Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

The Last Starfighter

Stary, ale fajny filmik. Czemu fajny? Na pewno nie ze względu na dość standardową amerykańską fabułę. Miło się ogląda, takie kino familijne science fiction, miłe wspomnienia z dzieciństwa. Film ten wyróżnia się tym że jako jeden z pierwszych zastosował na szeroką skalę grafikę komputerową 3-D i to na całkiem wysokim poziomie. Nie razi pikseloza, nie denerwuje niezgranie z tłem filmowym. Wszystko ładnie i pięknie (jak na 1984 r.).

Fabuła opowiada o chłopaku Alexie, który grając na automacie w grę Starfighter bije rekord i zostaje siłą przyjęty do Gwiezdnej Ligi, broniącej galaktyki… i takie tam. Miła spokojna fabuła, gra aktorska nieco powyżej średniej dla filmów klasy B. Da się całkiem bez problemu obejrzeć. Polecam bo jakby nie patrzeć jest to jeden z kamieni milowych kina s-f i całego przemysłu. W TLS wykorzystano aż 27 minut generowanej komputerowo grafiki wykonanej na superkomputerze Cray X-MP . Bajer. Tylko niewielka część efektów specjalnych została wykonania tradycyjnie – twarz Bety Alexa nim przyjął jego twarz oraz samochód którego używa Centaurius, a który potem został użyty w Back to the Future cz. II.

Ogólnie wliczam go do klasyki sf z wiadomych powodów i z wiadomych powodów go polecam.

Swoją drogą obejrzenie tego filmu jakoś przypomniało mi te czasy kiedy królowały Gwiezdne Wojny, na kompie grywało się np. w X-wing vs. Tie-fighter, lub Wing Commandera. Teraz już nie ma takich filmów ani takich gier. Jakoś porusza to we nie nutkę tęsknoty za tym wszystkim. Nawet science-fiction była wtedy prostsza, łatwiejsza. Dzieciństwo, fajny czas. Już nigdy nie będzie takiego lata…

Related Posts

1 Response

Leave a Reply