, a na jesień tak bardzo już wypadłem z rytmu, że nie mogłem się wewnętrznie zmusić do ruchu. Masa wzrosła. Potem przyszła zima, mrozy i znowu nie było mowy o jakimkolwiek bieganiu. Teraz nadchodzi wiosna i w minioną niedzielę rozpoczął się dla mnie kolejny sezon biegania. Oby tym razem trwał jak najdłużej. Pierwsze zrzucenie kilogramów mam już za sobą, więc teraz dzięki bieganiu mam nadzieję utrzymać tempo spadku masy i przy okazji wzmocnić trochę zwiotczałych przez pracę biurową mięśni.

Pierwszy bieg był bardzo fajny. Dzięki niemu i zakwasom, które wywołał, wiem już jakie mięśnie miałem nad wyraz zwiotczałe, bo te bolą najbardziej. Z drugiej strony nie są to zakwasy jakie miewałem w zeszłym roku. Jeżdżenie przez całą zimę na basen 2 razy w tygodniu przyniosło pewne wymierne skutki kondycyjne.

Mój kolejny telefon musi też mieć GPS, dzięki któremu będę mógł pięknie „harvestować” dane z moich tras. Uruchamiając aplikację przed wyruszeniem w trasę, za pomocą kilku kliknięć otrzymujemy potem przebytą odległość, średnią prędkość i czas przebytej trasy. Pozwala to ładnie śledzić postępy lub degradację kondycji i daje dodatkową motywację. Jak na razie ogólne wrażenie z biegów daje mi google maps.

Wyświetl większą mapę

A oto moja trasa, którą nazywam „małą pętlą”. Podstawowa, rozruchowo-rozgrzewkowa trasa po osiedlu. Dobra na podbudowanie kondycji po zimie, albo krótszą trasę, kiedy nie mam czasu albo ochoty. Długość około 4,5 km:

About the author

1 Response

Leave a Reply