Dział zły

dział_zły

Kolejny raz budzik przerwał mu sen o namiętnym spotkaniu pośród kokosowych palm, o gorącym piasku błękitnej laguny. Kolejny raz budzik wyrwał go z lepszego świata i walnął nim o szary bruk codzienności. Otworzył oczy. W pierwszym zmęczonym już spojrzeniu  na plakat znajdujący się na wprost łóżka. Idealny krajobraz prosto z Malediwów, kupiony na wyprzedaży plakatów w supermarkecie, wypełniał sobą większą część ściany małego pokoju. Marzenia do spełnienia. Nawet nie chciało mu się rzucić w kierunku sufitu tradycyjnego porannego bluzgu skierowanego do sił wyższych zawiadujących tym całym biznesem. Postawił stopy na zimnych panelach, potarł zarośnięty policzek – dziś zdecydowanie nie będzie mu się chciało ogolić. Jaskrawy blask ostrego zimowego słońca uwydatniał brudne szyby, popaćkany czymś parapet oraz brudną pościel. Otoczenie doskonale pasowało do jego nastroju.

Continue reading

Ari Folman nakręci Lema

Na Stopklatce trafiłem na informację że Ari Folman, autor świetnego para-dokumentu Walc z Bashirem, ekranizuje Kongres Futurologiczny Stanisława Lema. Mogę powiedzieć tylko – Super!. Nie mogę się doczekać efektów. Wszyscy, którzy widzieli Walc z Baszirem muszą przyznać, że styl Folmana doskonale pasuje do filozoficznej twórczości Lema. Myślę że reżyserowi powinno się doskonale ująć psychologiczną głębię ukrytą w książce i wyciągnąć z niej więcej niż dotychczas jakiemukolwiek z ekranizacji któregokolwiek z dzieł naszego najsławniejszego fantasty.


[tak wygląda jedyna obecnie znana klatka z ekranizacji Kongresu]

Continue reading

Przeprowadzka

Za mną przeprowadzka. Pierwsza. Nowy rok 2010 zaczynam od dużej jak dla mnie (ale koniecznej i wyczekiwanej) zmiany jaką jest wyfrunięcie z rodzinnego Wipsowa do Olsztyna. Czyli jednym słowem ze wsi do miasta. Pomyślmy jak wygląda bilans zysków i strat:

około 2-3 godzin czasu dziennie poprzez zlikwidowanie dojazdów – obecnie mając do pracy na godzinę ósmą wstaję przeciętnie o 5.55 i o 7.50 jestem w pracy (daje to dwie godziny od wstania do dotarcia do pracy). Kończąc pracę średnio o 14.25 w domu jestem o 16.40 (!!!). Daje to prawie 2,5 godz. na dotarcie do domu. Liczę obecnie na proporcje czasowe: wstawać o 6.55, bo do pracy mam 5 minut 8 minut samochodem. W domu być o 14.40 ( bo z powrotem tez jest 5 minut 8 minut- dosłownie) zysk powinien więc wynieść godzinę rano i około 2 godzin przy powrocie. Dla mnie bomba. Kiedy mam na 12 do pracy w końcu coś realnie mogę popracować nad własnymi zadaniami, a nie spieszyć się na pociąg o 9.50 ;/. Z drugiej strony dokładam sobie przez to ochoczo na plecy kolejne porcje rzeczy do zrobienia.

Continue reading

Zombie a sprawa polska

ZOMBIE_WALK_2008_088 by wvs.

Dlaczego w Polsce mamy nikłe szanse na przetrwanie zombie-apocalypse. Poniżej kilka luźnych przemyśleń na ten temat, spowodowanych twórczością Maxa Brooksa i dokonaniami kinematografi:

Jesteśmy krajem dość gęsto zaludnionym o dużej ilości miast co równa się szybkim rozprzestrzenianiem zarazy i zgrajom umarlaków tułających się po kraju. Dość trudno będzie przetrwać. Szczególnie na takim Śląsku czy w Warszawie.  Łatwiej byłoby Mongolii, gdzie step i step i step i co kilkaset kilometrów jakieś jurty.

Brak nam miejsc prawdziwie dzikich. Jesteśmy zakątkiem Europy ucywilizowanym prawie do granic możliwości. Zombie jako gatunek pochodny człowieka najlepiej czuje się z środowisku miejsko-wiejskim. To właśnie miejsca dzikie, naturalne i dziewicze mogą stanowić najlepszą barierę wspomagającą walkę z zombiami. A tak zawsze mogą zaatakować zza jakiegoś winkla. Z kolei w tych niebezpiecznych miastach łatwiej o prowiant i sprzęt.

W naszym najbliższym otoczeniu geograficznym brak ekstremalnych warunków klimatycznych. Jak wiadomo to właśnie mróz i gorąco są najlepszymi przyjaciółmi zombie-survivalistów. W cieple zombie powinny się szybko rozkładać, gnić i rozpadać, a z drugiej strony dzięki zimnu będą zamarzać. Stąd dobrym miejscem do ukrycia się przed zombiami są pustynie oraz lodowe pustkowia. U nas takowych brak. Klimat umiarkowany jest wymarzony dla zombie. Niestety.

Continue reading

Tomasz Lem – Awantury na tle powszechnego ciążenia

http://www.empik.com/b/o/8e/43/8e4349208c9c2418b11d7e3a698204a3.jpg

Szukając w księgarni świątecznych prezentów trafiłem na całą kupę książek, jak to bywa w tym dziwnym świecie, które sam chciałbym dostać pod choinkę, a których ostatecznie nie dostałem… Jedną z nich były wspomnienia o Stanisławie Lemie napisane przez jego syna Tomasza pt. „Awantury na tle powszechnego ciążenia” (Wydawnictwo Literackie 2009). Człowiek jednak nie na darmo pracuje w bibliotece, więc wypożyczyłem sobie kniżkę na posylwestrony lazy-weekend.  Nie za długa – ok 260 stron, ładnie wydana, no i najważniejsze jak się okazało – bardzo ciekawa.

O Lemie napisano już wiele, zarówno od strony opracowań naukowych jak i tzw „wywiadów rzek” (dwie takie pseudo-biografie pochodzą z lat 2002 i 2007… o ile się nie mylę bo sprawdzać mi się tego nie chce). Teraz kilka nowych cegiełek do obrazu klasyka sf dołożył jego syn, tworząc opowieść o ojcu literacie i synu literata. Nie ma tam jednak sensacji w stylu młodego Olbrychskiego, nie jest to także pean na cześć sławnego Polaka. Fajna, czasami anegdotyczna, opowieść syna o ojcu. Sporo o tym jak to jest dorastać przy ojcu z wielką wyobraźnią. Dowiedziałem się z niej m. in. o tym że Lem senior był szalonym kierowcą i wielkim pasjonatem aut. I na całą grubą książkę tylko kilka zdań o tym jak to jest być synem sławnego ojca. Na szczęście.

Continue reading