Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

deszczowe[…]

– Wiesz, powiem ci, że uwielbiam taką pogodę.

– Rozumiem.

– Lubię kiedy niebo zakryte jest takimi ciemno-szarymi, ale nie ołowianymi chmurami, kiedy jeszcze nie pada, a słońce nie ma już siły przedrzeć się przez powłokę chmur. Ten kolor światła i powszechne uczucie senności…. prawie że magiczny klimat. Natura na moment wstrzymuje oddech, a silnik przejeżdżającego samochodu brzmi wyraźnie i przejrzyście, nienaturalnie. Pociągasz nogą po ziemi i wzbijasz tumany kurzu, a w nosie czuć już delikatny, ledwie wyczuwalny zapach deszczu. Tak na kilka minut przed deszczem.

– Ja z kolei lubię już sam moment kiedy uderza pierwsza kropla. Ta, która przedwcześnie wyrwała się przed szereg ulewy. Zawsze musi być taka kropla. Z jednej strony jakby chciała krzyknąć, ostrzec nas „uciekajcie”, a z drugiej spieszy jej się na ziemię, w szalonym pędzie by spełnić jak najlepiej swój los. I wygrywa w wyścigu z innymi kroplami. Taki deszczowy bohater-samobójca….

– hmm… Dziś jednak deszczu mogą się spodziewać jedynie mieszkańcy Północnej i północno wschodniej Polski. Temperatura od 12 stopniu w Suwałkach do 20 we Wrocławiu. Ciśnienie na terenie całego kraju niskie , w ciągu dnia będzie nieznacznie spadać. I to wszystko w dzisiejszej prognozie pogody, oddajemy głos Marcinowi, który przedstawi  teraz najważniejsze wydarzenia sportowe.

– Żegnamy państwa, do usłyszenia.

– Do usłyszenia.

4 Responses
  1. LOLek

    tak, u mnie pada mżawi i wieje od wczoraj wieczora…. Ogólnie pogoda taka se, ani to deszcz z prawdziwego zdarzenia, ani slońce ;/

  2. Z tymi pierwszymi kroplami to i fajnie jest. Nie miałem jednak dziś takiego szczęścia. Dojechawszy przed 19-tą do sklepu co to jest Nie dla idiotów musiałem odczekać 10 minut by krople ulewy spadały z nieco mniejszym natężeniem. Później już tylko został mi slalom między pozostałymi kropelkami.
    Deszczu – o którym w tekście powyżej – dawno nie doświadczyłem. Za to przypominam sobie przepiękną majową lub czerwcową burzę w 1967 roku, którą obserwowałem z werandy obrośniętej dzikim winem. Najpierw odgłosy grzmotów- tak, jakby ktoś beczki kulał po podłodze – później błyskawice i gromy oraz ulewa trwająca najwyżej 20 minut, a potem… przepiękne słońce i ozon rozpierający płuca.

Leave a Reply