Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Zapiski z chusteczek…

    18 marca – za oknem pada śnieg! Godzina siedzenia w Mac’u przed zajęciami z angielskiego. Znowu Mac. Wczoraj Mac, dzisiaj Mac… kurwa Mac!

    Po „restauracji”kręci się facet z obsługi w czerwonym firmowym sweterku i kulejącą nogą, którą robi: stuk, stuk, stuk. Jakiś gruby „biznesmen” urządził sobie w przeciwnym rogu biuro. Po prawej dwie dziewczyny rozwiązują pracę domową z francuskiego. A ja tutaj siedzę. Znowu. Mała biała za 3,90 z dwiema saszetkami cukru, a nawet nie dali mi kanapki w promocji.

    Mała starsza babuleńka robi rundkę po stolikach pytając cz ktoś nie poratowałby ją drobnymi. Kiedy podchodzi do mnie z uśmiechem mówię, że nie mam. Dla zasady. Staruszka zresztą to stara wyjadaczka. Spotykam ją tutaj i na całym mieście często. Mała energiczna, wygląda na zadowoloną, nie widać na jej twarzy tej starczej bezmyślności, ma w sobie jeszcze silną iskrę życia. Babuleńka dostaje mac’a od obsługi (chyba ja dobrze znają) i wychodzi. Przez okno widzę jak zapala sobie papierosa i rusza w dalszą trasę.

    Spokojna jeszcze 10 minut temu restauracja powoli napełnia się gwarem. Coraz więcej osób przy stolikach, a sprzątacz przeciera szybę akwarium, po czym, stuk, stuk, stuk idzie w kierunku drzwi by je też przetrzeć po raz kolejny. Drugi raz jak już tutaj siedzę. Za oknem pada śnieg. 18 marca.

    …Krótki kontakt wzrokowy, a potem każdy wraca do swoich spraw, do swojego kotleta i swojej kawy. Wszyscy siedzą razem, nikt nie rozmawia ze sobą. Znak Czasu? Lęk przed rozmową? Nie wiem czemu, ale pomimo tego czuję z tymi wszystkimi zgromadzonymi tutaj ludźmi jakąś więź. Taka wspólnota bez wspólnoty. Ciekawe jakby nas wszystkich wsadzili do bydlęcego wagonu i wywozili na Sybir, czy nadal nikt nie zamieniłby ze sobą słowa. Chciałbym poznać dzieje każdego z tych ludzi, ich historię, poznać ich przeszłość i teraźniejszość.

8:53, zaraz wyjdę na angielski… Swoją drogą to poroniony pomysł robić salę językową bez poczekalni jakiejkolwiek.

    W książce przeczytałem: Czarnecki [ wypisał mi się długopis zmieniam na taki o jaśniejszym, bardziej błękitnym odcieniu] ukrył motor wojskowy motor BMV z koszem za co władza ludowa chciała go posadzić. Ostatecznie uratował go Henryk Cyfus, jego koneksje i żona Czarneckiego akuszerka, która dojeżdżać nim miała do pacjentek. Warmia 1946. Rower na felgach był wtedy luksusem, a rodowitych Warmiaków potrafili dniami przetrzymywać i przesłuchiwać bez powodu, tylko za pochodzenie. Warmiakiem się nie urodziłem, ani nie zostałem tak wychowany – stałem się nim dopiero kilka lat temu kiedy zacząłem o tym myśleć o odrębności mojej Warmii. W dzisiejszych czasach Warmiakiem się staje. Warmia 2008.

Related Posts

1 Response
  1. onetowy trollus

    „Jakiś gruby “biznesmen” urządził sobie w przeciwnym rogu biuro.”

    Hehehehehehe… widzę, że nie tylko moi dorywczy pracodawcy wpadli na ten niesamowity plan, by biuro urządzać w maku 😀

Leave a Reply