Akcja „Rower-Power”

Mieszkanie w Olsztynie wkracza w fazę drugą: dojeżdżanie do pracy rowerem. Zima w końcu odpuściła na dobre [oby] i można zabrać się za realizację założenia, które miałem od samego początku mojej przeprowadzki: dojeżdżanie do pracy rowerem. Po pierwsze zdrowe, po drugie ekologiczne, po trzecie dość szybkie. Na dodatek, dzięki niesamowicie szczęśliwemu zlokalizowaniu mieszkania i mojej pracy/uczelni, 95 procent trasy pokonywać będę ścieżką rowerową. Nowiutką, asfaltową, nie tam żadną polbrukową. Równiutką i bez dziur. Luksus.

bicycle by Victor Bezrukov.

[fot. Victor Bezrukov z portalu Flickr]

Rower mam bez bajerów. Prosty model „górala”. Swoje już przejechał. Ale mi posłuży jeszcze przez pewien czas na pewno.

Continue reading

Michał Witkowski, Margot, Świat Książki 2009

Michał Witkowski, "Margot"Marzec to miesiąc kryzysowy i niedogodny, także jak się okazało w czytaniu. Sięgnąłem po kolejną książkę Michała Witkowskiego, znanego i kontrowersyjnego pisarza tzw. młodego pokolenia. Po jego fenomenalnym Lubiewie i prze-fenomenalnej Barbarze Radziwiłłównie z Jaworzna-Szczakowej stałem się fanem jego twórczości. Po lekturze Margot, mój entuzjazm trochę osłabł. Margot to książka zdecydowanie najgorsza w karierze Michała Witkowskiego. Pomimo soczystego i plastycznego języka brakuje jej jakiejś spójności, klimatu i tego czegoś co ze słowotoku i serii obrazoburczych opisów stworzy świetną książkę.

Bohaterem Margot jest kilka osób, w sumie nie ma jednego bohatera, przez pół książki wydaje się że opowiada ona o TIRowcach, wśród nich tytułowa kobieta-tirowiec Margot, a kolejne pół to „gesta” Waldka Mandaryny koktajl z polskich celebrytów szołbizu. Gdzieś tam plącze się jeszcze Święta Asia od TIRowców. Ogólnie mętlik i mashup, który nie współgra ze sobą. Teoretycznie wszystko się obraca wokół metamorfoz i jakichś takich klimatów, ale ja tego nie widzę.

Continue reading

Cormac McCarthy, Droga, Wydawnictwo Literackie 2008

http://6kontynentow.blox.pl/resource/droga.jpgZaległa recenzja książki Cormaca McCarthy’ego kotłuje mi się po głowie od dłuższego czasu. Jest to zdecydowanie książka, która po zakończeniu nie pozostawia człowieka obojętnym. Autorowi w niesamowity sposób udało się połączyć dwa  sprzeczne ze sobą dwa światy. Z  jednej strony poetycki obraz świata, z drugiej depresyjną wizję końca świata. Ciepłe rodzicielskie uczucia i zwierzęcy instynkty ludzkie. Wszystko zaś w bardzo harmonijny i naturalny sposób.

Jak pięknie i spokojnie można pisać o końcu świata, o beznadziejności wszystkiego co zrobimy? Można, jak widać w sposób prawie doskonały i udowodnił to moim zdaniem McCarthy w swojej powieści „Droga”. Sam McCarthy nie jest pisarzem SF, i stąd może właśnie bierze się niezwykłość jego sposobu pisania. Tak jak Stanisław Lem był filozofem piszącym książki fantastyczne, tak pan Cormac jest poetą piszącym ten sam gatunek. A pisać umie, co dowodzi choćby jego książka „To nie jest kraj dla starych ludzi” ( i jej genialna ekranizacja), która jest poetycką opowieścią o bezwzględny zabójcy. Jednym słowem ma on swój styl.

Continue reading