Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Wiarygodność kontra popularność.

sławaPrzeniesienie się na nową platformę i związane miedzy innymi z serwisem Wykop.pl możliwości szybkiej (a złudnej) promocji, sprowadziły na moją głowę pewne przemyślenia odnośnie wiarygodności, popularności przez małe „p” oraz sławy prze małee „s”.

Zacząłem pisać mojego bloga z pewnym można to powiedzieć, terapeutycznym zamiarem. Mam dość bogate zainteresowania, dużo przemyśleń i brak swobodnej możliwości ich uzewnętrznienia powodował u mnie stan pewnej frustracji i podświadomego depresyjnego transu. Strona ta pozwala mi z siebie wyrzucić to co we mnie siedzi, oczyścić się i udrożnić przepływ myśli w głowie. I tak też ja traktuje, piszę o tym co mnie interesuje, czasem gdy coś mnie zaciekami, zaintryguje, lub akurat zaprząta moja głowę w związku z tym co robię.

I wówczas wiem, że to o pisze jest moje, jest szczerze i wiarygodne. Odzwierciedla mnie przetworzonego w formie liter i znaków. Nie zawsze są to wpisy inteligentne, zabawne, nie zawsze trzymają poziom. Czyli są takie jak ja. Pokazują moje niedoskonałości, są może nawet świadectwem tego jak z nimi walczę (albo i nie są). I dlatego tworzenie tej strony przynosi mi dużą satysfakcję. Jest moim wiarygodnym odzwierciedleniem.

Czasami przyłapuję się na tym jak na siłę próbuję coś napisać i nie wychodzi mi w żaden sposób. I wtedy wiem że staram się na siłę wydusić z siebie coś co nie chce być napisane, bo nie nadeszła jeszcze jego pora, lub w ogóle nie wypływa to ze mnie. To czego staram się właśnie ciągle unikać to tzw. pisanie „pod publikę”. Szukanie popularności, chwytanie gorących tematów (polityka, kontrowersje) a potem publikowanie ich na serwisach typu wykop.pl w celu zwiększenia sobie ilości odwiedzin. Są takie sposoby. Wczoraj wpuściłem na wykop jeden z moich postów, dotyczący mojego stosunku do „mojego” miasta Olsztyna. Od razu podskoczyły statystyki mimo iż w sumie nie został on wcale zauważony na forum tego serwisu. Niemniej było kilkadziesiąt wejść więcej niż zazwyczaj. I dzisiaj przyłapałem się przez chwile na myśleniu co by tu napisać i znowu wrzucić na wykop, żeby podkręcić jeszcze dalej statystyki. No ale hola hola panie teges. Nie tędy droga. Słowo klucz: WIARYGODNOŚĆ czyli inaczej prawdziwość. Jeśli będę starał się wykorzystywać takie serwisy do bezwstydnej reklamy poprzez pisanie specjalnie pod ten serwis to zostanie to na pewno dostrzeżone. Może podreperowałbym dzięki temu statystyki, mógł pochwalić się że mam ileś tam tysięcy wejść i ileś tam komentarzy, ale zabiłoby to na dłuższą metę urok, który ma dla mnie to co robię. Dla popularności sprzedałbym wtedy swoją wiarygodność. Pogoń za statystyką doprowadziłaby do całkowitego zblokowania intelektualnego. A w końcu ludzie i tak by odkryli że to wszystko jest udawane i znudzili się tym co bym pisał.

Niemniej miło jest uzyskać tą sławę przez małe „s” kiedy ludzi czytają to co robisz i komentują twoje wypowiedzi. Ja osobiście chciałbym jednak żeby mogli poznać dzięki temu mnie a nie jedną z moich medialnych masek, przybranych po to żeby lepiej się sprzedawać.

Rozumiem że niektórzy interesują się tymi „topowymi” tematami i przez to są czytani, nie potępiam ich za to. Ja moją popularność przez małe „p”, chcę uzyskać poprzez wiarygodność i zgodność z samym sobą.

PS

Miło zaskoczony dziś zostałem, dowiedziawszy się iż koleżanka dostała od swojego kolegi z Krakowa link do mojego wpisu o Olsztynie zamieszczonego w wykopie i przez niego weszła na moją stronę. Czyli trasa Wipsowo – Wykop.pl – Kraków – Olsztyn – Wipsowo. Miło że nieznajomi zauważają czasem to co robię i wraca to do mnie w postaci miłej niespodzianki. I to ma sens i mnie cieszy. Bo ten wpis uważam za wiarygodny.

Related Posts

16 Responses
  1. R-Chee

    No więc Maciek, ja cię doskonale rozumiem. Mam to samo co ty. Też traktuje blog jak swoiste medium za pomocą którego mogę przedstawić wszystko co siedzi mi w głowie. Jednak na moim autorskim blogu, gdzie skupiłem się niemal wyłącznie na pisaniu opowiadań nie zawsze była możność napisanie czegoś innego (stąd moje zainteresowanie współpracą z HaeSem, którego zainteresowania były bardzo zbieżne z moimi).

    Cokolwiek by jednak nie napisać, w każdym z nas istnieje ziarno (u niektórych cały silos) hipokryzji. Zmierzam do tego, że każdy bloger, któremu nie poszczęściło się z frekwencją odwiedzających zawsze powie, że pisze dla siebie, a nie poklasku, statystyk czy komentarzy. A kiedy nikt nie widzi cieszy się jak dziecko, gdy ma większą niż przeciętnie ilość wejść na bloga, lub gdy ktoś pozostawi komentarz.
    No ale co w tym dziwnego. Po to się właśnie pisze blogi, by podzielić się swoimi przemyśleniami z INNYMI.

    PS. Przyzwyczaj się do wyciągania moich komentarzy ze SPAMU. WORLDPRESS mnie nie toleruje (jak co poniektórzy laktozy) nawet gdy jestem zalogowany u HaeSa.

    Pzdr

  2. No i zrobiłem test…. wrzuciłem jeden z moich postów które można zaliczyć do tych chwytliwych, po raz kolejny na Wykop.pl.

    Wpis o kubkach…. hmmm czy pisałem pod publikę? Może nie może tak, fakt że i tak mi sie podobają te kubki i zebrałem je w jednym miejscu dla wygody. Swoją drogą zajęło to godzinkę.

    Eksperyment polegał na wrzuceniu tego i sprawdzeniu czy miałem rację i ludzie to wykopią. I okazało się że jest. Kilka tysięcy odwiedzin od rana tylko…

    Cieszy mnie odzew publiki, cieszy mnie zainteresowanie i miłe słowa. Jest to jednak wszystko ulotne, ponieważ w momencie kiedy kubki się oklepią, ludzie przestaną tutaj zachodzić. Nie mam bowiem zamiaru kontynuować robienia chwytliwych publikacji po to tylko by utrzymać publikę.

    Ciesze się że zostało to docenione i ludzie podzielili jedną z moich małych pasji. Eksperyment w toku….

    Pozdrawiam

    @ R-chee : hehehe, no może kiedyś z Akismetem zadarłeś… będę pamiętał coby cię wyciągać ze spamu zawsze. 🙂

  3. haes

    Ja swój blog równiez traktuje jako uzewnetrznienie siebie, a odwiedzalnosc sama w sobie jest raczej kwestia drugorzedna. Cieszy, kiedy ta ogladalnosc jest wysoka, ale jeszcze bardziej cieszy, kiedy jest wysoka dzieki ludziom, ktorzy regularnie na blog wchodza, dzieki ludziom, ktorzy to czytaja, komentuja i zamieszczaja linki do mnie na swoich blogach. Smakuje duzo gorzej, kiedy sporo odwiedzin generowane jest przez wyszukiwarki google, gdzie małolaty wpisuja ‚moda na sukces’ i ‚wlatcy móh’ (jak to u mnie jest). Wpisza, zauwaza, klikna, zajrza, zamkna, zapomna. Co mi po takiej odwiedzalnosci?

    Z tym wykopem to nie jest głupie pod warunkiem wszakze, że nie robi sie tego celowo, tzn na zasadzie: napisze artykul pod publiczke, zamieszcze na wykopie i bede patrzec jak mi statystyki rosną. Tez moze kiedys ten manewr zastosuje, ale to bardziej w taki sposob, ze: bede pisal tak, jak zawsze, akurat uda mi sie napisac cos, co moze wzbudzic masowe zainteresowanie, zamieszcze to na wykopie i bede czekal, bo byc moze z kilkuset odwiedzin z wykopu znajdzie sie 2-3 ludzi, ktorzy zaczna bloga czytywac regularnie.

  4. @HaeS: Zgadzam się całkowicie, masz rację widzisz, właśnie o to chodzi że z tych kilku tysięcy odwiedzin to może 10 komentarzy z czego większość całkowicie bezsensownych typu: „ALe fajne”.
    Wiadomo że wolę „was” czyli ludzi którzy czytają regularnie, bo to wtedy ma sens. Hmmm, ale kogo nie kusiło żeby tak sprawdzić, w każdym siedzi taki mały diabełek. Jak to powiedział wczoraj mój kolega, choć na jeden dzień poczuć sie jak mikrocelebryta. A może w tych kilku tysiącach choć jedna osoba zacznie zaglądać tu stale… tylko wtedy miało to wszystko sens, inaczej jak słusznie zauważyłeś to bez sensu… a pisać dalej zamierzam tak jak zawsze 🙂

    @Moon: Dodasz sama siebie to coś złego? whatever, nie pasuje mi fałszywa moralność polsko-katolicka, a łokieć w życiu czasem jest potrzebny… ja dodałem ale zaznaczyłem w linku, że to jest reklama i jeśli komuś to przeszkadza to niech nie wchodzi… Gorzej gdyby to była kryptoreklama. A inne metody, to naturalnie wystarczy pisać po swojemu. W końcu po co mamy udawać kogoś kim nie jesteśmy.

    Pozdrawia

  5. Fałszywa mentalność polsko katolicka to tradycja.
    A od tradycji wara, chamie!
    Gratuluje udanego eksperymetu z wykopem, taki manewr nie wystarczy tylko chciec zrobic, ale trzeba i umiec. Wyszlo ladnie.

  6. Przepraszam. Nie zwróciłam uwagi na to, że zaznaczyłeś to jako reklamę. Nie korzystałam często z Wykopu, ale myślałam ze to tylko kopalnia cennych linków, znalezionych w sieci.
    Pozdrawiam.

  7. Rynek mamy prosty jak 150.

    Popularność nierzadko kształtuje wiarygodność i na odwrót.

    Wolę ze swoim blogiem być dobrem ekskluzywnym – mało dostępnym, kosztownym, nie dla mas.

  8. Cholera, ani ekskluzywny, ani masowy…
    Ani wiarygodny, ani popularny…
    Dostepny, tani, bo darmowy, a bez popytu…
    Do dupy ten mój blog.
    Zazdroszczę Wam… ;]

  9. R-Chee

    Zatem wiemy już skąd wziął się twój sflustrowany nick :d

    Ps. wy się razem z Maćkiem R. znacie osobiście towarzyszu?

    Pzdr

Leave a Reply to proday Cancel Reply