*.semita

Filosemita? Antysemita? Są to dwa obiegowe terminy ujawniające twój stosunek do narodu żydowskiego żyjącego w diasporze na terenie całego świata. Można być jednym lub drugim, żadnych form pośrednich pomiędzy tymi dwoma światopoglądami raczej się nie uznaje. Chyba nie spotkałem się jeszcze ze społecznym uznaniem formy pośredniej – ani filo ani anty. Po prostu człowiek traktujący Żydów normalnie, jakby po prostu byli. Byli i już. W tej kwestii nasze społeczeństwo i nasz krąg kulturowy myśli w kategoriach całkowicie dwubiegunowych – "0" lub "1". W związku z tragiczną historią holokaustu wykształciło się właśnie takie myślenie oparte na współczuciu, obawie przed powtórzeniem się wydarzeń i lęku przez cierpieniem jakiego naród ten doznał. Zarazem jest w tym odrobina wdzięczności, że to spotkało  "ich" a nie "nas". Mechanizmy te rozszyfrować może każdy domorosły socjolog z zacięciem psychologicznym.

"Strach" o którym mowa w książce Jana Tomasza Grossa to właśnie w dużej mierze ten o którym mowa była powyżej. Gross podkreśla jednak mocno wątek strachu jako lęku przed obwinieniem za bierność wobec zbrodni oraz lęku przed odebraniem zagrabionego na Żydach mienia. W wyniku zagłady Żydów Polacy przejęli w ciągu kilku lat wojny ich rolę jako kupców, handlarzy, rzemieślników, różnych poziomów średnio zamożnego mieszczaństwa będącego ważnym elementem społeczeństwa. Po "wejściu" polaków w miejsce starozakonnych nie istniała możliwość dobrowolnego powrotu do status quo ante. Nie w powojennym społeczeństwie, które żyło w świecie traumy, zdziczenia wojennego i powojennego (komunistycznego), społeczeństwa świadomego postępowania celowego niszczenia wszelkich więzów z epoką przedwojenną. Społeczeństwo po okupacji potrzebowało ukierunkować swój gniew, a jako że nie było możliwe zemszczenie się na Niemcach, mszczono się na ich ofiarach – Żydach. Moim zdaniem bardzo przydałyby się badania zespołu psychologów, socjologów oraz historyków nad tym skomplikowanym zagadnieniem. Antysemityzm niezaprzeczalnie istniał przed wojną zarówno w faszyzujących kręgach środowisk prawicowych jak i w całości społeczeństwa.  Mi osobuście najważniejsze tutaj wydaje się znalezienie wytłumaczenia co spowodowało jego wybuch na szeroką skalę.

"Strach" jest książką o antysemityzmie i sam w sobie dla czytelnika nieświadomego różnorodnych postaw społeczeństwa wobec Żydów może być szkodliwy i utrwalić wizerunek polaka-antysemity (który niestety po części jest prawdziwy, lecz obecnie myślę, poziom antysemityzmy w Polsce nie różni nie od poziomu antysemityzmu w wielu innych krajach). O ile czytelnik nasz, rodzimy zapewne sam będzie umiał uświadomić sobie że jest to tylko relacja jednej ze stron, to obawiam się że czytelnik zachodni, szczególnie amerykański, pozbawiony ogólnej wiedzy może wyciągnąć błędne wnioski.

Dlatego jako "leki osłonowe" wobec ładunku zawartego w "Strachu" zastosować należałoby by dwa "środki"

Po pierwsze książkę Jana Błońskiego "Biedni Polacy patrzą na getto" ważny i bardzo dojrzały głos w dyskusji nad antysemityzmem, który zacytuje ze strony wydanictwa:

Według publicysty antysemityzm da się wyplenić, jeśli szczerze przeanalizujemy naszą historię – i to nie tylko tę pisaną złotymi literami, jak np. ponad 5 tysięcy drzewek posadzonych w Instytucie Yad Vashem przez Polaków – "sprawiedliwych wśród narodów świata", ale również te ciemne plamy w naszych dziejach (getta ławkowe, działalność Romana Dmowskiego, szmalcownictwo i obojętność wobec Holokaustu w czasie drugiej wojny światowej). W 1987 roku w „Tygodniku Powszechnym" Błoński pisał: „Myślę, że w naszym stosunku do żydowsko-polskiej przeszłości winniśmy przestać się bronić, usprawiedliwiać, targować. Podkreślać, czego nie mogliśmy zrobić za okupacji czy dawniej. Zrzucać winę na uwarunkowania polityczne, społeczne, ekonomiczne. Powiedzieć najpierw: tak, jesteśmy winni. Przyjęliśmy Żydów do naszego domu, ale kazaliśmy im mieszkać w piwnicy. Kiedy chcieli wejść na pokoje, obiecywaliśmy, że wpuścimy, jeśli przestaną być Żydami, jeśli się »ucywilizują«, jak mawiano w XIX wieku, nie tylko w Polsce, rzecz jasna".

 Dodatkowo Błoński przedstawia także ciekawą analizę literackiego spojrzenia na Żydów oczami największych narodowych pisarzy i poetów. Książka stanowiące niezwykle ciekawą lekturę, a jednocześnie bardzo cenne uzupełnienie wiedzy uzyskanej po lekturze "Strachu".

Jako kolejny "lek osłonowy" polecić należy mało znany, ale bardzo dobry film "Ulica Graniczna" z roku 1948 traktujący o stosunkach polsko – żydowskich. Co zadziwiające traktuje on ten problem bardzo dojrzale, ukazując zarówno przyjazne jak i wrogie nastawienie części społeczeństwa, co jednak wydaje mi się najważniejsze w filmie tym doskonale uchwycono to ewolucję postaw. Bohaterowie zmieniają swoje nastawienie, początkowo poddają się okupacyjnemu antysemityzmowi, jednak potrafią się z niego otrząsnąć. Obraz nie prezentuje dwubiegunowego obrazu antysemity kontra filosemity. Pozwala zatrzeć granice pomiędzy tymi dwoma pojęciami, przez wydaje się odzwierciedlać rzeczywiste nastoje ówczesnego społeczeństwa. Bo z pewnością byli antysemici, którzy nie mogli spokojnie patrzeć na cierpienie drugiego człowieka i tacy, którzy pomimo ,iż nie mieli nic przeciwko Żydom to koniunkturalnie wykorzystywali ich niedole. Miłosierny-antysemita i filosemita-antyżydowski.

Bo najważniejsze jest, wydaje mi się, żeby wszystkie problemy rozpatrywać w jak najszerszym kontekście. Wtedy mniejsze będzie prawdopodobieństwo błędu podczas konstruowania wniosków i opinii.