Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Na czas jesiennego przesilenia

W pięknym kraju człowiek, który pracuje, jest słuchaczem studiów doktoranckich w mieście średniej wielkości ni cholery nie może wynająć sobie żadnego lokum w normalnej cenie. A zima się zbliża i kolejne dojeżdżanie pociągiem do pracy przyprawia mnie o ciarki…

Klasyczny dylemat dojeżdżania zimą wygląda bowiem tak:

Kończę prace o 20, pociąg mam o 21.15 jak się nie spóźni. I człowiek ma do wyboru dwie opcje: albo siedzieć na dworcu czekając aż pociąg podstawią inhalując się jednocześnie zapachem nie mytych od lat mężczyzn podlewanych skwaśniałym bykiem, albo iść na peron i marznąć na powietrzu z nosem zdrętwiałym od zimna więc i tak nie czuć obszczanych torów i brudnych śmietników. Pragnę przy tym zauważyć że mój zły brat bliźniak w domu jest o godzinie 20.20 w momencie kiedy ja dopiero zabieram się za marznięcie, jako że mdłego zapachu żuli znieść nie mogę, a techniki radzenia sobie z uczuciem mrozy jakotako opanowałem przez 10 lat dojeżdżania….

Druga opcja to samochód, rozwiązanie połowiczne, bowiem zima na drogach o 7 klasie zaszeregowania utrzymania to nie to samo co widzicie na co dzień. Piaskarka zdarza się raz na tydzień, a sól raz na miesiąc. Jedziemy więc 30 km/h, błagając w myślach bogów o to by nie wylądować w rowie, przy czym spalanie wzrasta o 30 procent i portfel piszczy przy każdym zimowym tankowaniu. Super!

Szczerze nie mogę się tego doczekać. Jeszcze mam przecież tyle godzin mojego życia do zmarnowania… Dlatego postanowiłem szukać na zimę noclegu licującego jednak z moją pozycją i charakterem mojej pracy i nauki. Nie mam ochoty mieszkać w akademikowym kołchozie, nie mam ochoty dzielić mieszkania z całkowicie obcymi mi ludźmi, nie chcę mieszkać w piwnicy bez okien. potrzebuję spokojnego miejsca do pracy, nauki i wypoczynku. Małego pokoiku z łazienką, niewielkim miejscem do upichcenia sobie czegokolwiek. Okazuje się ze w warunkach miasta wojewódzkiego, jest to poza zasięgiem człowieka pracującego i uczącego się, zarabiającego wydającego i biorącego czynny udział w tym całym cyrku zwanym społeczeństwem. No chyba, że ma się dojścia,wejścia, podejścia i wiele szczęścia.

Tym optymistycznym akcentem zapraszam wszystkich na okres szarości, ciemności, mokrych butów i ogólnej depresji.

[…ale to podobno mija]

jesien

[to jest akurat ta ładniejsza strona jesieni, która już odchodzi…]


Leave a Reply