Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Liczący już ponad pół wieku film Buntownik bez powodu (Rebel without a cause) wciąż pozostaje dziełem niezwykłym. Zarówno gra aktorska jak i temat powodują ze wraz z każdym nowym pokoleniem staje się o na powrót aktualny w odniesieniu do jego problemów

Wśród licznych klasyków, które stały sie kulturowym mitem, gładko obtaczanymi słowami dotyczącymi dzieł ważnych i znanych znajduje się także film Buntownik bez powodu z Jamesem Deanem w roli głównej. Na pytanie dlaczego Buntownik to taki genialny film część naszych interlokutorów stwierdzi coś na wzór „Słowacki wielkim poetą był”. Kiedy postaramy sie dopytać głębiej „no ale czemu?” zapewne kolejną warstwą argumentacji logicznej będzie ” był wielkim poetą ponieważ wielkim poetą był!”… itd. Niestety a może stety mechanizm taki pozwala na włączenie w krąg tzw. kultury więcej osób przez co więcej z nas ma poczucie bycia intelektualistami powtarzając treści zasłyszane od tzw. autorytetów.

btw. jesteśmy jedną wielką kulturą cytatu, w której już prawie nikt nie „tworzy” nowych treści, a w przeważającej większości powtarza tylko „po innych”.  Wśród przyczyn takiego stanu na szybko, bez dogłębnego analizowania potrafię wskazać, m. in. trudność z opanowaniem ogromu informacji – powtarzanie opinii zwalnia nas z samodzielnego przetwarzania dużej ilości danych w celu wyrobienia sobie własnego zdania. Powodów i zagadnień składających się na ten, nie bójmy sie tak tego nazwać< problem jest o wiele więcej i wymagają odrębnej analizy.

Wracając do Buntownika, patrząc z dzisiejszej perspektywy, w filmie z roku 1955, odnajdują niezwykle silną nić łączącą ten film z naszymi czasami. Wydawałoby sie że problemy z jakimi borykamy się dziś są inne od tych z roku 1955. Otóż nie!. Zatrata więzi międzyludzkich, niszczące rodziny rozwody, samotność, sztuczna miłość, alienacja i poszukiwanie akceptacji, jak dowodzi Buntownik to problemy uniwersalne. A może raczej problemy powracające z każdym kolejnym pokoleniem młodzieży oraz pokoleniem ich rodziców.

Fabuła Buntownika jest niezykle uniwersalna, można by ją umieścić w dowolnym miejscu na świecie, w tej mutacji zalatuje tochę american dream czasów powojennych (wiadomo, hollywood). Młody chłopak sprawiający problemy przenosi się wraz z rodziną do nowego miasta. Jest „nowy” – musi zdobyć akceptacje środowiska, co wraz z jego skłonnościami do wpadania w tarapaty powoduje że fabuła napędza się w dość dramatyczny sposób. W galerii postaci mamy oprócz Jima Starka (Dean) jeszcze kilka ciekawych osób:  dziewczynę z rodziny po rozwodzie, która czuje sie odrzucona przez ojca i macochę, a także Platona – chłopca wychowującego się samotnie bez rodziców, którzy tylko przysyłają pieniądze na jego utrzymanie w luksusowym domu ze służbą. Platon tak jak wszyscy bohaterowie rozpaczliwie poszukuje bliskości innych ludzi. Wszyscy oni są zagubieni i choć z wierzchu wszystko wygląda wzorowo i na pokaz to w nich kipia emocje, które sa podyktowane czymś więcej niz młodzeińczym buntem. To niezgoda wobec ignorancji, niesprawiedliwości i zakłamania dorosłych.

Stąd też tytuł. W jednej z pierwszych scen rodzice Jima mówię że przeciez ma wszystko czego zapragnie, czemu więc ciągle sprzeciwia im sie i buntuje. Przeceiż nie ma powodu.

Jakie to uniwersalne… a poza tym dobrze zagrane, nie przegadane i szczere.

Polecam

9/10 w skali.

Related Posts

Leave a Reply