Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Może ktoś z was pamięta taki komiks z końca lat 80tych. Sześcioodcinkowa opowieść rodem z PRL. Historia o dwóch chłopcach, którzy sprowadzają się z rodziną do nowego miasta, gdzie ich tata jest inżynierem w kombinacie ;]. Idealna socjalistyczna familia… Bracia zaprzyjaźniają się z rówieśnikami oraz poznają pana Witolda, starszego człowieka, weterana II Wojny Światowej, który opowiada im przygody jakie spotkały go na frontach – od wojny obronnej 1939 do lotów dla Powstania Warszawskiego i powrotu do kraju, a wszystko okraszone jeszcze tajemnicą pewnej złotej maczety…

Był to jeden z czytanych wielokrotnie przeze mnie w dzieciństwie albumów, obok wielu wielu innych [o czym kiedy indziej]. Jakoś nie zauważałem jednak wówczas perelowskiej propagandy, a poziom wiedzy historycznej nie pozwalał na zauważenie pewnych przemilczeń i manipulacji dokonanych na naszej przeszłości. Dla mnie wówczas była to po prostu fajna opowieść przygodowa, w której mogłem zobaczyć, jak to na walczą wojnie i strzelają się i samoloty, i karabiny i takie sielankowe życie w demolandzie i pomarzyć że może kiedyś mi też przydarzą się takie przygody. Pod tym względem komiks jest trafiony.

Wrażenia po kilkunastu latach: graficznie średniawy, fabularnie słaby, faktograficznie widzę pewne celowe zabiegi mające przedstawić historię w określony sposób, a propaganda sukcesu socjalistycznej ojczyzny jest rażąca… no ale wspomnienia są wspomnieniami i sentyment mam.

Niestety z całej posiadanej przeze mnie kolekcji 6 części ostały się jedynie dwie, gdyż drogą wymiany pozbyłem się części w zamian za Klosssy gdzieś pod koniec podstawówki. Niemniej odnalazłem całość dzięki kolegom piratom/bandytom i jako zwyrodnialec udostępniam dalej dostępne na moim Chomiku spakowane w jednej paczce. Można je ściągnąć –> TUTAJ

A potem się dziwią że ich dzieci poszły na historię jak sie naczytały różnych takich komiksów ;] hehehehe

Related Posts

4 Responses
  1. Obleśny śmiech… ;]

    To były świetne czasy dla komiksu – każdą rodzinę stać było na to, żeby dziecko miało w domu pudło ulubionych opowieści. Komiks kosztował tyle, kostka masła, więc od czasu do czasu można było poświęcić kilka kanapek dla radochy małego Maciusia, Czarusia, czy innego rozpieszczonego badacza prawd historycznych ;]

  2. pamiętam jak wielką frajdę sprawiał tytus, romek i atomek drukowany w dzienniku ludowym, no i do tego te plakaty na rozkładówce ehhh to były czasy

  3. Dzienika ludowego już nie pamiętam, ale tytusy, kajko i kokosze i inne to niezapomniany element dzieciństwa. Działały na moją wyobraźnie bardzo pozytywnie. Komiks mocno kojarzy mi się z dzieciństwem.

    [Wybywam na kilka dni. Do usłyszenia w nast. tygodniu. ]

    Pozdrawiam

  4. Jewrejec

    He he he Macku tak czytam to co piszesz o tych komiksach i przypomina mi się moje dzieciństwo. Te same problemy, te same fascynacje… a wrażenia bezcenne 🙂

Leave a Reply