Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

O polskiej muzyce szarych powojennych lat głębokiego PRLu wbrew temu co by się mogło wydawać wiemy przeważnie niewiele. Znamy główne zespoły, które dały radę przetrwać do czasów „wolności” lub tak skutecznie sprzedały się władzy że tapetowano nimi każdy festiwal.  Skaldowie, Czerwone Gitary itp. Innych z kolei znamy najbardziej z ich lżejszych, mainstreamowych piosenek jak np Czesława Niemena czy grupę Breakout, a ich prawdziwa twórczość pozostaje nieznana.

Miałem ostatnio możliwość przeszkolenia się z muzyki trochę bardziej zapomnianej przygotowując prezentację do wykładu prof. Grzegorza Jasińskiego pt: „Pomiędzy „Marszową śpiewką” a „Balladą o Nutrońcach”. Oblicza polskiej muzyki rockowej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych” który wygłosił na 17 Ogólnopolskim Zjeździe Studentów Historyków w Olsztynie w połowie kwietnia. Poniżej kilka z wrzuconych na tubę i nieudolnie wykonanych „tymy rencamy” teledysków.

Podczas słuchania należy zwrócić uwagę głównie na treść piosenek, która dziś wywołuje często szeroki uśmiech. No i ci ludzie na zdjęciach [głównie skany oryginalnych okładek i „książeczek”]:

  • Test – Żółw na Galapagos:

httpv://www.youtube.com/watch?v=3y_zsD8-1m4

  • Nurt – Parter na klaustrofobię

httpv://www.youtube.com/watch?v=CGq0ATDQnQg

  • Romulad i Roman – Towarowy rusza do Indii [fragment]

httpv://www.youtube.com/watch?v=UCKwmxXEsds

I best of the best:

  • Zdrój Jana – Ballada o nutrońcach

httpv://www.youtube.com/watch?v=iVO94vQL9hc

Każdy kawałek prezentuje inny zapomniany zespół. I bardzo szkoda, że zapomniany, bo miały one COŚ do zaoferowania. Co prawda przeważnie kopiują muzykę w mniejszym lub większym stopniu od swoich braci z zachodu, jednak jako całość tworzą odświeżającą jakość. Szczególnie dziś w papce szołbizu i wytwórnianych „odkryć”. To byli chłopaki, które dobrze bawili się muzyką, jednak nie dorośli do profesjonalizmu. Nie było im todane,  a socjalistyczna ojczyzna zdecydowanie nie sprzyjała muzyce funkcjonującej poza głównym obiegiem. Z czasem zespoły umierały na prozę życia i rozpadały się na muzyków, którzy szukali zarobku w nurcie koryta lub np. fabryce opon samochodowych w Dębicy.

Jeśli chcecie posłuchać więcej tego typu psychodelicznej 🙂 muzyki, zapraszam na mój kanał na youtube: Ozi84. Polecam

Related Posts

4 Responses
  1. LOLek

    Witaj Macieju,

    Fajny montaż, ale chyba przesadziłeś z przejściami między slajdami w tych pierwszych dwóch filmikach. W obecnej dobie minimalizmu, czym więcej efektów tym gorzej ;p. Zasadniczo rzondzom teraz przejścia klasy "fade", aczkolwiek widziałem jedną fajną prezentację z przejściami 3D. Jej fajność polegała też na tym, że te przejścia były głęboko przemyślane i sprytnie dobrane, przez co sama prezentacja zyskiwała na spójności.

    A zresztą te przejścia to jedyny ruszający się element w tych filmach i są dość rozpraszające ;p.

    Tak, tak wiem, że zaraz doczepisz się do mojej prezentacji, którą można zobaczyć na naszej firmowej stronie i którą to ja zrobiłem. Ale ja zasadniczo miałem inny cel – miałem nie dopuścić do tego, by widownia zasnęła lub się zanudziła – a temat był dosyć nudnawy i wygłaszany na samym końcu 6 godzinnego maratonu.

    pozdr,
    troll

  2. LOLek

    nono właśnie, że przyczepiłem się do treści, a nie do formy ;p. w przekazach wideo treść niosą zarówno ruchomy obraz, jak i grająca muzyczka. ;p. Jeżeli nie zadba się o kompozycje, to obrywa się całości.

    Jezeli nie wierzysz, to w ramach eksperymentu możesz zamiast tych starych fotek podłożyć do tej muzyki jakiegoś pornucha i poobserwować efekty :D. W mniej ekstremalnej wersji możesz ustawić czas trwania przejścia na 10 sekund i porównać z tym jak jest teraz. Częściowo zbadasz wtedy wpływ synchronizacji obrazu do muzyki. Movie maker ma jakieś dość ograniczone możliwości w tym zakresie.

    pozdr,
    troll

    PS: Nawet fajny ten pierwszy kawałek. Odnoszę wrażenie, że gdzieś go już kiedyś słyszałem.
    PSS: Tak ubolewam nad faktem, że na moim kierunku przywiązuje się jakiś niewyobrażalny nacisk na rozłożenie każdego kodeka audio i wideo na części pierwsze, co raczej do niczego się nikomu nie przydaje (nie ten kierunek, a w sofcie te kwestie są teraz pozaszywane tak głęboko, że standardowemu juzerowi nie jest dane ich dojrzenie), a pomija się podstawowe kwestie związane z tworzeniem takich materiałów i estetyką wyników. Co oczywiście jest inżynierowi bardzo potrzebne, gdyż nawet najlepsze rozwiązanie techniczne trzeba umieć dobrze sprzedać ;p.

Leave a Reply