Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Google dawno przestało być jedynie nazwą wyszukiwarki.

Google stało się stylem bycia.

Korzystacie z Google? Na pewno. A korzystacie w całego Imperium Google? Używacie strony iGoogle? Macie konto na Gmailu? Bloga na Bloggerze? Oglądacie filmy na Youtubie? Umieszczacie swoje zdjęcia na Picasie? Macie zainstalowaną przeglądarkę Chrome? Synchronizujecie swoje kanały RSS na Google Readerze? Czy tworzycie grafikę w Google Sketchup? Używacie pakietu biurowego Google Docs? Czytacie fragmenty książek w Google Books?

Liczne opcje które udostępnia nam firma Google, powodują że teoretycznie moglibyśmy korzystać z internetu operując jedynie w universum firmy Google.  Google stało się już prawe internetowym monopolistą, jednak jak na razie jest monopolistą niezwykle łaskawym i elastycznym.

Szczerze przyznaje ze korzystam chętnie z udogodnień oferowanych przez naszego wielkiego brata, jednak gdzieś w tyle głowy kręci się pytanie o co tak na prawdę w tym wszystkim chodzi. Czy reklamy dają google na tyle przychodu że może pozwolić sobie na tak bogatą i świetną ofertę darmowego softu? Czy może firma stosuje po postu taktykę długoterminowego uzależniania od siebie jak największej rzeszy internautów, by w pewnym momencie wprowadzić opłaty za korzystanie z ich usług….

Szczerze przyznaje że nie wyobrażam sobie szwędania w internecie bez mojego iGoogla który pozwala mi oszczędzić przyajmniej kilkanaście do kilkudziesięciu minut dziennie prezentując wszystkie potrzebne mi informacje zaraz po właczeniu przeglądarki. Zamiast wykonywać rytuał klikania po kolejnych stronach przed oczami wyświetla mi się od razu wyszukiwarka, moja poczta, czytnik RSS, lista rzeczy do zrobienia, kalendarz z terminarzem, najczęsciej używane linki, katalog moich dokumnetów z któryc mogę korzystać na cąłym świecie i modyfikować je z dowolnego komputera [to jest dopiero rewolucja dla mobilnych osób]. Mój iGoogle da mi pogodę w okolicy, nawet podłączy moje gadu i pozwoli szybko znaleźć pociąg do Poznania. I to wszystko na jednej stonie przeglądarki: posortowane tak jak chcę, z estetycznym graficznym tematem oraz możliwością ułożenia w dowolne działy tematyczne. iGoogle to na prawdę genialny wynalazek i jego zastosowanie pozwala oszczędzić np kilkanaście sekund na wklepywanie adresu logowanie się do kolejnych serwisów, kolejne kilkanaście sekund na otwarcie się skrzynki pocztowej, a potem jeszcze na włączenie wolno chodzącej strony z pogodą. Kto nie próbował to polecam z całego serca wypróbować to narzędzie.

Jednak drugą stroną medalu jest to że powierzamy prywatnej firmie dużo ważnych informacji, które mówią o nas, o naszym życiu i zainteresowaniach. Google zna nasze gusta, wie o czym piszemy w poczcie do ukochanej lub do partnera biznesowego. Wie o czym będzie nasza najnowsza książka i jakie były wyniki naszego przedsiębiorstwa w ostatnim kwartale. Google może te informacje zbierać, analizować i sprzedać nasz profil firmie marketingowej jako ich idealnego klienta lub kto wie co jeszcze zrobić z wiedzą o nas…

Dobrowolnie decydujemy się w takim przypadku przekazać część informacji o nas w zamian za te sekundy, i minuty oszczędzonego czasu, które zyskujemy dzięki otrzymanym narzędziom. Jet to więc zwykła wymiana.Barter w wydaniu XXI wieku. "Sprzedajemy" informacje w zamian za czas.

Każdy sam musi ocenić czy zyskuje na tej transakcji czy czuje się oszukany.

Related Posts

3 Responses
  1. Heh. Ostatnio zainstalowałam sobie Chrome i jestem szczęśliwa. Dzisiaj założyłam sobie dla hecy konto na gmailu. I wiem, czemu. To tylko kwestia lojalności i pewnej wygody – wszystko z google, wszystko zsynchronizowane. Mi się podoba, nawet bardzo. O, jeszcze Picassę dzisiaj dobędę.
    A gdzie są google books?
    Pozdrawiam!

  2. Maciek Rynarzewski

    Chrome jak chrome, mnie jakoś nie zaskoczył pozytywnie, dalej wole mojego firefoxa z licznymi pluginami.
    Jak masz konto na gmailu to koniecznie skonfiguruj sobie iGoogla. Satysfakcja gwarantowana.
    niestety Google Books nie oferuje żadnych dodatkowych profitów dla zarejestrowanych użytkowników.

    I nie zapomnij pokłonić się Świętemu Googlowi w podzięce za dary! 🙂

  3. Heh. Ściągnęłam sobie pakiet z Nortonem, niepotrzebnym Descopem i arcypotrzebnymi pakietem StarOffice. I oczywiście Picassa. iGoogle jest, od razu, ale do tej pory nie wiem, o co chodzi z tym pajączkiem 😀

Leave a Reply to Bellatrix Cancel Reply