Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Przytoczone w tytule wartości procentowe wyznaczają moje miejsce na rynku książki. Tak wskazują badania czytelnictwa przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową w 2008 roku.

Wyniki są smutne, a jednocześnie pocieszające. Smutne – wiadomo – mało czytają, mało kupują, ogólnie nie ma czym się cieszyć. Pocieszające – dla moich zdolności obserwacyjnych – nie jest z nimi tak źle, ponieważ już z własnych spostrzeżeń, bez czytania raportu wiedziałem że jest niedobrze.

Przechodząc więc do analizy procentów z nagłówka. Zacznę od tyłu.

mniej niż 4% – tyle osób kupuje rocznie więcej niż 12 książek rocznie

8% – to ci z tych co jak kupują to kupują literaturę tzw. Fantastykę ( czyli po naszemu SF i Fantasy)

10% – ci co czytają Fantastykę

Te liczby dotyczą mnie samego. Utożsamiam się z każdą z tych liczb i jeszcze z wieloma innymi z wspomnianego raportu.  Najgorsza wiadomość pozostawiona na sam koniec. Uwaga słuchać i się wstydzić narodzie:

TYLKO 38 % POLAKÓW MIAŁO STYCZNOŚĆ W CIĄGU ROKU Z JAKĄKOLWIEK KSIĄŻKĄ. Co oznacza jest wynikiem najgorszym w historii prowadzenia tych badań (od ponad 15 lat).

Shame on you!

Raport do pobrania ze strony BN : [KLIK]

Related Posts

4 Responses
  1. LOLek

    hmm… a jeszcze dopiszę trochę, bo mam chwilkę czasu:

    <blockquote>TYLKO 38 % POLAKÓW MIAŁO STYCZNOŚĆ W CIĄGU ROKU Z JAKĄKOLWIEK KSIĄŻKĄ. Co oznacza jest wynikiem najgorszym w historii prowadzenia tych badań (od ponad 15 lat).</blockquote>
    oraz
    <blockquote>Był to najniższy wskaźnik czytelnictwa, jaki został zanotowany od czasu systematycznie prowadzonych na ten temat obserwacji, tj. od 1992 r.</ blockquote>
    Komentarz: no bez przesady z tym spadkiem czytelnictwa. Te zdania sugerują jakiś analfabetyzm ;p. Jakby doliczyć blogi, komcie na n-k i maile, to czytelnictwo wynosiłoby pewno około 100% ;p

    <blockquote>Spadek ten przebiegał systematycznie (…) i objął w ostatnim okresie prawie wszystkie kategorie społeczne, z wyjątkiem osób najmłodszych (10-procentowy wzrost zakupów wśród uczniów zaopatrujących się w podręczniki)</blockquote>
    Komentarz: "Chcesz zaliczyć mój przedmiot musisz kupić moją książkę, a nie żadne ksero" <rotfl>

    <blockquote>W ostatnim okresie zmniejszyła się przede wszystkim grupa (…), nie zmieniła zaś (wprawdzie każdorazowo najmniej liczna) kupujących najwięcej, tj. rocznie co najmniej 12 tytułów. </blockquote>
    Komentarz: No posiadanie książek to teraz hobby, podobnie jak posiadanie vinyli, czy też granie w Warhammera 40k 😉

    <blockquote>Odwiedzenie (choćby jeden raz) dowolnej biblioteki zadeklarowało w 2008 r. 24% co najmniej 15-letnich mieszkańców Polski. Zainteresowana nimi była przede wszystkim większość nastolatków (71%) i osób jeszcze się uczących (70%).</blockquote>
    Komentarz: Zapewne liczyli na łut szczęścia w wypożyczeniu tego jedynego dostępnego w bibliotece egzemplarza książki, którego posiadanie jest niezbędne do zaliczenia tego, czy innego przedmiotu <lol>.

    <blockquote>Biblioteki częściej odwiedzali internauci (37%) aniżeli osoby niekorzystające z Internetu (11%) i – co zrozumiałe – </blockquote>
    Komentarz: Co niezrozumiałego jest w tym, że biblioteki odwiedzają częściej osoby, które więcej czytają (chociażby był to serwis pudelka?). Kazus płyt cd się kłania, gdzie okazało się, że Ci którzy więcej ściągają lewej muzyki, częściej też kupują oryginały.

    Hmm, jeśli chodzi o fragment dotyczący oczekiwań, to ciekawe jest te 0% poparcia dla idei udostępniania materiałów via net ;p A biblioteka, jako miejsce spotkań towarzyskich – fajna sprawa. Chcemy z kumplami zrobić taki konkurs, polegający na tym, że każdy losuje kartę i przegrany musi zrobić jakąś rzecz lub poddać się jakiejś próbie ;pp A tak serio, to kumpel szuka miejsca do pogrania w gry planszowe ;p

    <blockquote>Dowodem m.in. zainteresowanie głównie rynkowymi nowościami, tytułami „głośnymi”, literaturą popularną, poradnikami, w mniejszym stopniu klasyką, przy jednoczesnym znaczącym udziale czytelników wybierających książki trudniejsze według indywidualnych gustów i potrzeb.</blockquote>
    Komentarz: No sorry Panie, ale jeżeli obecnie wydaje się na świecie 3000 książek dziennie, to oczywistym staje się fakt, że tylko "głośne tytuły" zapewniają wystarczająco duży odsetek odpowiedzi, by dało się je zauważyć.

    <blockquote>Trzeba więc wyraźnie stwierdzić, że zarejestrowany w 2008 r. stan czytelnictwa nie odzwierciedla poziomu piśmienności, której praktykowanie zawdzięczamy coraz częściej także nowym nośnikom.</blockquote>
    Komentarz: Dostali siano, zrobili badania i podsumowaniu stwierdzili, że chyba te badania to mają poważne błędy. Po prostu perełka.

    <blockquote>Wnioski tego rodzaju winny inspirować decydentów, pracowników odpowiednich instytucji, w tym bibliotek, zwłaszcza w kontekście wyników prezentowanego badania.</blockquote>
    Komentarz: No pięknie. Tylko, że jeżeli biblioteki są zakorzenione w głębokiej komunie (podobnie jak uczelnie publiczne), to nic z tego nie wyjdzie, a biblioteki padną (zostaną tylko stronki z torrentami ;p)

    Tym jakże optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć objeżdżanie tego zapewne sfinansowanego z publicznych pieniędzy "badania", które jedyne co mówi, to to, że ze względu na nieuwzględnienie kilku aspektów, to tak właściwie nic nie mówi.

    Pozdro,
    LOLek

  2. Sadoq

    Nie utyskiwałbym aż tak bardzo nad obecnym czytelnictwem. To coś naturalnego że czytamy mniej niż 20 30, czy 40 lat temu. Związane jest to powszechnością TV i internetu.
    Kiedyś książka była takim okienkiem, dziś są to te dwa media, które kształtują gusta i myślenie większości. Czy gorzej? Nie wiem.

Leave a Reply