Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Przed kilkoma dniami pochłonąłem (bo inaczej tego nazwać nie mogę) książkę pt: Świat według Mellera. Jest to zapis wspomnień Stefana Mellera zebranych podczas rozmów z Michałem Komarem.

Stefan Meller, historyk, pisarz, polityk, minister spraw zagranicznych, zmarł niestety ledwie doczekawszy pojawienia się swoich wspomnień. Odkryłem go dopiero dzięki tej książce i to odkryłem go jako człowieka oraz historyka. Zawsze wesołego, pogodnego, starającego się przetrzymać liczne przeciwności jakie los rzucał mu pod nogi – czy to oskarżenia i pomówienia w roku 1968, czy to długoletni całkowity zakaz pracy w zawodzie, czy inne przeszkody na życiowej drodze. Stefan Meller, jak dowiadujemy sie z jego wspomnień, nawet w najczarniejszych czasach potrafił się dobrze bawić, robić żarty i żyć… bo co innego miał w sumie robić.

Nie jest o jednak tylko zapis jego figli i psot. Znajdujemy w książce wiele wspomnień dotyczących poważnych spraw oraz przemyśleń dojrzałego, doświadczonego mężczyzny. Jest też charakterystyka ówczesnego środowiska inteligencko-historycznego Warszawy, kręgu przyjaciół i znajomych którzy jakoś sobie radzili w tych realiach. Świetne historie z czasów studenckich, interesujące opowieści o legendarnych dziś postaciach – historykach UW,

Książkę czytałem jednym tchem, zarówno dlatego, że jest dobrze napisana (w końcu to wypowiedz człowieka będącego znakomitym mówcą), jak i dlatego że ogromnie wciągnęła mnie jej atmosfera oraz ludzie w niej wspominani. Polecam książkę wszystkim, w szczególności historykom, zaręczam że można zarówno uśmiać się do łez, jak i przeczytać wiele mądrych słów. Ogromnie cieszę się że mogłem poznać tego człowieka.

Poniżej pokuszę się o kilka ciekawych z licznych cytatów jakie wynotowałem sobie ze wspomnień Mellera:

Po latach kiedy, dojeżdżałem do Białegostoku, była nią [szczepionką przeciwko protekcjonalnemu traktowaniu ludzi z innych środowisk] i samo miasto i ludzie z zupełnie innych środowisk, których tam spotykałem, ale przede wszystkim – pociąg (zwłaszcza osobowy) Warszawa-Białystok. To powinna być właściwie obowiązkowa lekcja dla osób interesujących się polityką i problemami społecznymi: pociąg fenomenalnie weryfikuje wszystkie, nawet teoretycznie nadzwyczaj szlachetne pomysły. Daje dar oglądu rzeczywistości. Nawet jeśli jest to rzeczywistość niekiedy głupia.” s. 43-44

W Paryżu zorientowałem się, że mam niepokojącą lukę dotyczącą tej epoki: przez rok zaczytywałem się monografiami z dziedziny mediewistyki. Uzupełniałem wykształcenie, bo nagle zrozumiałem, że to takie głupie i prostackie lenistwo i zaniechanie. Każdy historyk musi przez to przejść – bez znajomości średniowiecza nie jest profesjonalistą, niewiele rozumie z tego czym się zajmuje” s. 65

Kobiecość to nie tylko uroda twarzy , ale także sposób chodzenia, poruszania się, sposób mówienia, cały wdzięk – to bardzo trudno ocenić; klasyczne pytanie „czy pan woli brunetki, czy blondynki: jest pytaniem idiotów do idiotów, bo to nie na tym polega” s. 130-131

i na koniec anegdota przy której zaśmiewałem się do łez 😀 :

Historia z profesorem [Stefanem] Kieniewiczem zdarzyła się kiedy Adam szykował się do kolokwium habilitacyjnego. Zadzwoniłem do niego na kilka godzin przed kolokwium i powiedziałem: – Dzień dobry, panie docencie. Na co mi Adam powiedział: – Uspokój się, nie mów do mnie „panie docencie”, bo mi to przyniesie pecha. Po godzinie odbieram telefon. Dzwoni Adam i pyta: – Słuchaj, czy ty dzwoniłeś do mnie? Ja mówię: – Nie, to nie ja. Po drugiej stronie słyszę przerażone: – O, cholera.
– Słuchaj – Mówi Adam – przed chwilą był telefon i ktoś powiedział „Dzień dobry, panie docencie, mówi Stefan” Ja już nie słuchałem dalej, tylko wrzasnąłem – Odpierdol się, przecież już ci mówiłem. I rzuciłem słuchawkę. Byłem przekonany że to ty…
Widocznie musiałem przekonujący w zaprzeczeniach, bo Adam spytał z przerażeniem: – A jak myślisz, kto to mógł być? Czy masz jakiś pomysł? Mówię: – A jak powiedział „Dzień dobry”?. Czy wymawiał poprawnie „r”? Jaki miał głos?
Jednym słowem – wyszło na to, że dzwonił do niego profesor Kieniewicz, zresztą jeden z recenzentów rozprawy habilitacyjnej. Tyle tylko że nie zdążył się do końca przedstawić kiedy usłyszał, że ma się odpierdolić… Adam wpadł w histerię, w końcu było to tuż przed kolokwium.
” S. 223-224.

Related Posts

21 Responses
  1. cutebellatrix

    Smakowicie się zapowiada ;] przeczytam, jak tylko dorwę…
    Mediewistyka… Kurcze, właśnie przerabiam… Ale lepiej się dowiedzieć teraz, niż po czasie, że to must be. 😀
    Pozdrawiam!

  2. Pewnie musiałbym przeczytać książkę, żeby móc wydać pełną opinię. Ale wydaje mi się, że to jeden z wielu. Środowisko akademickie jest specyficzne – dosyć hermetyczne i intelektualnie zakonserwowane. I stąd pewnie te przemyślenia – dosyć oczywiste i mało odkrywcze. Tym się różnią, od naszych codziennych, że zostały spisane i opublikowane.
    A może po prostu takie wybrałeś…
    A i ta anegdota całkiem zwyczajna… Byle dziadek siedzący na ławce w parku ma lepszych na pęczki.

    Nie zwalił mnie z nóg, jako osobowość i myśliciel, szczerze mówiąc.
    Ale nie wątpię, że był to wartościowy człowiek i z punktu widzenia nauki mógł być pożyteczny.
    I nie staram się być „anty” na siłę…

  3. ;] tak wiem że ty nigdy nie starasz się być anty, ty po prostu taki jesteś, hehehehehehe

    Sztuka polega na sformułowaniu tych przemyśleń. Każdy je ma, nie każdy formułuje. Z pewnością czytałem to inaczej, jako historyk, inny jest odbiór twój. Dla mnie to było sięgnięcie za kulisy wielu spraw związanych z moją dziedziną, wiele żartów jest nieprzetłumaczalnych dla „cywila”.

    Nie będę też tej książki bronił za wszelką cenę, ani samego Mellera. Jak mogłeś zauważyć recenzja jest raczej entuzjastyczna niż bałwochwalcza.

  4. Sęk w tym, że nie przytoczyłeś żadnych smaczków środowiskowych, na które się powołujesz, a zacytowałeś jakieś wtórne przemyślenia. No bo co jest w tym odkrywczego, że podróże środkami komunikacji publicznej zbliżają nas do realiów społecznych? Stara prawda, przepisana raz jeszcze. Albo odkrywcze przemyślenia o kobiecości. No błagam… A już zupełnie nie zgodzę się z tym, że „klasyczne pytanie „czy pan woli brunetki, czy blondynki: jest pytaniem idiotów do idiotów”. Może być, jeżeli rozmawiają idioci. Czasami proste pytania potrafią wiele w sobie zawrzeć, czego Pan Meller zdawał się nie rozumieć.
    Śmieszy mnie czasem odkrywczość kadry naukowej. Trochę jak u przedszkolaków na wycieczce. Spóźnionej o 30-40 lat…

    Btw. Nie jestem ani anty, ani pro, dla zasady. Opinie formułuję na podstawie zastanych faktów, o czym dobrze wiesz. Rozumiem Twoje podniecenie, ale z książką jak z życiem – trzeba na nie spojrzeć z perspektywy czasu, żeby dostrzec wartościowe elementy. Myślę, że kiedy przejdzie ci pierwsze podniecenie, wydasz trochę mniej pochlebny werdykt.

  5. Czarku widzę że stosujesz swoje zasady twardej walki ;] .

    „Nie będę też tej książki bronił za wszelką cenę, ani samego Mellera. Jak mogłeś zauważyć recenzja jest raczej entuzjastyczna niż bałwochwalcza.”

    Uszanowuję twój punkt widzenia choć się z nim nie zgadzam i nie zmieniam swojego. ;]

  6. cutebellatrix

    Frustracie, proszę, zauważ, że pan Meller był człowiekiem. Uczył się, poznawał świat. Jedni poznają pewne prawdy później, inni wcześniej. A ta książka tylko opisuje jego życie. A pan Meller nie był jednostką wybitną, a zwykłym człowiekiem. Czasami miło sobie poczytać o kimś zwykłym, a jakże prawdziwym.
    „Wtórne przemyślenia” – to Ty nie wiedziałeś? Każda z myśli człowieka na temat świata jest wtórna. Znamy je od pokoleń, a każde następne pokolenia, każda następna osoba odkrywa je na nowo i na nowo się nimi zachwyca.
    Kurcze, wyszło chyba troszkę… dziwnie. :/
    Pozdrawiam serdecznie!

  7. Ale nie każdy tę myśl pisuje pod szyldem własnym i mało oryginalnym tytułem „Świat wg. X”… To mnie właśnie najbardziej śmieszy, bo zastrzegł świat wszystkich pod własnym znakiem towarowym, mając przy tym wrażenie, że odkrywa coś nowego….
    Ta jego naiwna nieświadomość nie pozwala mi spojrzeć na tę pozycję łaskawszym okiem. Mądry człowiek powinien zdawać sobie sprawę z własnej głupoty.

  8. Czarku twoje dywagacje o książce na podstawie jej tytułu są chyba już zbyt wybujałe. Mówisz jakbyś ją czytał i wypowiadasz ostateczne sądy jej nie znając. To tak jakbym na podstawie twojego imienia i opinii jednego z twoich kolegów starał ci się zrobić zaoczną psychoanalizę.

  9. Jej! Ale ja nie mam nic do tego pana! ;] Bez przesady…
    Może sobie pisać co chce, nic mi do tego.
    Polemizuję z zachwytem Maćka nad tą książką – tylko tyle.
    Wyrażam swoje zdanie i już – do tego służą komentarze. Jesteście równie uparci w negowaniu mojego prawa do odmiennej opinii, co ja w polemice z myślą Maćka, zawartą w tym poście.

    Swoją drogą, chętnie kiedyś przeczytam „Świat wg. Rynarzewskiego”.
    No, może pod mniej wytartym tytułem… ;]

  10. cutebellatrix

    Frustracie. Ależ Ty jesteś słodki, milusi, puchaty i w ogóle różowy! Nic, tylko schrupać! 😀
    Maciek, oczywiście, że masz rację. Czytaj: nieograniczone prawo do moderowania 😀

  11. cutebellatrix

    A co, kościsty jesteś? 😉
    Ha! Więc jak nie schrupać, to wyściskać, wyprzytulać i inne wy-miluśności! 😀 (aż mi się niedobrze robi od tego kapiącego różu…)

  12. Czarek tak naprawdę ma szorstką i niedostępną tylko powłokę zewnętrzną, stara sie ukryć swoje czułe i kochające wnętrze. W środku jest miłym samotnym kawalerem bez nałogów. Jest zdolny do poświęceń i kochającym szczerze i oddanie. Na blogach poszukuje swojej prawdziwej miłości. Jego serce skryte pod klawiszami klawiatury tak na prawdę pragnie przytulić każdego interlokutora płci żeńskiej.
    Więc zrozumcie mojego kolegę. ;]

  13. Hah! Jakie to piękne słowa wychodzą spod twoich palców o piątej rano… Wyrzuć ten sarkastyczny uśmieszek z końcówki, popraw literówkę i jakoś to wykorzystam… ;]

    Szczególnie tą część o przytulaniu interlokutorów… 🙂

  14. Bellatrix

    Wy-miluśności? Ależ co tylko chcesz 😉 To znaczy, po połowie tego, co Ty lubisz i uważasz za miluśne, a w połowie, co ja uważam 😉

Leave a Reply to Bellatrix Cancel Reply