Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Jest taki kanał telewizyjny, który w przeciwieństwie do wszystkich innych mogę oglądać godzinami. Jest takie zajęcie, które pomaga mi się zrelaksować. Kanał to Kuchnia.TV, a zajęcie to naturalnie gotowanie. Magia na ekranie, smakowity jest cały kineskop i pachnący niczym paella z owocami morza robi się nawet pilot od tv. W ustach ślinka, a w głowie marzenie o rozkoszy podniebienia nasyconej wyrazistymi smakami i soczystymi kolorami potraw. Jednym słowem: Gotowanie na ekranie.

Makłowicz, Nigella, te dwie starsze panie na motorze, Pascal, Para w Kuchni, Gotuj z Kuroniem, Anthony Thompson, Cookabout, Jamie Oliver a ostatnio nawet Martha Stuart i wiele innych… Programy kulinarne. Po prostu fascynujące – lepsze niż TVN24 lepsze niż Ale!Kino, lepsze niż Discovery…

Wielki show pobudzający zmysły. Atrakcyjny smakowo, wizualnie i prawie jakbym mógł to wszystko nawet powąchać. Bo czy uż same nazwy potraw: „Karmelizowany korzeń lotosu” albo „Orzechowe ciastka z syropem klonowym” nie przyprawiają was na skraj szaleństwa z rozkoszy. Kiedy Nigella robi „czekoladowy fondat z malinami”, albo „sorbet brzoskwiniowy z lodami waniliowymi” znajduje się na skraju kulinarnego nieba. Kiedy Makłowicz snujać jakąś wybujałą opowieść przyrządza „Sandacza z czosnkiem” jakiego w Wiedniu jadał cesarz Austro-Węgier, potem zaś delektuje się torcikiem w wiedeńskiej kawiarence, to jest to dla mnie lepsza podróż historyczna niż jakakolwiek książka o czasach cesarza Franciszka Józefa. Kiedy Jamie Oliver [ostatnio chyba najsławniejszy kucharz, a muszę powiedzieć że i mój ulubiony obecnie] przygotowuje z niebywałą nonszalancją proste, ale smakowite dania, to zaraz łapie się za garnki i mam ochotę upichcić „Pieprzowy stek z sarniny z sosem z czerwonego wina i czekolady”.

W programie kulinarnym dostajemy magiczny show, przewyższający wszystko inne. Ze zwyczajnych rzeczy powstaje coś cudownego – coś z niczego. To wręcz zahacza o mistykę!

Uwielbiam To!

7 Responses
  1. haes

    Ano, jest na co popatrzeć, to fakt. Szczególnie jak taki Makłowicz, Kuroń (chyba już go nie pokazują) czy inny Pascal z istną maestią dodaje coraz dziwniejsze składniki, tworząc z tego istnie apetyczne danie.

    Ale patrzenie na takie żarełko bez możliwości jego spróbowania czy choćby powąchania to jak przysłowiowe lizanie lizaka przez szybę. Nasuwa się tyle głupie, co i celne, porównanie z oglądaniem pornoli. Niby jest na co popatrzeć, ale tylko popatrzeć. Czy jest sens z tego typu widowisk korzystać?

  2. Jestem estetą, wzrokowcem doceniam sztukę zawartą w takich show kulinarnych. A i jak na mnie działa to inspirująco, aż sie chce zabrać do garów i wówczas ma okazję samemu coś przygotować. Od czasu do czasu.

    Może nie będzie to danie idealnie z programu, ale choćby zwykły budyń waniliowy z dżemem truskawkowym i czekoladą. Doznania smakowe genialne!

    Wg twojego toku myślenia to TopGear też nie powinno się oglądać ;]

  3. haes

    No i nie oglądam :). Właśnie z tego samego, jakże pragmatycznego powodu. Chociaż też przyznaję, jest na co popatrzeć, ale człek popatrzy z 5 minut, naogląda się na te wszystkie cacka, zastanowi się ile to kosztuje i zaczyna go cięzka kurwica brać. Po co mi to?

  4. Bellatrix

    @haes
    Taa… Ja w takich momentach wystawiam opis na gg: „Szukam sponsora, najlepiej milionera” 😉 (tzn. w moim wypadku to strona Chanel itp, Elle, różne o meblach. No i w księgarniach ^^)

    @Maciek
    Aaaagghh…. Nigella… Cóż, po jej programie ma wenę do gotowania. Boska, a jakże ludzka!
    Pascal – słodki chłopak, zabawny, choć z TVNu…
    Makłowicz – swojski, a jakze różnorodny. Ciekawie opowiada.
    Szkoda, że nie mam czasu oglądać ich… Zawsze albo zła godzina, albo przegapiam…

Leave a Reply