W filmie „Soylent Green” społeczeństwo karmione jest zieloną substancją mającą stanowić substytut normalnego pożywienia w przeludnionym świecie. Charlton Heston przechadza się po świecie (wykreowanym przez Harrego Harrisona w książce „Przestrzeni, Przestrzeni”) i próbuje dowiedzieć się skąd bierze się tajemnicza zielona pożywka. Po wielu trudach dociera do tej informacji i odkrywa przerażającą prawdę…
U mnie także nastał czas na zieloną pożywkę. Na szczęście nie ma ona nic wspólnego z przetworzonymi szczątkami ludzkimi. Pochodzi prosto z mojego zamrażalnika. Dostała się tam z Tesco. Do Tesco zaś jak głosi opakowanie dotarła ona z Austrii.
Mrożony szpinak! Zielony klocek z supermarketu! Zielona pożywka!
Wygląda niesamowicie. Świetny kolor niesamowicie soczystej ciemnej zieleni. Nie jak delikatna zieleń liści, nie jak kapusta. Jeśli chcielibyście znaleźć idealny kolor zielony, coś pomiędzy zielenią świerków a soczystą trawą to polecam właśnie kolor mrożonego szpinaku z Tesco. Ciekawe tylko jak to opisać w skali RGB albo jak odwzorować da się to w CMYKu? Niemniej kolor niesamowity.
Z tego niesamowicie zielonego szpinaku powstało danie obiadowe. Dość prosty przepis, którego ramy znalazłem w sieci i jedynie nieznacznie zmodyfikowałem na swoje potrzeby smakowe.
Naleśniki Soylent Green
Ciasto naleśnikowe:
- 2 szklanki mąki
- 2 jajka
- wody na oko
- dodajemy:
- kilka łyżek szpinaku [wersja zielona]
- wersja czerwona: sporo słodkiej papryki [wersja czerwona]
Farsz:
- paczka szpinaku mrożonego
- trzy jajka na twardo
- serek topiony [dwa małe telewizorki lub jeden duży]
- ząbki czosnku [1,2 lub 3]
- sól, pieprz
Sposób przyrządzenia:
[Jako że jestem wyposażony w kuchnię minimalistyczną, jednopalnikową, o czym chyba już kiedyś wspominałem podaję sposób przyrządzenia iście kempingowy. ] Z zamrażalnika wyjmujemy szpinak na miskę lub talerz. Gotujemy jajka w małym garnku, a w międzyczasie w garnku średnim rozrabiamy ciasto na naleśniki. Mąkę i jajka łączymy z adekwatną ilością wody. Mieszamy, rozcieramy po ściankach widelcem i dodajemy wody aż do uzyskania lejącej konsystencji. Zależnie od tego czy wybieramy wersję kolorystyczną zieloną czy czerwoną dodajemy odpowiednio trochę szpinaku lub czerwonej słodkiej papryki. W tym czasie powinny już się ugotować na twardo jajka, wiec zalewamy je zimną wodą i zaczynamy na patelni smażyć naleśniki. Z dwóch szklanek powinno wyjść około dziesięciu sztuk bardzo ładnych [naprawdę kolorowych!] naleśników. Kończymy smażenie. Obieramy jajka, siekamy czosnek. Razem ze szpinakiem wrzucamy wszystko na patelnię [której nie musimy myć po naleśnikach]. Szpinak odparowujemy, smażymy, aż zrobi się gęstsze niż na początku. Wtedy dodajemy serek topiony, przyprawy i mieszamy, aż składniki się połączą. Farsz przekładamy do miski. Myjemy patelnię, a w tym czasie farsz sobie odrobinę stygnie. Zabieramy się za zawijanie. Naleśniki smarujemy grubo farszem, zawijamy w rulon i układamy na talerzu. Przed podaniem naleśniki podsmażamy na patelni z odrobiną masła. Dwa-trzy naleśniki powinny wystarczyć dla największego twardziela.