Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Pierwszy semestr w roli wykładowcy za mną

Za mną pierwszy semestr prowadzenia zajęć. Ogólnie było dobrze.

Zaczęło się jednak od otrzymania przydziałowych zajęć, które po pierwsze ani trochę mnie nie interesują (Polska Polityka Zagraniczna), po drugie nigdy ich nie przechodziłem w toku studiów, po trzecie miąłem je prowadzić także na kierunku którego nie kończyłem (Stosunki międzynarodowe). Ogólnie sytuacja skomplikowana i niekomfortowa. Z taką sytuacją spotykają się jednak u nas wszyscy doktoranci. Nie ma chyba nikogo kto dostałby zajęcia ze swoje działki. Jest sama spychologia, której nikt nie chciał. A to wielki strzał w wielką włochatą stopę. Żal (i niebezpiecznie!) rozwijać temat.

Do zajęć planowałem się przygotowywać rzetelnie. Musiałem to jednak porzucić dla dobra obu stron. Smutna prawda. Im ja byłem bardziej przygotowany (a byłem nawet nieźle), tym większy był mój zawód z nieprzygotowania studentów. A mój zawód przeistaczał się w brak punktów, które im były potrzebne do zaliczenia. Tak było przez kilka pierwszych zajęć. Jaki więc sens ma zgłębianie przez kilka dni w tygodniu zagadnień, które nie przydadzą się ani na zajęciach, ani do badań własnych, których dydaktyka jest największym wrogiem. Poszedłem więc za radą i obniżyłem poziom przygotowania do kilku godzin  w przeddzień zajęć. Skutek natychmiastowy! Wzrost satysfakcji po obu stronach łańcucha pokarmowego plus więcej czasu na badania własne ( Co przecież jest powodem dla którego zacząłem te studia!!! ).

Nie żebym podchodził jednak do całości z jakimś lekceważeniem. Co to to nie! Jak coś robić to robić (w miarę możliwości i logiki) dobrze.  Dla moich zajęć założyłem stronę internetową [ www.uwm.rynarzewski.pl ] na której studenci mieli wszystkie potrzebne dane do przygotowania się na zajęcia: syllabus, daty, terminy, szczegółowy plan zajęć z linkami do źródeł lub polecanych tekstów, mieli także możliwość publikowania własnych (punktowanych) tekstów, komentowania, dyskusji i zadania mailowego pytanie mi, czyli ich prowadzącemu. Od strony graficzno-projektowej trochę się pobawiłem. Zrobiłem w miarę atrakcyjne logo/nagłówek zajęć, trochę wystylizowałem layout. Dodałem też kilka przydatnych funkcjonalności m.in.: możliwość subskrybowania strony zajęć, automatyczne zdjęcia z flickrowego kanału MSZ. Do małych sukcesów muszę zaliczyć to, że z subskrypcji skorzystała większość spośród moich osób uczęszczających na zajęcia. Dzięki temu komunikacja była na prawdę łatwa.

Miałem zajęcia na 3 roku, a więc wśród studentów piszących swoje prace licencjackie więc zrezygnowałem od razu z wszelkich opresyjnych form zaliczenia. Musieli jedynie być i być aktywni. Dodatkowo mogli podciągać sobie punktacje aktywnością referatową, tekstami publikowanymi na stronie zajęć lub dyskusją nad już opublikowanymi tekstami. Ostatecznie jeśli komuś brakowało na koniec trochę do zaliczenia lub chciał koniecznie mieć wyższą ocenę mógł napisać esej o tematyce związane z zajęciami. Poza brakiem jakiejkolwiek dyskusji reszta funckjonowała całkiem dobrze.  W przyszłym roku może wypróbuje oprócz strony www jeszcze Facebooka i Twittera jako narzędzia komunikacji. Może na FB dyskusja będzie łatwiejsza do przeprowadzenia i studenci do niej chętniejsi? A może to zbyt utopijny pomysł 🙂

Ostatecznie było dobrze. Studenci chodzili, byli (w miarę) aktywni i postawiłem 3 oceny Bdb, dzięki którym osoby te były zwolnione z egzaminu. Z wystawianie ocen i ustalaniem punktacji był oczywiście dylemat by nikogo nie skrzywdzić i nikogo zbędnie nie nagrodzić za obijanie się na zajęciach. Jakoś sobie poradziłem, choć jeszcze ze dwie piątki bym postawił. Byli uczestnicy błyskotliwi ,ale cicho siedzący na zajęciach, były takie (szczególnie obiekty żeńskie) które wiedziały ale się nie odzywały ( no i oczywiście byli i tacy co nie wiedzieli a się zgłaszali). Przez te kilak miesięcy polubiłem moich studentów. I tylko im życzyć powodzenia na resztę życia zostaje. Oby jak najdalej od słabych uczelni i złych wykładowców…

Tak więc pierwszy semestr dydaktyki za mną!

Za idealny komentarz dylematów z jakimi spotyka się człowiek/wykladowca podczas wystawiania ocen niech posłuży jedna z najnowszych mini serii z niezawodnego PHD Comics:

1 Response
  1. LOLek

    moje gratulacje serdeczne 🙂 [szczególnie za to, że Ci się chciało w zamian za te nędzne pieniądze ze stypendium… a właściwie nawet nie w zamian, bo stypendium nie może być wypłacane za pracę :-)].

    A teraz kilka rad od starszego stażem (już dwa semestry ;p) szefa dydaktyki ZL ;-).

    1. W przyszłym roku walcz o brak przedmiotów, przedmioty bardziej pasujące do Twoich badań lub dokładnie ten, który teraz miałeś ;-).

    2. „W przyszłym roku może wypróbuje oprócz strony www jeszcze Facebooka i Twittera jako narzędzia komunikacji. ”

    Hehe, po piewrsze zapytaj się ilu z Twoich studentów korzysta z FB i ćwierkacza ;-). Z tego co kojarze w USA mają już pewne doświadczenia odnosnie wykorzystywania FB w dydaktyce. Generalnie można osiągnąć jakieś efekty, ale też czasem może być gorzej. Możesz spróbować zguglać człowieka imieniem Michael, a zawiskiem Wesh 😉

    3. „Poza brakiem jakiejkolwiek dyskusji reszta funckjonowała całkiem dobrze. ”

    Hmm… generalnie wyjasnienia są conajmniej dwa – albo studenci mieli to w dupie albo bali się, że zrobią się na głupka. Ja walczę z tym, stosując zasady burzy mózgów. Generalnie działa dość dobrze.

    Z innych fajnych technik możesz spróbować gier i symulacji (gier symulacyjnych), metody przypadków lub metody biograficznej. Polecam książki Łaguny, Kozak, Fortuny i Kruszewskiego (dowolne dla trenerów/nauczycieli/szkoleniarzy), jeśli chcesz polepszyć swój warsztat w tym zakresie.

    4. W razie problemów dla własnego spokoju kładx nacisk na terminowość – surowo karaj spóźnienia w oddawaniu prac i nagradzaj terminowość (ja daje modyfikatory do oceny od +0,5 do -2.0). Na razie ta metoda działa u mnie dobrze – żadnych maruderów chodzących po rok po zaliczenie i gratulacje Pań w dziekanacie, że tak szybko oddaje protokoły ocen :-).

    5. Od jakiegoś czasu wszyscy w tym kraiku piepszą, że studia są be, bo [1][2]:
    – Absolwenci uczelni nie wskazują w stopniu wystarczającym tzw. „umiejętności miękkich”: komunikacji, poznawania personalnych stylów, poznawania samego siebie, negocjacji, asertywności, prezentacji, zarządzania czasem, wpływania na innych.
    – Absolwenci nie są w pełni przygotowani do wymagao międzynarodowego rynku pracy: zbyt mały nacisk jest kładziony na języki obce, w szczególności język angielski, nieumiejętnośd współpracy zespołowej, pracy zdalnej, nieznajomośd obcych kultur, systemów prawnych, itp.
    – Konieczne jest wprowadzenie nowych form masowego kształcenia dorosłych, rozwiązaniem może być e-learning. Proces: naucz się – oducz się – naucz się nowego.
    – Kształcenie powinno być jak najbardziej spersonalizowane, powinno rozwijać się oryginalność.
    – itd, etc, itp…

    Myślę, że takie kierunki rozwoju są fajne, tym bardziej, że może przy okazji samemu się czegoś nauczysz. Masz stronę, możesz:
    – postawić wiki (praca grupowa) lub względnie zmusic ludków do korzystania z google docs
    – wrzucać na nią prezentacje internetowe (slideshare, myplick, slideboom, slideserve, authorSTREAM, animoto, prezi.com (ostatnio zetknąłem się z tym przy obsłudze konferencji – fajna sprawa i nawet dobra odpowiedź na pytanie, jak można zaprezentować poster), slide.com i wiele wiele innych (za http://www.welcometosocialmedia.com/2009/05/social-media-presentation-technology/ )
    -podcasty i vcasty… czemu nie, grunt, żeby studenci nie mieli za dużych wydatków
    – w ostateczności można postawić dodatkowo jakiegoś moodla, czy inną platformę e-learningową i zacząć bawić się w blended learning.

    O to przynajmniej walczę u mnie na wydziale. Ale wiadomo, beton, jak to beton ;pp.

    pozdro,
    [1] http://www.ei.put.poznan.pl/content/podsumowanie-konferencji-edukacja-oczekiwania-rynku-pracy
    [2] http://www.wse.krakow.pl/pl/Kompetentnie_ku_przyszlosci/

Leave a Reply