Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Oparte na faktach autentycznych! ;]

    W trakcie długich rejsów po mazurach i przy licznych ogniskach słychać szanty. Piosenki wokalnie niewymagające, zaśpiewa się po kilku piwach bez problemu, a i zagra je każdy średnio-zaawansowany gitarzysta. I to ich urok. A i rytm skoczny i tekst zawsze jakiś klimatyczny.

Dla przykładu szanta: Szkuner „I’m Alone” zesołu Smugglers.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=4SljgOXkO5c&hl=pl]

    Prawda że ładna muzyczna opowieść 🙂 Jednak jak się okazuje w rzeczywistości ta historia była o wiele ciekawsza, bowiem istniał taki właśnie szkuner o nazwie „I’m Alone” i rzeczywiście szmuglował on alkohol do USA w czasie prohibicji. Był jednym z bardziej znanych „rum-runnerów” tamtego okresu. Opowieść, którą chciałbym przytoczyć zaczyna się jednak o wiele wcześniej…

    John T. Randell, Kanadyjczyk, był porucznikiem marynarki w czasie I Wojny Światowej, w trakcie której dowodził okrętem „Tenby Castle”. Zasłynął pojmaniem okrętów „Pallas” (Niemiecki) oraz „Malmland” (Szwedzki), które z ładunkiem rudy próbowały sie przedrzeć z Narwiku do Niemiec. Największą sławę przyniosło Randellowi jednak zatopienie niemieckiego okrętu „Friedrich Asp”. Problem jednak w tym, że frachtowiec znajdował się jeszcze wówczas ponad 14 mil morskich od brzegu, czyli na wodach międzynarodowych… Teoretycznie, kapitan Randell popełnił wiec przestępstwo, jednak jak to bywa na wojnie, reguł przestrzega się tylko teoretycznie, a liczy się w ostatecznym rozrachunku kto wygrał. Pomimo protestów, admiralicja nie wyciągnęła więc żadnych konsekwencji.

    Po wojnie John Randell próbował różnych zawodów, ostatecznie jednak powrócił do dowodzenia statkiem, tym razem jednostkom cywilną. Wydarzenia które stały się kanwą powyższej szanty, osiągnęły punkt kulminacyjny w roku 1929. Wiadomo, w USA susza, nie ma nic porządnego do picia… W marcu szkuner Randella wypłynął po raz kolejny, tak jak robił to wiele razy z portu Belize w Brytyjskim Hondurasie i skierował się ku brzegom Luizjany z ładownią wypełnioną 2800 skrzynkami gorzały.

    Cały proceder polegał zaś na tym, że by nie narażać się na aresztowani, kapitan Randall wykorzystywał bezsilność Coast Guard na wodach międzynarodowych, gdzie dochodziło do spotkania z odbiorcą towaru i przeładunku alkoholu. Dlatego „I’m Alone” cumował zawsze 15 mil morskich od wejścia do rzeki Missisipi. Tym razem jednak, okręt straży przybrzeżnej przyuważył Randalla i nadając mu sygnały do zatrzymania się rozpoczął pościg za uciekającym „I’m alone”. Kuter „Walcott” oddał kilka strzałów ostrzegawczych, dogonił obciążony ładunkiem szkuner, a jego oficer wszedł na pokład, jednak nie zezwolono mu na przeprowadzenie kontroli. Wszak był to statek pod banderą Kanady na wodach międzynarodowych.

    Oficer zszedł ze Szkunera, który kontynuował ucieczkę na południe. Do pogoni dołączył się po jakimś czasie drugi kuter Coast Guard „Dexeter”. W odległości 200 m.m. od wybrzeży USA nadano do „I’m Alone” sygnał-ultimatum do zatrzymania się, inaczej zostanie zatopiony. Randell wściekł się i odpowiedział że mogą go ostrzelać, ale i tak nie zgadza się na zatrzymanie. Otwarto ogień w kierunku szkunera, niszcząc maszt, demolując pokład i ostatecnie, zatapiając okręt. Na szczęście od ostrzału nikt nie zginął, ani nie został ranny i tylko nieszczęsny francuski kucharz utonął w czasie ewakuacji.

    Tak oto zakończyły się dzieje szkunera „I’m alone”. Jego zatopienie wywołało w prasie kanadyjskiej i brytyjskiej prawdziwą burzę, a co gorętsze głowy domagały się nawet wypowiedzenia Stanom Zjednoczonym wojny. Ostatecznie sprawę rozwiązała dwustronna komisja, przyznając Randellowi odszkodowanie i umarzając wszelkie oskarżenia przeciwko niemu ze strony USA o przemyt.

MORAŁ: Kapitan Randell zatopił w 1915 roku statek znajdujący się na wodach międzynarodowych, a los zemścił się na nim zatapiając tak samo jego szkuner w roku 1929. Nie wolno igrać z losem. Czasem ma on dziwne poczucie humoru.

[na podst.: Antoni Strzelbicki, Marynarski Koktajl, Warszawa 1982]

Related Posts

2 Responses
  1. LOLek

    O, widzę z powyższego komcia, że Twój serwis Macieju stał się na tyle popularny, że spamboty i pozycjonerzy SEO Cię zaczęli atakować 😀

    Tak trzymać ;p
    Pozdr
    LOLek

Leave a Reply