Zmarł sir Arthur C. Clarke

    W wieku 90 lat zmarł jeden z największych twórców science-fiction sir Arthur C. Clarke (16 XII 1917 – 19 III 2008). Pisarz, futurysta, entuzjasta eksploracji kosmosu. Zmarł dziś na Sri Lance z powodu kłopotów z oddychaniem.

    Napisał kilkadziesiąt książek i tomów opowiadań. Stworzył m.in. takie dzieła jak: Odyseja Kosmiczna 2001, cykl Rama oraz książki z zakresu oceanografii, która była jego drugą pasją obok kosmonautyki.

Na jego opowiadaniach uczyłem się czytania fantastyki naukowej…

 

Zapiski z chusteczek…

    18 marca – za oknem pada śnieg! Godzina siedzenia w Mac’u przed zajęciami z angielskiego. Znowu Mac. Wczoraj Mac, dzisiaj Mac… kurwa Mac!

    Po „restauracji”kręci się facet z obsługi w czerwonym firmowym sweterku i kulejącą nogą, którą robi: stuk, stuk, stuk. Jakiś gruby „biznesmen” urządził sobie w przeciwnym rogu biuro. Po prawej dwie dziewczyny rozwiązują pracę domową z francuskiego. A ja tutaj siedzę. Znowu. Mała biała za 3,90 z dwiema saszetkami cukru, a nawet nie dali mi kanapki w promocji.

    Mała starsza babuleńka robi rundkę po stolikach pytając cz ktoś nie poratowałby ją drobnymi. Kiedy podchodzi do mnie z uśmiechem mówię, że nie mam. Dla zasady. Staruszka zresztą to stara wyjadaczka. Spotykam ją tutaj i na całym mieście często. Mała energiczna, wygląda na zadowoloną, nie widać na jej twarzy tej starczej bezmyślności, ma w sobie jeszcze silną iskrę życia. Babuleńka dostaje mac’a od obsługi (chyba ja dobrze znają) i wychodzi. Przez okno widzę jak zapala sobie papierosa i rusza w dalszą trasę.

    Spokojna jeszcze 10 minut temu restauracja powoli napełnia się gwarem. Coraz więcej osób przy stolikach, a sprzątacz przeciera szybę akwarium, po czym, stuk, stuk, stuk idzie w kierunku drzwi by je też przetrzeć po raz kolejny. Drugi raz jak już tutaj siedzę. Za oknem pada śnieg. 18 marca.

    …Krótki kontakt wzrokowy, a potem każdy wraca do swoich spraw, do swojego kotleta i swojej kawy. Wszyscy siedzą razem, nikt nie rozmawia ze sobą. Znak Czasu? Lęk przed rozmową? Nie wiem czemu, ale pomimo tego czuję z tymi wszystkimi zgromadzonymi tutaj ludźmi jakąś więź. Taka wspólnota bez wspólnoty. Ciekawe jakby nas wszystkich wsadzili do bydlęcego wagonu i wywozili na Sybir, czy nadal nikt nie zamieniłby ze sobą słowa. Chciałbym poznać dzieje każdego z tych ludzi, ich historię, poznać ich przeszłość i teraźniejszość.

8:53, zaraz wyjdę na angielski… Swoją drogą to poroniony pomysł robić salę językową bez poczekalni jakiejkolwiek.

    W książce przeczytałem: Czarnecki [ wypisał mi się długopis zmieniam na taki o jaśniejszym, bardziej błękitnym odcieniu] ukrył motor wojskowy motor BMV z koszem za co władza ludowa chciała go posadzić. Ostatecznie uratował go Henryk Cyfus, jego koneksje i żona Czarneckiego akuszerka, która dojeżdżać nim miała do pacjentek. Warmia 1946. Rower na felgach był wtedy luksusem, a rodowitych Warmiaków potrafili dniami przetrzymywać i przesłuchiwać bez powodu, tylko za pochodzenie. Warmiakiem się nie urodziłem, ani nie zostałem tak wychowany – stałem się nim dopiero kilka lat temu kiedy zacząłem o tym myśleć o odrębności mojej Warmii. W dzisiejszych czasach Warmiakiem się staje. Warmia 2008.

I was here

Przetrwałem ten dzień.

    Para skroplona na szybie rozmywała kształty znajdujące się po drugiej stronie tafli, tworząc wokół neonów McDonald’sa rozproszoną, baśniową poświatę. Co chwila po tej odrealnionej ulicy przemykały ciemne sylwetki. Skulone w sobie przechodziły przed moim szklanym ekranem z prawej w lewo i z lewej w prawo… Przetarłem rękawem kurtki szybę busa i ulica stała się na powrót zwyczajna.

A w radiu leciało… Lily was here

[audio http://www.chomikuj.pl/rafik123/Lata+70/Dave+a.+steward+-+lily+was+here.mp3]

    Westchnąłem, zamknąłem oczy i spróbowałem uporządkować otaczające mnie dźwięki. Silnik. Radio. Jakieś dziewczyny gdzieś po lewej za mną szczebiotały i co chwila wybuchały śmiechem. Jakiś pijaczek prowadził niezrozumiały monolog skierowany chyba w kierunku kierowcy.

- To był ciężki dzień – pomyślałem otwierając oczy, pochylając głowę i przecierając zmęczone ślepia. Cały dzień siedzenia, słuchania odczytów, które nie interesowały chyba nikogo, łącznie z wygłaszającymi. Jednak starałem się wsłuchiwać w treść każdej wypowiedzi, bo jeszcze bardziej męczące jest bezmyślne siedzenie i wgapianie się w okno. Zmęczyłem się tym gorzej niż pracą fizyczną.

    Drzwi okejki otworzyły się, do środka weszła para – jakiś chłopak i ładna dziewczyna. Od razu na myśl przyszła mi moja najpiękniejsza, która kilkadziesiąt kilometrów stąd, zajmowała się pewnie swoimi sprawami. Ciężko żyć oddzielnie dzieląc jedno serce. Chciałbym teraz wrócić do wspólnego kąta i w jej ramionach odgonić to paskudnie pozbawiające wszelkich sił zmęczenie…

    Siedziałem trzymając w bezsilnych rękach książkę, kiedy bus, czyli tzw. Okejka rozpoczęła naszą wspólną, długą podróż do domu. Potoczyła się przez rozświetlone ulicznymi lampami i neonami reklam ulice w kierunku mrocznych przedmieść. Po kilku minutach już uwolniwszy się od miasta, przetarłem znowu ręką szybę i spojrzałem w swoje odbicie na czarnej tafli szkła. Zobaczyłem twarz chyba trochę zbyt poważną i zbyt zmęczoną jak na mój wiek…

    Rytmiczne kołysanie i dźwięki saksofonu zaczęły powodować u mnie stopniową ociężałość powiek, głowy i umysłu….

Odpłynąłem.

Lao Che – Powstanie Warszawskie

     Może i trochę jestem opóźniony, ale lepiej późno niż wcale… odkryłem niedawno płytę zespołu Lao ChePowstanie Warszawskie„. Genialne muzyczno-słuchowiskowe przedstawienie, w którym mieszają się style muzyczne i wybuchają emocje związane z jednym z najtragiczniejszych epizodów „naszej” II Wojny Światowej. Jestem pod olbrzymim wrażeniem…

    Album Powstanie Warszawskie wydany został w marcu 2005 roku i jest uważana za najważniejsze wydawnictwo muzyczne tego roku. O płycie niech wypowiedzą się sami jej twórcy:

    „Powstanie Warszawskie to zjawisko tak bardzo osobliwe, że trudno przypisać mu jakiekolwiek analogie. Dla nas – bez względu na różnorodne kontrowersje, które ten temat powoduje – jest to okres historyczny przede wszystkim przesycony romantyzmem. Postanowiliśmy napisać płytę o owym czasie, czasie prób człowieczego morale. Bestialstwo kontra uniesienie młodzieńczej odwagi, przyjaźni, współistnienia w warunkach tak dalece ekstremalnych, że niemożliwych do pełnego odczucia przez nas – ludzi teraźniejszości. Jedyne co możemy to iść drogą wyobraźni. Powstanie Warszawskie to płyta-słuchowisko złożona z 10 kompozycji, których najważniejszym zadaniem jest pokazanie poprzez dźwięki owego świata. Układ płyty oraz aranżacje utworów odpowiadają realiom historycznym, które miały bardzo duży wpływ na nasze tworzenie. Postaraliśmy się aby scenariusz przedstawiał się dokładnie tak jak faktyczne zdarzenia owych dni. Chcielibyśmy, aby słuchacze poczuli choć namiastkę tamtych emocji.”

 

Lao Che – Zrzuty

[audio http://www.chomikuj.pl/rynarzewski/Muzyka/Lao+Che+-+Powstanie+Warszawskie/Powstanie+Warszawskie+-+04+-+Zrzuty.mp3]

 

    Trzeba zwrócić, przy okazji, uwagę na wartość popularyzacyjno-edukacyjną takiego przedsięwzięcia jak nagrania zespołu Lao Che. Zainteresowanie młodego pokolenia tymi wydarzeniami poprzez popularną muzykę z pewnością jest drogą, która ułatwi zaszczepienie, choć kilku faktów z tamtej epoki, a może dla części będzie inspiracją do dalszego zgłębienia historii Powstania 44. Wydarzenia sprzed ponad 60 lat zacierają się w naszej świadomości więc trzeba cały czas szukać drogi by utrzymać ją żywą wśród kolejnych pokoleń. Jednocześnie nie można popaść w zbytnią mitologizację i odrealnienie Powstania. Wydaje mi się, że Lao Che uniknęło tych pułapek.

 

Lao Che – Barykada

[audio http://www.chomikuj.pl/Aradia/Muzyka/Lao+Che/Powstanie+Warszawskie/Powstanie+Warszawskie+-+03+-+Barykada.mp3]

[słuchając tej piosenki, starając się wczuć w sytuacje tych młodych ludzi z batalionu Zośka na Woli, cały się rozpadam]

 

    We mnie „Powstanie Warszawskie” wzbudza olbrzymie emocje. Wsłuchanie się w teksty, przesłuchanie całości tego słuchowiska zmusza do zastanowienia się nad losem tysięcy młodych ludzi, którzy oddali życie za ideały – wolność, Polskę, ojczyznę. Porażające i jakby niepojmowane zdaje się być to, że w beznadziejnej walce gotowi byli poświęcić się oddając wszystko to czego jeszcze nie zdążyli poznać. Czy sam byłbym gotów na takie poświęcenie. Szczera odpowiedz to: nie wiem. I czy w takim razie jestem coś winien tym ludziom, którzy odważyli się walczyć. Z pewnością jestem im winny pamięć.

    Z całą odpowiedzialnością POLECAM płytę Lao Che „Powstanie Warszawskie” jako naprawdę dobry kawał muzyki, a zarazem podróż w historię, bo w końcu kto może zrozumieć emocje targające ludźmi z tamtego pokolenia, jeśli nie ich dzisiejsi rówieśnicy. W gruncie rzeczy jesteśmy przecież tacy sami…

Całą płytę można nielegalnie ściągnąć TUTAJ

 

 

Tank Girl – punkowy teledysk z przyszłości.

    Kolega HaeS rzucił kiedyś w którymś ze swoich komentarzy tytuł filmu Tank Girl. I tak oto po dotarciu do tego filmu miałem przyjemność go obejrzeć. Historia oparta na komiksie, dziejąca się w przyszłości, opowiedziana z dynamiką teledysku i okraszona świetną muzyką oraz animowanymi wstawkami. Do tego dodajmy jeszcze czołg ozdobiony jak domek dla lalek i karate-kangury mutanty. Wychodzi dziwaczny szalony i zakręcony teledysk. Aż dziwne że to tak mało znany film… bardzo dziwne.

    Główną bohaterką jest tytułowa Tank Girl – Rebecca, która w świecie zniszczonym po uderzeniu meteorytu próbuje jakoś sobie żyć razem z przyjaciółmi. Mieszkają w komunie na pustyni pośrodku świata rządzonego przez organizację Water & Power, która sprawuje pieczę nad największym skarbem czyli wodą. W pewnym momencie na jej dom napadają żołnierze W&P i mordują jej najbliższych. Sama dostaje się do niewoli…. i dalej nie będę puszczał więcej spoilerów. Fabuła nawet niezła.

    Trzeba kilka linijek poświęcić klimatowi filmu. Może nie jest to jeszcze pełen cyberpunk, ale w sumie można podciągnąć to jako coś pokrewnego. Całość dzieje sie w realiach punkowo-popowego świata. Wszystko zaś wydaje się błahe, lekkie jak w teledysku z lat 90tych. Kolorowo, głośno i szybko. Główna bohaterka jest niegrzeczna, błyszczy i powiewa kolorowymi i podrasowanymi ciuchami i ozdobami typu pluszowy hełm czy biustonosz w kształcie rakiet. I do tej konwencji komediowej jakoś to wszystko pasuje i nie razi. Rebecca jest głupkowata, niezdarna ale wszystko jej wychodzi kiedy potrzeba, podchodzi do nawet najpoważniejszych spraw z porażającą nieświadomością i lekkością, nie przejmuje się i zdaje się nie zastanawiać nad tym co robi. Girl power. Poza tym ubiera się w dziwne zestawy ciuchów i ma tylko kilka pukli włosów na głowie. Jest to postać tak wyrazista i zaskarbiająca sympatię że, mogłaby stać sie ikoną pop-kultury niczym Lara Croft, pomimo iż nie ma jak ona z przodu balonów.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=O61_0snTt5o]

[Tribute to Tank Girl - prezentacja pod muzyczkę najciekawszych artworków i fragmentów komiksu Tank Girl]

    Film jest oparty na brytyjskim komiksie Tank Girl, który stał się już kultowy. W filmie zastosowano sporo poza czołówką sporo wstawek animowanych w stylu komiksu które tworzą dynamiczny obraz filmu i dają pogląd na to czym jest oryginalny Tank Girl. Równie kultowy(pomimo iż nieznany) co komiks zdaje się już być sam film w którym wystąpiło paru naprawdę dobrych aktorów i przygrywało kilka na prawdę dobrych kawałków. W filmie wystąpili m.in. : Malcolm McDowell, Naomi Watts, Ice-T, Iggy Pop i wielu innych mniej znanych lecz równie dobrych. Główną rolę stworzyła Lori Petty. Muzyka do obrazu składa się z kilkunastu piosenek, które doskonale wpasowują się w popowo-punkowy klimat. Autorami piosenek z soundtrack’a są np.: Bjork, Portishead, Iggy Pop.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=oxLSmIjFEWM&feature=related]

[klip z fragmentami filmu pod muzykę Green Day]

    Muszę przyznać się, że zdziwiło mnie to jak świetny był film Tank Girl i jak przyjemnie się go oglądało. Zastanawiające jest czemu został trochę zapomniany, zalegając na półkach, kiedy gorsze filmy z gatunku są non stop puszczane w tv i cieszą sie niezasłużoną sławą. Może to przez bezkompromisowość, goliznę, przekleństwa i ogólny klimat, który nie przypadł do gustu jakimś cenzorom moralnym… Lecz nic to! Pozostaje tylko propagować film Tank Girl. Wart polecenia na piątkowy wieczór z piwkiem.

Ciekawostka: Twórca komiksu Tank Girl, Jamie Hewlett jest obecnie twórcą animowanych teledysków i image’u zespołu Gorillaz.

[1995]

Wykopaliska archeologiczne w skansenie w Olsztynku (update + tekst z Gazety)

Właśnie wróciłem z wykopalisk archeologicznych które miały miejsce na terenie skansenu w Olsztynku, pod kierownictwem dr Kazimierza Grążawskiego i dr Mirosława Hoffmanna. Jestem ogólnie padnięty po tych trzech dniach rycia w ziemi ale jest to bardzo przyjemne zmęczenie. Kolejne ciekawe i pouczające doświadczenie.

 

[część ekipy wykopaliskowej przed chatą w której mieszkaliśmy]

Kopaliśmy na stanowisku które miało być podobno wczesnośredniowiecznym grodziskiem, a okazało się jednak zamieszkane prawdopodobnie tylko we wcześniejszych epokach. Prawdopodobnie wczesna epoka żelaza i jak stwierdził jeden z fachowych archeologów, może nawet epoka brązu. I w sumie nie ma co się dziwić naszym praprzodkom, bo kto przepuściłby okazję założenia jakiejś osady lub tymczasowego obozowiska w miejscy tak do tego dostosowanym: wysokie strome wzgórze, otoczone częściowo prze podmokłą dolinę rzeki, strome zbocza z trzech stron i tylko jedno dość łagodne podejście.

[ duży i ciekawy fragment glinianego naczynia wykopany przez
nas z głębokości 120 cm po powierzchnią ziemi ]

Założone zostały łącznie trzy wykopy i wykonane kilkadziesiąt odwiertów. Dwa większe wykopy 1,5x3m i 1x5m oraz jeden mały, sondażowy o wymiarach 1x1m. Odwierty robiliśmy w dwóch przecinających się liniach w poprzek całego wzgórza. Poza tym zrobione zostały badania powierzchniowe najbliższej okolicy. Wynik trzydniowego kopania to trochę skorup ceramicznych, parę kości i trochę zwęglonego drewna. W sumie niespodziewane okazały się te znaleziska, gdyż ogólne założenie było iż nic tam nie powinno być. Niemniej w wykopie nr 2 pojawiło się w przekroju coś na kształt jakiegoś rowu czy fosy (ceramika ze zdjęcia i wiele innych fragmentów), a w wykopie nr 3, który kopałem sam, pojawiły się bardzo obiecujące fragmenty paleniska oraz prawdopodobnie pozostałości jakiejś chaty, ale zostało to jedynie zabezpieczone do następnego razu. Więcej szczegółów nie znam bo nie jestem archeologiem :)

Niestety z powodu zbyt małej ilości czasu badania pagórka zostały tylko rozpoczęte, rozpoznane zostało że „coś tam było” i na pewno odbędą się dalsze wykopaliska. Z pewnością też nie powstanie tam zbyt szybko park archeologiczny, który miał tam się zostać zbudowany. Jednakże dyrekcja skansenu nie załamała się i już kombinuje jak załatwić finanse na dalsze prace archeologiczne.

Były to moje pierwsze wykopaliska. Pojechałem z ciekawości, ponieważ wyrobiłem się z magisterką i mogłem sobie pozwolić na trochę odpoczynku. Przyjemne z pożytecznym. Okazja nauczyć sie paru nowych rzeczy i spotkać ze znajomymi. Zamieszkiwaliśmy w fajnym miejscu, bo w litewskiej chacie, na terenie skansenu. Fajny drewniano ceglany budynek z kominkiem, kryty strzechą, przeznaczony głównie do organizowania niewielkich imprez (stąd wyposażony był w nowoczesne kuchnie i łazienki). Atmosfera biwakowa (łącznie z pieczeniem kiełbasek w kominku) i bardzo wesoła. Praca i zasłużony odpoczynek po machaniu łopatą i skrobaniu ziemi na klęcząc na kolanach. Takie oto były wykopaliska archeologiczne na terenie skanseny w Olsztynku w dniach 11-13 III 2008 roku.

 

Album ze zdjęciami z wykopalisk – ZDJĘCIA

 

 

Tomasz Kurs

Starożytne znalezisko w Olsztynku

Archeolodzy szukali pozostałości pruskiego grodziska, tymczasem natrafili na ślady znacznie starszego osadnictwa.

Marian Juszczyński, dyrektor olsztyneckiego skansenu, chce zrekonstruować grodzisko po to, żeby mieszkańcy regionu i turyści mogli zobaczyć, jak wyglądało życie Prusów na naszych terenach. Do przedsięwzięcia zaangażował stowarzyszenie Pruthenia, badające pradzieje naszego regionu. Wybór padł na wzgórze leżące na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego. Według niektórych przekazów tutaj miał być zlokalizowany wczesnośredniowieczny pruski gród. Jednak brakowało na to dowodów. Badania były więc konieczne, żeby potwierdzić te przypuszczenia. Zadania podjęli się naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego: dr Kazimierz Grążawski oraz Mirosław Hoffmann z Pruthenii.

Tymczasem okazało się, że zamiast na ślady pruskiej kultury archeolodzy natrafili na dużo wcześniejsze pozostałości osadnictwa. W dolnych warstwach wykopów badacze znaleźli ceramikę, którą wstępnie datują na wczesną epokę brązu, czyli ok. 1500 rok p.n.e. A na tym się nie skończyło. W kolejnej warstwie natrafili na pozostałości najprawdopodobniej osiedla obronnego z wczesnej epoki żelaza, czyli sprzed około 500 lat przed naszą erą. – Mamy fragmenty ceramiki, miseczki i szczątki po kościach. Jest też fragment zabudowania z kamiennym paleniskiem. To wielce zaskakujące wyniki. Do tej pory sądzono, że była tu pustka osadnicza – mówi dr Kazimierz Grążawski.

Do tej pory nikt nigdy z naukowców nie sądził, że w okolicach Olsztynka istniało osadnictwo z okresu brązu, nie mówiąc o osadach obronnych wczesnego żelaza. Ostatnim wielkim odkryciem na tych terenach były cmentarzyska tzw. kultury wielbarskiej z okresu wpływów rzymskich w Gryźlinach, Olsztynku, Kunkach i Wilkowie. Badaczem, który odkrył w latach 70. XIX wieku ślady kultury wielbarskiej, był wschodniopruski historyk Max Polluks Toeppen, ówczesny dyrektor Gimnazjum w Olsztynku.

Odkrycie chce wykorzystać także dyrekcja muzeum. – Być może uda się wyeksponować fragmenty tego odkrycia i pokazać je w atrakcyjny sposób turystom – mówi dyrektor Marian Juszczyński, który nie rezygnuje także z pomysłu rekonstrukcji grodu Prusów. – Na razie będziemy chcieli kontynuować wykopaliska, ale rekonstrukcja grodziska też powstanie. Tyle że zapewne z rocznym opóźnieniem – twierdzi Juszczyński.

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5032226.html