Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

ksiazki3

Co prawda Światowy Dzień Książki już za nami, ale puszczam w neta wirusowego posta-zabawę – napisz tekst o trzech książkach. Ciekawych, pouczających, tych do których zawsze wracasz itp.  Muszą one posiadać jeden wspólny czynnik, który je łączy, jakąś oś wokół której oplatamy swojego posta. Zainspirowała mnie do tego rubryka w serwisie NPR.

W pierwszym odcinku chciałbym przedstawić trzy książki, które najbardziej zapamiętałem ze swojego dzieciństwa.

  1. Moje najwcześniejsze jeszcze pre-literackie wspomnienie  dotyczy obrazkowej książeczki dla dzieci. Nie wiem już dziś jaki miała ona tytuł, kto był jej autorem, jednak dokładnie pamiętam jej treść. Opowiadała ona o budowie bloku, od wykopania fundamentów do wprowadzenia do niego PRLudzi. Jako że byłem szkrabem moja mama „czytała” mi a raczej opowiadała co się dzieje w tej książce, bo tam nie było żadnego tekstu, same obrazki. Ja zaś zawsze domagałem się innej wersji opowieści.
  2. Drugą książką jest znana chyba wszystkim książka Adama Bahdaja „Podróż za jeden uśmiech”. Opowieść o dwóch chłopcach i ich przygodach w trakcie samodzielnej wakacyjnej podróży. Pamiętam jak dziś bordową okładkę,  pożółkły papier trzeciej kategorii.  Miałem chyba 6 czy 7 lat i była to chyba moja pierwsza pełnowymiarowa, licząca kilkaset stron książka, od której tak na prawdę zaczęło się moje czytanie. To ona jest wszystkiemu winna.
  3. Trzecią książką, a właściwie cyklem, jest „universum” jakbyśmy to dziś powiedzieli, Muminków – autorstwa Tove Jansson. Pierwsze było chyba „W dolinie Muminków”, wypożyczone ze szkolnej biblioteki. Potem kolejne części wprowadziły mnie w świat wyobraźni i czytania. To chyba właśnie na Muminkach uczyłem się wyobrażać, cieszyć się słowem i rozkoszować w obrazach istniejących jedynie w mojej głowie.  Saga Muminków zajmuje niepoślednie miejsce w panteonie książek, które miały na mnie wpływ.  Dolina Muminków, ich nadmorska kabina kąpielowa, zimowy sen, Buka, przerażająca część o komecie [Być może sny o komecie nawiedzające mnie czasem są właśnie pokłosiem traumy post-muminkowej?], latarnia morska, hatifnatowie…  W tak ważnym momencie jak dzieciństwo zdecydowanie należy zetknąć się z pisarstwem pani Jansson, gdzie  można nauczyć się wielu rzeczy o świecie. Jest to chyba najważniejsza książka mojego dzieciństwa.. Utopijny wszak świat Muminków jest schronieniem moich dziecinnych marzeń,  symbol szczęścia i beztroskiego bezpieczeństwa w jakim wszyscy wtedy żyliśmy. Muminki doskonale oswajają dzieci ze światem, dawkują wiedzę o jego niebezpieczeństwach [wszak zło/zagrożenie jest tak elementem powszechnym] i dają radość odkrywania swojej wyobraźni w oparciu o abstrakcyjne białe istoty.

Zapraszam do zabawy i czytania kolejnych odcinków.

7 Responses
  1. a jednak… humaniści od inżynierów różnią się i to bardzo 😉

    u mnie nr 1 były koziołki matołki – Makuszyńskiego,
    potem Winetou i Dorota i Oz znowu razem

    czy książki, które nam w dzieciństwie podano nas ukształtowały? czy trzeba czegoś więcej, niż przypadkiem podsunięta lektura?

  2. a jednak mi się wydaje że nie, w okresie o którym pisałem startujemy z podobnego levelu wszyscy to gdzieś potem to sie rozdziela na inż-od-wszystkiego i mgr-od-niczego 🙂

    A czy te książki o których pisałem „ukształtowały”? z pewnością nie. kształtować mogą książki czytane w wieku klkunastu lat.
    Te, które czytamy jak mamy kilka lat mogą jedynie nas „rozbudzić”.

  3. Hm…dobry pomysł: choc ja ksiażki z dzieciństwa to jakos tak pamiętam:
    Dzieci z Bullerbyn
    Omijajcie wyspę Hula
    Sposób na Alcybiadesa
    tony się wtedy książek czytało – teraz czas zmyka i trzeba walczyć, żeby mieć go na czytanie tego, co się akaurat chce:)

  4. 6star9: Nad „Dziećmi z Bullerbyn” też się zastanawiałem czy na podium umieścić.

    Nasuwa mi się refleksja że różnicę może odgrywać sprawa pokoleniowa. Kilka lat różnicy w urodzeniu i pstryk pojawiają się całkiem inne lektury. A i determinant geograficzny odgrywa tu pewnie swoją rolę ;]

  5. maciek: wciąż chodzę na spotkania z Panią Coach… jesteśmy zupełnie inne (pomijając fakt, że ona ma córkę w moim wieku), doszłyśmy do wniosku, że książki po które sięgałam odcisnęły ogromne piętno na moim postrzeganiu świata 😉

  6. LOLek

    hmm, ja tam za moich młodych czasów czytałem sporo z dr Dolittle’a, a lekarzem nie zostałem ;p Zresztą z ankiet pt: „Kim jesteś?” wynika, że jestem w 110% humanistą, a tylko w 80% inżynierem ;p

    Pozdr,
    troll

  7. @arda – odciskają piętno na nas choć bardziej w podświadomości niż w czymś widocznym.

    @LOLek – to wyrabiasz prawie 200 proc ludzkiej normy, jesteś chyba jakiś ubermensch 🙂

Leave a Reply