Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Michał Witkowski, Margot, Świat Książki 2009

Michał Witkowski, "Margot"Marzec to miesiąc kryzysowy i niedogodny, także jak się okazało w czytaniu. Sięgnąłem po kolejną książkę Michała Witkowskiego, znanego i kontrowersyjnego pisarza tzw. młodego pokolenia. Po jego fenomenalnym Lubiewie i prze-fenomenalnej Barbarze Radziwiłłównie z Jaworzna-Szczakowej stałem się fanem jego twórczości. Po lekturze Margot, mój entuzjazm trochę osłabł. Margot to książka zdecydowanie najgorsza w karierze Michała Witkowskiego. Pomimo soczystego i plastycznego języka brakuje jej jakiejś spójności, klimatu i tego czegoś co ze słowotoku i serii obrazoburczych opisów stworzy świetną książkę.

Bohaterem Margot jest kilka osób, w sumie nie ma jednego bohatera, przez pół książki wydaje się że opowiada ona o TIRowcach, wśród nich tytułowa kobieta-tirowiec Margot, a kolejne pół to „gesta” Waldka Mandaryny koktajl z polskich celebrytów szołbizu. Gdzieś tam plącze się jeszcze Święta Asia od TIRowców. Ogólnie mętlik i mashup, który nie współgra ze sobą. Teoretycznie wszystko się obraca wokół metamorfoz i jakichś takich klimatów, ale ja tego nie widzę.

Im dalej w książkę tym bardziej fabuła  i wszystko staje się rwane, nudnawe. Przewidywalne. Tym razem Witkowski przekroczył gdzieś linię biegnącą pomiędzy literacką prowokacją i wulgarnością całkowicie bezcelową. Nie szokuje. Bardzo mało prowokuje. Po prostu opisuje. Grupowy stosunek seksualny na parkingu TIRów z Margot w roli głównej, jakoś nic nie wnosi do książki.

Są naturalnie dobre strony „Margot”. Dobrze zapowiadała się pierwsza część o środowisku TIRowców.  Fajnie czyta się i wchodzi w ten dość hermetyczny świat, zobrazowany przez Witkowskiego w ciekawy sposób jako podskórnie zniewieściały i wcale nie taki męski. Niespecjalnie pasujący do wizji wąsatych facetów za kółkiem olbrzymiej maszyny. Bo czy nie zastanawia czemu mają taki dziwny CB-język? Czemu „koleżko”, „miśki” i inne udziwnione słowa zastępują ich rzeczywiste odpowiedniki. Witkowski podszedł do tego od bardzo ciekawej strony. Tylko potem to całkowicie zepsół…

Niestety jeszcze raz wrócę do tego, że cale passusy z Waldkiem Mandaryną są nie do strawienia.  Całej książce brakuje tego co w Lubiewie i Barbarze Radziwiłłównie nie pozwalało się oderwać od czytania.

Tym razem zawiodłem się na prozie Michała Witkowskiego. Może lepiej jeszcze raz przeczytam przygody drobnego przedsiębiorcy z Jaworzna-Szczakowej…

….ogólnie recenzje są przeważnie podobne w odniesieniu do najnowszej powieści Michała Witkowskiego

Leave a Reply