Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Stek wołowy… to jest prawdziwe mięso!

Na co dzień żywię się w dużej mierze nabiałem w postaci jogurtów, otrębami, musli, rożnego rodzaju zieleniną. Nic nie zmienia jednak faktu, że jestem drapieżnikiem. Nic nie zmieni mojej natury. Muszę jeść mięso. Przynajmniej raz na jakiś czas. Tkwi we mnie pierwotny instynkt wbijania zębów w kawał mięsa, smaku surowego, krwistego kawałka jakiegoś zwierzęcia.

Królem wszystkich mięs jest dla mnie w sposób bezdyskusyjny wołowina. Od dłuższego czasu polowałem na kawałek porządnego czerwonego, krwistego mięsa, które mógłbym wziąć na ząb. Nie tam żaden mdły kurczak naładowany sterydami, czy żylasta wieprzowina, tylko najprawdziwszy kawałek dużego zwierza.

[Przepiękny stek – fot. Flickr by FotoosVanRobin]

W Tesco [ gdzie swoją drogą mają bardzo dobry dział mięsny] zakupiłem w końcu porządny stek wołowy. Około 36 zł za kilogram. Wybrałem ładny zgrabny kawałek o wadze około 400 gram.  Różowo-czerwony, soczysty, sprężysty. Wprost idealny. Mój wymarzony stek, który miałem zamiar usmażyć i zjeść.

Wszystkie dobre przepisy mówią, że stek wołowy powinno przyrządzać się bez większych ceregieli. Bez marynowania, nacierania, smarowania. Jedyne niezbędne składniki porządnego posiłku to mięso, sól oraz pieprz. Resztę funduje natura. Stek smażymy na grillu lub patelni. Najpierw z jednej potem z drugiej strony. Nie dźgamy widelcami, nie nadkrajamy, tak by cały sok i magia steku pozostała w jego wnętrzu. Jak tylko wrzuciłem mój posiłek na patelnie rozniósł się przepiękny, nieporównywalny z niczym innym, zapach. Świerza, wyrazista woń smażonego mięsa. Nie odór wieprzowiny, nie mdły zapach podsmażanego kurczaka, tylko najpiękniejszy zapach jaki może wydać z siebie jedzenie. Zapach, który obiecuje wyśmienitą ucztę.

[stek „przed”]

Ja wybrałem wersję dobrze wysmażoną na pierwszy raz, żeby nie dać plamy i nie zmarnować sztuki mięsa, jeśli nie zasmakuje mi mięso w formie bardziej niedosmażonej.  Teoretycznie mięso powinno się obrócić jedynie dwa razy przy smażeniu, jednak żeby dobrze wysmażyć stek przewróciłem go kilka razy. Smażyć trzeba koniecznie z pokrywką, jeśli robi się to w kuchni a nie na grillu. Pryska wkoło niemiłosiernie.

Na talerzu stek, po usmażeniu, prezentuje się przepięknie. Sprężysty, brązowy, pachnący:

[stek „po”]

Samo jedzenie było prawdziwą ucztą. Krojenie ostrym nożem gorącego mięsa, przecinanie sprężystych włókien. Nadziewanie na widelec i droga do jamy chłonnej było prawdziwą zapowiedzią rozkoszy. W ustach mięso było nie całkiem twarde, sprężyste, zaskakujące soczystością. Czuć było wyrazisty i przyjemny smak wołowiny, delikatną sól i pieprz. Poezja i niezapomniane doznania. Zjadłem go bez żadnych dodatków żeby nie zepsuć efektu uczty smakowej.

Polecam spróbować przygody z prawdziwym stekiem, z prawdziwym kawałem mięsa. Wrażenia niezastąpione.

Related Posts

3 Responses
  1. Mniamm…! Przyznaję się też do mięsożerstwa zaawansowanego;) A jeśli chodzi o stek: polecam krwisty stek ze strusia:-) Miałam pewnego razu okazję takowy jeść:)

Leave a Reply