Enej – Ulice

Odrobina regionalnej reklamy.

Dziś premierę miała pierwsza płyta olsztyńskiego zespołu rockowo- folkowo- reggowo- ska Enej. Płytę promuje utwór „Ulice” – ciekawy, wpadający w ucho z dużą dawką energii. Teledysk zrealizowany został w Olsztynie, można pooglądać przebitki z kilku miejsc na starówce, ratusza, i przejścia podziemnego przy ulicy 1 maja na Zatorze. Piosenka moim zdaniem według prawideł dzisiejszego rynku powinna stać sie hitem, być może na skale krajową (zależy tylko jednak tylko od łaskawości stacji radiowych).

httpv://pl.youtube.com/watch?v=xjjOYT32ybQ

Muzyka energetyczna i bez wybujałych tekstów. I dobrze. Ich drugi (a wcześniejszy ) kawałek który uważam to hymn naszych ( już nie moich?) juwenaliów – Kortowiady.

Enej – Hymn Kortowiady: [audio:http://www.rynarzewski.nazwa.pl/rynarzewski/wp-content/uploads/EnejHymnKortowiada.mp3]

Tak zespoł pisze sam o sobie na swoich stronach:

ENEJ powstał w 2002 Olsztynie. Początkowe fascynacje zespołu związane były z kultura Ukraińską. Wynikało to z faktu, że część członków ma ukraińskie korzenie. Pierwsze trzy lata to okres poszukiwań muzycznych i wielokrotne zmiany personalne. Właściwą działalność Enej rozpoczął w 2005 roku. Od tego czasu zaczęła się intensywna praca nad stylistyką, czemu służyło poszukiwanie nowych instrumentów i nowego brzmienia. Obecnie muzyka zespołu „ENEJ” to szeroko rozumiany rock z elementami ska, folk i reagee, Już w 2006 roku Enej z powodzeniem wziął udział w konkursie festiwalu „Union of Rock Węgorzewo 2006”. Występ ten został zauważony i doceniony przez dziennikarzy, którzy swoje uznanie wyrazili nagrodą przyznaną dla olsztyńskiej formacji. W tym samym roku zespół dwukrotnie otrzymał nagrodę publiczności na festiwalu Fiesta Borealis w Olecku oraz na festiwalu Kierunek Olsztyn. W 2007 roku Enej nagrał oficjalny Hymn jednych z największych w Polsce juwenaliów, czyli olsztyńskiej Kortowiady. Od trzech sezonów Enej regularnie gra na wielu scenach całej Polski, zawsze spotykając się ze znakomitym przyjęciem publiczności. 20 października 2008 ukazał się pierwszy singiel „ulice” promujący debiutancki album o tej samej nazwie 17 listopada 2008 zespół ENEJ wydał swoją debiutancką płytę, której wydawcą jest Polskie Radio Olsztyn oraz Lou&Rocked Boys.

czemu SF

Literatura to piękny wynalazek ludzkości. Występuje w niezliczonym bogactwie gatunków, podgatunków, nurtów, stylów oraz form pisarskich. Wśród tego bogactwa każdy odnajduje coś dla siebie, upatruje sobie jeden lub kilka gatunków, które szczególnie są mu miłe. Podobnie jest z filmami. Podobnie też np. z gatunkami ciast, które smakują nam bardziej niż inne. Po prostu.

Od tego miejsca mojego wywodu zacznę podpierać się swoim własnym przykładem. Jestem człowiekiem, który według ogólnych standardów można powiedzieć iż czyta dość dużo – cztery, pięć książek miesięcznie to wynik, który mogę uznać za moją średnią. Czytam przeważnie dla przyjemności, czasem z potrzeby, czasem dla zabicia nudy. Wszystko do tego momentu wydawałoby się raczej ok. średniio mogę policzyć iż dwie lub trzy ksiażki z tych przeczytanych w miesiącyu to literatur sceinece fiction. Wiele znajomych osób reaguje bardzo dziwnie kiedy po tym jak mi zadadzą to kurtuazyjne pytanie „co czytasz”, pokazuje im moją książkę. Reagują dziwnie, jednak zgodnie z tym o zaczerpnęli z naszej kultury.

SF to moim zdaniem jeden z ciekawszych i bardziej inteligentnych nurtów literackich (jednak „de gustibus…”). Jednocześnie bardzo nie doceniany i „poniżany” wobec np przeintelektualizowanej prozy poetyckiej i awangardowej, tak wychwalanej przez krytyków. Jako nurt SF ukształtował się ostatecznie nie licząc prekursorów) w latach przed II wojną światową, jednak największe lata rozkwitu uważam, iż są to lata 40te (amerykańscy klasycy) oraz 50te (literatura związana z atomem i powojennym boomem technologicznym). Można więc powiedzieć, że literatura SF ma już prawie 100 lat i nadal trzyma się bardzo mocno. Co ciekawe wiele innych gatunków podupada mocno lub całkowicie zanika po jakimś czasie.

SF często łączone jest i porównywane z nurtem Fantasy. Uważam to za całkowicie bezsensowne. Ponadto krzywdzące dla SF, jako całkowicie odmiennego kierunku rozwoju i często także innej jakości. Moim wrażeniem po kilku(nasto)letniej przygodzie z fantasy, od czasów podstawówki do liceum i może jeszcze dalej, to jedno ciągłe skojarzenie z literaturą przygodową. Naturalnie trafiają się tacy geniusze jak Tolkien czy Tad Williams (najlepsza znana mi seria fantasy „Pamięć Smutek i Cierń”, wyrastająca wysoko ponad poziom, nie wiem czy nie ponad samego Mistrza). Niemniej całe rzesze pisarzy po prostu tworzą literaturę przygodową w pseudo średniowiecznym magicznym klimacie, w sumie składając fabułę z gotowych klocków-schematów. No ale nie mam tu nic przeciw. To wszystko jest jakby powiedzieli anglo-sasi „very entertaining” i chyba nic ponad to.

Za coś całkowicie innego uważam SF. Prozę wybiegającą w całkowicie inne terytoria literackie niż jakiekolwiek fantasy. Czasem mam wrażenie że SF jest jedynie nakładką na tradycyjne gatunki literacie, pewnym przetworzeniem całego spektrum gatunków które zdołał wytworzyć ludzkość. SF zawiera w sobie szeroką gamę literackich wariantów fabularnych – od romansu, poprzez kryminał, do utworu filozoficznego. Jest nakładką, która ułatwia spojrzenie na wiele spraw w całkowicie inny sposób dzięki przeniesieniu rzeczywistych motywów i problemów w odrealnione, obce czytelnikowi otoczenie. Doskonale robił to Lem i bracia Strugaccy i wielu innych klasyków, którzy potrafili zajmować się socjologicznymi problemami społecznymi, demaskować ideologiczne kłamstwa, pokazywać bezsens niektórych naszych działań, a w końcu też testować psychikę ludzką i ją analizować na całkowicie wirtualnych przykładach świata przyszłości.

Jak wszędzie także i w SF, zdarzają się książki lepsze i gorsze, zdarzają się też te całkowicie genialne (np. Diuna, Fundacja). Jedno co zawsze będę bronił i co chętnie udowodnię opornemu osobnikowi na przykładach to to że pisarze SF to ludzie niewyobrażalnie pomysłowi o niewyczerpanej zdawałoby się wyobraźni. Niemniej opinia jest taka że SF to literatura dla nastolatków i pryszczatych informatyków w sweterkach. Bywa, iż pewne postacie zyskują wielce zasłużoną estymę, a w raz nimi podświetlona zostaje ich twórczość nad którą specjaliści się rozpływają. Często powodowane jest to jednak po części pozaliterackimi czynnikami które krytycy uznają za ich zaletę – Philip K. „Wariat” Dick, Stanisław „że też ci zacofańcy zza kurtyny umieją pisać SF” Lem. To co mi się marzy to prawdziwe badania literaturoznawcze nad SF, nie traktujące go jako kuriozum.

Na koniec kilka gorzkich słów. Szczerze przyznaje się że jakoś specjalnie nie afiszuję się moją ogromna i nieustającą fascynacją literaturą SF. Przyzwyczaiłem się że kiedy staram się rzeczowo odpowiedzieć na pytanie „co czytasz” zazwyczaj ludzie już na sama frazę „literatura science fiction” zazwyczaj przestają mnie słuchać. Nie wyjaśniam im więc, po prostu zdawkowo i półgębkiem burknę tytuł i autora, który nic im i tak nie powie i przechodzę do dalszej rozmowy. Drugą bolączką jest to, że niby SF jest literaturą popularną, a jednak ciężko znaleźć mi osobę, z która mógłbym porozmawiać „tak naprawdę” o SF. Może nie jestem wielkim znawcą, ale szczerze mnie to fascynuje. Czasem się czuję jak jakiś niespełniony filatelista, który nie ma komu pokazać swojej kolekcji znaczków, ani z kim się wymienić.

Jeśli wiec tu i teraz czyta mnie ktoś kto także jest wielbicielem SF niech da znać. Jeśli ktoś ma ochotę doedukować się z SF udzielę swojej biblioteki. Jeśli ktoś przeczytał coś ciekawego, lub poszukuje jakiejś książki niech się odezwie.

Stawiam wyzwanie tobie chłopcze, tobie dziewczynko, jeśli twierdzisz że SF to literatura dla dzieciaków chętnie udowodnię ci, że jest inaczej (na przykładach)

Nie wywołany odpowiadam

Po lekturze wpisu z bloga Bawidełka, pomimo iż nie zostałem wyzwany/wezwany do odpowiedzi na łańcuszkowe i zawarte tam pytania sam sobie i wobec na nie odpowiadam, bo skoro już czytając tekst w myślach na niego odpowiadałem to zapisuję co pomyślałem. Archiwista – nawet jeśli nie praktykujący i niewierzący to jednak zawsze czujny. Archiwizuje się więc moje odpowiedzi:

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
najchętniej wieczorem, jednak by nie marnować czasu staram się czytać w każdej wolnej chwili. Codziennie przed snem- bez książki nie zasypiam, potem niestety zapominam gasić światło kiedy zasnę z książka w ręku przez co pai się ono całą noc i zastanawiam się coraz częściej nad automatycznym kontaktem z możliwością ustawienia czasu zgaśnięcia światła

2. Gdzie czytasz?
W domu – na łóżku, na dworcu kolejowym, w pociągu, na przystanku autobusowym, w autobusie. Nie czytam w pracy, bo jak to sie mówi nie ma co wnosić drewna do lasu. W pracy pracuje… i pisze.

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Na plecach jeśli czytam długo. Najczęściej na boku, zmieniając bok co kilkanaście minut przez co kiedy zasypiam książka ląduje na podłodze (wersja optymistyczna) bądź za łóżkiem (wersja mniej optymistyczna) lub zasypiam na niej (wersja tragiczna). Ostatnio staram się czytać na fotelu nabytym drogą przekazania.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Jeśli miałbym całkowitą możliwość wyboru wyłącznie jedynego gatunku to z pewnością literatura sf. Nie liczę książek „służbowych” choć i je lubię.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

Pracuje w bibliotece ;] jednak ostatnio kupiłem „Miasto” Simaka za piątaka od żula w Wysokiej Bramie, cztery tomy dziel zebranych Lema, „Pamieć, etyka i historia”, 1000 stronicową Biografię Hitchcocka, mało tego staram się hamować, a poza tym książki przysyłają mi czasem za darmo ;]

6. Co czytałaś ostatnio? [zgaduje że z książek]

„Nośniki Pamięci historycznej” M. Kula

„Red-ball express” t.1

„Wojna Zombie” Max Brooks

„Świat bez historii” J. Topolski

7. Co czytasz aktualnie?

„Pamieć, etyka i historia”

„Miasto” C. Simak

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?
Czytam i zapamiętuję stronę, jednak jeśli już używam zakładki to jest to najczęściej paragon.

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?
Książki do słuchania są całkowicie nie do słuchania, jedyne co możliwe to zrobienie z książki słuchowiska, jak np. Lesio – Chmielewskiej. Przesłuchalem kilka audiobooków i jestem nieusatysfakcjonowany.

10. Co sądzisz o e-bookach?

Druga i równoległa gałąź rozwoju książek użytkowych typu, podręczniki, paperbacki (które ebooki prawdopodobnie zastąpią). Popieram i nie mogę się doczekać na czytnik readius… byle tylko staniał jeszcze ;/

Nikogo nie naznaczam jakom i ja nie był naznaczony!

x2

Dwa przykłady na to jak można estetycznie i nie wprost mówić o trudach miłości:

    This Mortal Coil (Cocteau Twins) – Song to the Siren
    httpv://www.youtube.com/watch?v=4mUmdR69nbM

    Imogen Heap – Hide and Seek
    httpv://www.youtube.com/watch?v=5cpSv2mNhhc

    magiczne…

    … trafia do mnie.

    [niestety problemy z embedowaniem nie pozwoliły mi wrzucić piosenek na stronę, trzeba zdobyć się na wysiłek i kliknąć. Entschuldigung]

Czesanie

Po dłuższym czasie intelektualnej konsternacji spowodowanej przytłoczeniem rzeczywistością z przerwami na przebłyski nierzeczywistości zasiadam do czesania moich myśli. Zaczynam od kilku pomysłów (kopyrajt komplitli riserwd) związanych z realizacją krótkometrażowego filmu animowanego:

Pomysł #1: Bitwa morska. Inscenizacja bitwy morskiej pomiędzy jednostkami z epoki wielkich żaglowców. Technika realizacji: film poklatkowy zrobiony za pomocą aparatu na statywie. "Bohaterami" są magnesy na lodówkę w kształcie żaglowców (jak na zdjęciach poniżej), dodatkową scenografię zapewnią papierowe dekoracje oraz efekty specjalne namalowane na lodówce.

 

Pomysł #2: Z życia Kasowników. Krótkie, kilkusekundowe animacje (a’la komiksowe paski) opisujące "życie" specyficznego modelu bardzo ludzkich kasowników autobusowych (zdjęcie poniżej). Technika: animacja dwuwymiarowa zdjęć lub prosta kreska czarno-biała. Fabuła do opracowania.

.

 

Pomysł #3: projekt nie animowany. Musical dziejący się w bibliotece. Scena finałowa – tanieć bibliotekarek i bibliotekarzy pomiędzy regałami z wykorzystaniem foteli biurowych śpiewając jednocześnie modlitwę do św. Wawrzyńca.

 

Kilka potarganych zdań:

 

  • Cytat z książki "Pamięć, etyka i historia", str. 76. Frank Ankersmit napisał:

"Tak jak terytorium nieszczęsnej Belgii służyło Francji i Niemcom do nieustannych starć wojennych, tak historię zaczęto odtąd postrzegać jako ulubione pole walki w ciągłej wojnie między faktem i wartością. Naturalnie nikt przy zdrowych zmysłach, nie chciałby tu zamieszkać. Pecha miał biedny historyk, że niczego nie podejrzewając wybudował sobei dom na tym nękanym wojnami obszarze."

  • Czy istniej w jezyku polskim słowo "konesans"? Bo jeśli jest takie jak "rekonesans" to musiało istnieć wcześniej ono bez "re". Co w takim razie co znaczyło bądź znaczy?
  • Ręczne pismo niezależnie jak bardzo niechlujne i niestaranne gdy spojrzymy na nie z pewnej odległości ma swoją niezbywalną estetykę wizualną.
  • Jak na język polski można przetłumaczyć słowo "digital", nie tworząc rozbudowanej definicji, najlepiej za pomocą jednego słowa?
  • Współczesny człowiek chcący nazwać siebie człowiekiem wykształconym musi w związku z progresją wiedzy i nawarstwianiem się treści kulturowych, włożyć o wiele więcej wysiłku by móc zasłużyć na to miano. Nie dość że musi zgromadzić sumę wiedzy jaką posiadają pokolenia od niego starsze to jednocześnie borykać się z treściami mu współczesnymi. [powróce do tego tematu]