Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Wstaaaaaaje!

bajzel...

Przypadkowe dźwięki wyrywające mnie już od dłuższego czasu, co chwila ze snu, jak na razie udawało mi się ignorować. Wciskając głowę w poduszkę, nakrywając się drugą, trzymałem się jeszcze przemijającego nieuchronnie snu. Musiałem skapitulować jednak w momencie kiedy hałas przestał być przypadkowy, a został całą swoją mocą skierowany w moje uszy.

– Wstawaaaaj!!! – z niższego piętra dochodził piekielny głos, wzmacniany tubą klatki schodowej prowadzącej do mojej części domu.

– ignorować, ignorować…. przestanie krzyczeć, będę mógł jeszcze uciąć parę kadrów z tego pięknego snu….. – pomyślałem, zyskując powoli świadomość otoczenia. Już wiedziałem że sen uciekł, światło delikatnie raniło oczy nieprzyzwyczajone do jaskrawego słońca stojącego już wysoko na niebie.

Ręką wyszukałem leżącą obok łóżka komórkę. Godzina… 12? Co? Przespałem pół dnia, a miałem rano pójść biegać, a potem od rana pisać pracę. Od razu przywaliło mnie zrezygnowanie, bo jak nie zacząłem pisać od rana to pewnie nie zbiorę się żeby zacząć po południu. Pewnie znowu zmarnuję ten dzień, tak jak większość poprzednich wolnych… każda wymówka poza tym jest dobra żeby wymigać się od nauki i przedłużyć sobie nieuchronnie uciekającą studencką młodość.

– Nic to. – pomyślałem, przeciągając się w wymiętej, rozgrzebanej pościeli i spoglądając na moje królestwo.

Pokój choć całkiem spory, był kompletnie zagracony. Ubrania przemieszane z notatkami, kserówkami, książkami i zwykłymi śmieciami zalegały na podłodze. Ta mieszanka papierniczo-tekstylna niemal całkowicie pokrywała lekko próchniejące deski. Spore okno wpuszczało zdecydowanie zbyt wiele i zbyt jaskrawego światła poprzez zasrane przez muchy szyby. W promieniach wyraźnie widać było unoszące się i tańczące wszędzie drobiny kurzu. Na przeciwległej od okna ścianie znajdowały się obdrapane z olejnej farby drzwi, jeden z moich nieudanych eksperymentów dekoratorskich, które były współwinne przerwania mojego snu. Znowu zapomniałem je zamknąć wieczorem. Umeblowanie pokoju oprócz szafy na ubrania, niewielkiej komody, łóżka i praktycznie nigdy nie używanego biurka, stanowiły rzędy półek na książki pokrywające prawie całą nadającą się do tego przestrzeń ścian.

Ciekawym elementem ich konstrukcji było, iż każda z nich była inna. Część ładnie zrobiona, dębowa na nóżkach z ozdobnym cokolikiem na górze, a inne z kolei zrobione z przetartych papierem ściernym desek na aluminiowych wspornikach. Niektóre sięgające od podłogi, aż po sam sufit, zrobione z płyt MDF pokrytych dębo-podobną okleiną inne znowu z gołych desek. Wszystkie te półki niezależnie od stanu i wyglądu, były zaś zapełnione książkami ułożonymi we wszystkich możliwych płaszczyznach, poupychanymi szczelnie, acz z ostrożnością by nie zostały uszkodzone.

Przy regałach wyrastały kopce tych woluminów, które nie znalazły już swojej ojczyzny na wysokościach. Rosłe, chwiejne konstrukcje przybierały kształt gór stołowych lub innych erozyjnych formacji skalnych. Niektóre rozsypane w kataklizmie, który wstrząsnął podłogą w środku nocy lub w pełnych promieniach słońca, gdy usiadł na nich nieuważny komar lub padły pod przypadkowym ciosem obutej w kapeć nogi. Zaznaczam iż ja kapci nie noszę z zasady wiec owe ciosy padały nie z moje strony, lecz nóg nieświadomych potęgi wiedzy zawartej w tych stosach, która takiego nieopatrznego wandala mogłaby zgnieść, zniszczyć, gdyby tylko miała ochotę ujawnić swój ogrom i przytłaczającą moc argumentacji faktów zawartych na nieprzeliczonych stronicach.

Nie było wyjścia… wstałem i potwierdzenie mojego czynu ogłosiłem światu głośnym rykiem – Wstaaaaaaje!

Related Posts

6 Responses
  1. Przestań!
    Wracaj do łóżka. Olej to wszystko, po co gonić?
    Świat poczeka.
    Miej w dupie.
    Jeszcze zdążysz… Po co się zmuszać, jeżeli nie czuje się wewnętrznej potrzeby?
    Bo tak trzeba?
    Nakryj się książkami i odpłyń…

  2. Nie nad uchem, ale z parteru domu, a on ma pokoj na pietrze. I nie wydziera, tylko budzi.
    I zeby sie za ta jedze nie obrazil, bo cos mi sie wydaje, ze to jego wlasna rodzicielka, lub rodzicielka rodzicielki ;]

  3. Podobno związki na odległość dają radę…

    A na poważnie, sypię głowę popiołem, choć nie pochwalam techniki prowokowania czytelniczki własną babcią.

Leave a Reply to Maciek Rynarzewski Cancel Reply