Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Skończyłem czytać drugi tom pamiętników Stefana Mellera [ o pierwszym tomie pisałem niedawno].

Co mnie urzekło w lekturze tej książki to wiedza i doświadczenie, które Meller przekazuje nam za pomocą swoich opowiadań. Nie jest to jednak wiedza o jakimś konkretnym zagadnieniu, a po prostu wskazówki o tym jak żyć i jak ze swojego życia być zadowolonym. Co jest ważne a co jest na prawdę ważne ze wszystkich wartości. Pokazuje jak powinno dokonywać się wyborów i jak ponosić za nie konsekwencje; że najgorsze to nie umieć być za siebie samego odpowiedzialnym, że na każdym z nas ciaży odpowiedzialność wobec otoczenia, ale przede wszytkim samego siebie, tak aby na końcu nie musieć się wstydzić.

Stefan Meller odszedł. Zmarł po cichu, w wieku przedwczesnym, chyba jednak w wielu kwestiach spełniony. Tak czułem czytając jego wspomnienia.  Chciałbym, szczerze, osiągnąć spełnienie w tak wielu płaszczyznach w swoim życiu. NIeczego nie żałować, wszystkiego próbować i mieć odwagę oraz uśmiech, taki jaki zawsze miał pan Stefan.

Meller bardzo lubił ludzi, miał do nich słabość, a zarazem potrafił ich sobie zjednywać momentalnie. Począwszy od wszechwładnego demokratycznego cara Putina po zakonnice, których uczył języków… miał wielką moc w tej materii. Opowiadał też o nich w sposób fenomenalny czym od razy zdradzał wielkie umiłowanie gatunku ludzkiego. Obojętnie czy był to kolega ze studiów, irytujący urzędnik z  epoki PRL czy któryś z jego przyjaciół. O nikim nie wyrażał się w sposób jednoznacznei negatywny, każdemu dawał szansę i szukał jakiejś głębi. Miał wiele taktu i kultury, nie wylewał żółci, nie rzucał nazwiskami, nie opowiadał szczegółów, które mogły by komuś – nawet nieprzychylnej mu osobie – zaszkodzić. Takie maiła zasady, taką miał kulturę osobistą.

Stefan Meller umierający, jak piszą jego przyjaciele jeszcze szarpał się kilka razy pomiędzy życiem i śmiercią, żył nikłą nadzieją, lecz chyba z godnością umiał poddać się temu nieuniknionemu. Chyba nie miał żalu.  Nie przelewał swojego bólu i lęku na papier, nie chciał pisać o umieraniu, chciał pisać o życiu i do ostatnich stron o swojej chorobie wspominał zdawkowo. Michałowi Komarowi, spisującemu wywaid-rzekę jeszcze na krótko przed śmiercią mówił że kiedy będzie dobierał on zdjęćia do drugiego tomu, niech wybiera jak najweselsze, nie chce żadnego smutactwa. Wiedział ze umiera, chyba po prostu nie chciał tworzyć martyrologii, która zaciemniłaby by wówczas ważniejsze przesłanie jakie w obu tomach starał się przekazać. Żyć trzeba odważnie, kochać każdą chwile i każdego przyjaciela, walczyć z losem kiedy można, zatrzymać się z pokorą kiedy nadejdzie nasz czas. Tak zrozumiałem. Ostanie strony i dodatkowe wypowiedzi Mellera na końcu były dla mnie najtrudniejsze.  Po tylu setkach stron czułem się jednak już jakos związany z panem ambasadorem. Zacząłem go podziwiać.

Jako historyk i humanista, Meller otworzył mi oczy na wiele spraw bardzo ważnych. Że wykształcenie to nie cel ale narzędzie, którego trzeba używać z radością. Że historia to sztuka, nie nauka. Że wiedza bez inteligencji to tylko ciężar, a bez wychowania nie znaczy nic.  Czytając – przysłuchując się jego opowieściom z czasów ambasadorkich, czy wcześniejszych, wydaje mi się że choć trochę poznałem rolę humanisty w świecie którą pokazuje w sposób wyśmienity – jako spoiwo i łącznik. Może to jest właśnie ten cel którego szukałem ostanio i miejsce jakie świat wyznaczył dla nauk humanistycznych. Toichę podnosi mnie to na duchu po ostatnich tygodniach przychodzących i odchodzących wątpliwości…

Co podobało mi się w drugim tomie – umiejętność dostosowanie narracji do spraw omawianych w teksćie. Jest to książka zdecydowanie poważniejsza. Chyba bardziej filozoficzna i o wiele więcej można się z niej nauczyć niż z pierwszego tomu.

Chce sie uczyć całe życie i kiedy nadejdzie odpowiedni moment nie żywić do nikogo urazy i kochać wszystkich którzy na to zasługują. Plan minimum.

Polecam najgoręcej – Świat według Stefana Mellera. Tom 2: życie i polityka: ku przyszłości.

Related Posts

2 Responses
  1. Radek Oryszczyszyn

    Na mnie też ten wywiad zrobił duże wrażenie, przede wszystkim z powodu lekkości, z jaką Meller traktował świat. Dla mnie ten facet to dowód, że można żyć naprawdę wartościowe i mądre życie, nie tracąc właśnie tej lekkości niesamowitej. A poza tym napisał Pan/napisałeś bardzo fajny tekst, gratuluję.

Leave a Reply