Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Ostatni tydzień w związku z zakupem samochodu oraz załatwianiem związanych z tym formalności był przepełniony wizytami w urzędach oraz wypełnianiem druków… Jednak wbrew moim obawom oraz obiegowej opinii wszystko poszło sprawnie. Wręcz niesamowicie sprawnie.

Papierkowa robota. Najpierw rejestracja, potem ubezpieczenie, rozwiązanie starej umowy na OC, i na koniec wizyta w US. Z zasłyszanych od znajomych opinii miało być strasznie, długie kolejki, wyczekiwanie, wypełnianie tony papierów, które okazuje iż wypełniliśmy i tak źle… jednym słowem przysłowiowy już u nas biurokratyczny chaos.

Opowieść jest opowieścią, legenda zawsze trochę ubarwia. Przedstawiam więc moje osobiste świadectwo. Dla potomnych.

Dzień 1, godz 7.30 – zjawiam się w referacie czy jakimś innym dziale zajmującym się transportem. Pierwsze co zrobiłem to dnia poprzedniego wszedłem na stronę urzędu, znalazłem jakąś rejestrację internetową, która jednak nie działała… nic to trzeba bezie zaryzykować i walczyć w kolejce, pomyślałem. Jednak zjawiwszy się widzę kulturalnie automacik z numerkami, jakieś 5 osób w poczekalni. Nie jest źle. Posiedziałem poczekałem, okazało się że trzy z pięciu osób są tylko po odbiór twardego dowodu, więc chwileczka tylko, poza tym do oddzielnych stanowisk. Przede mną więc tylko jedna osoba. Wybija ósma, wyświetlają po kolei numerki, gdzieś o 8.05 wyświetlają się po kolei dwa numerki do rejestracji, każdy z nas idzie do swego stolika. No tak siadłem, myślę sobie teraz pewnie kilkanaście stron do wypełnienia. Miła pani podaje jednak tylko formularz w który mam przepisać dane z umowy, ona tymczasem kasuje stary dowód i wymienia stare blachy na nowe. Nim kończę wypisywać formularz (jedna strona) ona już ma wszystko przygotowane. Dostaje kwitek do kasy, tam tez bez kolejki wpłacam haracz za blachy i po minucie wracam. Wręczając kwitek dostaje dowód rejestracyjny…. i to wszystko jak oświadcza mi pani, mam za miesiąc zgłosić się po odbiór stałego dowodu. Na zegarku jest 8.15… o 8.32 jestem już w pracy. No comment.

Po pracy jadę się ubezpieczyć. Pełen pakiet, trwa to pewnie z pół godziny, jednak zero wypisywania druków, tylko końcowy podpis i skrobaczka w nagrodę. 🙂 Mam w pełni funkcjonalny wóz.

Dzień 2. Trzeba jeszcze jednak zajrzeć do jaskini Grendela, najniższego kręgu piekieł -Urzędu Skarbowego. Na myśl poczułem lęk i skruchę pomimo iż brak mam przekrętów finansowych na sumieniu. Jednak US to nie przelewki, każdego mogą załatwić. Jeśli tylko chcą. Zawczasu, jak zawsze o radę pytam świętego Googla. Odpowiada mi słowami swoich forumowych kaznodziejów. Ściągam sobie druki PCC, drukuje, wypełniam. Wyposażony w ten tekst świętego przymierza biurokracji udaję się na spotkanie mego suwerena podatkowego. Wchodzę jest godzina 7.35. Podchodzę do stanowiska nr. 1, podaje pani dokumenty. Ogląda jakieś 30 sekund, każe wpisać mi kwotę podatku do zapłaty, który wylicza i podaje mi kartkę z numerem do przelewu w kasie… Dziękuje, ale zaniepokojony iż odbyło się to tak szybko pytam czy mam jeszcze po coś do niej wrócić. Odpowiedz brzmi tajemniczo „Nie”. Idę do kasy , wypisuje kwit, trwa to około 3 minut, po czym wpłacam kolejną dawkę haraczu. Godzina 7.52 jadę już autobusem do pracy. No comment.

Pozostaje więc pytanie skąd się biorą takie legendy. Mogłem mieć szczęście, mogłem po prostu trafić tak że akurat jakiś okres luźny w urzędach. Może też po prostu ma się ku lepszemu w rodzimej biurokracji. Jeśli miałbym wypełniać ankietę zadowolenia z pracy urzędników w tym określonym przypadku o którym opowiedziałem, to byłaby to ocena bardzo dobra i nawet uśmiechnięte były owe panie urzędniczki. Same dobre, jak mawiają na południe od nas. Dodatkowa rada i skill, który przydaje się w takich przypadkach to włożyć trochę czasu w planowani i przygotowania. Czytamy więc w necie, ściągamy wszystkie możliwe druki z neta i wypełniamy je zgodnie ze wskazówkami. Zgodnie, powtarzam jeszcze raz z tym co jest w tych rubryczkach napisane. Jak wykonamy za nich część roboty to wszytko pójdzie sprawnie i szybko.

Ja tam miło wspominam moje wizyty w urzędach :D…

A wy???

1 Response
  1. Ha! A widzisz. Ja bym nie wpadła na to, żeby do Skarbowego iść.
    Moi Rodzice jak kupowali i sprowadzali samochód roboty mieli (nie z własnej ani urzędu winy), a kolejki były (godz. 16…).
    Pozdrawiam!

Leave a Reply