Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Bohaterem dzisiejszego wykładu będzie „mediewita”.

Mediewita jest to specjalny gatunek człowieka, żyjący dziś. Tu i teraz, w tym kraju. Produkt kapitalizmu z ludzką twarzą, wiekowych tradycji środkowoeuropejskich, 50 lat bolszewizacji oraz 123 lat niewoli.

Mediewita to nie mediewista. Nie należy mylić z badaczem czasów średniowiecznych. Medium Vitae  Średnie Życie ergo mediewita = żyjący średnio. Średniożyjący,  Średniożyciel, Średniożytnik, tutaj można by mnożyć lemowski wariacje tego terminu jednak zwał jak zwał ważne jest kim On jest. Szaraczkiem, przeciętniakiem, zjadaczem chleba, Trybikiem,  średnioniezamożnym.

Mediewita zarabia średnio, mieści się pomiędzy najniższą krajową, a granicą satysfakcjonującego poziomu życia. Głównym zajęciem jego jest obniżanie wymagań, rozwijanie inwencji usprawiedliwiania niepotrzebny różnych rzeczy które mógłby mieć, a na które go nie stać

Mediewita musi zbierać by pozwolić sobie na odrobinę luksusu. A luksusem dla mediewity jest kawior z Lidla za 6,99 i mrożone krewetki za 19.90. Mediewici spędzają wakacje w Krynicy Morskiej, nad Zalewem, a to przecież nawet nie jest prawdziwe morze… namiastka w sam raz dla mediewity. Raz na kilka raz nazbiera sobie taki średniożytnik może nawet na wycieczkę zagraniczną. Last minute, dwa tygodnie w Chorwacji. Będzie pamiętał to do końca życia.

Czy mediewita może być zadowolony z życie??? Może. Jeśli jest humanistą. Mediewita humanista już na studiach nauczył się obniżać wymagania, żyć częścią życia, minimalizować życiowe koszty i wprowadzać racjonalną politykę marzeń i potrzeb. Za to w mediewicie tkwi wulkan energii wewnętrznej. Wie że jest średniożytnikiem i kiedy patrzy na otaczających go pełnożytniaków lub bezżytniaków wie że ma szczęści i nieszczęście będąc w swoim położeniu.

Mediewitów przybywa. Czemu? Ponieważ średniożytnik jest idealnym obywatelem. Podatny na kiełbasę wyborczą, zawsze pójdzie za tym kto zaoferuje mu wizję poprawy jego losu. Zagłosuje za głośniejszym krzykaczem, który obieca mu 100milionów, dywan i wakacje dla dziecka. No ale jak już zagłosuje to trzeba postarać się by pozostał tym średniożytnikiem. Potrzebny będzie znowu za cztery lata.

Czy ty jesteś mediewitą?

[zdjęcie pochodzi z serwisu Flickr z kolekcji użytkownika furiousgeorge81]

Related Posts

7 Responses
  1. 1. Fajny obrazek. Żelki rządzą!!!
    2. Widzisz, najgorsze ze średniakami jest to, że oni wcale tak biedni nie są. Mają coraz więcej pieniędzy, które wydają na duperele, remonty, różne takie. Ale co z tego, skoro gazet nie czytają, nie słuchają i nie mają pojęcia o świecie? To jest gorsze. Przynajmniej ja nie znam takich, a może po prosto mało ludzi znam?
    Pozdrawiam!

  2. To nie są jacyś ONI… odlegli i jacyś inni. To tacy jesteśmy my. Jestem ‚mediewitą’:-) i jest mi z tym dobrze. natura rzeczywistości jest już taka, że przeciętność, średniactwo jest w nią wpisane. Elity i aspiracje by do nich należeć są pragnieniem wielu, ale są to czesto aspiracje do MIEĆ a nie BYCIA.
    Przyznam, ze mając to i owo już w życiu nie korzystam z last minute. Mam inne aspiracje i co innego mnei rajcuje niż porównania z innymi. Może inaczej… teraz już coraz mniej.
    Bardziej cenię jednak umiejętność dyskursu intelektualnego (to oznaka mediewity) niż rozmowę o posiadaniu czegokolwiek.

  3. Też jestem mediewitą.
    Zostałem nim kiedy skjończyłem studia i zacząłem pracę. Mediewitą będę prawdopodobnie przez większość mojego życia. Na razie jakoś z tym żyję.

    Tu Sadoq masz rację że może tym właśnie mediewita różnie się od potocznego szaraka społecznego ze ma myśli. i umie o tych myślach rozmawiać.

    Znam przerażających ludzi z którymi rozmowa sprowadza się do przeglądu nowych modeli komórek, kredytów i hajlajfu.

    Więc niech mediewita będzie tytułem nobilitującym… a kawior za 6,99 był bardzo dobry 😀

  4. JA też się przyznaje. Cieszy mnie moja średniość. Nie mam ani za mało, by narzekać, ani za dużo by nie wiedzieć co z tym zrobić (co, możesz dopisać sobie sam: pieniądze, przyjaciele, gadżety, ciuchy, zasoby intelektualne).

    Wakacje spędziłem w Jastarni (w dodatku raptem 5 dni) ale sprawdziło się stare porzekadło, że nie ważne dokąd jedziesz, ważne z kim.

    Pozdrawiam innych mediewitów.

  5. Definiowanie ludzi podług ich stanu posiadania…?

    Ja osobiście za kawiorem nie przepadam, a wycieczki last minute to droga i nudna inwestycja, w porównaniu do wojażowania organizowanego na własną rękę.

    Jasne, jeżeli „kawior” jest komuś niezbędny, a zarabia grosze, to zawsze będzie gorszy, bo będzie równał do stanu posiadania… Ktoś, kto by chciał, a nie może…
    I próbuje się łudzić, że się zmieni.
    Samo, rzecz jasna.

    „Mediewita” z Twojego opisu to przegraniec, który zamiast wyznaczać nowe horyzonty, próbuje równać do tych już wyznaczonych.

    Wyłamię się – kompletnie nie uważam się za mediewitę.

  6. Wiesz, jakoś Twoja koncepcja średniaka mi się nie podoba, najwyraźniej mamy inny pogląd na życie.
    Mediewita, czyli ktoś, kto ma mało kasy, czasami sobie na coś pozwoli, ale myśli i się rozwija intelektualnie – to jest do przyjęcia, fajnie brzmi. Ale jak to się ma do posta? Piszesz tam, że zawsze mają mało, chcą więcej, ale nie aż tak, żeby np. zarabiać więcej. Że są podatni na kiełbasę wyborczą. Dla mnie te dwa obrazy „szaraczka” się różnią całkowicie, a jedyne, co je łączy, to brak kasy i brak realnych perspektyw na poprawę stanu majątkowego. Różni ich to, że mediewita (w moim rozumieniu tego słowa) nie chce mieć więcej kasy, niż ma, a przynajmniej do tego usilnie nie dąży – skłania się ku pracy pożytecznej, naukowej, niepopłatnej. Natomiast szaraczki chciałyby więcej, ale nie za bardzo myślą.
    A może się nie zrozumieliśmy?
    Pozdrawiam!

Leave a Reply