Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

18 OZHS – impresja bywalca + foto-story

Jak by na to nie patrzeć na Ogólnopolskich Zjazdach Studentów Historyków, w skrócie OZHS-ach bywam. W tym roku już po raz piąty. Bywało różnie, jednak z tego czy innego względu zawsze bywały one przyjemnościami. Był Wrocław, Łódź, Kraków, Olsztyn, a w tym roku odległy Szczecin. OZHS po części został im wepchnięty, po części jako test przed kolejnym Zjazdem Powszechnym.

Na kolejny, 18 OZHS jechałem po raz pierwszy w nowej roli – studenta studiów doktoranckich. To akurat pewnie nie ma znaczenia… Muszę przyznać, że początkowo traktowałem wyjazd jako formę urlopu, pamiętając czym były zasadniczo poprzednie edycje imprezy. Ostatecznie jednak konferencja w Szczecinie okazała prawdziwą ucztą naukową i przyjemnym spotkaniem towarzyskim. W dziejach OZHS-ów to całkowicie nowa jakość. Śmiem twierdzić że 18 OZHS w Szczecinie był najlepszą imprezą z cyklu, w jakiej miałem przyjemność uczestniczyć. Jeśli czytelnik ma ochotę dowiedzieć się dlaczego to zapraszam do dalszej lektury…

Od początku pojawiły się z mojej strony pewne obawy, bo zrealizowany został wiszący od lat problem, czyli selekcja prelegentów pod kątem merytorycznym. Początkowo myślałem, że będzie to czysta formalność, którą organizatorzy potraktują z przymrożonym okiem, choć idea była jak najbardziej szczytna i konieczna wobec zalewu OZHSów przez uczestników. Zalewu dochodzącego do poziomu kiedy było prawie niemożliwe obsłużyć imprezę.

Jednak selekcja była twarda i przyniosła oczekiwane skutki. Jak dowiedzieć się można było z zakulisowych rozmów w imprezie uczestniczyło około 200 osób, zaś odrzuconych zostało około 100 propozycji (a może więcej…). Bardzo dobry wynik, który odbił się zarówno na poziomie merytorycznym referatów oraz dyskusji jak i na obszerności poszczególnych sekcji. Dzięki selekcji obrady mogły zaczynać się o 10 rano i kończyć o 15:00 max 17:00 godzinie po południu. Człowiek nie musiał zrywać się po nocnych debatach o 6 rano, tylko odespać naukowy ból głowy. Tutaj poprawiło się zdecydowanie.  Nowa jakość.

W sprawie naukowego wzrostu jakości merytorycznej także należy się kilka słów więcej. Wspominane zmniejszenie objętości, większa ilość studentów-doktorantów, a także zaangażowanie w obrady pracowników naukowych zdecydowanie stanowiły o pozytywnym obrazie imprezy. Zawodowcy, pomimo wolnych dni po świętach przyszli posłuchać co mają do powiedzenia ich przyszli następcy. Bardzo budujące. Wisienką na torcie były też ciekawe dyskusje, trafne wnioski i możliwość uzupełnienia, krótkiego wszak, bo 15 minutowego referatu.

Na koniec trzeba też uchylić czoła organizatorom za sprawne zorganizowanie części pozanaukowej. Każdy ośrodek dostał własnego opiekuna, pomocnego w zorientowaniu się w obcym mieście. Większość imprez została zorganizowana w pobliżu noclegowni, co znacznie ułatwiło logistykę. Same imprezy zaś nie były niczym wymyślnym, nie było przerostu formy nad treścią. Po prostu to co każdy student zna i lubi i co jest najlepszym bodźcem do integracji: posiadówka w knajpie, piwko pod chmurką, impreza w akademiku. Prosto i ze smakiem. Idealnie wyważone.

Ciekawe było również życie w noclegowniach, na co przytaczam mój mini pseudo-reportaż z pokoju nr 211 ( ten z dziobakiem) w schronisku „Cuma”:

Imprezę zaliczam do bardzo udanych. Pokuszę się o stwierdzenie, że to najbardziej udany w moim mniemaniu OZHS jak dotąd!!!

Oby toruniaki dali radę…

Related Posts

Leave a Reply